Wirus niepodległości (cz. 102)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek lub środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

******************************************************************

Z donald.pl na facebooku

Pełny plan przygotowania stolicy do Marszu Niepodległości:

1. Usunięte kosze na śmieci, ławki, kostka brukowa, zerwany asfalt.

2. Kojąca muzyka płynąca z głośników, jakieś skrzypce.

3. Darmowa melisa rozdawana co 100 metrów.

4. Zaplanowana awaria prądu dziś wieczorem, żeby nikt nie siedział do późna. Sen koi nerwy.

5. Na trasie marszu rozwiesić dekoracje świąteczne. Wszyscy się zdziwią, że to już i zaczną rozmawiać, jak ten czas leci.

6. Na rogi budynków, drzewa, hydranty i inne wystające elementy nałożyć gumę albo jakąś piankę.

7. Policja rozdająca darmowe przytulańce. Przytulanie stymuluje układ nerwowy i zmniejsza poczucie samotności, zwalcza lęk, buduje poczucie własnej wartości, łagodzi napięcia.

8. Rodziny z dziećmi nienawidzą TVNu, w ogóle żadnych dziennikarzy poza rządowymi.

9. W razie prowokatorów, na przykład całej rodziny prowokatorów z dziećmi, natychmiast dać posadę w państwowej spółce na uspokojenie.

10. Czekamy na inne sugestie w komentarzach.

Przydadzą się w przyszłym roku (dopisek mój).

– A po marszu wszyscy pójdą na krużganek – powiedziała Aldona do Edka.

– Na jaki krużganek? – zdziwił się facet. A Pan Kot wstał z posłania, zrobił kilka gimnastycznych ruchów w przód i w tył. I wskoczył na kolana pana a właściwie swego niewolnika.

– Na ten co go niesie Robert Bąkiewicz.

– W trakcie marszu niepodległości niósł?

– Według niego to niesie nieustannie – krużganek oświaty i chrześcijaństwa – wyjaśniła Aldona.

– A któż to jest? Kolejny prawicowy inteligent?

– Szef Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

– Czy wiesz jakie zadania ma to stowarzyszenie?

– Jak to jakie?

– Nieść krużganek i ratować chrześcijaństwo.

– Przed kim?

– Tak naprawdę to by się przydało przed całym duchowieństwem ale on i jemu podobni uważają, że przed wrogami pomawiającymi księży o zachłanność i pedofilię.

– Jemu się to podoba?

– On tego nie przyjmuje do wiadomości.

– Tępy jest?

– Oj, jest!

– A co ty na określenie zdemenciałe archeocelebrytki na uczestniczki Powstania Warszawskiego?

– Szkoda mi czasu na wypowiedzi schamiałych jednokomórkowców.

– I słusznie bardzo. Mnie też. A tobie kocie?

– Miau – potwierdził Darek moszcząc się jeszcze wygodniej na kolanach.

– Ach, gdybyż można było znaleźć czarodziejską różdżkę, która zniesie głupotę i zachłanność na władzę oraz kasę u ludzi – zamarzyła Aldona.

– Pomarzyć dobra rzecz ale jest jak jest.

– Ale jest koszmarnie przecież.

– Tak i cóż poradzisz jak nic nie poradzisz.

Niedziela 14 listopada przyjazna spacerom była. Wiele osób skorzystało z okazji, aby pochodzić po spokojnych miejscach jak Ostrów Tumski lub parki. A niektórzy postanowili pobiesiadować w różnych restauracjach.

Helena, Aldona, Edek i Wacek oraz Kasia z Adasiem poszli ulicą Wyszyńskiego i Hlonda w stronę Katedry. Minęli pomnik Jana Nepomucena, wyszli na ulicę św. Jadwigi, skręcili obok pomnika Jana XXIII i przeszli obok kościoła p.w św. Idziego.

Kościół św. Idziego we Wrocławiu – późnoromański kościół z I połowy  XIII wieku na wrocławskim Ostrowie Tumskim. Jest najstarszym w pełni zachowanym budynkiem Wrocławia, a zarazem najstarszym czynnym do dziś kościołem w mieście. Należy on do parafii św. Jana Chrzciciela. Sąsiaduje od północy z wrocławską archikatedrą.

Wstąpili też do Punktu Informacyjnego po informatory „Co Jest Grane” i „Niezbędnik Wrocławski”.

Powoli zmierzchało się i zauważyli latarnika w cylindrze i czarnej pelerynie, który chodził od lampy do lampy, przesuwał dźwigienkę w kloszu, aby zapalić światło. Latarń jest 102 więc ma co robić.

Latarnie gazowe pojawiły się na Ostrowie Tumskim w latach 60. XIX wieku. Początkowo światło wydobywało się z cienkiej dyszy, zapewniającej pojedynczy płomień. W 1885 roku wiedeński chemik Carl Auer von Welsbach wynalazł żarniki pokryte dwutlenkami toru i ceru. – Latarnia działa jak kuchenka gazowa: wystarczy otworzyć zawór i podać ogień pod palnik. Gaz pali się w czterech siateczkach Auera ulokowanych w kloszu – informuje Molendo.
Ta metoda oświetlania Wyspy stosowana jest do dziś. Niestety, latarnie gazowe funkcjonowały na Ostrowie z problemami. W trakcie drugiej wojny światowej nie użytkowano ich, a w późniejszych latach były stopniowo wypierane przez oświetlenie elektryczne. O zmianie zadecydował także fakt, że latarnie gazowe korodowały, a na terenie Polski nie produkowano do nich części zamiennych. W 197 roku świeciły już tylko dwie więc władze miasta postanowiły zmienić oświetlenie na elektryczne. Latarnie, które zostały już usunięte z ulic, zostały przetopione w hutach. Należało więc odtworzyć ich konstrukcję zgodnie ze stylem obowiązującym w przedwojennych Niemczech. Innym problemem był również brak firm na terenie Polski, które w ówczesnych czasach mogłyby podjąć się stworzenia przygotowanych projektów. Żarniki, czyli koszulki Auera, trzeba było kupić za dewizy w RFN.
– Wybrałem się wówczas do Warszawy i po sympatycznej, długiej rozmowie z ówczesnym ministrem górnictwa i energetyki Wrocław otrzymał przydział potrzebnych dolarów. Dzięki temu w 1982 roku zabłysło na Ostrowie osiemdziesiąt latarń – wspomina dziennikarz Wojciech Chądzyński.

Potem były 102 a teraz 99 bo po remoncie na Moście Tumskim zainstalowano oświetlenie elektryczne.

Napisane 11. – 14.11.2021 r.

 

Wirus kraksy (cz.99)

Tak dużo się dzieje w kraju, że szybko powstają kolejne odcinki, więc aby dogonić realny czas ten dodaję w środę. Bo klasycznie pojawiają się w soboty. Poprzednie można przeczytać przewijając stronę. Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Co drugi poniedziałek zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

*********************************************************************************

– A wiesz, że była premier Beata Szydło rozbiła audi na autostradzie? – zapytał Wacek córkę.

– Tak osobiście? Nie za pomocą kierowcy?

– Tym razem osobiście.

– To pewnie ci kierowcy ją uczyli. Ale czekaj, powiadasz: audi? A polskich, rosyjskich, czy węgierskich aut to już nie ma?

– To audi jej się po prostu należało przecież.

– A, no tak – zapomniałam. Ale może niech ona jeździ raczej rowerem.

– Do niej bardziej pasują taczki.

– Jak do wszystkich z PiS-u.

– Na Pomorzu w szkole podstawowej zakazano uczennicom noszenia krótkich spodenek i bluzek na ramiączkach, bo mężczyźni na ten widok  czują się nieswojo – powiedział Wacek.

– Ty też tak masz?

– A wiesz, że jakoś nie.

– To całe szczęście. Pamiętam jak mnie zbrzydziła „Lolita” Nabokova, którą, od lat, zachwycają się faceci krytycy – stwierdziła Kasia.

– Pewnie pedofil tkwi w większości mężczyzn, a ujawnia się w sprzyjających warunkach.

– Czyli jednak cnoty niewieście konieczne są?

– Konieczne jest uświadamianie wszystkich, że należy panować nad swoimi żądzami lub się leczyć.

– Ale czy istnieje antypedofilska terapia? Sprawdzę w Internecie, na wszelki wypadek – Kasia w trakcie rozmowy prasowała pościel, aby nie nosić jej do magla.

– Pojęcia nie mam – sprawdź.

– A co słychać u twojego lubego?

– Spotykamy się ale rzadko.

– Przeszło mu czy znalazł bezdzietną?

– Pojęcia nie mam. Za facetami i tramwajami nie latam, więc nie wiem.

– I to jest bardzo dobra koncepcja – podsumował rozmowę tata.

Aldona przyniosła od seniorów część ugotowanego dla nich obiadu. Edek wrócił, po spacerze i odprowadzeniu psów do właścicieli, do domu. Umyli ręce i zasiedli do obiadu. Pan Kot na trzecim krześle przy stole im towarzyszył.

– A wiesz, że Konkurs Chopinowski wygrał Chińczyk urodzony w Paryżu a mieszkający w Kanadzie? – poinformowała konkubenta Dona.

– Od kiedy ty słuchasz muzyki poważnej?

– Chopina muzyki nie słuchać to jak nie jeść rosołu w niedzielę, nie oglądać polskich seriali i nie kochać bliźniego swego.

– Zwariowałaś? – zdziwił się Edek.

– No, może troszkę. Ale to fajne, że taki ktoś Multi – kulti i uchodźca wygrywa a Wuc nie mógł nic na to poradzić.

– I nagrodzić Zenka albo Brzozowskiego, ha, ha, ha.

– No, właśnie. A Polak zajął 4 –te miejsce.

– Poza podium, niestety. Ale ma dodatkowe wyróżnienie.

– Czego nie mogę powiedzieć o ex-ministrze Sikorskim – powiedziała Aldona.

– A  dlaczego? Odpisał Kempie, żeby się walnęła w ten zatłuszczony  łeb w odpowiedzi na nazwanie go Herr Lord i sugerowanie, że nienawidzi symboli polskości.

– Słabe to było bardzo. Na dennym poziomie co źle o nim świadczy. Mógł powiedzieć coś inteligentnie złośliwego a nie takiego prostackiego.

– Chyba za dużo wymagasz.

– Uważa się za lepszego od niej to niech trzyma poziom a nie zniża do pisowskiego.

– A na granicy ciągle horror. Wrocławska poetka i dziennikarka Olga Maria Szelc napisała taki wiersz:

gdy budzę się w środku nocy

myślę o  dzieciach płynących

przez zimne morze

na pontonach

o bosych ludziach

w śniegu

i jest mi wstyd

w tym ciepłym

wygodnym

łóżku

bo tak mało

dla nich

zrobiłam

Napisane 20 – 26.10.2021 r.

Wirus szajby (cz. 98)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

****************************************************************

Helena po wysłuchaniu kolejnych informacji o uchodźcach, zasiekach, zachowaniu straży granicznej westchnęła i zadała pytanie:

 – A gdzie są Amerykanie? Najpierw popierali Saddama a potem go olali, wspomagali szacha Iranu a jak im się znudziło pozwolili, aby Chomeini przejął władzę a teraz wyszli z Afganistanu zostawiając kraj na pastwę talibów. Dlaczego ich nie ma granicy polsko-białoruskiej z pomocą? Gdzie ich lekarze, sprzęt medyczny, pomoc rzeczowa,  rozmowy dyplomatyczne z Łukaszenką, który wraz z Putinem chce dowalić Unii Europejskiej w zemście za restrykcje gospodarcze? Dlaczego  nie przewiozą tych ludzi do siebie? Dlaczego uchodźcy i my musimy ponosić konsekwencje tych głupich amerykańskich działań? Przecież wiadomo, że nasze władze wypną się na tych ludzi mydląc oczy obywatelom. Jak to dobrze, że w remizie w Michałowie powstał całodobowy punkt pomocy a strażacy tam dyżurują i pomagają oraz ogłoszenia o tym rozwieszają.

Wacek po informacji o postawieniu muru na granicy, który miał kosztować 500 milionów a koszt nagle wzrósł do 1 miliard 615 tysięcy stwierdził:

– Okazało się bowiem, że zarobić na tym muszą wszyscy krewni i znajomi królika a stawiać go będzie ich wujek, szwagier lub ojciec. Rzygać się chce. Jak to było u Sienkiewicza? Polska jest kawałkiem drogiego czerwonego materiału, który wszyscy szarpią, aby jak najwięcej urwać dla siebie. Czy jakoś tak.

W lesie zmarł 24-letni Syryjczyk, władze Polski i Białorusi mają jego śmierć na sumieniu.

Można przekazywać datki na konto:

 Stowarzyszenie Homo Faber

ul. Chopina 41/2, 20-023 Lublin

Konto: 93 1940 1076 3069 8598 0000 0000

Dopisek w tytule „Zbiórka dla uchodźców” (wtedy pieniądze trafią do puli właśnie na ich potrzeby).

 Na pocieszenie możemy się pośmiać z niektórych kabaretowych  występów.

Wymień prawdy wiary:

  1. Jest jeden Prezes.
  2. Prezes jest prawy i sprawiedliwy.
  3. Prezes za dobre wynagradza za złe cos tam, coś tam pogada ale krzywdy nie da zrobić.
  4. Są trzy osoby boskie: na Wawelu, na Żoliborzu i kot.
  5. Łaska prezesa do awansu jest niezbędnie potrzebna.

Potwierdzają to słowa Kaczyńskiego w sobotę 16 .10.br. w radiu RFM FM: „Różnica między mną a Tuskiem jest taka, że to ja mam rację a Tusk się myli”.

– Tak i cóż poradzisz, jak nic nie poradzisz – pomyślała Helena i wyciągnęła szyszki, kasztany, gałązki, żołędzie, gazety, folię bąbelkową i pistolet na klej, aby zrobić wieńce na groby. Ale najchętniej bym tym klejem zatkała gęby całej pisowskiej władzy. Gorący jest bardo więc przy okazji strasznie by ich to bolało – i bardzo dobrze! A pogotowie do nich nie przyjedzie, bo nie zasłużyli na pomoc – dodała mściwie i zajęła się rękodziełem.

Edek usłyszał, że MON zamówił 300 mobilnych ołtarzy.

– Aldona, może zaczniesz szyć z dżinsów takie coś?

– Oszalałeś? Przecież nie jesteśmy krewnym lub znajomym ważnych królików. Nikt mnie nie dopuści do koryta.

– Racja. A taki fajny miałem pomysł, amerykański prawie –  facet posmutniał i na pociechę wziął Pana Kota na kolana.

– Amerykański bo chciałeś zrobić karierę od obiboka do milionera?

– Zaraz obiboka! Zagubiony byłem, bo wrażliwy jestem. Prawda Daruś?

– Miau – Pan Kot potwierdził słowa swego niewolnika i zaczął go udeptywać.

– Wasz duet to można by było pokazywać w cyrku, tacy jesteście hecni – stwierdziła Aldona obierając warzywa na sałatkę.

– Wolisz z groszkiem czy z kukurydzą? – spytała.

–  Z oboma dwoma.

– I z marchewkoma, pietuszkoma, seleroma, ziemniakoma, ogorkoma i jabłkoma?

– Wiadoma no i z majonezoma.

Pan Kot popatrzył na swoją rodzinkę z powątpiewaniem co do ich stanu umysłowego. Ale od dawna wiedział, że to koty są najmądrzejsze, więc od ludzi nie można za dużo wymagać. Szczególnie w kwestii rozumu.

– Mam pomysła – odezwał się po chwili Edek.

– No, ciekawam. Taki sam jak z dżinsowymi ołtarzami?

– Lepszy – niech księża z ołtarzami jadą tam gdzie są walki. I niech przekonują walczących, żeby przestali i miłość bliźniego zastosowali.

– Przecież mogą zginąć, zwariowałeś?

– I o to chodzi, żon i dzieci nie mają, więc nikogo nie osierocą.

– Racja, to jednak jest dobry pomysł. Zaraz ci zrobię medal z kartofla.

Napisane 14 –17.10.2021 r.

Wirus zdołowany (cz. 92)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

***********************************************************

Smutna Helena, smutna Aldona, smutni uczniowie i nauczyciele, smutny kraj. Za to wesoły premier, Wuc i reszta trzymająca władzę.

Na FB ogłoszono konkurs na najgorszych członków Rady Ministrów, oto wyniki:

Jarosław Kaczyński – Naczelnik, słońce narodu, ale hobbystycznie też wicepremier, a przede wszystkim premier; osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo (przynajmniej wedle powołania), którego bezpieczeństwa broni podczas protestów połowa zasobów policyjnych z okolicy

Przemysław Czarnek – minister oświaty i oświecenia, znany przede wszystkim ze swojego umiłowania do cnót niewieścich i słów o tym, że „ci ludzie nie są równi ludziom normalnym”; zna się na jądrach i rozszczepianiu

Zbigniew Ziobro – najbardziej irytująca cyfra; twarde jądro polskiej suwerenności; wobec dylematu: opuścić rząd vs. opuścić Unię nie miałby wątpliwości.

Temu ostatniemu stacja TVN dala pstryczka w kłamstwa, które opowiadał na konferencji prasowej. I bardzo dobrze.

Środa 8 września była bardo słoneczna, więc w ramach spaceru Helena z pomocą Aldony zaniosły do sklepu dobroczynnego niepotrzebne im rzeczy, własne i znalezione przez duet EdWac.

Przeszły też na Nadodrze, bo dowiedziały się, że otworzono, po remoncie,  dużą Biedronkę. I przekonały się, że zrobiono to przedwcześnie. Na salach chaos, pracownicy  obłędem w oczach rozkładają towar, głos z sufitu namawia, aby skorzystać z szalonej promocji, czyli kupowania czterech produktów. Miało być dobrze a wyszło jak zwykle. Przeszły więc do sklepu „Kolor Zielony”, bo usłyszały, że działać będzie tylko do końca września, co je zmartwiło. Z półeczki „daj niepotrzebne – weź przydatne” zabrały książki, które po przeczytaniu przekażą dalej.

Wacek pomyślał, że zacznie naśladować Helenę w piciu hektolitrów melisy, bo przeczytał, że pracownik TVP zaproponował, aby Polska wysłała do Brukseli 12. Dywizję Zmechanizowaną, żeby wytłumaczyła Komisji Europejskiej jakie jest polskie stanowisko w sprawie straszenia, kar i wstrzymywania środków dla Polski. Bo przez Niemcy przejdą w jeden dzień.

– O, mój borze szumiący! Spuść bombę na tę i wszystkie inne, głupią trąbę – podsumował. Kolejny debil nad debilami.”Mein Kampf” się naczytał i zaczadził treścią.

Dobiła go informacja Kancelarii Prezydenta, że tenże lecąc na Węgry wylądował w Bukareszcie i spotkał tam Orbana.

– O, czyli Rumuni białoruskim sposobem zmusili samolot do lądowania. A Orbana spili, porwali i Dudzie dostarczyli. No, co to się dzieje, co się dzieje, panie dzieju. Melisa mi nie pomaga, chyba zacznę coś wciągać. Pamiętam ze „Strasznego dworu” taką radę: zażyj tabaki.

Wpiszę w Internet pytanie gdzie ją można nabyć. Będę tabaczarzem albo tabacznikiem. I nie będę zatruwał innych tylko siebie.

Chwilę później.

– O kurczę, Duda dostał od Węgrów „Wielki Krzyż z Łańcuchem i  Złotopromienną Gwiazdą Węgierskiego Krzyża Zasługi”. Jedno odznaczenie i dwa krzyże. Ciekawe czym się odwdzięczy? Długopisem? Trzymający naszą władzę powinni ustanowić „order wstecznictwa i machlojstwa”.

A w Świdnicy Maciej W. prokurator pod wpływem procentów biegał po mieście golusieńki. No przecież jest upał, więc o co chodzi? Ma przecież prawo być naturystą. Może dzięki temu dostanie awans i zacnie pracować w budynku Prokuratury Krajowej, zakupionym za 136 milionów a remont kosztował 34 miliony. Tam to sobie będzie latać nago do woli. W godzinach pracy i poza nimi. Bo prawda jest naga tak jak ten król i cały PiS. Ale tylko nieliczni to widzą. Objawienie jej zaczęło się od Świdnicy. Inne miasta zazdroszczą i czekają na bieg swoich prokuratorów, sędziów i adwokatów a nawet notariuszy. Biegnijcie, prawnicy, biegnijcie.

Wysoka temperatura rzuciła się na łeb złodziejowi auta na stacji benzynowej gdy właściciel płacił za benzynę. W aucie był doberman ale nie zagryzł złodzieja.

– Jednak szkoda, że go choć troszkę nie potarmosił – pomyślał Wacek.

Dziennikarka zapytała premiera – Pinokia ile kosztuje bochenek chleba, w odpowiedzi usłyszała bełkot o doli chłopa polskiego, czyli świetnie, że rosną ceny bo rosną ceny skupu. I, że rząd szaleńczo oraz opętańczo dba o dobrostan emerytów.

Słysząc to  Helena dostała nerwowego chichotu a potem czkawki.

Przeszła do kuchni, napiła się wody i postanowiła upiec muffinki.

A Wacek zaczął cichutko bluzgać po wiadomości, że Suski w Radomiu powiedział: Polska walczyła z okupantem niemieckim, rosyjskim a tera będzie z brukselskim.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel po 16 latach odchodzi ze stanowiska i z pożegnalną wizytą odwiedza różne kraje. Była w Polsce, a PAD – prezydent długopis wyjechał, na narty śnieżne czy wodne – nieważne. Nie zdążyli przygotować mu przemówienia czy bał się,  że TVN, tak jak Ziobrze, przerwie transmisję i sprostuje kłamstwa? Za to Krzywousty, jak zwykle, plótł jak Piekarski na mękach.

– Współczuję tłumaczowi – powiedziała Aldona. Przekładać tę paplaninę to nie lada zadanie. Powinna to robić Agata Duda.

– No i  dzisiaj jest 20 rocznica ataku terrorystycznego na World Trade Center – dodał Edek głaszcząc Pana Kota.

– Ziemia to nie jest ani miłe ani bezpieczne miejsce – stwierdziła kobieta  szyjąc na maszynie kolejną torbę  z dżinsów znalezionych przy śmietniku lub kupionych na wyprzedaży w lumpexie.

– A my nie mamy wyboru, nie możemy polecieć na inną, lepszą planetę.

– I nie wiadomo czy taka jest we wszechświecie. Może jesteśmy sami?

Dyrektor szkoły w Krakowie wezwał na przesłuchanie rodziców ucznia niechodzącego na religię. A co na to Konstytucja i wolność wyznania? Nic, bo dyro wie lepiej. Powstał już mem: na fotelu siedzi kościotrup i podpis: dyrektor czekający aż przyjdę i wyjaśnię, dlaczego moje dziecko nie chodzi na lekcje religii.

Napisane 8 –13 .09.21 r.

Wirus wstydu (cz. 91)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję date napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

***************************************************************************

Początek września nie przyniósł poprawy sytuacji międzynarodowej i krajowej.

Aldona zaprosiła panią Helenę na herbatę z drożdżówkami i plotkami.

– Jak pani myśli, czy ukarzą tych policjantów, którzy zabili 25 – letniego chłopaka w Lubinie?

– A ukarali  za zabitego w 2016? – odpowiedziała retorycznie seniorka.

– Czy wie pani, że przed liceum ogólnokształcącym w Częstochowie demonstranci przy dźwiękach „Wolność kocham i rozumiem” wykrzykiwali do marszałkini Witek: „Oszustka! Będziesz siedzieć! Zawsze będziesz szła sama!”

– Kto zasłużył ten ma. Wszyscy z PiS trzymający władzę powinni na długie lata wylądować w więzieniu, gdzie będą wykonywać najcięższe i najbrudniejsze prace. No i powinni skonfiskować im majątki, nawet te przepisane na rodzinę.

– Popieram z całego serca.

– A co myślisz o stanie wyjątkowym na naszej wschodniej granicy?

– Według mnie to przygotowanie do takiego w całym kraju, bo zbliżają się a oni wiedzą, że przegrają. I zrobią wszystko, aby wyborów nie było.

– No i dzięki tym typom funduszy europejskich dla Polski nie będzie, bo łamią konstytucję.  Ziobro plecie o szantażu a Pinokio, że nikt (znaczy UE) nas nie będzie pouczał czym jest demokracja i praworządność, bo Polska ma  długoletnią i szlachetną historię walki tradycję walki  wszelkimi rodzajami despotyzmu i totalitaryzmu.

– A ratownicy medyczni gremialnie strajkują, bo posłowie ciągle sobie podwyższają pobory mając innych w pogardzie. Przez tych hm hm zginał 10-latek, który spadł z drabiny na lekcji wf-u. Nie było karetki więc ściągnięto helikopter z sąsiedniego województwa ale było za późno. Pamiętam jak w podstawówce spadła na podłogę duża siatka zabezpieczająca okno. Na szczęście nikomu na głowę i nie było ofiar.

– No przecież rząd się sam wyżywi i uzdrowi.

– I nie jest to dobra wiadomość.

Obie panie siedziały ze smutnymi minami. Pan Kot Darek obudził się, przeciągnął, wylizał ogonek i podszedł do Aldony.

– Miau – powiedział.

– Chce jedzenia czy głasków? – zapytała Helena.

– Najpierw jedzenia, potem drapania po główce i miziania a na koniec głowy mu nie zawracania bo czeka na Edka.

– I jak mu idzie wyprowadzanie psów?

– A wie pani, że dobrze? Rano chętnie wstaje, nie marudzi, opowiada co i kogo spotkali po drodze, jaką kupkę który zrobił, gdzie są najlepsze tereny spacerowe.

– Czyli zmienił się na lepsze?

– Odrobinę ale tak.

– Ruch na świeżym powietrzu i pieniądze dobrze mu zrobiły. Byle mu palma ważności nie odbiła, bo tak bywa z tymi, którzy długo byli w życiowym dołku.

– A widziała pani mural w Opolu przedstawiający Krzysztofa Krawczyka?

– Nie, śliczny jest?

– Bardzo, wygląda jak Pablo Escobar, słynny handlarz narkotykami i żeby nie było co do tego wątpliwości dodano mu palmy i słońce.

– Może dlatego, że mu na starość odbiła religijna palma?

– Ha, ha, ha – nie zapytano autora co miał na myśli. Skiba na facebooku zasugerował, ze malarz jest fanem pewnej gry komputerowej i stąd ta estetyka. No i piosenkarz przyznał się, że używek sobie nie  żałował a nawet był uzależniony.

– Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze – ktoś z krewnych i znajomych królika musiał zarobić.

– Tak jak wszyscy piosenkarze, niby oburzeni postępowaniem PiS ale dla kasy występowali na festiwalu w Opolu.

– Oprócz Beaty Kozidrak, którą złapali jak prowadziła auto pod dużym wpływem procentów.

– Zapomniała o hasełku: „Piłeś – nie jedź”.

– Pewnie niedługo opolanie doczekają się muralu z Edytą Górniak.

– Spodziewam się, że będzie na nim płaska Ziemia i przekreślona strzykawka.

– Są nie za mądrzy ludzie, którzy powinni tylko wykonywać swój zawód a poza tym milczeć.

– Tylko kto ich do tego zmusi, przecież oni są przekonani, że mają rację.

– I to jest ten największy kłopot, że głupcy nie mają wątpliwości.- Za to w Tychach jest całkiem przyzwoity mural przedstawiający Rydla. Ktoś skomentował – udany bo nie na zlecenie PiS-u.

– I pewnie miał rację.

Napisane 3.09 – 6.09.2021 r.

Wirus honoru (cz. 89)

Kolejne odcinki będę teraz dodawać w soboty, bo czas akcji prawie dogonił realny. Pod każdym tekstem podaję datę napisania. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. Co drugi poniedziałek dodam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń. Miłej lektury 🙂

****************************************************************

–  Co może zastąpić honor?

– Honorarium.

To krótki opis sposobów na posłów przekupywanie i zgodne z PiS-em głosowanie.

Rząd polski szalenie pomógł uciekającym z kraju przed talibami Afgańczykom – mogą odebrać 100 wiz. W Delhi – Indie, czyli w odległości 1000 kilometrów.

A na granicy polsko – białoruskiej w krzakach, 50 kilometrów od Białegostoku koczuje 32 Afgańczyków  i Irakijczyków, w tym 5 kobiet i dzieci (najmłodsza ma 15 lat), bez dachu nad głową. Jedzenie i picie dostarczą im mieszkańcy okolic ale nie zawsze strażnicy na to pozwalają. Jedna rodzina jest z kotem. Fundacja Ocalenie przekazała im śpiwory i namioty. Uciekinierów pilnuje  straż graniczna, która potrafi zagłuszyć próby porozumienia przez tłumaczkę. Władza chwali się  ogrodzeniem z drutu kolczastego. Na który jest parę sposobów: zbite deski na kształt drabiny, gruba kurtka, gałęzie i hyc. Premier powiedział, że ich nie wpuści, bo zaraz nasz kraj zaleją tłumy uchodźców.

– A może wystarczy, aby granicę szczelnie otoczyć portretami Wuca, Terleckiego, Pawłowicz, Macierewicza i innych piękności to uchodźcy z krzykiem uciekną? – pomyślał Wacek.

Nie dopuszczono do chorych na granicy polskiej lekarki.

Niektórzy  mówią, że to robota Łukaszenki, który w ten sposób walczy Unią Europejską. To taka wojna hybrydowa, czyli bez wypowiedzenia, za to prowadzona w rozmaity sposób, aby pognębić przeciwnika.

W TVN24 Frasyniuk powiedział:

Patrzę też z niepokojem na tę arogancję, chamstwo, prostactwo. Szczerze mówiąc, słowo „żołnierz” jest upokarzające dla tych wszystkich, którzy byli na misjach polskich poza granicami, bo ja mam wrażenie, że to jest wataha. Wataha psów, która otoczyła biednych, słabych ludzi”.

Dodał również: „Tak nie postępują żołnierze. Śmieci po prostu. To nie są ludzkie zachowania – trzeba to mówić wprost. To antypolskie zachowanie. Ci żołnierze nie służą państwu polskiemu, przeciwnie – plują na te wszystkie wartości, o które walczyli pewnie ich rodzice albo dziadkowie”. 

A wystraszony walką o przedłużenie koncesji TVN odciął się od tej wypowiedzi. Wstyd!

Wisława Szymborska „Jacyś ludzie”

Ja­cyś lu­dzie w uciecz­ce przed ja­ki­miś ludź­mi.

W ja­kimś kra­ju pod słoń­cem

i nie­któ­ry­mi chmu­ra­mi.

Zo­sta­wia­ją za sobą ja­kieś swo­je wszyst­ko,

ob­sia­ne pola, ja­kieś kury, psy,

lu­ster­ka, w któ­rych wła­śnie prze­glą­da się ogień.

Mają na ple­cach dzban­ki i to­boł­ki,

im bar­dziej pu­ste, tym z dnia na dzień cięż­sze.

Od­by­wa się po ci­chu czy­jeś usta­wa­nie,

a w zgieł­ku czy­jeś ko­muś chle­ba wy­dzie­ra­nie

i czy­jeś mar­twym dziec­kiem po­trzą­sa­nie.

Przed nimi ja­kaś wciąż nie tędy dro­ga,

nie ten, co trze­ba most

nad rze­ką dziw­nie ró­żo­wą.

Do­ko­ła ja­kieś strza­ły, raz bli­żej, raz da­lej,

w gó­rze sa­mo­lot tro­chę ko­łu­ją­cy.

Przy­da­ła­by się ja­kaś nie­wi­dzial­ność,

ja­kaś bura ka­mien­ność,

a jesz­cze le­piej nie­by­łość

na pe­wien krót­ki czas albo i dłu­gi.

Coś jesz­cze się wy­da­rzy, tyl­ko gdzie i co.

Ktoś wyj­dzie im na­prze­ciw, tyl­ko kie­dy, kto,

w ilu po­sta­ciach i w ja­kich za­mia­rach.

Je­śli bę­dzie miał wy­bór,

może nie ze­chce być wro­giem

i po­zo­sta­wi ich przy ja­kimś ży­ciu.

Posłanka z Ołbina Klaudia Jachira  zebrała, od ludzi, wiele różnych darów dla uchodźców na granicy. No i nie pozwolono ich przekazać.

– To w  imię miłości bliźniego – pomyślała Helena zniesmaczona. Melisa zaparzona w kubku już stała przeznaczona na takie okazje.

Jachira powiedziała też, że Polacy pomagają  teraz uchodźcom jak kiedyś Żydom. Ma rację, jedna Sendlerowa i jej współpracownicy to mało w stosunku do ilości szmalcowników, bezinteresownych i interesownych donosicieli. Posłanka za te słowa będzie odpowiadała przed komisją etyki.

Póki co buduje się zasieki na granicy polsko – białoruskiej, a w planach jest ponad 400 kilometrowy mur. Pójdziemy tym samym w ślady Węgier i Grecji, które mają na granicach wysokie płoty.

W Pszczynie, na starówce,  zawieszono nad ulicą 287 kolorowych parasolek co nie spodobało się radnemu z PiS, bo według niego, jest to propagowanie ideologii Lgbt.

– Im to się wszystko z jednym kojarzy – powiedziała Aldona nastawiając zupę z porcji rosołowej indyczej i jarzyn.

– Pójdę do Klubu Pod Kolumnami na darmowe zajęcia przerabiania odzieży, może czegoś nowego się nauczę – poinformowała Edka.

– To przerób pisowskich polityków na normalnych ludzi – zaproponował Edek.

– Ty, dowcipniś, sam ich przerób. Z pomocą Darka, oczywiście.

– On to najwyżej może ich podrapać.

– Byle do krwi, najlepiej ostatniej – zaproponowała krwiożerczo kobieta obierając warzywa.        Napisane 17.08. – 08. 2021 r.

Wirus czystości -2 (cz. 88)

Kolejne odcinki będę teraz dodawać w soboty, bo czas akcji prawie dogonił realny. Pod każdym tekstem podaję datę napisania. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. Co drugi poniedziałek dodam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń. Miłej lektury 🙂

**************************************************************

Znowu upały zapanowały, więc nasi. bohaterowie brali chłodne prysznice. Panowie nawet powtarzali czasem: wziął prysznic i tyż nic. A Wacek w Internecie przeczytał o ablucjach w średniowieczu. Na początku tej epoki zakazano kąpieli w niedziele i święta. Przykład dawali asceci i ascetki, którzy nie myli się, bo tak lubili. No, tak – „Częste mycie skraca życie”. W XIII wieku naśladowały ich polskie władczynie jak Kinga, żona Bolesława Wstydliwego oraz Jadwiga żona Henryka Brodatego. Kinga gdy chwalono jej urodę „brukała twarz i mazała”, Jadwiga zaś po urodzeniu dzieci wstąpiła do klasztoru gdzie umartwiała się i głodowała. Stosowała zasadę: „Mydło i woda to mój wróg, ja nie uznaję mycia nóg” i innych części ciała też. A jak już coś umyła to wycierała się w najbrudniejszą ścierkę. Ja nie wiem jak się taka skłonność czy natręctwo nazywa. Czystofobia?

Istnieją jednak wzmianki, że w tym okresie, w miastach, istniały dostępne wszystkim łaźnie, dla wielu bezpłatne. Myto się ługiem, a potem mydłem, w XIV wieku  były już  mydlarnie.

Władysław Jagiełło woził ze sobą balię w kształcie konia. Królowa Jadwiga jeździła do leczniczych, także kąpielowych, wód, z nadzieją na urodzenie męskiego potomka, bo urodziła martwą córeczkę. Namiętnie i często kąpał się Kazimierz Wielki.

– A jak jest z czystością naszych polityków? Szczególnie z czystością sumienia?– zadał sobie retoryczne pytanie Wacek i poszedł do łazienki.

Helena wreszcie odebrała wynik badania, który przesłano do przychodni skąd dostała skierowania a nie do tej gdzie pobrano krew. Rejestratorka tego nie wiedziała, dopiero rozmowa telefoniczna z wykonawcą to wyjaśniła.

– Pewnie, trzeba zapewnić seniorom okazję do spacerów, szczególnie gdy upał i zawroty głowy zwalają z nóg – pomyślała wlokąc się stopa za stopą.

Kukiz żali się, że wylewany na niego hejt rozbija mu rodzinę.

– Jak dla ciebie, ściero, „petunia non olet” to morda w kubeł – pomyślał Wacek. Było nie dać się przekupić, nie glosować za likwidacją/wykupieniem przez PiS TVN24 i za wycięciem lasów pod fabrykę elektrycznych samochodów. A teraz: „Jak nie uważałeś co robisz, to rob co uważasz”.

– Czy to prawda, że dzieci domagają się wycieczek śladami prymasa Wyszyńskiego? – zapytał Edek Aldonę.

 – Oczywiście, albowiem prymas też pielęgnował cnoty niewieście.

– Przecież był facetem – zdziwił się facet głaskając Pana Kota.

– Ale one są takie wspaniale, że każdy powinien je pielęgnować – odpowiedziała świetnie zorientowana kobieta jednocześnie krojąc paprykę, cukinię, pomidory i kiełbasę na leczo.

– Wacek mi powiedział, że w Studiu Filmów Rysunkowych ma powstać dzieło o Maksymilianie Kolbe – dodał Edek.

– Tam gdzie kiedyś szaleli Bolek i Lolek? – upewniła się krojąc i obiad szykująca.

– Tam, tam.

– No to pewnie pójdą za ciosem i zrobią całą serię: O Janie Pawle II,  Matce Teresie, Dziwiszu, Rydzyku.

– Sami święci i godni naśladowania – podsumował Edek.

A Daruś zeskoczył z jego kolan i podszedł do miseczek.

– Popatrz, Kotu znudził się ten świetny temat, zmień wodę, piasek i napełnij miseczkę – pogoniła partnera Aldona.

– Uff, a tak mi się dobrze siedziało – powiedział Edek wstając i portki podciągając. To potem wyrzucę śmieci i zajrzę do Wacka.

– Najpierw do niego zadzwoń, może jest poza domem albo zajęty.

– Czym on może być zajęty? – zdziwił się egocentryczny facet.

– Myślisz, że siedzi i zniecierpliwiony obgryza paznokcie czekając na ciebie?

– Uch, ty to zawsze potrafisz mi dogryźć – poskarżył się Edziaczek – biedaczek.

– Czas zrozumieć, że nie jesteś pępkiem świata – podsumowała Dona.

– I to mi się bardzo nie podoba – oświadczył mężczyzna biorąc worek ze śmieciami. W tym domu tylko kot mnie rozumie.

– Ha, ha, ha – Darek to dopiero jest egocentryk. Jesteście bardzo do siebie podobni.

– Idę, nie będę tego słuchać – udając oburzenie Edek wyszedł z mieszkania.

– Tylko nie spóźnij się na obiad – zawołała za nim partnerka.

Wacek był w domu i powitał kumpla pytaniem:

– A wiesz dlaczego Wuc chce zlikwidować tvn24?

– No, dlaczego?

– Bo się boi, że przejmie tę stację narkobiznes. A najśmieszniejsze, e Holandia dała tvn24 koncesję na nadawanie, także w Polsce.

– Ale co to ma wspólnego?

– W Holandii dozwolone jest palenie marihuany.

– Czyli żoliborski kacyk miał rację, ha, ha, ha. Wykrakał.

– Raczej wykwakał.

Napisane 13 – 15.07.2021 r.

Wirus lipcowy (cz. 82)

Od dzisiaj kolejne odcinki będę dodawać w soboty, bo czas akcji prawie dogonił realny. W co drugi poniedziałek nadal dodam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń. Milej lektury 🙂

***************************************************************************

Z czwartku na piątek 9 lipca 2021 r. nad Wrocławiem przeszła, tupiąc, grzmiąc i błyskając, długa burza. Zaserwowała przyrodzie obfite opady.

Ulewa nocna położyła lusterka na ulicach, chodnikach i podwórkach, rośliny wypięły piersi a ptaki taplały się w kałużach, w warzywniaku tańsze od innych owoce miały metkę: “Maliny po deszczu”.

Helena wyszła wyrzucić śmieci i zrobić zakupy. Zdenerwował ją fakt, że dwa najbliższe sklepy spożywcze zrobiły sobie urlop.

– Zero koordynacji, tylko egoizm – pomyślała seniorka lekko przechylając się na boki z powodu zawrotów głowy. Musiała przejść do centrum handlowego osiedla.

W radiu usłyszała, że w czasie burzy zabytkowy siedemsetletni dąb Bartek stracił wschodni konar.

Wstając w niedzielę 11. lipca pomyślała: w nocy katar zagościł w nosie mym, co mu przyszło do głowy? nudził się tam gdzie był? Kichnęła i do łazienki podążyła. Po ablucjach jajka dwa z lodówki wyjęła i do garnuszka włożyła. Gaz pod nim zapaliła i soli wsypała, aby nie popękały w trakcie gotowania. Taki miała niedzielny rytuał. Bez kataru. Za to z  świeżo zaparzoną herbata liściastą.

Wacek na niedzielne śniadanie serwował sobie jajecznicę na boczku oraz własnoręcznie kiszonego ogórka.  O mało co nie zaciął się nożem słysząc,że PiS chce odebrać TVN-owi koncesję.

– To będzie jak w PRL-u, czyli jedna tuba informacyjna jeśli jeszcze ograniczą Onetowi działanie w Internecie.

Aldona zrobiła kolorowe kanapki, biały ser mieszając z rzodkiewkami i szczypiorkiem, a pomidory z kiszonymi ogórkami i sałatą lodową, polewając olejem rzepakowym i posypując pieprzem ziołowym.

Edek wyszedł z łazienkowego zakątka w przedpokoju podciągając dżinsy. Usiadł przy stole i po kilku kęsach powiedział:

– A na obiad poproszę dziś pizzę.

– Nie mamy pieniędzy, aby zamówić – uświadomiła go kobieta.

– Przecież ty robisz bardzo dobrą – powiedział trochę mlaszcząc.

– Ale nie mam drożdży – Aldona próbowała oponować.

– Jak to nie? Zawsze masz zapas suchych przecież.

– Ten twój pan za sprytny jest jak coś chce uzyskać – powiedziała Dona do kota Darka.

– Miau – potwierdził futrzak myjąc futerko.

– A dałaś mu coś do jedzenia? – spytał Edek pochłaniając sałatkę.

– O, nie – nie ma tak dobrze! To twój kot, tylko ciebie kocha to ty się nim zajmuj. Karm, zmieniaj i wyrzucaj piasek, kupuj mu zabawki i pierz kocyk.

– Wiem, wiem, sto razy mi to mówiłaś. Dobrze choć, że jest zdrowy bo nie mamy forsy na weterynarza.

– Szczęście, że wszyscy troje jesteśmy zdrowi, bo teraz dostęp do lekarza jest łatwe jak zdobycie Mont Blanc.

Helena wyrzucając śmieci w i na pojemniku dla makulatury znalazła parę książek: „Dekameron” w dwóch tomach, „Dolinę tęczy” L. M. Montgomery, Wiersze Leśmiana, „Jak wychować dziecko o wysokim EQ”, „Porady na zdrady” oraz dwa egzemplarze książki kucharskiej wydanej przez „Lidl”.

– Pewnie rozdają klientom, którzy zrobili bardzo duże zakupy – pomyślała.

Przejrzała ją i się zdegustowała, bo prawie wszystkie przepisy zawierały drogie a modne składniki jak orzechy brazylijskie czy pekan, tofu, ser kozi, ser pecorino, nasiona chia, mąka ryżowa, kiełki fasoli mung, comber z jelenia itd.

– No, to robią z klienta jelenia – stwierdziła.

Wydarła z książki parę normalnych przepisów i wpięła w segregator gdzie miała już kilkadziesiąt innych. Mniej drogich i wymyślnych.

I już miała się cieszyć pogodnym dniem gdy usłyszała pomysł minister Czarnka, który ogłosił, że trzeba dziewczętom pomóc ugruntowywać cnoty niewieście.

– Czyli co? Jak być niewolnicą pana i władcy? Pokorną darmowa służącą zachwyconą, że może być wykorzystywana? Niewykształconą, rodzącą dziecko za dzieckiem, bez prawa głosu w żadnej sprawie? Czarno to widzę – pomyślała seniorka popijając bardzo mocną melisę.  15 lipca odbyło się we Wrocławiu, w budynku Narodowego Forum Muzyki, spotkanie dwóch pisarek noblistek Swietłany Aleksijewicz i Olgi Tokarczuk. Tej pierwszej nie wpuszczono w Berlinie na pokład samolotu pod pretekstem, że ma przy sobie bombę. Białoruski reżim uprzejmie doniósł. Z Wrocławia wysłano po nią samochód, aby zdążyła na spotkanie. Trwało półtorej godziny, prowadziły ją Magdalena Środa i Monika Olejnik.

Widzowie stali po kilka godzin w kolejce, aby zdobyć bilet.

Tokarczuk między innymi Tokarczuk powiedziała:

 Dorastając jako dziewczynka, kiedy czytamy wielką literaturę podsuwaną przez rodziców, pojawia się kłopot, że kiedy czytam „Czarodziejską górę” Tomasza Manna tam nie ma dla mnie miejsca z moją płcią, tożsamością. Bo większość wielkiej literatury była pisana przez mężczyzn i o mężczyznach, a kobiety miały w niej z góry przypisaną rolę, nie istoty myślącej, podmiotu moralnego, który dokonuje wyborów, ma życie wewnętrzne. To bardzo rzadkie, a małą dziewczynkę tremuje i daje jej poczucie że nie pasuje do tego świata. Weźmy klasycznego Sienkiewicza, to literatura pisana przez mężczyznę i dla mężczyzn, oparta na bardzo męskich wzorach. Ale i cały kanon, wielkie kobyły, które musimy przeczytać, nie pozwalają nam się zidentyfikować. To kobietę, która podejmuje pierwsze próby pisania bardzo oddala, przytłacza.

Napisano 10 – 16. 06.2021 r.

Wirus smutny bardzo (cz. 80)

Przez jakiś czas będę tu w każdą sobotę i środę umieszczać kolejny odcinek „Wirusa”. Pod każdym jest data napisania, bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W niektóre poniedziałki będzie tu recenzja książki, inne opowiadanie lub prywatna opowieść. Miłej lektury 🙂

***************************************************************

Helenie zawroty głowy mimo zażywania leku nie mijały. Zalecono jej kontakt z neurologie, okulistą i laryngologiem. Neurolog nafunduszowy dostępny był dopiero po koniec lipca. Zarejestrowała się ale po kilku dniach postanowiła pójść prywatnie. Dostała od niego skierowania na badania ale okazało się, że to skutkuje opłatą za każde. Jesteś taka bogata, że płacisz za wizytę to bul i za resztę. Lekarz jej o tym nie poinformował. Mało profesjonalnie.

– Jestem jak pijane dziecko we mgle – pomyślała zdegustowana Helena.

Pół dnia zabrało jej dzwonienie po przychodniach i szpitalach, aby w konkluzji dostać jeszcze większych zawirowań i bólu głowy. Szczególnie gdy usłyszała ceny rezonansu magnetycznego.

– A może by tak spokojnie sobie umrzeć? – pomyślała z czarnym humorem. Bo ta nasza służba zdrowia przecież tylko pogłębia stany chorobowe.

Była nadzieja, że oświadczenie Fundacji Olgi Tokarczuk o przekazaniu tych książek na licytację dla LGBT powstrzyma kogoś od odsyłania jej książek ale to nie u nas. Trzydziestu jeden wyznawców PiS odesłało, z obraźliwymi napisami lub powycinanymi kartkami. Podejrzewam zorganizowaną akcję. Ciekawam czy nadawcy podali swoje prawdziwe dane. Jest przyzwolenie na nienawiść, brak tolerancji dla inności i niszczenie kultury.

A kto pomaga pogorzelcom w Nowej Białej? Czyżby szczodre obietnice składający premier i jego podwładni? Absolutnie nie! Robią to wolontariusze, ludzie dobrej woli a karmią ich restauratorzy z Podhala i nie tylko. A jak mieszkańcy będą głosować w najbliższych wyborach, kto zgadnie?

Jest i dobra wiadomość, że arcybiskup Sławoj Leszek Głódź został wójtem w sołectwie Piaski, to część jego rodzinnej Bobrówki. W kwietniu rada miejska Białegostoku pozbawiła Głodzia tytułu Honorowego Obywatela co było skutkiem decyzji papieża o odsunięciu go z arcybiskupstwa.

– No to będą teraz wszyscy imprezować przez cały rok, bo nowy wójt to bardzo lubi – podsumował Wacek. A że ma kilka domów to miejsca mnóstwo. Jeden z nich miał być dla księży seniorów ale stoi pusty. Posiadłościami i ludźmi zatrudnionymi zarządza żona bratanka, której wszyscy się boją. Nie może rządzić owieczkami jako biskup to chociaż jako sołtys. Współczuję mieszkańcom.

Krystyna P. sędzia Trybunału (nie)Konstytucyjnego zażądała od Szwedów zwrotu dóbr zagrabionych w czasie potopu. Nie zna historii swojej ojczyzny i nie wie, że w traktacie pokojowym w Oliwie załatwiono tę sprawę.

Aldona przekazała Edkowi w trakcie obiadu:

– A wiesz, że najcichsza z polskich prezydentowych Agata Duda otrzymała Medal. Św. Brata Alberta za: „Działalność społeczną na rzecz osób niepełnosprawnych”.

– I słusznie, głównie na rzecz męża – odpowiedział między kęsami.

– Miau – potwierdził Kot Darek i zaczął wylizywać sobie podogonie.

– A papież Franciszek ma rozpocząć dochodzenie w sprawie Stanisława Dziwisza – dodała dobrą nowinę kobieta. I przedstawicielki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet odebrały Nagrodę Miasta Wrocławia.  Bo im się należało – uprzedziła ewentualną mizoginiczną uwagę Edka.

– Ale przez Czechy przeszło tornado – tą informacją zrównoważył powyższe ponurak.

– Mają lepszy rząd, który nie ostawi ich bez pomocy.

– Odwrotnie niż nasz premier obiecuszek – kłamczuszek.

– Nie tylko w tej części Europy źle się dzieje, na Florydzie zawalił się budynek i kilka osób nie żyje.

– U nas biedny prezes WUC ma zgryz bo 25 posłów opuściło PiS.

– Czyżby szczury uciekały z tonącego statku?

Kot Darek – Podarek otarł się o nogi swego pana i wskoczył na sąsiednie krzesło.

– Miau – odezwał się prosząco.

– Głodny jesteś? – zapytał Edek.

– No, pewnie – sam jesz a o kocie zapomniałeś – Aldona wbiła szpileczkę  w męskie ego.

Edek westchnął, wstał, podciągnął spodnie i wyciągnął z szafki saszetkę z kocim przysmakiem.

– Masz tu swoją dolę – powiedział.

Darek powoli zeskoczył z krzesła, obszedł stół, usiadł, podrapał się po uchu, wylizał ogonek a potem leniwie odszedł do miski.

– No, popatrz – wyraźnie łaskę mi robi – obruszył się Edek.

– Bo wie, że on jest twoim panem a nie ty jego. I dawno powinieneś się był z tym pogodzić. A jutro idziemy na działkę bo jest  tam dużo roboty.

– To pójdę do Wacka i powiem, żeby też przyszedł. W kupie raźniej.

– I mniej pracy dla ciebie – kąśliwie podsumowała Aldona zbierając talerze ze stołu.

Napisane 23 – 26. 06. 2021 r.

Wirus porażek (cz. 79)

Przez jakiś czas będę tu w każdą sobotę i środę umieszczać kolejny odcinek „Wirusa”. Pod każdym jest data napisania, bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W niektóre poniedziałki będzie tu recenzja książki, inne opowiadanie lub prywatna opowieść. Miłej lektury 🙂

************************************************************************

Edek siedział przed telewizorem i w ramach masochizmu oglądał powtórkę meczu.

– I po co to robisz? Nie wystarczy ci wczorajsza porażka? Chcesz się zdołować?

– Milcz kobieto, ty tego nie zrozumiesz. Mówią, że piłkarze specjalnie przegrali, żeby PiS nie mógł ogłosić, że wygrana to ich zasługa, ha, ha, ha.

– Ale popatrz, nawet Darek położył się tyłem do telewizora. Mądry kotek – Dona pogłaskała zwierzątko. A meczu w którym Polki wygrały to tak nie nagłaśniają i nie komentują – feministycznie zauważyła.

– Ciesz się, że w Rzeszowie zostanie prezydentem Fijołek nie-pisowiec.

– To kropla w morzu potrzeb. Przecież Rzecznikiem Praw Obywatelskich będzie kobieta namaszczona przez nich jeśli senat też tę kandydaturę zatwierdzi.

– Bo jeszcze wielu polityków ma luzy w inteligencji.

– Toś dobrze powiedział. Przydałoby się te luzy wypełnić czymś mądrym.

– Trzeba by im zrobić trepanację czaszki.

Helena od paru dni zauważyła, że ma zawroty głowy. Musiała rano bardzo ostrożnie wstawać a potem tak samo poruszać się po domu i ulicy. Od lekarza usłyszała, że ma się postarać o skierowania do neurologa, okulisty i laryngologa oraz zrobić usg tętnic dogłowowych.

Zadzwoniła do przychodni, okazało się, że teraz są nie tylko e-recepty ale i e-skierowania.  

– Nie znoszę chodzenia po lekarzach – westchnęła. I poszła do Kawiarni Sąsiedzkiej „Firleja” na zajęcia rękodzielnicze. Wcześniej kupiła w lumpexie, za dwa złote, dżinsy. I w miłym towarzystwie prawie uszyła sobie torbę na zakupy oraz kapcie. Siedziała teraz w fotelu i wykańczała obie prace. Do torby doszywała uchwyty, czyli rączki. Nóżek nie trzeba było. Jeśli chodzi o nóżki to kapcie ale to dopiero jutro – postanowiła.

Przypomniała sobie jak ktoś kiedyś zapytał ją dlaczego nie chodzi do kościoła.

– Bo jestem wierząca – opowiedziała podobnie jak Tadeusz Konwicki.

Ukłuła się igłą słysząc, że rosyjskie portale zacytowały służbowe maile z prywatnej skrzynki mailowej Dworczyka. Politykom nie wolno w prywatnych skrzynkach przesyłać oficjalnych dokumentów. Hilary Clinton tak robiła i przegrała wybory prezydenckie.

Morawiecki na pytanie dziennikarki czy też w sprawach służbowych korzysta z prywatnej skrzynki wygłosił przemówienie: długie, głupie, nudne i nie na temat.

16 czerwca ma być w Genewie spotkanie prezydent USA Joe Biden – Putin. Helenie przypomniał się Chruszczow, który przemawiając w ONZ walił butem w mównicę. Putin raczej wyciągnąłby spluwę.

Za to Kaczyński ogłosił, że Rosja ma plany napadu na Polskę. Po to, żeby nam oddać wrak samolotu czy pomóc wybudować obiecane mieszkania i autostrady?

18 czerwca urodziny obchodzi WUC czyli Jar-Kacz. Na FB zapytano czego mu życzymy. Ja, aby wreszcie zrozumiał co, od wielu lat, robi i że doprowadza kraj oraz ludzi do upadku moralnego i gospodarczego.

Jest takie powiedzenie: „Jeśli sumienie cię nie gryzie to znaczy, że się już najadło”. Dla mnie to znaczy, że nie pomoże mu nic, nic się nie zmieni.

Czy to z tej okazji biskup Jędraszewski powiedział, że Polacy powinni podziękować Bogu za braci Kaczyńskich?

We wsi  Nowa Biała (Małopolska) w sobotę 19 czerwca pożar strawił 44 budynki – domy mieszkalne i gospodarcze. Dziewięć osób jest w szpitalu. Premier przyjechał i obiecał pomoc. Nos przy tych obiecankach trochę mu się wydłużył.

Także w sobotę na autostradzie A-6 koło Szczecina płonęły dwa czołgi.   Z lawet zsunęły się, zderzyły i doszło do samozapłonu. Taka hubka i krzesiwo tylko w ogromnym rozmiarze.  W dodatku, aby strażakom nie było za łatwo z ciężarówki wyciekła benzyna a upał dowalił od siebie. Jechały z manewrów w Drawsku Pomorskim do Żagania. Jaki minister obrony Mariusz Błaszczak, który używał prywatnej skrzynki mailowej do przesyłania służbowych wiadomości taka armia, takie manewry i transport.

– A to wszystko wina Afryki, czyli upału stamtąd płynącego. No i dwóch panów T. – Tuska i Trzaskowskiego – pomyślał Wacek ciągnąc się za lewe ucho. Poszedł do łazienki, aby wziąć chłodny prysznic z którego wodę użył potem do spłukania toalety.

Helena zastosowała zmasowane środki obrony przeciwupalnej (bo było 36 stopni) w postaci rolet, wentylatora, mokrych szmat na podłodze, chłodnego prysznica i wycierania się, co jakiś czas, mokrą bawelnianą szmatką.  Powtarzała sobie: jest mi zimno, o jak mi zimno ale nie zadziałało.

Do „Szkła kontaktowego” TVN widzowie przysyłają sms-y. Ostatnio:

SMS: jeden but prezesa popiera Gowina, a drugi Bielana.

SMS: Prezes nosi zawsze dwa prawe buty, bo jest prawy i sprawiedliwy.

SMS: każdy but z innej partii.

SMS: Prezes to nawet buty poróżnił.

Napisane 15. – 21.06.  2021 r.