Wszystko już było

„Gazeta Wyborcza” w dodatku „Duży Format”, w latach dwutysięcznych prowadziła rubrykę pt.: „Czytelnicy do pióra”. Pan redaktor zadawał temat a chętni pisali i teksty do redakcji przysyłali.

Jedno z zadań: „Z pamiętnika starego tetryka proza miała być, panie, lekko sklerotyczna i taka, panie tego, stetryczała nieco, i żeby się narratorowi tak czasem mimo woli, jak to panie, popularnie mówią, rymnęło. O. Taka miała być i gderliwa też na ogół była.

Mój tekst wydrukowano poprzedzając tymi słowy:

Pani Irena Brojek z Wrocławia debiutuje na podium lapidarnie i przekonywająco. Witamy! Nagroda – „Królowa” Karen Essex.

GW DF nr 18, z 17. maja 2004 roku.

Pisząc to miałam 55 lat, czyli do stetryczenia było mi daleko.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

TYTUŁ: Wszystko już było

Środek nocy. Ciśnienie na pęcherz. Wstaję. Z trudem. Żona i pies chrapią. Ja człapię.

Ranek. Zbyt wczesny. Durne ptaki się drą. Pies lata za pchłą. Na ogonie. Żona w wannie. Niech tam zostannie.

Południe. Nudnie i paskudnie. Głupie słońce świeci. Wrzeszczą podłe dzieci. Na co to komu. Wstaję z ławki i idę do domu.

Obiad. Ja siorbię, żona kłapie szczęką. Życie jest wieczną męką.

Popołudnie. Drzemka. Śniło mi się… Co mi się śniło? Wszystko już było. Żona cała w serialu. Azja na palu.

Wieczorem. Co tam, panie, w polityce? Znowu się błaźnicie! Ja to bym ich wszystkich… jak Azję. Przed wojną to… Żona spaliła bigos. Pies liże nos.

W nocy. Znowu mnie dusi. A może to żona? Poszedł psie głupi!

Na Olimpie codzienności

Parę ładnych lat temu napisałam ten tekst, był na poprzednim blogu ale portal zamknięto. Trochę tekst poprawiłam i uzupełniłam, Zapraszam 🙂

*************************************************************

Jak co sobotę byłam na Olimpie i złożyłam ofiarę, z siebie, wielu bogom. Przede wszystkim temu dwojga imion „Pranie-sprzątanie”. Nie lubię go bo wymusza cotygodniową daninę z mojego czasu i energii.

 Istnieją też inne domowe „bożki” jak: „Zmywanie”, „Prasowanie”, „Odmrażanie lodówki”. Oddaję im cześć najrzadziej jak mogę.

Najbardziej lubię tego o nazwie „Wyrzucanie” i poddaję się mu z przyjemnością. Dzień bez wyrzucania jest, dla mnie, dniem straconym. Po zakupieniu jakiejś rzeczy staram się wyrzucić/oddać dwie inne. Kupię buty, wyrzucam (lub zanoszę do sklepu dobroczynnego) bluzkę, spódnicę lub torebkę. Ostatnio nawet część ręczników, pościeli, serwetek oraz obrazków ściany ozdabiających.

Lubię też skutki składania kultu bożkom „Gotowanie” i „Pieczenie”. Najgorsze, że w paradę wchodzą zaraz następne „Zmywanie” i „Sprzątanie”. I drą się wielkim głosem jeśli o nich zapomnę. Egocentrycy wredni tacy!

 Nie mogę zapomnieć o bóstwie związanym z domem ale kultywowanym poza nim o imieniu „Kupowanie”. Ono ma różne odmiany jakie wszyscy znamy: „Kupowanie jedzenia”, „Kupowanie ubrania”, „Kupowanie słowa pisanego”, „Kupowanie dla kota”, „Kupowanie dla higieny”, „Kupowanie dla urody” i tak dalej.

 Na szczęście nie jestem zakupoholiczką, całożyciowe dochody mnie od tego ustrzegły oraz nie mam takich skłonności.

Domowym bożkiem może być też „Czytanie książek”, „Wykonywanie Rękodzieła”, „Oglądanie telewizji” lub „Surfowanie w necie”. Poza tym „Rozwiązywanie krzyżówek i sudoku” (mam koleżankę tym  zajęciem opętaną) i „Narzekanie”.

„Gadulstwo” jest bóstwem, któremu oddaje cześć wiele osób. Zarówno w domu jak i poza nim. Jestem przekonana, że to nie jest objaw inteligencji, wręcz odwrotnie. Szczególnie jeśli to są  opowieści nudnych treści bez poczucia humoru. O, „Poczucie Humoru” jest dla mnie bóstewkiem  miło okraszającym codzienność.

Malutkim bóstwem, ale potrzebnym, były dla mnie kotki Alodia i  Misia. Były bo odeszły i czas kota u mnie minął bezpowrotnie.

Na koniec zostawiłam ważne dla mnie „Czytanie ze zrozumieniem” a także „Pisanie”. Oraz „Oglądanie filmów” też ze zrozumieniem i wyciąganiem wniosków.

Wybór bóstw i przedmiotów kultu należy do każdego z nas. 

p.s. specjalnie nie wspominam o polityce

Wirus drożyzny (cz. 113)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugą środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

***********************************************************

– Pandemia, drożyzna i podsłuchy, to trzej jeźdźcy Apokalipsy – przeczytał Wacek w Internecie. Czwarty to Nowy Ład a raczej stary bardak.

– A przede wszystkim głupota i zachłanność polityków oraz wyborcy z ptasim móżdżkiem – dobił się tym stwierdzeniem.

Przeszedł do przedpokoju, włożył kurtkę, buty, czapkę, wziął szalik zrobiony przez Aldonę i dwie torby na zakupy. Wyszedł z bramy i wdepnął w psią kupę. Zaklął szpetnie. Przeszedł skwerek i wytarł buty w trawę poprawiając papierowym ręcznikiem jakiego kawałek zawsze nosił w torbie.

Zadzwonił domofonem do mieszkania Heleny. Otwierając seniorka powiedziała:

– Jak dobrze, że cię widzę. Czy pójdziesz ze mną po zakupy?

– Właśnie miałem pani zaproponować ich zrobienie. Jest ładna pogoda to może zrobimy sobie mały spacer po parku?

– I za to cię cenię, za dobre pomysły oraz życzliwość, której tak brakuje, bo jest odgórne pozwolenie na chamstwo.

– Właśnie w tego dowód wdepnąłem.

– Osobisty? – zdziwiła się starsza pani.

– Osobisty jakiegoś psa, no i chamstwa osoby wyprowadzającej.

– Niestety, Wrocław jest miastem psiej kupy.

– Zakupione czy raczej zasrane miasto – podsumował Wacek ciągnąc się za ucho.

– To może patrzmy pod nogi zamiast na drzewa i krzewy – zaproponowała seniorka poprawiając maseczkę. A czy tam przed nami nie idzie Edek z psem?

– Edek, Edek! – zawołał towarzysz spaceru.

Mężczyzna stanął, obejrzał się i pomachał. Dwójka znajomych podeszła do niego.

– Wdepnąłem dziś przed bramą w psie gie. Jeśli nie sprzątasz po wyprowadzanych przez siebie to cię palnę – obiecał Wacek.

– Sprzątam, sprzątam. I właściciele kazali, i Aldona mi o tym przypomina.

– A propos Aldona, idziemy po zakupy, może wam coś potrzeba?

Zapytany wyciągnął komórkę i skonsultował sprawę przekazując telefon kumplowi, który przyjął zamówienie.

Edek podciągnął spodnie, schylił się, pogłaskał psa mówiąc:

– Idziemy do domu Misiek. Czas na michę.

– Acha, Edek, czy ty nosisz dres w domu? – zapytał Wacek.

– Tak, a dlaczego pytasz?

– Bo podobno jeśli tak to wszystko co robisz w domu liczy się jako uprawianie sportu.

– He, He, He – rozumiem, że z ciebie też taki sportowiec?

– Lepszy niż nasz prezydent, który za naszą kasę fundnął sobie wycieczkę, na Olimpiadę, do Pekinu.

– Jako zawodnik?

– Jakby była olimpiada kompromitujących się nieustannie prezydentów to na pewno zgarnąłby złoty medal.

– Tylko naszego hymnu dla takiego szkoda.

– Ale za to powstał hymn Pispatologii:

Zbudujemy nową Polskę

Zbudujemy Nowy Ład

W którym wszystko sp……..y

W którym każdy będzie dziad.

Wyludnione miasta

Zrujnowane wsie.

Zbudujemy nową Polską

Jak w koszmarnym śnie.

– Ale „Zanim prawda włoży buty, kłamstwo obiegnie ziemię” Mark Twain.

– W dodatku nie pytając o zgodę premiera zwolniono ministra finansów.

– Widocznie Pinokio jest do odstrzału i Wuc już ostrzy colta.

– A kot mu podaje wycior i naboje.

– A może nawet naciśnie spust?

– Kto wie? Koty zdolne są do wszystkiego, szczególnie gdy taki pan mu daje przykład.

– Już sobie wyobrażam, że w ogrodzie mają strzelnicę i obaj ćwiczą.

– Nawet wiem czyja podobizna jest na tarczy.

– Tego od wina, oczywiście.

Napisane 6 – 7.02.2022 r.

Wirus wyrywania (cz. 112)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek lub środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

************************************************************

Pewnej ponurej, nie tylko z powodu pogody, niedzieli Helena, Wacek, Edek z Aldoną bez Pana Kota spotkali się na obiedzie w domu Kasi i Adasia przy ulicy Nowowiejskiej.

Wacek zaprowiantował i zasponsorował ucztę w postaci indyczego gulaszu i porcji rosołowej, Helena szarlotką z dżemem jabłkowym dostarczonym przez Aldonę, która dołożyła woreczek zamrożonych jarzyn ze wspólnej działki, zaś Edek nabył, w sklepie dobroczynnym, dla Adasia dwie książeczki o zwierzątkach. Jedną do czytania, drugą do kolorowania.

Przy kawie, herbacie i soku Helena powiedziała:

– Spotkałam znajomą, która co tydzień chodzi na masaże. I ona, i rehabilitant mają podobne poczucie humoru. Powiedział jej, aby w ramach rehabilitacji kręgosłupa, czasem wkładała pod ramiona kij od szczotki.

– Ale ja nie mam szczotki na kiju, ani mopa bo nie potrzebuję, takie mam małe mieszkanie – odrzekła. Przecież nie wejdę na drzewo i nie ułamię gałęzi.

– Nie musi pani, wystarczy wyrwać deskę z ławki – zażartował facet.

– To musiałabym być po dużej ilości alkoholu, aby dać radę i to nie na pewno.

– E, tam – poprosi pani tam  siedzącego pijącego i za dwa piwa to pani załatwi.

Zapadła cisza, po chwili odezwał się Edek:

– I co, posłuchała?

Wszyscy się roześmieli.

– Czego się cieszycie?

– Bo to żart był, drogi kumplu – uświadomił niekumanego Wacek.

– Postanowiła kupić kij do szczotki lub mopa – zakończyła Helena.

– Aaale pyszna szarlotka – zachwyciła się Aldona.

– Niech Pan Kot żałuje, że słodyczy nie jada – stwierdziła Kasia oblizując łyżeczkę.

– Powiem mu to, oczywiście.

Edek był zadowolony, że zeszło na temat mu bliski. Bo poczucie humoru było od niego odległe jak uczciwość od polskich polityków.

– Ta znajoma mi jeszcze powiedziała: jestem ruiną, konserwator zabytków potrzebny mi od zaraz.

– W postaci sprawnej służby zdrowia, prawda?

– I tu się zaczynają strooome schody prowadzące na najwyższy budynek na świecie.

– A propos – ile taki ma pięter? – zapytał Edzio.

– Zaraz sprawdzę w Internecie – powiedział Wacek wyciągając smartfona. Ma 163 piętra użytkowe a dziewięć konserwacyjnych.

– I gdzie stoi?

– W Dubaju.

– To tam jest akcja filmu „Dziewczyny z Dubaju”?

– Nie wiem, ale raczej to są, i  film, i dziewczyny, z de.

– Nie możemy się jednak pośmiać z tego, że obecna władza bardzo wzoruje się na minionej epoce. Nieznane osobniki dzwonią do osób z opozycji informując, że ktoś z najbliższej osoby właśnie zmarł. Lub mówią grobowym głosem, że rozmówca umrze.

– O, to za komuny pisarz Marian Brandys, mąż aktorki Haliny Mikołajskiej na takie coś odpowiedział: ty ch…u też, myślisz, że jesteś nieśmiertelny?

– Nie ma to jak celna riposta – zaśmiała się Helena.

– W Ordo Iuris też były i są riposty. Zbrodnia to niesłychana – pani zdradziła pana, kochanek (przyjaciel i świadek na ślubie kościelnym) nagrał akcję, którą żona zobaczyła w jego telefonie. Poleciała do męża kochanki, ten obił kochanka, a w sądzie są już ich pozwy rozwodowe. Kazano im się wynosić z organizacji, która chce rządzić życiem dziennym i nocnym obywateli, więc niby powstała nowa pt. Logos.

– Dana Zeidler na FB tak podsumowała naszą rzeczywistość:

Człowiek, który sam nie wychodzi do sklepu, zajmuje się bezpieczeństwem narodowym.

Inny – amator egzorcyzmów, decyduje o programie nauczania w szkołach.

Kobieta, która zdradziła męża i ma jedno z dzieci z kochankiem, tworzy Instytut Rodziny i Demografii.

Wiceprezes wpływowej sekty dążącej do ograniczenia rozwodów bierze rozwód, bo kręcił filmy z harców z panią z sekty, żona je przechwyciła.

Pani z sekty, mężatka i matka dwójki dzieci, innym kobietom chciałaby ograniczyć prawo do rozwodów i obrony przed przemocą, ale właśnie się rozwodzi i domaga się uszanowania prywatności.

Minister kultury nie bywa w teatrze, ale odbiera mu dotację, bo tak zaleca kuratorka oświaty, historyczka, która nazywa szczepienia eksperymentem.

Ekonomista, minister zdrowia nie potrafi ogarnąć co mogą zaszczepieni, albo niezaszczepieni. Chyba zaszczepieni. Nie, raczej niezaszczepieni.

Malarz amator, pejzażysta, Dyzma sejmowy, ma wiedzę o kilkuset podsłuchach, która w normalnym państwie doprowadziłyby do dymisji rządu.

Były wiceminister sportu, poseł, naciągacz, odwiedza szkoły, żeby zapoznać dzieci z ciekawym człowiekiem.

Premier pisze bełkotliwe wiersze w excelu i robi sobie zdjęcia z politycznymi utrzymankami Putina.

I wszystko to w kraju, w którym od 30 lat ludzie zrzucają się na sprzęty medyczne wyręczając państwo w ratowaniu zdrowia i życia obywateli.

Dobranoc, Polsko.

– To teraz dodajcie ich nazwiska.

– I kto może niech z kraju wyrywa.

Napisane 28 – 31.01.2022 r.

 

Wirus piosenek (cz. 111)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek lub środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

*********************************************************************

– Jak ja nie lubię Zenka – powiedziała Aldona wracając z zakupów wkurzona cenami.

– A co ci, biedak, zawinił? – zapytał Edek głaszcząc pana Kota.

– Bo jest twarzą obecnej władzy – warknęła kobieta rozkładając produkty.

– Raczej mordą.

– Mordami to są ci trzymający władzę. A chodziło mi o propozycję Suskiego, aby w radiu w godzinach 5-24 nadawano 80% polskich piosenek.

– Przypuszczam, że w wykonaniu Zenka, Maryli i Edzi?

– A pozostałe 20% to rosyjskie z okresu Związku Zdradzieckiego może.

– Ale to, że młodzież na studniówce śpiewała je… … to nie bardzo mi się podoba, choć rozumiem to wkurzenie – stwierdziła Dona.

– No to mam nadzieję, że odpowiednio do tego hasła zagłosują w czasie wyborów.

– Miau – potwierdził Darek.

– Tylko nie wiadomo czy znowu nie zamataczą wyborów. Bo co do poprzednich mam takie silne podejrzenie.

– A wiesz, że system podsłuchowy Pegasus był nielegalnie kupiony za 33 miliony złotych? – dobił kobietę Edzio.

– Nie dziwi mnie to wcale. A hasło ustalili bardzo trudne do odgadnięcia.

– Wiem, nigdy bym się nie domyślił. Brzmi ono „Orzeł Biały” w Internecie: orzelbialy.

– Jak myślisz – czy ten skrzydlaty koń zaniesie PiS do Hadesu? – zapytała Aldona myjąc produkty na obiad.

– Mitologicznie ci się odbija, widzę. Oby, najwyższy czas dla nich na piekło.

– Politykom ciągle się odbija podsłuchami. A wiesz dlaczego minister Zero uwziął się na Giertycha? Bo kiedyś przyszedł do jego kancelarii z prośbą o przyjęcie i pomoc w zostaniu adwokatem w dodatku próbował nim manipulować źle mówiąc o Lechu Kaczyńskim wiedząc, że ewentualny szef ma z LK zatargi. G. odmówił, bo uważa go za złego prawnika a Z. taką nędzną i wredną manipulacją obraził jego inteligencję.

– No to się podpiął pod PiS i rządzi, teraz chce ludziom utrudnić rozwody.

– E, tam rządzi. Jest na pasku Wuca i jego obsesji. Z kotem przecież nie musi brać rozwodu.

– A co  sądzisz o tym, że „Nieposłuszeństwo jest prawdziwą podstawą wolności. Posłuszni muszą być tylko niewolnicy” (G. Orwell)

– Nie wiem czy muszą. Oni tak chcą, bo to wygodniejsze. Nie trzeba się męczyć myśleniem i stawianiem oporu. A nuż trzeba by było znosić jakieś represje? – zapytała Dona zajęta porcjowaniem kurczaka.

– Mnie się podoba to: „Głową muru nie przebijesz ale jeśli zawiodły inne metody należy spróbować i tej” (J. Piłsudski).

– Trzeba mieć żelazny łeb, dobrze, że ten drób nie jest żelazny – wsadzając powstałą porcję rosołową do garnka powiedziała kobieta.

– I żelazną wolę odporną na manipulacje.

– Ale można od tego umrzeć jak dyrektor z CBA, który wprowadzał i nadzorował Pegasusa.

– Śmiercią naturalną zszedł był?

– A kto to wie?

– Ciekawostką przyrodniczą jest fakt, że system podsłuchowy nie został kupiony od producenta w Izraelu tylko od firmy Matic założonej przez byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa PRL. Za wdrożenie i szkolenie dostali 8 milionów.

– Teraz budowany jest mur w Białowieży, jak myślisz który krewny i znajomy królika na tym zarobi?

– Tego nie wiem ale najgorsze, że niszczą przyrodę ciężkim sprzętem. Obieraj jarzyny, nie leń się.

– Na Chińczyków się zapatrzyli? – zapytał Edek powoli wstając i portki podciągając. Pan Kot tylko zerknął kpiąco na swojego niewolnika.

– E, nie. To zdaje się przykład od bratanków.

– Ale oni nie niszczyli sobie rezerwatu przyrody?

– Tego nie wiem ale obwarowali czy raczej omurowali się solidnie. Zresztą nie tylko oni. Parę innych krajów też.

– Stany Zjednoczone mają problem z nielegalnymi przybyszami głównie z Meksyku, Europa także. A może by tak Rosja przyjęła wszystkich? Miejsca u nich dużo – facet rzucił propozycję od czapy a może nawet uszanki.

– Jak ty już coś powiesz – zakpiła kobieta. Lepiej kończ to, opłucz, pokrój i do garnka.

– Będzie rosołek choć dziś nie wtorek?

– Dzisiaj sobota, dzień hołubienia kota – stwierdziła pani domu wrzucając pokrojoną pierś kurczaka do kociej miseczki.

Darek wstał, przeciągnął się leniwie i powoli podszedł do swojej jadalni.

– Edek, zmień mu wodę i obejrzyj piasek w kuwecie.

– „Życie to głupi i śmieszny żart” – powiedział Edek wrzucając jarzyny do garnka.

– A skądżeś wziął tę mądrość? – zakpiła Dona.

– Zacytowałem Lermontowa tylko – obruszył się jej życiowy partner.

– No, widzę, żeś zdolny jak Powolniak z serialu „Co ludzie powiedzą” i jak on leniwy.

Napisane 20 – 25. 01.2022 r.

Wirus rady (cz. 110)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek lub środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury  🙂

*******************************************************************

Helena zadzwoniła do Wacka:

– Wiesz, tak się martwię, bo kilkunastu członków Rady Medycznej przy premierze zrezygnowało z przynależności. I zostało tylko kilku.

– Pan Heleno już internauci podali kilkanaście propozycji, Pinokio będzie miał w czym wybierać.

– O, to świetnie! Kogo zaproponowano?

– Najlepszych: dr Quinn, dr Lubicza, dr Kildera, dr Wezóła, dr Irenę Eris choć to producentka kosmetyków, dr No, dr Judyma, dr Oetkera choć on jest od proszkowego jedzenia,  dra a nawet profesora Wilczura, dr Żywago, dr Strosmajera, dr House`a, dr Watsona, dr Dolittla choć to weterynarz, Dr. Albana choć to piosenkarz,

pisarze też się przydadzą: dr Stanisław Lem, dr Tadeusz Boy – Żeleński, dr Michaela Crichtona, dr Arthura Conan Doyle`a, dr Robina Cooka.

– Ależ lista. Sadzę, że wszyscy się zgodzą, szczególnie ci nieżyjący  – zakpiła seniorka popijając melisę.

– Wicerzecznk PiS powiedział: nie zatrudniamy ekspertów, bo nie chcieli realizować naszego programu.

– A to wredni jedni i drudzy. Przecież program Wuca i jego niewolników jest najlepszy nie tylko w Polsce ale i w galaktyce.

– Już widzę jak zjeżdżają do nas Marsjanie, Wenusjanie, Jowiszanie i Księżycanie z pokłonami i darami – zaśmiał się Wacek.

– A jakie one, te dary będą? Chyba piasek i karma dla kota, całe srebro, złoto, brylanty i platyna świata oraz wszechgalaktyczna władza.

– No to pani pojechała.

– Weszłam w umysł Wuca i to w nim wyczytałam.

– To bardzo być może – zasępił się Wacek.

– A jak już wszystkie zachapie to metodą na gospodarkę będzie naśladowanie Korei Północnej.

– Myśli pani o obowiązkowych dostawach nawozów naturalnych bo sztucznych nie mają?

– Tak, nie dasz gie będziesz be.

– I nie zrobisz zakupów na targu, czyli  będzie to odcięcie obywateli od jedzenia.

– Ale ludzkie odchody nie nadają się do uprawy roślin spożywczych, wręcz są szkodliwe.

– Ich Wuca to nie obchodzi. Mają tam Szamboład od dawna.

– Najpiękniejszy poseł świata Terlecki beztrosko oznajmił, że jeśli chodzi o Nowy Ład to „popełniliśmy kilka błędów”. On i cały PiS są jednym wielkim błędem i skandalem godnym tylko osadzenia za kratami na dożywocie.

– PiS – to podsłuchy i szwindle.

– Niektórzy pomyśleli, że jak kupią książkę „Dobre intencje, demokracja, kobiety. Pełna historia Jarosława Kaczyńskiego” to się wszystkiego (raczej niedobrego) dowiedzą.

Mariusz Szczygieł napisał:

Rozdział „Dobre intencje” to puste strony, „Demokracja” – puste strony, „Kobiety” – puste strony”. To, moim zdaniem, najlepsza charakterystyka tych aspektów u Jarosława Kaczyńskiego. Autorem jest Jarek, ale nie Kaczyński. Ma 27 lat, wydrukował 1000 sztuk z oszczędności. Projektuje aplikacje, skończył grafikę komputerową na WSE w Krakowie trzy lata temu. – Te puste strony – wyjaśnia – to był jedyny sposób na to, żeby mieć swój udział w dyskusji politycznej jako obywatel.

Napisano na każdym egzemplarzu, że zysk z książki zostanie przekazany na FUNDACJĘ CENTRUM PRAW KOBIET. Na dole każdej strony zamiast cyfr jest osiem gwiazdek ***** ***. Kupić ją można na Allegro a przedsprzedaż jest ma dobreintencje.com.

Żart ale wymowny.

PKN Orlen nakazał swoim spółkom – córkom prenumeratę gazet wydawanych przez Polska Press dla każdego z pracowników. Spółek jest ponad sto a pracowników 32 tysiące. Muszą zamataczyć, że jest popyt.

– Przypomina mi się odcinek z serialu „Zmiennicy” gdzie w pliku gazet przemycano narkotyki – pomyślał Wacek. Może to jest ten pomysł? Jeszcze powinni tak faszerować kiełbasy i sprzedawać spod lady w kioskach. Bareja nawet się nie spodziewał, że jego pomysły będą w Polsce wiecznie żywe. Byle szampony do włosów nie były jak „Samson” z tegoż serialu.

Następną świetną wiadomością była informacja, że w Lublinie jest ulica „Inflacji Morawieckiego”. Na mapie jej nie ma bo to żart internautów, którzy na mapa Google czasem wstawiają nazwy jakie chcą. Na przykład „Park Imperatora Kaczafiego”.

Na koniec smutna lecz prawdziwa konstatacja: są próby wyłudzenia pieniędzy na wnuczka czy policjanta ale najlepszy pochodzi od rządu Pis  i nazywa się „Polski Ład”.

Napisane 15- 17. 01.2022 r.

Wirus bezhołowia (cz. 109)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek lub środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

*************************************************************

– Cieszy się pani z dodatku osłonowego? – zapytała Aldona Helenę stawiając na stole kolorowe kubki z herbatą.

– Bym się cieszyła, może, gdybym go dostała. Ale dla jednoosobowego gospodarstwa dochód  miesięcznie nie może przekraczać 2100,-zł. A i tak przecież to z moich podatków.

– Za to cieszą się osoby represjonowane, bo wraz z informacją o 3000.- zł jednorazowego świadczenia dostali słodki list od premiera. Tyle, że jest to bezosobowe pismo, czyli bez nazwiska adresata a podpis jest lekko rozmazany, czyli nie oryginalny.

– Może faksymile?

– Może ale w trakcie powielania pisma lekko się rozmazał. Osoba, która go otrzymała powiedziała, że taka manipulacja obraża jej inteligencję, bo doskonale wie, że to wstęp do akcji wyborczej PiS. A pieniędzy nie daje premier z prywatnego konta tylko z pieniędzy publicznych, które pochodzą z podatków. Brane są nie tylko od dochodów osób pracujących ale i od emerytur. Więc niech spadają ze swoją pseudo dobroczynnością.

– Powiedz Edkowi, żeby nie jeździł na rowerze nawet po jednym piwie, bo zapłaci mandat w wysokości 2500 zlotych  – przypomniała seniorka  dopijając herbatę i kończąc wafla posmarowanego domowym dżemem i czekoladą mleczną.

– No to się teraz będą mieli z pyszna różni kierowcy, czekają ich wysokie mandaty i zabieranie prawa jazdy.

– Tyle że dla osób typu dziennikarz Kraśko to ani mandat ani zabranie dokumentu nie straszne, bo miał to w nosie i jeździł bez prawa jazdy.

– Pod wpływem był, że mu zabrali? – zapytał Wacek.

– Nie, ale kilkakrotnie przekroczył dozwoloną prędkość.

– Niektórym się zdaje, że prawo jest dla maluczkich a oni są ponad to.

– Pycha kroczy przed upadkiem.

– Mo i mamy kolejny przekręt na „Nowym Ładzie” a jak go niektórzy nazywają „Wale”  rząd zarobi 80 milionów z czego tylko siedem pójdzie na służbę zdrowia. Na polskim wale nie stracą tylko ci, którzy nie pracują, nie płacą podatków i żyją z SOCJALU. – dodał gość posiłkując się Internetem.

– Do Polaków w tym roku przybyli trzej królowie: Prądus, Gazus i Inflacjusz. Tamci nieśli dary, a ci nicponie nas okradają – Helena trzymając w ręce duży nóż zaczęła dźgać niewidocznego wroga.

– Przynoszą nam biedę, nędzę i kaczy smród.

„Polski Ład każdemu nosa utrze. Bogatych udusi jutro, biednych pojutrze”.

– W trakcie kolejnej miesięcznicy pod pomnikiem-schodami do nie wiadomo czego, happening zorganizowała grupka osób z Lotnej Brygady Opozycji  przebranych za różne postaci, m.in. zakonnicę, aniołka, mikołaja, Minionka, wilka, zająca i kota. Policji tak się nie spodobali, że ich ganiali i kotu ogon urwali – nieustannie zdziwiona starsza pani kontynuowała wyliczanie osiągnięć PiS-u.

– KOTU? To jest skandaliczny skandal. Co Wuc na to? Powinien sam, osobiście to naprawić – oburzył się Wacek.

– Ale jest dobra wiadomość – w Hiszpanii zwierzęta domowe przez prawo są uznane za członków rodziny.

– Szkoda, że nie u nas.

– Bardzo szkoda.

– Przeczytałem, że powstał nowy kowidowy żart:

Wchodzi rozczochrany, rozchełstany młodzieniec do tramwaju krzycząc: omikronem jestem, omikronem jestem. Pochodzą do niego dwaj mężczyźni. On pyta: a wy co? I słyszy: przeciwciała, bileciki do kontroli prosimy.

– A co konkretnie oznacza lex Czarnek?

– No, jak to co? Kurator oświaty to pan i władca, krużganki, balustrady, poręcze, schody i balkony oraz tarasy oświaty, cnoty niewieście i tym podobne – wyjaśnił Wacek posiłkując się Internetem.

– Fajnie, już widzę jak ktoś pomysłowy zorganizuje zakład krawiecki szyjący dla dziewcząt, mundurki szkolne zadziwiająco podobne do burek.

– Za to najjaśniejsza gwiazda naszej polityki Mateusz-Vateusz-Pinokio Krzywousty zaproponował, aby sprzedawcy obniżyli wszystkie ceny o pięć złotych.

– A jak coś kosztuje trzy to dwa oddadzą?

– Oczywiście, już są wybijane dwuzłotówki, aby ich starczyło dla wszystkich.

– Ale ma jeszcze lepszy pomysł: rząd będzie propagował wśród młodzieży e-sport, aby odciągnąć ją od komputerów.

– Doprawdy podziwiam jego pomysłowość, elokwencję i kompletny brak poczucia obciachu.

– To i zapewne bezwzględną zaradność w pomnażaniu swego stanu posiadania.     

Napisane 9 – 14. 01.2022 r.

Wirus prezydenta (cz. 108)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek lub środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

**********************************************************

– Prezydent złapał koronę – powiedziała Aldona do Edka.

– A kto ją rzucił?

– Pewnie jakiś miłośnik Anżeja.

– Podejrzewasz pisarza Żulczyka? I że Dudę intronizowali?

– Jego by nie dopuścili, za to w sądzie mądrze wypowiadał się o nazwaniu Dudy debilem. A mieliśmy wielu głupich królów, więc jest to nasza stara świecka tradycja.

– Za to prezes NBP Glapiński ględził w środę straszliwie i od rzeczy.

– Warszawa za niego przeprasza?

– Powinna.

– A kto przeprosi nauczycieli za niższą wypłatę? – spytała kobieta malując paznokcie.

– To osiągnięcie Nowego Ładu.

– Taki jeden Mao ten wprowadzał świetne reformy, nazywało się to „wielki skok naprzód”.

– Dobrze się to nie skończyło.

– I nas też nic dobrego nie czeka.

– Najwyżej Cze-Ka czyli czerezwyczajka.

– Toś pojechał historycznie i makabrycznie.

6 stycznia Helenę odwiedził Wacek, zapytał jak się czuje po trzeciej dawce szczepionki.

– Trochę mnie ramię boli ale żałuję, że ciągle nie odbieram pozaziemskich wiadomości, prezydenci krajów Unii Europejskiej nie kontaktują się ze mną ani żadnych innych objawów nie mam.

– A chciałaby pani? – zapytał gość trochę zdziwiony oczekiwaniami starszej pani.

– Czemu nie? Jeszcze gdyby mówili po polsku i zaprosili do siebie, obwieźli po swoich krajach, gościli i wróciłabym z torbami pełnymi prezentów…

– Rozumiem, że pani żartuje. Ale pojechałbym z panią.  Jak już jesteśmy przy żartach przeczytałem na facebooku fragment książki Andrzeja Grabowskiego gdzie są dwa dowcipy związane z dzisiejszym świętem:

Wchodzą Trzej Królowie do stajenki i widzą, że Matka Boska płacze, Józef płacze, a dziecko wrzeszczy. Kacper mówi: „Co wy tak płaczecie? Takie macie ładne i zdrowe dziecko”. Na co Maryja odpowiada: „Bo myśmy chcieli dziewczynkę”.

A ostatnio taki mi się spodobał: katecheta wezwał matkę dziecka i mówi: „Pani syn jest kretyn totalny, on nawet nie wie, że Jezus Chrystus nie żyje”. Na co kobita odpowiada: „Proszę księdza, u nos taka bida w domu, my nie momy telewizora, gazetów nie kupujemy, radio nam się zepsuło, także my w ogóle nie wiedzieli, że on chorował”.

– To przypomina mi scenę z serialu „Ranczo” gdzie nowy wikary przepytuje mieszkańców ze znajomości Biblii, najbardziej podobała mi się ich odpowiedź, że Matka Boska była Polką.

– Idąc tym tropem Jezus także – stwierdził Wacek popijając herbatę z kandyzowanym imbirem.

– Tylko nie wiadomo jakiej narodowości był Józef stary, który ono pielęgnował.

– Może był uchodźcą? I dlatego Jezus urodził się w stajence a nie w szpitalu.

– To bardzo być może ale co na to powiedzieliby nasi duchowni? – zapytała seniorka.

– Papież Franciszek byłby zachwycony, bo według niego, posiadanie zwierząt zamiast dzieci odbiera kobiecie człowieczeństwo – powiedział oczytany internetowo Wacek.

– To ile dzieci on ma?

– A kto to wie? Przecież dopiero teraz wychodzi na jaw prawda o światowym klerze.

– I nie są to dobre wiadomości – westchnęła Helena połykając leki i przegotowaną wodą a potem melisą.

– Kolejny popis dała małopolska kurator mówiąc w wywiadzie dla Radia Zet, że szczepionki to eksperyment.

– A potem usprawiedliwiała się, że jest z wykształcenia historykiem.

– Jest przede wszystkim kretynką, bo minister zdrowia zapowiedział od marca obowiązkowe szczepienia m.in. dla nauczycieli a jej obowiązkiem jest akceptować politykę państwa.

– No i odwołano polskiego ambasadora w Czechach bo ośmielił się powiedzieć prawdę o kopalni w Turowie i skrytykować postępowanie władz:

– To był brak empatii, brak zrozumienia i brak chęci podjęcia dialogu – i to w pierwszym rzędzie z polskiej strony. W końcu podobne rzeczy zdarzały się i w Bełchatowie czy Koninie i nikt tam z tego nie robił afery.

Bardzo mi się podobają paski w TVP-owych wiadomościach z których widać, że są fanami Tuska powiedział Wacek wyciągając smartfona i czytając przykłady:

„Agresywna polityka Kremla winą Tuska”; „Tusk nie spełnił dziś obowiązku udziału w mszy”; „Polska w elicie Europy mimo działalności Tuska”; Tusk nie przeprasza za rosnącą inflację”.

– No, proszę – najważniejsze to mieć wszystkiemu winnego wroga i już wszystko jest świetnie – podsumowała Helena.

Napisane 5. – 10.01.2022 r.

Wirus końca roku (cz. 107)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek lub środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

************************************************************

Krzysztof Skiba zrobił podsumowanie 2021 roku:

ROK Z GŁOWY

No i minął nam kolejny rok w ciemności i zacofaniu, z przepiękną władzą u steru, pandemią, dramatem na granicy i aferami u koryta. Dziś moja osobista lista wpadek roku 2021.

W tym roku obrodziło skandalami motoryzacyjnymi.

1. Beata Kozidrak tak lubi zwierzęta, że swoim autem jechała wężykiem. Lubi też zabierać do samochodu pasażerów. Tym razem zabrała dwa promile.

2. Piotr Kraśko – mistrz wywiadów jest jako dziennikarz bezkompromisowy i bezwzględny. Okazało się że jest też bez…prawa jazdy i to od sześciu lat.

3. Jeden z agentów SOP (dziś na emeryturze) zeznał, że w sprawie wypadku limuzyny premier Szydło sprzed kilku lat w Oświęcimiu, kazano im kłamać. Prawdopodobnie kłamała też premier Szydło, chroniąc swojego kierowcę. Skoro władza manipuluje i kłamie oraz zrzuca winę na niewinnego, młodego chłopaka, w tak banalnej sprawie jak wypadek komunikacyjny, to co się dzieje gdy chodzi o grubsze afery?

4. Dziewczyny z Dubaju okazały się hitem kinowym, ale jeszcze większym hitem są afery wokół tej produkcji. Dodzie zabrano w gotówce miliony z domu, a jej męża (teraz już byłego) wsadzono na chwilę do paki. Prasa pisze o wykiwaniu inwestorów. W filmie nie brakuje aktów, ale hitem filmu będzie chyba AKT oskarżenia.

5. Edyta Górniak zaśpiewała dla wojska „Czerwone maki” w telewizyjnym show Kurskiego i w oryginalnej interpretacji, która wielu nie przypadła do gustu, podobnie jak pamiętny hymn na mistrzostwach w Korei. I tak dobrze, że nie śpiewał naczelny kapelmistrz kraju czyli Pan Jarosław, autor słynnego wykonania Mazurka Dąbrowskiego w wersji „Z ziemi Wolskiej do Polski”.

6. Największym skandalem roku był trzymiesięczny minister Mejza, którego firma miała pomagać niesprawdzonymi terapiami medycznymi ciężko chorym i to za ciężkie pieniądze. Lekki zarobek okazał się ciężką wpadką.

7. W PRLu z Polski uciekali Polacy. Teraz uciekają Portugalczycy. Trener reprezentacji tak pokochał nasz kraj, że znaleźli go aż w Brazylii.

8. Okazuje się że fala i przemoc są nie tylko w więzieniach i w wojsku, ale także w szkołach teatralnych. Do szkół teatralnych co roku próbują się dostać setki utalentowanych młodych ludzi. Gdyby wiedzieli co tam się dzieje, mogli by startować do koszar czy do pierdla, gdyż tam o wiele łatwiej się dostać, a w ofercie programowej jest to samo.

9. Tata Maty jest znanym prawnikiem. Mata jest słynnym raperem. Tata Maty napisał książkę o raperze, czyli o swoim synu i tego było już za dużo. Tsunami hejtu spłynęło na jednego za książkę, a na drugiego za udział w reklamie sieci fast food. Mata i Tata wzięli sporo na klatę. Teraz Mata powinien napisać książkę o tacie pod tytułem Klata taty.

10. Polski Związek Pływacki zatopił się zanim zaczęły się Igrzyska Olimpijskie. Na skutek błędów i braku urzędniczych kompetencji działaczy Związku, polscy pływacy nie mogli wziąć udział w zawodach. To cała metafora rządów PiS, czyli próba wypłynięcia wanną na szersze wody. 🙂

– Cóż można jeszcze dodać? – zapytał Wacek przeglądając facebooka w domu córki.

– A koncert sylwestrowy w Zakopanem tata oglądał?

– O co ty mnie, dziecko, podejrzewasz? Że zakopałem swój rozum i gust bardzo głęboko?

– Zbrodnia to niesłychana, pistelewizja zabiła swego pana – zacytowała wieszcza Kasia.

– Ten pan nie umie myśleć sam dlatego złe zdanie o nim mam.

– I można sprzedawać fajerwerki, żeby głupcy straszyli zwierzęta i zabijali ptaki.

– Zaś fanatycy wolności uważają, że polega ona na nieszczepieniu się i zarażaniu, na strzelaniu i liczeniu się tylko ze swoimi zachciankami -podsumował ojciec paskudną rzeczywistość ciągnąc się za ucho.

– Bo mądrzy inaczej są. A przykład idzie z góry.

– Oj idzie, a nawet zasuwa. Skutecznie.

– To czego sobie życzymy w nowym roku? – zapytała córka porcjując kurczaka.

– Wolności od złej władzy świeckiej i kościelnej oraz normalności.

– Podoba mi się ta koncepcja. To co, organizujemy noworoczny obiadek? – zapytała gospodyni wlewając wodę do garnka.

– Jasne, Helena obiecała upiec ciasto, Aldona przyniesie sałatkę jarzynową, ja zasponsoruję kawę i herbatę oraz 2 piwa, i  z Edkiem pozmywamy naczynia.

– Czyli będzie rosół z makaronem, kurczę pieczone przez ciebie zakupione, ciasto i napoje – wyliczyła Kasia.

– Masz kuchenkę gazową, takie obiadki będą cię drogo kosztować.

– Nasz nie – rząd zapewnia nam drenaż portfeli wmawiając, że to dla naszego dobra.

– Raczej dla ich własnego. A Pinokio ostatnio prowadzi zmasowany atak na Tuska zapominając, że był jego doradcą i namawiał na działania mające przynieść ogromne zyski WBK w którym pracował i jemu samemu jako prezesowi.

– Wuc ma kompleks pana Te, więc P. tymi wypowiedziami liże mu de .

– Może boi się, że K. go spisze na straty?

– Niewykluczone.

– W Internecie widziałem ręcznie wykonany napis na banerze przyulicznym: „Wrocław przeprasza za Morawieckiego”.

– Idąc tym tropem w stolicy powinien zawisnąć: „Warszawa przeprasza za Kaczyńskiego i Macierewicza”.

„Koło przeprasza za Przemysława Czarnka”

„Kraków przeprasza za Terleckiego,  Zbigniewa Ziobro i Andrzeja Dudę”

„Grójec przeprasza za Marka Suskiego”

„Sochaczew za Mariusza Kamińskiego”

Napisane 31.12 2021 – 2.01.2022

Dzielne seniorki

Anna Fryczkowska – Starsza pani wnika, Wydawn Proszyński i ska, 2012

WSTĘP:  Nikt nie traktuje serio starszych pań

 O autorce:

Anna Fryczkowska urodziła się 20 sierpnia 1968 roku w Warszawie. Z wykształcenia jest italianistką (Uniwersytet Warszawski) i scenarzystką (PWSTFiT w Łodzi). Jest pisarką, scenarzystką, felietonistką i tłumaczką. Napisała 11 powieści. Mieszka w Warszawie z mężem i dwojgiem dzieci.

O książce:

Czytałam tej autorki „Sześć kobiet w śniegu” i napisałam o niej na swoim blogu: https://kotnagalezi.home.blog/2020/06/17/parapetowka-z-trupem/

Tak jak i tam bohaterkami książki są kobiety ale tym razem także seniorki. Rej wodzi Halina, która „Żałowała swego kurczącego się czasu na podziwianie wyleniałych pawich ogonów”. Męskich dodajmy. Poznajemy jej dość pogmatwaną przeszłość ale teraz mieszka z 29-letnim wnukiem Jarosławem do którego zwraca się per Jarciu. Kastrująco – prawda? Są tego skutki.

Ma ona przyjaciółkę Dzidkę z którą opiekują się podwórkowymi kotami, które prześladuje zły mężczyzna. Jego też wychowywała babcia.

Drugoplanowymi bohaterkami są dwie lekarki dermatolożki, jedna botoksująca się, bo jednak szuka pawiego ogona do podziwiania.

Matka jednej z nich zaginęła i bezrobotny Jarcio postanowił zostać detektywem, aby ją odnaleźć.

Mamy trupy nie tylko kotów ale i lektora języka angielskiego z zawodu a naciągacza seniorek z powołania. Okazuje się, że oprócz metody „na wnuczka” i „na policję” takie typy stosują metodę „na okazywanie zainteresowania”. I potrafią zyskać tym sposobem duże sumy.  To skutek tego, że „Kobieta w pewnym wieku staje się, dla większości populacji, niewidzialna” a pragnie uwagi i życzliwości.

Znajome Haliny to parada niezłych typów: palaczka, elegantka, niesprawna gaduła i erotomanka. Postanowiły się zaczaić i dopaść mordercę kotów, bo ten nie dość, że znęcał się nad zwierzątkami to jeszcze nagrywał to i umieszczał w sieci.

Mamy też zaginiony cenny obraz, trudne rodzinne relacje i policjantów lekceważących morderstwa kotów.

To feministyczna książka, bo występujący w niej mężczyźni są źli, głupi, leniwi, niewrażliwi, wyrachowani, nieodpowiedzialni – do wyboru. Ale przecież nie wszystko jest w życiu czarno – białe. Kobiety też potrafią być zołzami, zagłaskiwać wnuków swoją troską, być bezwzględnymi mścicielkami czy, mimo medialnych ostrzeżeń, naiwnymi ofiarami. 

Polecam.