Drodzy Czytelnicy – pisanie to dla mnie jedna z form masowania szarych komórek, aby nie zanikły. Momentami jest to też dobra zabawa proszę więc nie oczekiwać zbyt wiele, czyli traktować teksty z dystansem. Dziękuję.
Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. Prywatne zdarzenia wplatam w kolejne odcinki część z nich jest prawdziwa, a mniejsza część wymyślona.
*******************************************************************************
Na ostatnich przed świętami zajęciach literackich prowadzonych przez dr Magdę Wieteskę dostaliśmy dwa zadania:
– napisać czego prywatnie sobie życzymy w nowym roku
– napisać czego życzymy innym.
Oto moje:
DLA SIEBIE:
- Nieustannie dobrego a nawet lepszego zdrowia (bo dolegliwości mi nie brakuje).
- Zakończenia wreszcie, ciągnącej się od dwóch lat, urzędowej sprawy.
- Tego o czym myślę ale nie napiszę, aby nie zapeszyć.
- Tego, aby w naszym kraju wreszcie było normalnie.
- I niech sczezną wszyscy, którzy mi źle życzą.
DLA INNYCH:
- Pokoju na świecie.
- Zdrowia niedomagającym.
- Pieniędzy biednym.
- Domu bezdomnym.
- Życzliwości wrednym.
- Mądrości i empatii rządzącym.
- Planecie Ziemia mądrych, dbających o nią, mieszkańców.
- Opieki wszystkim zwierzętom, bez przemocy i łańcuchów.
- Dzieciom dobrych rodziców/opiekunów.
- Seniorom pomocy gdy jej potrzebują.
Dorota Zawadzka telewizyjna „Superniania” napisała na swoim fb-owym profilu, że była na spotkaniu koleżeńskim i bardzo jest z niego zadowolona, bo było miło. Na co ja w komentarzu, że wiele lat temu byłam na klasowym i żałuję. Bo wredne osoby nadal są wredne, najlepszy uczeń mimo kariery jest sfrustrowany a miły kolega okazał się TW.
Nie dodałam, że dwie koleżanki po latach zapiły się na śmierć mimo bardzo odmiennego startu w życie w postaci rodziny.
A w jakiś czas potem opowiedziałam o spotkaniu innej znajomej podsumowując: i wszyscy ode mnie bogatsi. Na co ona: no, o to nietrudno. HA HA HA.
I jeszcze przypomniała mi się scenka jak to w trakcie szkolnego zjazdu mojego liceum jedna z absolwentek powiedziała do telewizyjnej kamery: „nie przyszli na zjazd tylko ci, którym się w życiu nie udało”. No, jej to już wybitnie.
A będąc złośliwą małpą pomyślałam patrząc na nią: dała bozia nos, na rozum już nie starczyło.
Niedziela Skończyłam czytać „Amerykański sen” Ewy Marii Slaskiej. Autorka tak pisze na zakończenie:
„Powieść, którą właśnie przeczytaliście, jest mieszaniną faktów, fikcji i własnych wspomnień autorki. Ta masa materiału miesza się, przelewa przez siebie, pożycza od siebie akapity, frazy i słowa”.
Trzy historyjki
ze zdaniami zaczynającymi się na kolejną literę alfabetu
Prowadząca zajęcia literackie w Centrum Seniora dr Magda Wieteska ma milion pomysłów, aby rozruszać i zmuszać nasze szare komórki do działania. Teksty z takimi, powyżej podanymi, zasadami to właśnie jeden z Jej pomysłów.
Która z nich Wam się najbardziej podoba?
ALBUM
Album leżała na stole w salonie.
Biały w różowe kwiatki.
Cały błyszczący i wzrok przyciągający.
Długa czerwona tasiemka zaznaczała przeglądane strony.
Elegancja przedmiotu zachęcała do przeglądu/ania.
Futerał na skrzypce leżał obok.
Granie na tym instrumencie słychać było zza ściany.
Hałas nagły przerwał muzykę.
Impulsywnie wchodząc do pokoju z albumem muzyk krzyknął:
– Ja tak pracować nie mogę!
Krzycząc strącał przedmioty leżące wokół niego, w tym album ze zdjęciami.
Lekko rozchyliły się strony.
Łatwo wypadło wiele fotografii.
Można było na nich zobaczyć nietypowe sceny.
Nagie kobiety i mężczyzn.
Oparci o siebie, a nawet na sobie leżący.
Parami lub w trójkątach.
Radośni bardzo, wręcz zachwyceni.
Skonfundowany muzyk podniósł album i schował do szuflady.
Trochę się wkurzył.
Uderzył pięścią w stół.
Wrzasnął także.
Zobaczył bowiem, że to jego żona i siostra brały udział w tych igraszkach.
– Żona mnie zdradza – krzyknął i podciął sobie gardło smyczkiem.
ŁAPÓWKA
Adam zatrzasnął drzwi mieszkania.
Bolało go wszystko.
Ciało współpracy odmawiało.
Dotknął klatkę piersiową i jęknął.
– Ewentualnie pójdę do znajomego lekarza – pomyślał.
Facet jest dobry w diagnozowaniu.
Głupio byłoby mu nie uwierzyć.
Hrabią jest w dodatku.
I bardzo cierpliwym.
Jeszcze nie spotkałem tak spokojnego człowieka.
Kopnąłem go kiedyś ale mi nie oddał.
Lekarzem z powołania jest, widocznie.
Łaska boska, że na takiego trafiłem.
Muszę mu jakoś podziękować.
Na pewno nie ucieszy się z kwiatów.
Ofiaruję mu flaszeczkę.
Piwa pewnie nie pije.
Raczej coś szlachetniejszego,.
Soplicę lub szampana mu dam.
Trudno mi się zdecydować.
Uczynek to będzie dobry, mam nadzieję.
Warto kupić obie flaszki.
Zabiorę je od razu ze sobą.
Żartem powiem: obalimy tu i teraz obie.
DŁUG
– Akcja ! – krzyknął reżyser.
Bawiło go od lat, manipulowanie ludźmi.
Cudzymi emocjami.
Dawał z siebie wszystko, aby osiągnąć upragniony cel, czyli sławę i pieniądze.
Efektem wielu lat pracy były nagrody i uznanie środowiska.
Facet był z siebie bardzo zadowolony.
Grał jednak nałogowo w pokera.
Hazard niszczył mu spokój.
I konto w banku.
– Jak z tym zerwać – często się zastanawiał.
Kompletnie nie panował nad nałogiem.
Leku na to nie znalazł.
Łatał budżet zaciągając pożyczki.
Musiał jednak oddawać pieniądze w terminie i to z dużymi procentami.
Nie miał dodatkowego źródła dochodu.
Ostatecznie zwrócił się do lichwiarzy a raczej gangsterów.
Przyszedł termin zwrotu długu.
Radykalny pożyczkodawca zagroził mu odcięciem dłoni.
Spotkali się w kanciapie klubu o nazwie „Ostatnia szansa”.
Typek miał w ręce pistolet.
Uśmiechnął się wrednie.
– Wiesz co się stanie jeśli nie oddasz kasy?
– Zbiorę, obiecuję, poczekaj jeszcze trochę – błagał reżyser.
– Żebrzesz i żebrzesz, giń szmaciarzu – powiedział gangus i wystrzelił.