Wirus niepodległości (cz. 102)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek lub środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

******************************************************************

Z donald.pl na facebooku

Pełny plan przygotowania stolicy do Marszu Niepodległości:

1. Usunięte kosze na śmieci, ławki, kostka brukowa, zerwany asfalt.

2. Kojąca muzyka płynąca z głośników, jakieś skrzypce.

3. Darmowa melisa rozdawana co 100 metrów.

4. Zaplanowana awaria prądu dziś wieczorem, żeby nikt nie siedział do późna. Sen koi nerwy.

5. Na trasie marszu rozwiesić dekoracje świąteczne. Wszyscy się zdziwią, że to już i zaczną rozmawiać, jak ten czas leci.

6. Na rogi budynków, drzewa, hydranty i inne wystające elementy nałożyć gumę albo jakąś piankę.

7. Policja rozdająca darmowe przytulańce. Przytulanie stymuluje układ nerwowy i zmniejsza poczucie samotności, zwalcza lęk, buduje poczucie własnej wartości, łagodzi napięcia.

8. Rodziny z dziećmi nienawidzą TVNu, w ogóle żadnych dziennikarzy poza rządowymi.

9. W razie prowokatorów, na przykład całej rodziny prowokatorów z dziećmi, natychmiast dać posadę w państwowej spółce na uspokojenie.

10. Czekamy na inne sugestie w komentarzach.

Przydadzą się w przyszłym roku (dopisek mój).

– A po marszu wszyscy pójdą na krużganek – powiedziała Aldona do Edka.

– Na jaki krużganek? – zdziwił się facet. A Pan Kot wstał z posłania, zrobił kilka gimnastycznych ruchów w przód i w tył. I wskoczył na kolana pana a właściwie swego niewolnika.

– Na ten co go niesie Robert Bąkiewicz.

– W trakcie marszu niepodległości niósł?

– Według niego to niesie nieustannie – krużganek oświaty i chrześcijaństwa – wyjaśniła Aldona.

– A któż to jest? Kolejny prawicowy inteligent?

– Szef Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

– Czy wiesz jakie zadania ma to stowarzyszenie?

– Jak to jakie?

– Nieść krużganek i ratować chrześcijaństwo.

– Przed kim?

– Tak naprawdę to by się przydało przed całym duchowieństwem ale on i jemu podobni uważają, że przed wrogami pomawiającymi księży o zachłanność i pedofilię.

– Jemu się to podoba?

– On tego nie przyjmuje do wiadomości.

– Tępy jest?

– Oj, jest!

– A co ty na określenie zdemenciałe archeocelebrytki na uczestniczki Powstania Warszawskiego?

– Szkoda mi czasu na wypowiedzi schamiałych jednokomórkowców.

– I słusznie bardzo. Mnie też. A tobie kocie?

– Miau – potwierdził Darek moszcząc się jeszcze wygodniej na kolanach.

– Ach, gdybyż można było znaleźć czarodziejską różdżkę, która zniesie głupotę i zachłanność na władzę oraz kasę u ludzi – zamarzyła Aldona.

– Pomarzyć dobra rzecz ale jest jak jest.

– Ale jest koszmarnie przecież.

– Tak i cóż poradzisz jak nic nie poradzisz.

Niedziela 14 listopada przyjazna spacerom była. Wiele osób skorzystało z okazji, aby pochodzić po spokojnych miejscach jak Ostrów Tumski lub parki. A niektórzy postanowili pobiesiadować w różnych restauracjach.

Helena, Aldona, Edek i Wacek oraz Kasia z Adasiem poszli ulicą Wyszyńskiego i Hlonda w stronę Katedry. Minęli pomnik Jana Nepomucena, wyszli na ulicę św. Jadwigi, skręcili obok pomnika Jana XXIII i przeszli obok kościoła p.w św. Idziego.

Kościół św. Idziego we Wrocławiu – późnoromański kościół z I połowy  XIII wieku na wrocławskim Ostrowie Tumskim. Jest najstarszym w pełni zachowanym budynkiem Wrocławia, a zarazem najstarszym czynnym do dziś kościołem w mieście. Należy on do parafii św. Jana Chrzciciela. Sąsiaduje od północy z wrocławską archikatedrą.

Wstąpili też do Punktu Informacyjnego po informatory „Co Jest Grane” i „Niezbędnik Wrocławski”.

Powoli zmierzchało się i zauważyli latarnika w cylindrze i czarnej pelerynie, który chodził od lampy do lampy, przesuwał dźwigienkę w kloszu, aby zapalić światło. Latarń jest 102 więc ma co robić.

Latarnie gazowe pojawiły się na Ostrowie Tumskim w latach 60. XIX wieku. Początkowo światło wydobywało się z cienkiej dyszy, zapewniającej pojedynczy płomień. W 1885 roku wiedeński chemik Carl Auer von Welsbach wynalazł żarniki pokryte dwutlenkami toru i ceru. – Latarnia działa jak kuchenka gazowa: wystarczy otworzyć zawór i podać ogień pod palnik. Gaz pali się w czterech siateczkach Auera ulokowanych w kloszu – informuje Molendo.
Ta metoda oświetlania Wyspy stosowana jest do dziś. Niestety, latarnie gazowe funkcjonowały na Ostrowie z problemami. W trakcie drugiej wojny światowej nie użytkowano ich, a w późniejszych latach były stopniowo wypierane przez oświetlenie elektryczne. O zmianie zadecydował także fakt, że latarnie gazowe korodowały, a na terenie Polski nie produkowano do nich części zamiennych. W 197 roku świeciły już tylko dwie więc władze miasta postanowiły zmienić oświetlenie na elektryczne. Latarnie, które zostały już usunięte z ulic, zostały przetopione w hutach. Należało więc odtworzyć ich konstrukcję zgodnie ze stylem obowiązującym w przedwojennych Niemczech. Innym problemem był również brak firm na terenie Polski, które w ówczesnych czasach mogłyby podjąć się stworzenia przygotowanych projektów. Żarniki, czyli koszulki Auera, trzeba było kupić za dewizy w RFN.
– Wybrałem się wówczas do Warszawy i po sympatycznej, długiej rozmowie z ówczesnym ministrem górnictwa i energetyki Wrocław otrzymał przydział potrzebnych dolarów. Dzięki temu w 1982 roku zabłysło na Ostrowie osiemdziesiąt latarń – wspomina dziennikarz Wojciech Chądzyński.

Potem były 102 a teraz 99 bo po remoncie na Moście Tumskim zainstalowano oświetlenie elektryczne.

Napisane 11. – 14.11.2021 r.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s