Wirus śpiewu (cz. 105)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek lub środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

********************************************************************************

Radna z Nowego Sącza w trakcie obrad zaśpiewała „Bogurodzicę” jako argument za przyjęciem ustawy „anty LGBT”.

Krzysztof Skiba kreatywnie i dowcipnie rozwinął ten pomysł:

1. Debata nad Nowym Ładem PiS – „Mniej niż zero” Lady Pank.

2. Debata nad całkowitym zakazem aborcji – „Facet to świnia” Big Cyc

3. Debata nad zakazem rozwodów – „Nie ma fal” Dawid Podsiadło

4. Debata nad budżetem państwa – „Za ostatni Grosz” Budka Suflera

5. Debata nad kryzysem granicznym – „Mój jest ten kawałek podłogi” Mister Zoob

6. Debata nad zmianą godła państwowego „Orła cień” Varius Manx

7. Debata nad zakazem marszów LGBT – „Paranoja jest goła” Maanam

8. Debata nad przyznaniem kotu Jarosława statusu urzędnika państwowego – „Całuj mnie” – Kukiz i Piersi

9. Debata nad przyznaniem TVP kolejnych miliardów – „Droga pani z telewizji” Małgorzata Ostrowska

10. Debata nad przyznaniem dodatkowych emerytur dla tych którzy głosują na PiS – „Sen o dolinie” Krzysztof Cugowski

– A wiesz, że Marine Le Pen obiecała zapłacić za Polskę kary ustanowione przez Unię? – zapytała Kasia Mietka, który pojawił się po dłuższej nieobecności spowodowanej covidem swoim i mamy.

– To jakaś miliarderka jest? – zainteresował się gość tłukąc kotlety schabowe jakby mu coś zawiniły. Albowiem lubił gotować. Tłuc czasem też. Byle nie zastawę stołową. Kobiet też nie bijał, nawet kwiatem. Szczególnie kłującym kaktusem.

– Nie, to córka prawicowego polityka.

– A piastuje jakąś polityczną funkcję? Ile ma lat?

– Urodziła się w 1968 roku i od 2011 jest  przewodniczącą Frontu Narodowego/Zjednoczenia Narodowego.

– A z wykształcenia?

– Prawniczka.

– O, to jak nasz Wuc.

– Wart Pac pałaca a pałac Paca.

– I była adwokatem.

– No to już sobie wyobrażam kogo najchętniej broniła.

– Ale rozmawiała z Pinokiem. I złożyła obietnicę, że Francja zapłaci jeśli ona wygra wybory prezydenckie.

– Czy mnie się zdaje, że dwa razy je przerżnęła?

– Otóż to! Gruszki na wierzbie to są.

– A wracając z mrzonek na ziemię to Skiba na facebooku napisał: Pan Bóg stworzył Ziemię a potem Morawiecki ją kupił.

– Od Pana Boga?

– Nie, od jego urzędników, czyli księży.

– Rączka rączkę myje, nóżka nóżkę wspiera – podsumował kucharz obsypując kotlety pieprzem ziołowym z solą, maczając w rozbełtanym jajku a potem obsypując mąką kukurydzianą.

– Dlaczego taką mąkę stosujesz?

– Bo się nie pali jak bułka, no i panierka jest cieńsza bo ma tylko dwie warstwy.

– A nam zależy na konkretach a nie na zapychaczach.

– Ale te miliardy od 31 lat przekazywane przez Polskę Watykanowi to skandal jest.

– Rocznie 20 miliardów. A wybudowanie jednego szpitala to 2 miliardy.

– A jeszcze Kościół ma 240 tysięcy hektarów ziemi i lasów.

– A propos lasów – posłanki Klaudia Jachira i Urszula Zielińska dopełniając wszelkich formalności założyły biuro poselskie w Białowieży. Tylko że nie mogą się do niego dostać bo to teren ze stanem wyjątkowym i co władzy zrobisz? Nie wpuszczą i już!

– No i zażalenie mogą słać do Pana Boga.

– Za to chleb można kupić za złotówkę i 75 groszy.

– Taaak? Gdzie? Zaraz polecę zrobić zapasy.

– Tylko w durnym łbie ministra Kowalczyka.

Andrzej Waligórski – MODLITWA LAIKA

(Urodził się 20.10. 1926 r. w Nowym Targu a zmarł 20 05.1992 roku we Wrocławiu.)

wiersz pisany jakby na nasze zamówienie.

Panie! Najmędrszy z profesorów!

Chciej przyjąć wniosek mój paniczny:

Zachowaj nas od Nikiforów

W dziedzinach pozaartystycznych!

Niech żyją wolni i szczęśliwi,

Niech rzeźbią lub malują jaja,

Lecz niech naiwny prymitywizm

Po innych pionach się nie szlaja.

Wszyscyśmy winni im uznanie,

Podziw dla formy i pomysłów,

Lecz ty fachowców daj nam, Panie,

Do ekonomii i przemysłu.

Chmury nad nami rozpal w łunę,

Uderz nam w serca złotym dzwonem,

Niech ruszą w kraj ogromnym tłumem

Kadry, dogłębnie wyszkolone.

Daj nam uprzątnąć dom ojczysty,

W zyski zamienić śmiało straty,

Po co ma biedny być, choć czysty,

Niech będzie czysty i bogaty!

Niech więcej Twego brzmi imienia

W uczynkach ludzi niż w ich pieśni.

Głupcom odejmij dar marzenia,

A sny szlachetnych ucieleśnij.

Czasem zaś uderz się po mieczu,

Niech ktoś się twoim gniewem strapi,

Kto jest nieukiem po ćwierćwieczu,

Ten, widać, uczyć się nie kwapił.

Niech twoi słudzy go wywiodą

W lasy i gaje, w głąb przyrody,

By zamiast nam u nóg być kłodą,

Prawdziwe mógł piłować kłody.

To będzie jego młodość druga,

Gdy z kija, deski albo gnata

Nożem pajaca se wystruga,

Lecz nie wystruga z nas wariata.

O Panie, co telewizorów

Oczyma widzisz nas w całości,

Deglomerację Nikiforów

Zechciej zarządzić w swej mądrości

I weź jej ster w surowe dłonie,

Bo czas tracimy wciąż w nadmiarze,

Błagając różne stare konie:

– Pójdź, koniu, ja cię uczyć każę!

Napisane 3 –  13.12.2021 r.

Wirus edukacji (cz. 104)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek lub środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

***********************************************************************

Edek wraz z Wackiem poszli pracować, czyli podwórka penetrować.

– A wiesz, że Dworczyk w mailu do Pinokia napisał, że Zalewska zachowuje się jak baba z magla i jest przeżarta kłamstwem do szpiku kości? – zapytał Wacek taszcząc dobre krzesła na przyczepkę.

– Wart Pac pałaca, a pałac Paca – podsumował Edek.

– To prawda – westchnął kumpel.

– Ciekawe, że uchodźcy to gównie wykształceni i niebiedni ludzie a nie wiedzieli, że Białoruś nie graniczy z Niemcami tylko z Polską.

– Zachłanni cwaniacy im to wmówili, a że chętni do emigracji nie sprawdzili tego w Internecie to dziwne.

– No i dlaczego władze Unii Europejskiej od początku nie działają stanowczo i konkretnie w tej sprawie, jak myślisz? – Edek wyciągnął kubek termiczny i napił się gorącej herbaty z imbirem.

– Czekali pewnie aż to się rozejdzie po kościach – Wacek wiązał krzesła i nakrywał je folią.

– No i nie rozeszło się – westchnął Edek chowając kubek do bocznej kieszeni plecaka.

– A dzisiaj jest Dzień Czarnego Kota, niektórzy uważają, że one przynoszą pecha.

– Nie pecha a pycha, pycha do głaskania, karmienia i zachwycania się.

– I to jest słuszna koncepcja – powiedział Wacek kładąc dłonie na kierownicy roweru. Jedziemy dalej – zarządził.

Aldona idąc do domu z zakupami spotkała koleżankę z dawnej pracy. Obgadały wspólnych znajomych, powiedziały co u nich słychać, szczególnie koleżanka, która wyznała, że nie jest zaszczepiona, w pracy na sześć osób tylko dwie się poddały.

– Pewnie, Pinokio powiedział, że w kraju nie będzie obostrzeń, bo Polacy mają gen sprzeciwu i nie lubią przestrzegać zakazów – odpowiedziała. Jasne jest, że chodzi im o pewną kategorię wyborców. Wszystko opada. No to życzę wszystkim niezaszczepionym zachorowania. A poza tym ja mam gen koszmarnej niechęci do głupków w rządzie.   

– A ja szczególnie do chamstwa w stylu sędzi TK Krystyny P., która znowu się popisała kulturą osobistą z chlewika: „Życie pani, pani Janina Ochojska nie dziś żadnego znaczenia. Dziś pani Ochojska dokonuje demoralizujących aktów zdrady interesów RP. Wspiera agresorów naszej Ojczyzny, okazuje pogardę polskim żołnierzom broniącym granic państwa i bezpieczeństwa Polaków. I chorobliwie Pani kłamie”. – powiedziała, spotkana po drodze, Helena, której Aldona zrelacjonowała rozmowę.

– Butów  Ochojskiej ta kreatura niegodna jest czyścić.

Wacek nerwowo pociągał, dłuższą chwilę, swoje uszy na wiadomość, że poseł Janusz Kowalski, w radiu Zet, zażądał ukarania profesora Horbana za to, że ten groził mu nożem. Gdy dziennikarz dopytał o co chodzi okazało się, że profesor na pytanie dziennikarki czy nóż mu się otwiera na niektóre  poczynania rządzących powiedział: „gdybym umiał posługiwać się nożem to bym go użył” puentując to śmiechem.

– No przecież wiadomo, że brak inteligencji idzie w parze z brakiem dystansu i poczucia humoru – pomyślał zostawiając uszy w spokoju gdy poczuł ból.

– To, że komendant policji zarzucił Janinie Ochojskiej brak odwagi to już jest chamstwo nad chamstwami – powiedziała Kasia do ojca gdy ten ich odwiedził ponurego poniedziałku.

– Te pętak miał 15 lat gdy niepełnosprawna Ochojska jeździła na tereny objęte wojną z pomocą humanitarną, bez obstawy uzbrojonych ochroniarzy.

– Jak się ogląda tylko kurwizję to ma się coraz mniejszą ilość poprawnie funkcjonujących szarych komórek.

– Tyle chociaż dobrze, że Merkel porozumiała się z Łukaszenką w sprawie uchodźców. Część przyjmą Niemcy, a innych on odeśle skąd przybyli.

– I tak jej jadł z ręki, i obiecał?

– No, na pewno łatwo nie było. Podobno go przekupiła i zaszantażowała.

– Dała mu propozycję nie do odrzucenia? – zapytała córka krojąc jabłko na racuchy.

– Niewykluczone. Nie wiem czy ma konia do zabicia ale polityk na tym poziomie wie o konkurencji niejedno.

– A potem mógłby wysoko i szeroko trysnąć rurociąg z łukszenkowym gie, państwowym i osobistym.

– Osobiście nie pójdziemy na przedstawienie pod tytułem „Dziady”, bo spektakl jest w Krakowie. Ale małopolska kurator oświaty mentalnie jest w 1968 roku  więc napisała: „Odradzam organizację wyjść szkolnych  na „Dziady” Mickiewicza. W mojej ocenie haniebne jest używanie dzieła wieszcza dla celów politycznej walki współczesnej opozycji antyrządowej z polską racją stanu”.

– Oj tam, oj tam – wystarczy wykreślić ten dramat z lektur i nie będzie pokusy.

– Boję się, że zechce spalić teksty wieszczów na stosie pisowej głupoty i chamstwa.

– Tak zaczęli naziści – westchnęła Kasia rozrabiając mąkę z mlekiem i jajkiem.

Po zjedzeniu racuchów Kasia sięgnęła na półkę, wzięła „Dziady” i zaczęła czytać Wielką Improwizację:

Samotność! — Cóż po ludziach, czym śpiewak dla ludzi?
Gdzie człowiek, co z mej pieśni całą myśl wysłucha,
Obejmie okiem wszystkie promienie jej ducha?
Nieszczęsny, kto dla ludzi głos i język trudzi:
       Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie;
Myśl z duszy leci bystro, nim się w słowach złamie,
A słowa myśl pochłoną, i tak drżą nad myślą,
Jak ziemia nad połkniętą, niewidzialną rzeką;

Z drżenia ziemi czyż ludzie głąb nurtów docieką,
       Gdzie pędzi, czy się domyślą? —

Uczucie krąży w duszy, rozpala się, żarzy,
Jak krew po swych głębokich, niewidomych cieśniach;
Ile krwi tylko ludzie widzą w mojej twarzy,
Tyle tylko z mych uczuć dostrzegą w mych pieśniach.

Żeby było nam weselej, (czarny to humor jest) Andrzej Duda, któremu się zdaje, że jest świetny powiedział, że nie będzie komentował wypowiedzi Tuska bo to nie jest „prezydencki poziom”. Na pewno nie taki jaki on prezentuje, to znaczy poniżej dna i całej warstwy mułu.     

 Napisane 21- 30. 11.21 r.

Wirus uzdrawiania (cz. 103)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek lub środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

**************************************************************

– Nasz Wuc zapewnia narodowi takich polityków, że wszyscy nam zazdroszczą – powiedziała Helena do Aldony.

Obie siedziały w domu seniorki popijając aromatyczną herbatę i pałaszując muffinki.

– Szczególnie niejakiego Łukasza Mejzy, wiceministra sportu, który wraz z kumplami postanowił jeszcze więcej zarobić za pomocą wmawiania naiwnym, że mają skuteczne sposoby na liczne choroby. Za, na początek,  80 000 dolarów.

– Jest z wykształcenia lekarzem może?

– A skąd, w Internecie napisano, że uczył się w Szkole Bankowej w Poznaniu.

– To tam uczą takich sposobów zarabiania?

– Nie wiem ale bardzo być może.

– Ale za to (na zasadzie: jest głupia ale za to brzydka) jest nowy genialny pomysł – od nowego roku będą rejestrować wszystkie ciąże.

– Cuuuuudownie! Tego tylko kobietom do szczęścia było potrzeba. Zawistni sąsiedzi, złośliwi krewni będą pisać donosy: „Upszejmie donosze ze moja sonsiadka Janina Potwór mieszkająca przy ulicy Przerwanej 2 m. -1 jest w ciąrzy. W maglu mówiła rze pojedzie do Czech bo nie chce tego dziecka. Rzyczliwy”.

– Nie kracz ale boję się, że masz rację.

– Zamiast tego powinni zrobić rejestr księży pedofilów i cisowców przekrętowców.

– I wsadzić ich do jednej wspólnej celi.

– Oj, duża by musiała być.

– Nowe stadiony stoją niewykorzystane a mają dachy to się nadadzą.

–  Ale trzeba im kazać pracować.

– Koniecznie! Postawić tam należy warsztaty różne – niech wytwarzają to czego brakuje na rynku. Z metalu i drewna, nie z plastiku, a jeśli to w ramach recyklingu.

– I nie należy tam się przejmować BHP oraz toksycznymi oparami. A posiłki uzależnić od pracowitości.

– Oj, tak, tak. Pomarzyć tylko możemy – niestety.

– Za to minister od nieoświaty oznajmił a raczej naród oświecił, że dzieci przede wszystkim powinny być zbawione.

– A są załatwione i to odmownie jeśli chodzi o fakty naukowe.

– A obywatele finansowo z powodu inflacji.

– I kiedyż wyborcy zrozumieją, że pędzimy w przepaść gospodarczą i kulturową?

– Obawiam się, że nigdy bo zaczadzenie jest powszechne a protestami i marszami nikt się nie przejmuje.

– To co nam zostaje? Krwawa rewolucja?

– Czyli Lenin i Dzierżyński, powrót do PRL.

– Jak się nie okręcisz de z tylu.

– A rozum śpi dlatego obudziły się upiory.

– Pomożesz mi zanieść pranie na strych? – zapytała Aldonę Helena.

– Oczywiście, zawsze kiedy pani będzie tego potrzebować proszę dać znać to przyjdę.

– Wymyśliłam, że pająki się cieszą gdy je tam odwiedzam, a czasem nawet z radości tańczą „Jezioro pajęcze”.

– Ha, ha, ha. Może jeszcze z panią rozmawiają.

– Pewnie, są tam dwie skłócone rodziny jak u Szekspira. Młodzi się kochają i szukają u mnie poparcia dla uczucia.

– I co, da im pani ślub?

– Na szczęście one nie potrzebują urzędu i kościoła, aby być razem i upleść precyzyjną sieć.

– Mądre zwierzątka, nie to co ludzie – westchnęła Aldona kończąc herbatę i zbierając palcem okruszki ze spodka.

Napisane 17 –20. 11.2021 r.

Wirus niepodległości (cz. 102)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek lub środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

******************************************************************

Z donald.pl na facebooku

Pełny plan przygotowania stolicy do Marszu Niepodległości:

1. Usunięte kosze na śmieci, ławki, kostka brukowa, zerwany asfalt.

2. Kojąca muzyka płynąca z głośników, jakieś skrzypce.

3. Darmowa melisa rozdawana co 100 metrów.

4. Zaplanowana awaria prądu dziś wieczorem, żeby nikt nie siedział do późna. Sen koi nerwy.

5. Na trasie marszu rozwiesić dekoracje świąteczne. Wszyscy się zdziwią, że to już i zaczną rozmawiać, jak ten czas leci.

6. Na rogi budynków, drzewa, hydranty i inne wystające elementy nałożyć gumę albo jakąś piankę.

7. Policja rozdająca darmowe przytulańce. Przytulanie stymuluje układ nerwowy i zmniejsza poczucie samotności, zwalcza lęk, buduje poczucie własnej wartości, łagodzi napięcia.

8. Rodziny z dziećmi nienawidzą TVNu, w ogóle żadnych dziennikarzy poza rządowymi.

9. W razie prowokatorów, na przykład całej rodziny prowokatorów z dziećmi, natychmiast dać posadę w państwowej spółce na uspokojenie.

10. Czekamy na inne sugestie w komentarzach.

Przydadzą się w przyszłym roku (dopisek mój).

– A po marszu wszyscy pójdą na krużganek – powiedziała Aldona do Edka.

– Na jaki krużganek? – zdziwił się facet. A Pan Kot wstał z posłania, zrobił kilka gimnastycznych ruchów w przód i w tył. I wskoczył na kolana pana a właściwie swego niewolnika.

– Na ten co go niesie Robert Bąkiewicz.

– W trakcie marszu niepodległości niósł?

– Według niego to niesie nieustannie – krużganek oświaty i chrześcijaństwa – wyjaśniła Aldona.

– A któż to jest? Kolejny prawicowy inteligent?

– Szef Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

– Czy wiesz jakie zadania ma to stowarzyszenie?

– Jak to jakie?

– Nieść krużganek i ratować chrześcijaństwo.

– Przed kim?

– Tak naprawdę to by się przydało przed całym duchowieństwem ale on i jemu podobni uważają, że przed wrogami pomawiającymi księży o zachłanność i pedofilię.

– Jemu się to podoba?

– On tego nie przyjmuje do wiadomości.

– Tępy jest?

– Oj, jest!

– A co ty na określenie zdemenciałe archeocelebrytki na uczestniczki Powstania Warszawskiego?

– Szkoda mi czasu na wypowiedzi schamiałych jednokomórkowców.

– I słusznie bardzo. Mnie też. A tobie kocie?

– Miau – potwierdził Darek moszcząc się jeszcze wygodniej na kolanach.

– Ach, gdybyż można było znaleźć czarodziejską różdżkę, która zniesie głupotę i zachłanność na władzę oraz kasę u ludzi – zamarzyła Aldona.

– Pomarzyć dobra rzecz ale jest jak jest.

– Ale jest koszmarnie przecież.

– Tak i cóż poradzisz jak nic nie poradzisz.

Niedziela 14 listopada przyjazna spacerom była. Wiele osób skorzystało z okazji, aby pochodzić po spokojnych miejscach jak Ostrów Tumski lub parki. A niektórzy postanowili pobiesiadować w różnych restauracjach.

Helena, Aldona, Edek i Wacek oraz Kasia z Adasiem poszli ulicą Wyszyńskiego i Hlonda w stronę Katedry. Minęli pomnik Jana Nepomucena, wyszli na ulicę św. Jadwigi, skręcili obok pomnika Jana XXIII i przeszli obok kościoła p.w św. Idziego.

Kościół św. Idziego we Wrocławiu – późnoromański kościół z I połowy  XIII wieku na wrocławskim Ostrowie Tumskim. Jest najstarszym w pełni zachowanym budynkiem Wrocławia, a zarazem najstarszym czynnym do dziś kościołem w mieście. Należy on do parafii św. Jana Chrzciciela. Sąsiaduje od północy z wrocławską archikatedrą.

Wstąpili też do Punktu Informacyjnego po informatory „Co Jest Grane” i „Niezbędnik Wrocławski”.

Powoli zmierzchało się i zauważyli latarnika w cylindrze i czarnej pelerynie, który chodził od lampy do lampy, przesuwał dźwigienkę w kloszu, aby zapalić światło. Latarń jest 102 więc ma co robić.

Latarnie gazowe pojawiły się na Ostrowie Tumskim w latach 60. XIX wieku. Początkowo światło wydobywało się z cienkiej dyszy, zapewniającej pojedynczy płomień. W 1885 roku wiedeński chemik Carl Auer von Welsbach wynalazł żarniki pokryte dwutlenkami toru i ceru. – Latarnia działa jak kuchenka gazowa: wystarczy otworzyć zawór i podać ogień pod palnik. Gaz pali się w czterech siateczkach Auera ulokowanych w kloszu – informuje Molendo.
Ta metoda oświetlania Wyspy stosowana jest do dziś. Niestety, latarnie gazowe funkcjonowały na Ostrowie z problemami. W trakcie drugiej wojny światowej nie użytkowano ich, a w późniejszych latach były stopniowo wypierane przez oświetlenie elektryczne. O zmianie zadecydował także fakt, że latarnie gazowe korodowały, a na terenie Polski nie produkowano do nich części zamiennych. W 197 roku świeciły już tylko dwie więc władze miasta postanowiły zmienić oświetlenie na elektryczne. Latarnie, które zostały już usunięte z ulic, zostały przetopione w hutach. Należało więc odtworzyć ich konstrukcję zgodnie ze stylem obowiązującym w przedwojennych Niemczech. Innym problemem był również brak firm na terenie Polski, które w ówczesnych czasach mogłyby podjąć się stworzenia przygotowanych projektów. Żarniki, czyli koszulki Auera, trzeba było kupić za dewizy w RFN.
– Wybrałem się wówczas do Warszawy i po sympatycznej, długiej rozmowie z ówczesnym ministrem górnictwa i energetyki Wrocław otrzymał przydział potrzebnych dolarów. Dzięki temu w 1982 roku zabłysło na Ostrowie osiemdziesiąt latarń – wspomina dziennikarz Wojciech Chądzyński.

Potem były 102 a teraz 99 bo po remoncie na Moście Tumskim zainstalowano oświetlenie elektryczne.

Napisane 11. – 14.11.2021 r.

 

Wirus ideolo (cz. 100)

 Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

************************************************************************

– Dlaczego ta Kaja się nie pokaja tylko napada, obraża i głupie pomysły forsuje? – pomyślała Helena po obejrzeniu sprawozdania z Sejmu. Na pewno ktoś ją pospuszcza, a może robi to za niezłe pieniądze? Tak, to jest najbardziej prawdopodobne.

W piątek silna grupa w postaci Heleny, Wacka i Kasi pojechała na cmentarz, aby uporządkować groby i zostawić symboliczne pojedyncze stroiki oraz znicze. Własnoręcznie wykonane z szyszek, kasztanów i żołędzi a znicze z puszek i starych kubków na które przyklejono zielone gałązki.

W taksówce Helena przymknęła oczy, aby  naśladować Słońce Narodu czyli Wuca. Ale to nie była konferencja taksówkowa więc nie poczuła się usatysfakcjonowana.

– Może zacznę nosić dwa różne buty, tak – to znacznie lepszy pomysł. Muszę też zlikwidować konto w banku i kartę płatniczą.  Stanowczo pójdę na całość! Nie będzie ona pełna, bo nie mam wilii na Żoliborzu a nawet na Krzykach, Sępolnie czy Biskupinie – ach jak mi smutno, że nie mogę być we wszystkim tak jak ON!

Spotkali się potem w mieszkaniu Kasi na wspólnym obiedzie. Po deserze Helenie wyrwało się:

– Gdyby Polacy tak nie przyjmowali do wiadomości prawdy nigdy nie odzyskalibyśmy niepodległości po zaborach. Nie walczylibyśmy z niemieckim okupantem i z komuną tylko każdy dbałby o siebie, swoją korzyść, wygodę i przyjemność akceptując panująca władzę,

– To co się z nami, Polakami, stało? – zapytała Aldona.

– Oto jest pytanie – westchnęła seniorka.

– W dużym stopniu to wina poprzedniej władzy, która zapomniała o ludziach mniej wykształconych i zaradnych stawiając na tych dobrze się odnajdujących w kapitalizmie. Wygrywali wybory więc uznali, że są świetni i Polacy ich kochają a nawet wręcz uwielbiają. Aż tu nagle…

– I mamy to co mamy – westchnął Edek. – Wysoką inflację, prezydenta o pseudonimie „długopis”, premiera kłamczucha, który dorobił się przezwiska „Pinokio”. Migrantów na granicy, wstrzymane dotacje z Unii Europejskiej, wycieki prywatnych i służbowych maili polityków, forowaną przez władzę niejaką Godek, która nie lubi swojego życia, więc chce je zmarnować innym, coraz to nowe doniesienia o występkach osób duchownych i tak dalej. Jak żyć?

– Na pewno nie tak jak ten 20-latek, który w nocy  z piątku na sobotę wepchnął się  do okna życia przy ul. Rydygiera. Siostry Boromeuszki zaraz zareagowały, wezwały pogotowie i policję – powiedział Wacek.

– Ale co mu odbiło i jak się zmieścił? – zdumiała się Helena.

– W pijanym widzie ludzi stać na różne głupoty. A to wsiadają do auta i je prowadzą, przeważnie przekraczając dozwoloną szybkość. A to biją rodzinę. Demolują wnętrza.

– Oraz życie sobie i innym.

– A na covid dotąd w Polsce zmarło 76999 osób. Zaś jeden polityk który w mediach popisywał się antyszczepionkowymi wypowiedziami i znajomością leku na tę chorobę skarżył się po kilku minutach czekania na SORze na brak opieki.

– Wiecie, że haloween powoduje efekt cieplarniany – podzielił się rewelacją Edek.

– Bo co? Pomalowane dynie dzieci wrzucają do jezior, rzek i morza plastikowe odpady? Na tym polega ich zabawa? – zapytała Aldona sięgając po surówkę.

– Nie, jak gniją to gazy emitują.

– Większych gazów głupoty jak nasi politycy to nikt nie potrafi wypuścić. I nie powtarzaj tych głupot, bo uszy bolą – ustawił kumpla Wacek.

– Eee, ja tylko żartowałem przecież.

– Chyba że tak.

– Inni też lubią pożartować. Lotna Brygada Opozycji przebrała się za śmierć i duchy. W niedzielę 31.10, z wydrążonymi dyniami poszli pod dom Wuca, by poprosić o cukierki. Widocznie ich nie dostali, bo przed domem na chodniku ustawili 8 dyń z gwiazdami, a na płocie powiesili śpioszki nawiązując do jego publicznej drzemki w trakcie konferencji gdy przemawiał Błaszczak.

– A policjanci w te pędy dynie zaaresztowali.

– To będzie dużo zupki lub nawet dynia w occie.

– O, to ja poproszę kilka słoików.

– Akurat ci dadzą, ha, ha ,ha.

– No wiem, że nie. Chytrusy jedne.

Na koniec wiersz Artura Andrusa:

Na każdym liściu komunikat

Ministra Najważniejszych Rzeczy:

„Palenie zniczy nie jest groźne…

Palenie zniczy może leczyć”

W każdym płomyku jeden człowiek

Którego komuś ciągle brak,

Który jeżeli go zapytać

Spokojnie odpowiada tak:

Dokąd tak pędzisz?

Spójrz za siebie

I na zielono drogę znacz

Stań między ludźmi, patrz im w oczy

Uśmiechaj się lub chociaż płacz

I powiedz ludziom niech przychodzą

Na cmentarz w Lesku i Uhercach

Palenie zniczy nie jest groźne

Chroni od ciężkich chorób serca

Chroni od pychy, niepokory

Podarte losy umie zszyć

Niech ludzie chodzą na cmentarze

I niech się tutaj uczą żyć…

Dokąd tak pędzisz?

Zwolnij trochę…

Po drodze coś ważnego zrób

Dokąd tak pędzisz?

Zwolnij trochę

I kochaj albo chociaż lub…

Napisane 29.10. –30. 10. 2021 r.

Wirus kraksy (cz.99)

Tak dużo się dzieje w kraju, że szybko powstają kolejne odcinki, więc aby dogonić realny czas ten dodaję w środę. Bo klasycznie pojawiają się w soboty. Poprzednie można przeczytać przewijając stronę. Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Co drugi poniedziałek zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

*********************************************************************************

– A wiesz, że była premier Beata Szydło rozbiła audi na autostradzie? – zapytał Wacek córkę.

– Tak osobiście? Nie za pomocą kierowcy?

– Tym razem osobiście.

– To pewnie ci kierowcy ją uczyli. Ale czekaj, powiadasz: audi? A polskich, rosyjskich, czy węgierskich aut to już nie ma?

– To audi jej się po prostu należało przecież.

– A, no tak – zapomniałam. Ale może niech ona jeździ raczej rowerem.

– Do niej bardziej pasują taczki.

– Jak do wszystkich z PiS-u.

– Na Pomorzu w szkole podstawowej zakazano uczennicom noszenia krótkich spodenek i bluzek na ramiączkach, bo mężczyźni na ten widok  czują się nieswojo – powiedział Wacek.

– Ty też tak masz?

– A wiesz, że jakoś nie.

– To całe szczęście. Pamiętam jak mnie zbrzydziła „Lolita” Nabokova, którą, od lat, zachwycają się faceci krytycy – stwierdziła Kasia.

– Pewnie pedofil tkwi w większości mężczyzn, a ujawnia się w sprzyjających warunkach.

– Czyli jednak cnoty niewieście konieczne są?

– Konieczne jest uświadamianie wszystkich, że należy panować nad swoimi żądzami lub się leczyć.

– Ale czy istnieje antypedofilska terapia? Sprawdzę w Internecie, na wszelki wypadek – Kasia w trakcie rozmowy prasowała pościel, aby nie nosić jej do magla.

– Pojęcia nie mam – sprawdź.

– A co słychać u twojego lubego?

– Spotykamy się ale rzadko.

– Przeszło mu czy znalazł bezdzietną?

– Pojęcia nie mam. Za facetami i tramwajami nie latam, więc nie wiem.

– I to jest bardzo dobra koncepcja – podsumował rozmowę tata.

Aldona przyniosła od seniorów część ugotowanego dla nich obiadu. Edek wrócił, po spacerze i odprowadzeniu psów do właścicieli, do domu. Umyli ręce i zasiedli do obiadu. Pan Kot na trzecim krześle przy stole im towarzyszył.

– A wiesz, że Konkurs Chopinowski wygrał Chińczyk urodzony w Paryżu a mieszkający w Kanadzie? – poinformowała konkubenta Dona.

– Od kiedy ty słuchasz muzyki poważnej?

– Chopina muzyki nie słuchać to jak nie jeść rosołu w niedzielę, nie oglądać polskich seriali i nie kochać bliźniego swego.

– Zwariowałaś? – zdziwił się Edek.

– No, może troszkę. Ale to fajne, że taki ktoś Multi – kulti i uchodźca wygrywa a Wuc nie mógł nic na to poradzić.

– I nagrodzić Zenka albo Brzozowskiego, ha, ha, ha.

– No, właśnie. A Polak zajął 4 –te miejsce.

– Poza podium, niestety. Ale ma dodatkowe wyróżnienie.

– Czego nie mogę powiedzieć o ex-ministrze Sikorskim – powiedziała Aldona.

– A  dlaczego? Odpisał Kempie, żeby się walnęła w ten zatłuszczony  łeb w odpowiedzi na nazwanie go Herr Lord i sugerowanie, że nienawidzi symboli polskości.

– Słabe to było bardzo. Na dennym poziomie co źle o nim świadczy. Mógł powiedzieć coś inteligentnie złośliwego a nie takiego prostackiego.

– Chyba za dużo wymagasz.

– Uważa się za lepszego od niej to niech trzyma poziom a nie zniża do pisowskiego.

– A na granicy ciągle horror. Wrocławska poetka i dziennikarka Olga Maria Szelc napisała taki wiersz:

gdy budzę się w środku nocy

myślę o  dzieciach płynących

przez zimne morze

na pontonach

o bosych ludziach

w śniegu

i jest mi wstyd

w tym ciepłym

wygodnym

łóżku

bo tak mało

dla nich

zrobiłam

Napisane 20 – 26.10.2021 r.

Wirus szajby (cz. 98)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

****************************************************************

Helena po wysłuchaniu kolejnych informacji o uchodźcach, zasiekach, zachowaniu straży granicznej westchnęła i zadała pytanie:

 – A gdzie są Amerykanie? Najpierw popierali Saddama a potem go olali, wspomagali szacha Iranu a jak im się znudziło pozwolili, aby Chomeini przejął władzę a teraz wyszli z Afganistanu zostawiając kraj na pastwę talibów. Dlaczego ich nie ma granicy polsko-białoruskiej z pomocą? Gdzie ich lekarze, sprzęt medyczny, pomoc rzeczowa,  rozmowy dyplomatyczne z Łukaszenką, który wraz z Putinem chce dowalić Unii Europejskiej w zemście za restrykcje gospodarcze? Dlaczego  nie przewiozą tych ludzi do siebie? Dlaczego uchodźcy i my musimy ponosić konsekwencje tych głupich amerykańskich działań? Przecież wiadomo, że nasze władze wypną się na tych ludzi mydląc oczy obywatelom. Jak to dobrze, że w remizie w Michałowie powstał całodobowy punkt pomocy a strażacy tam dyżurują i pomagają oraz ogłoszenia o tym rozwieszają.

Wacek po informacji o postawieniu muru na granicy, który miał kosztować 500 milionów a koszt nagle wzrósł do 1 miliard 615 tysięcy stwierdził:

– Okazało się bowiem, że zarobić na tym muszą wszyscy krewni i znajomi królika a stawiać go będzie ich wujek, szwagier lub ojciec. Rzygać się chce. Jak to było u Sienkiewicza? Polska jest kawałkiem drogiego czerwonego materiału, który wszyscy szarpią, aby jak najwięcej urwać dla siebie. Czy jakoś tak.

W lesie zmarł 24-letni Syryjczyk, władze Polski i Białorusi mają jego śmierć na sumieniu.

Można przekazywać datki na konto:

 Stowarzyszenie Homo Faber

ul. Chopina 41/2, 20-023 Lublin

Konto: 93 1940 1076 3069 8598 0000 0000

Dopisek w tytule „Zbiórka dla uchodźców” (wtedy pieniądze trafią do puli właśnie na ich potrzeby).

 Na pocieszenie możemy się pośmiać z niektórych kabaretowych  występów.

Wymień prawdy wiary:

  1. Jest jeden Prezes.
  2. Prezes jest prawy i sprawiedliwy.
  3. Prezes za dobre wynagradza za złe cos tam, coś tam pogada ale krzywdy nie da zrobić.
  4. Są trzy osoby boskie: na Wawelu, na Żoliborzu i kot.
  5. Łaska prezesa do awansu jest niezbędnie potrzebna.

Potwierdzają to słowa Kaczyńskiego w sobotę 16 .10.br. w radiu RFM FM: „Różnica między mną a Tuskiem jest taka, że to ja mam rację a Tusk się myli”.

– Tak i cóż poradzisz, jak nic nie poradzisz – pomyślała Helena i wyciągnęła szyszki, kasztany, gałązki, żołędzie, gazety, folię bąbelkową i pistolet na klej, aby zrobić wieńce na groby. Ale najchętniej bym tym klejem zatkała gęby całej pisowskiej władzy. Gorący jest bardo więc przy okazji strasznie by ich to bolało – i bardzo dobrze! A pogotowie do nich nie przyjedzie, bo nie zasłużyli na pomoc – dodała mściwie i zajęła się rękodziełem.

Edek usłyszał, że MON zamówił 300 mobilnych ołtarzy.

– Aldona, może zaczniesz szyć z dżinsów takie coś?

– Oszalałeś? Przecież nie jesteśmy krewnym lub znajomym ważnych królików. Nikt mnie nie dopuści do koryta.

– Racja. A taki fajny miałem pomysł, amerykański prawie –  facet posmutniał i na pociechę wziął Pana Kota na kolana.

– Amerykański bo chciałeś zrobić karierę od obiboka do milionera?

– Zaraz obiboka! Zagubiony byłem, bo wrażliwy jestem. Prawda Daruś?

– Miau – Pan Kot potwierdził słowa swego niewolnika i zaczął go udeptywać.

– Wasz duet to można by było pokazywać w cyrku, tacy jesteście hecni – stwierdziła Aldona obierając warzywa na sałatkę.

– Wolisz z groszkiem czy z kukurydzą? – spytała.

–  Z oboma dwoma.

– I z marchewkoma, pietuszkoma, seleroma, ziemniakoma, ogorkoma i jabłkoma?

– Wiadoma no i z majonezoma.

Pan Kot popatrzył na swoją rodzinkę z powątpiewaniem co do ich stanu umysłowego. Ale od dawna wiedział, że to koty są najmądrzejsze, więc od ludzi nie można za dużo wymagać. Szczególnie w kwestii rozumu.

– Mam pomysła – odezwał się po chwili Edek.

– No, ciekawam. Taki sam jak z dżinsowymi ołtarzami?

– Lepszy – niech księża z ołtarzami jadą tam gdzie są walki. I niech przekonują walczących, żeby przestali i miłość bliźniego zastosowali.

– Przecież mogą zginąć, zwariowałeś?

– I o to chodzi, żon i dzieci nie mają, więc nikogo nie osierocą.

– Racja, to jednak jest dobry pomysł. Zaraz ci zrobię medal z kartofla.

Napisane 14 –17.10.2021 r.

Wirus dzielności (cz. 97)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

***************************************************************

Niedziela 10 października pełna była protestów przeciw wyjściu Polski z Unii. W stolicy, napuszczeni i dotowani (3 miliony złotych) przez władzę narodowcy, popierali rząd swym chamstwem i butą. Dała im, a szczególnie jednemu,  odpór uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk – Stawska mówiąc: Milcz głupi chłopie! Milcz chamie skończony!

Gdy Helena usłyszała, że rządzący geniusze inaczej postanowili zamienić zwrotki polskiego hymnu sięgnęła na półkę, wyciągnęła książeczkę pod tytułem „Polskie pieśni patriotyczne” i przeczytała:

Jeszcze Polska nie zginęła,

kiedy my żyjemy.

Co nam obca przemoc wzięła,

szablą odbierzemy.

Marsz, marsz Dąbrowski,

Z  ziemi włoskiej do Polski.

Za twoim przewodem

złączym się z narodem.

Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,

będziem Polakami.

Dał nam przykład Bonaparte,

Jak zwyciężać mamy.

Marsz, marsz …

Jak Czarniecki do Poznania

po szwedzkim zaborze,

dla ojczyzny ratowania

wrócim się przez morze.

– Aaa, to Napoleon im przeszkadza bo nie lubił Kościoła. Mądry facet – pomyślała.

Wacek i Edek zmęczeni podwórkowymi poszukiwaniami usiedli na parkowej ławeczce popijając gorącą herbatę z kandyzowanym imbirem z kubków trzymających ciepło.

– Popatrz, nawet taki kubek ma odrobinę władzy – powiedział Wacek po dwóch łykach.

– Jaką władzę? Zwariowałeś?

– No, albo trzyma ciepło płynu, albo nie.

– Ty to lubisz zagmatwać prostą sprawę i polityka we wszystko ci się wciska, nawet do kubka.

– Taki kraj, takie czasy. Ale wiesz –  rzeczniczka Straży Granicznej powiedziała, że nie będzie odpowiadała na pytania dziennikarzy TVN24 bo są za trudne.

– Godna pochwały szczerość i naganny brak kompetencji.

– Przecież specjalnie taką wybrali – powiedział Wacek przechylając kubek i delektując się napojem.

– Pewnie jest krewną lub i znajomą jakiegoś ważniaka liżącego de Pis-owi.

– Bo na pewno nie kochanką, sądząc po urodzie.

– Zrobiłeś się złośliwy – stwierdził Edek

– A bo już mi brak sił do tego … – mężczyzna zawiesił głos.

Czwartek 7 października był pierwszym krokiem do polexitu. Trybunał Konstytucyjny uznał wyższość prawa krajowego nad europejskim.

– Czyli: nie będzie Unia pluć nam w twarz i łamania prawa zabraniać – pomyślała Helena.

No i mamy jak w tym powiedzeniu: „Każdy człowiek przypomina muchę w pajęczynie – nieodwracalnie złapany w sieć zależności. Ignacy Karpowicz

„Wszyscy się boimy ale to nie powód, aby siedzieć bezczynnie” G. I. Bishop

Krzysztof Skiba napisał na FB: Sensacja w świecie kulinariów. Trybunał Gastronomiczny uznał wyższość ruskich pierogów nad brukselką”.

Wacek zadzwonił do Kasi:

– Niech tobie i Adasiowi nie przyjdzie do głowy rysować kredą po chodniku.

– A co tak nagle przyszło ci do głowy?

– Nie nagle, tylko znajoma Justa z dziećmi została przegoniona z tego powodu, a nie było tam żadnych antypaństwowych haseł. Strażniko – portier powiedział,  że mieszkańcy tego nowego osiedla nie życzą sobie mieć tak zapaskudzonej powierzchni i on to musi zaraz zmyć.

– A ja czytałam w Internecie, że w Krakowie była podobna historia tylko napisy, pod siedzibą PiS w Krakowie,  pytały gdzie są dzieci i stwierdzały, że nikt nie jest nielegalny.

– I jeden z transparentów na niedzielnym pochodzie głosił: „Mam kredę na rękach”

– Tyle tylko, że posłowie wraz z senatorami mają to w nosie, że nie powiem dosadniej.

– Oj zbiera im się, zbiera.

– Mam nadzieję, że ten napęczniały wrzód szybko pęknie, bo nie mam do tego odporności i cierpliwości.

 Napisane – 6 – 10.10.2021 r.

Wirus równości (cz. 96)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

**************************************************

– Nie rozumiem dlaczego dzieci pisowców studiują za granicą zamiast na KUL lub w rydzykowej uczelni– powiedziała Aldona, w trakcie razem spożywanego obiadu, do pary seniorów, którym pomagała w codziennych obowiązkach,

– Jak to dlaczego? Żeby je rozwalać od środka, czyli robić krecią robotę. Syn Kim  Ir Sena też studiował na Zachodzie i nic to nie zmieniło. Nadal w Korei Północnej jest zamordyzm. A Ziemkiewicza w sobotę w Anglii, na lotnisku władze zatrzymały, przepuszczając tylko żonę i córkę, która ma studiować w Oxfordzie. Po interwencji naszych polityków  szybko wypuściły ale musiał od razu wrócić do Polski.

– I bardzo mu tak dobrze – podsumowała Aldona. Od 2018 roku ma zakaz wjazdu do Anglii więc świadomie tam poleciał, żeby teraz robić za męczennika. Był zwolennikiem Brexitu, to ma – Anglia już nie należy do Unii Europejskiej i mają prawo wydalać kogo chcą a szczególnie osobników  szerzących nienawiść, antysemitów, islamofobów i zaprzeczających istnieniu Holocaustu.

Rzecznik Brytyjskiego Urzędu ds. Cudzoziemców jako powód zatrzymania Ziemkiewicza podał:

„…Uważam, że wykluczenie pana ze Zjednoczonego Królestwa sprzyja interesowi publicznemu. Wynika to z pańskiego zachowania oraz głoszonych poglądów, które są sprzeczne z brytyjskimi wartościami i mogą być obraźliwe dla innych, a tym samym sprawiają, że uzyskanie możliwości wjazdu jest niepożądane.”

– Prezydent z żoną podziwiają przyrodę a na granicy wschodniej ciąg dalszy horroru, uchodźców wyrzucają z naszego terenu na Białoruś – ze smutkiem stwierdziła żona.

Ewangelia według św. Mateusza głosi:

„A kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje. Baczcie, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.”

– Na szczęście władza w Michałowie stanęła na wysokości człowieczeństwa i przygotowała miejsce dla uchodźców – stwierdził gospodarz.

– Ale czy oni tam trafią? Czy straż graniczna nie odstawi ich na Białoruś? – zapytała seniorka.

– Oto jest pytanie – westchnęła Aldona. To ja pozmywam i pójdę.

– Dziękujemy za pomoc i zrobienie przetworów z działkowych zbiorów.

– Trafiła się nam ta działka jak wygrana na loterii. Pani Jadwiga zadowolona, że nie musi się o nią martwić, Kasia, że może tam spędzić czas z Adasiem, Edka trochę trzeba do pracy popędzać ale Wacek to złota rączka i robotny bardzo.

We Wrocławiu dzisiaj był 13 Wrocławski Marsz Równości z hasłem: Żaden człowiek nie jest nielegalny.

Wcześniej studenci zaskoczyli Pinokia w trakcie  inauguracji toku akademickiego na naszym Uniwersytecie krzycząc: „macie krew na rekach” i „stop torturom, na granicy”. Wielki transparent głosił: „Morawiecki nie zabijaj uchodźców”. Po uroczystości zaprosił demonstrantów na rozmowę i usłyszał prawdę. Ciekawe czy będzie kłamał, że nic nie wiedział.

– Chyba był pewien, że w rodzinnym mieście wszyscy będą nim zachwyceni. A, że będzie kłamał to pewne. To jego specjalność. I chapanie forsy gdzie się da.

 – A miała być taka piękna uroczystość, z kwiatami i pochlebstwami, całowaniem po rekach i nogach.

– Krystynę P. też nie pogłaskano na publicznych występach o co ma straszny żal bo przecież jest tak piękna i inteligentna.

– To pikuś w zestawieniu na co poszły 280 milionów z Funduszu Sprawiedliwości przeznaczone na pomoc ofiarom przemocy i afera z mafią przemytniczą zorganizowaną przez kumpla M. Kamińskiego Grzegorza P.  byłego dyrektora CBA. Dziennikarze dotarli do nagrań rozmów na ten temat, służby mają je od trzech lat i nic z tym nie zrobiły.

– Bo raczka rączkę myje, a nóżka nóżkę wspiera i kumpli brudy wypiera. Tylko nie wiem czy pierze jak brudną forsę, czy ze świadomości usuwa – pewnie i to, i to.

– Ale o co chodzi policji, która zarekwirowała dziennikarzowi Gazety Wyborczej w Zielonej Górze, służbowego laptopa i telefon bo podobno z jego IP wysłano groźby pod adresem posła PiS?

– Jak to o co? O gnojenie mediów, które się nie zachwycają Wucem i PiS-em.

– No to jest okazja do zachwytu, w ciągu pięciu lat zbudowano  13 kilometrów drogi między Krakowem a Kielcami a prezydent – długopis ze swoją świtą tam pojechali i się sfotografowali.

– A ci co drogę budowali to tam są?

– Ależ skąd! Tylko trzymający władzę. A trzymający łopatę się z prezydentem nie komponują.

– Jeszcze by mu zadali bezczelne pytanie dlaczego nie pomaga uchodźcom.

– Pewnie odpowiedziałby, że się uczy, że się ciągle uczy, że u nas nie ma takiego problemu i że to wraże media sieją wrogą propagandę. A on, premier, ministrowie i inni decydenci myślą tylko i wyłącznie o dobru obywateli i dlatego są wybierani.

– Wybierani są przez zindoktrynowanych przez Kościół, słabo lub wcale  myślących, nie odróżniających dobra od zła i nie patrzących dalej niż koniec swojego nosa czyli doraźnych korzyści.

Napisane 2 – 5.10.2021 rok

Wirus niby dobroci (cz. 95)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

**************************************************

Pracowity Wacek i niewyrywny do działania Edek zrobili sobie niedzielny spacer po okolicznych podwórkach. Najpierw Wacek przejrzał fb-kowy profil „Uwaga śmieciarka jedzie” i wypisał miejsca do zwiedzenia. Spotkali się w Parku Tołpy uzbrojeni w sprzęt poszukiwawczo – szperający i pojazdy dwukołowe z bagażnikami, torbami i przyczepką.

Poszli w stronę ulicy Górnickiego omawiając sprawę wałbrzyskiej biesiady.

– A wiesz, że Dworczyk wyjaśnił dlaczego to śniadanie kosztowało 4320 złotych? – spytał mający dostęp do Internetu kolega.

– Taaak? Skłamał, że to nieprawda i wydał tylko 43, 20 złotych? – przypuścił Edek.

– To go nie doceniasz. Napisał, że owszem 4320 złotych ale zaprosił do tej restauracji 500 bezdomnych.

– Jest ich w Wałbrzychu aż tylu? To źle świadczy o władzach miasta. I tak od ręki ich zgromadził w jednym miejscu? To musiała być niezła akcja propagandowa, ha, ha, ha – zaśmiał się niewolnik Pana Kota.

– No, co ty! Przecież wszyscy trzymający władzę mają innych za bandę kretynów, którym można wszystko wmówić, nawet największą głupotę.

– A ogarniasz to co się dzieje na granicy polsko – białoruskiej?

– Nie, zupełnie nie. Ani dlaczego musiał umrzeć 16-tolatek, ani dlaczego pracownicy Czerwonego Krzyża nie kwapią się do pomocy choć nie muszą mieć na to pozwolenia – Wacek pociągnął się za ucho.

– Jak nie muszą, pewnie posłuszni PiS-owi szefowie zakazali pomagania. A co myślisz o tym zoofilskim porno z krową, co to niby jest z telefonu obywatela Afganistanu?

– Daj spokój, po pierwsze to klacz, a po drugie stare nagranie z Internetu. Postanowili tym zabiegiem, czyli pokazaniem twardej pornografii w godzinach największej oglądalności, przykryć wyniki dziennikarskiego śledztwa dzięki któremu się okazało, że krewni i znajomi pisowców zajmują intratne stanowiska w spółkach państwa co kraj kosztuje miliardy złotych.

– Ale jeden z tych trzymających władzę wyjaśnił, że przecież muszą gdzieś pracować.

– To dlaczego nie w sklepach, hurtowniach, na stacjach benzynowych, jako maszyniści, motorniczy czy kierowcy?

– Bo tam nie ma takich apanaży.

– No i wszystko jasne. To my też załóżmy spółkę.

– Nie jesteśmy państwem, a spółkę już mamy, taką malutką, dwuosobową. I do roboty, dość gadania i się politycznego obijania.

Po dwóch godzinach zadzwoniła komórka Wacka.

– Tu Helena, kupiłam świeże orzechy laskowe i się nad nimi znęcam, chcecie mi pomóc?

– Pewnie, już swoją trasę skończyliśmy to zawieziemy rzeczy do domu i przyjdziemy.

– A jedliście obiad?

– Jeszcze nie.

– Ugotowałam gęstą zupę jarzynowo mięsna to was poczęstuję. I mam muffinki – dodała.

– O, to jakieś święto mamy?

– Tak, nieustanne  święto przyjaźni.

Wacek schował telefon i powiedział:

– Helena znęca się nad orzechami.

– Jak to znęca? – nie załapał Edek.

– No, rozbija młotkiem wydziera ze skorupki i odziera ze skóry.

– Jakieś mordercze instynkty się w niej odezwały?

– Ale tylko w stosunku do orzechów, nas zaprosiła.

– Ale nie będziemy torturowani?  – upewnił się tchórzliwy Edzio.

– Na obiad zaprosiła, zadzwoń do Aldony, że masz darmową wyżerkę.

– Ucieszy się, bo u seniorów ugotowała na dwa dni i dla nas nic nie miała.

– A nie obrazi się, że jej nie zaproszono?

– Eee, nie. Ona lubi czasem pobyć sama w domu.

W czasie obiadu Wacek uświadomił biesiadników, że Ministerstwo Zdrowia planuje otworzyć medyczne zawodówki.

– To czego oni tam będą uczyć a dzieci potem umieć? – zainteresowała się seniorka.

– Pojęcia nie mam, może na każdą chorobę przylepiać plasterki, stosować lewatywę i rycynę.

– O, to podobno w carskim wojsku stosowano taką  medycynę.

– Obawiam się, że nie tylko w carskim. Grunt dla PiS, żeby wyszli z niego „fachowcy” posłuszni, bierni ale wierni.

Napisane 28 –  29.09.2021 r.