Drodzy Czytelnicy – pisanie to dla mnie jedna z form masowania szarych komórek, aby nie zanikły. Momentami jest to też dobra zabawa proszę więc nie oczekiwać zbyt wiele, czyli traktować teksty z dystansem. Dziękuję.
Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. Prywatne zdarzenia wplatam w kolejne odcinki część z nich jest prawdziwa, a mniejsza część wymyślona.
**************************************************************************
Zmarła Magda Umer. Z tej okazji w poniedziałkowym teatrze telewizji nadano spektakl „Biała bluzka” według opowiadania Agnieszki Osieckiej, w reżyserii MU a w wykonaniu Krystyny Jandy.
Lata temu widziałam je we Wrocławiu. Dawno to było.
Notka z profilu Teatru TVP na FB:
„Biała bluzka” Kultowy spektakl grany od ponad piętnastu lat oparty jest na opowiadaniu, które Agnieszka Osiecka napisała w 1986 roku, a Magda Umer zrealizowała przedstawienie w 1988.
To poruszająca historia kobiety zakochanej w opozycjoniście niemogącej sobie poradzić ze sobą i z Polską lat stanu wojennego. Tytułowa biała bluzka była znakiem przystosowania do życia w kraju zakazów i nakazów, cenzury, opozycji, stempelków i więźniów politycznych. Kraju braku wolności, w którym tylko fantazja podlewana alkoholem, miłość, przyjaźń i poczucie humoru pozwalały w pełni smakować życie.
„Och-Teatr gra tę sztukę” od czerwca 2010 roku.
Na stronie internetowej Krystyny Jandy czytamy:
Agnieszka Osiecka, autorka tekstu, na podstawie którego powstała sztuka, mówiła o nim tak:
„Napisałam „Białą bluzkę” tuż po stanie wojennym. I nie przypuszczałam, że ktoś zrobi z tego sztukę teatralną. To było duże opowiadanie czy może raczej mała powieść, ujęta w formę listów.
Bohaterką była dziewczyna półchora psychicznie, półśmieszna, półzabawna, półtragiczna.
Uwikłana w nieszczęśliwą miłość i niedole stanu wojennego. Z jednej strony szalona pijaczka, wariatka ze słońcem we włosach, a z drugiej znakomicie ułożona pedantka.
Wyobrażałam sobie, że taki temat może bardziej nadawać się do czytania niż na scenę.
Ale kiedy „Białą bluzkę” przeczytała Magda Umer, oznajmiła, że chętnie by to przeniosła na scenę. Uważała, że należałoby włączyć tam kilka piosenek i od początku była przekonana, że powinna to zagrać Krystyna Janda. To, że Magda Umer chciała „Białą bluzkę” przenieść na scenę, sprawiło mi ogromną przyjemność. Miałam jednak wątpliwość, czy główną rolę powinna zagrać Krysia Janda. Moją bohaterkę widziałam przecież jako osobę przegraną, nieszczęśliwą, raczej brzydką, a Janda jest tego całkowitym zaprzeczeniem. Jest kobietą piękną, wspaniałą i zawsze zwycięską. Kobietą sukcesu w najlepszym tego słowa znaczeniu.
O cudownych zębach, przepięknych nogach, wydawało mi się, że nikt z publiczności nie uwierzy, że moja bohaterka w wykonaniu Jandy jest kobietą tak głęboko nieszczęśliwą.
Moja próżność była jednak tak pogłaskana, że się oczywiście z rozkoszą zgodziłam.
Potem obserwowałam, jak panie pracowały, i muszę przyznać, że nikomu tego nie życzę, bo pracowały jak dwie krawcowe w furii. Moje drogie przyjaciółki wyszły od detalu i tkały to przedstawienie szczegół po szczególe. Jak taka krawcowa, którą pamiętam z lat dzieciństwa, która nie robiła rysunku, tylko wkładała materiał na człowieka i szyła na nim rękaw po rękawie, falbankę po falbance”. Dziś powrót do tamtej opowieści oznacza przedstawienie datowane znów w tamtych czasach. Przestawienie historyczne.
Ale bohaterka – dziś dojrzała kobieta po przejściach – i interpretuje, i myśli odmiennie.
To samo, ale w innym zabarwieniu, inaczej akcentując problemy Agnieszce Osieckiej udało się nadzwyczajnie zapisać tamten czas w codziennych rozmowach i szczegółach, hasłach, problemach, które do dziś są czytelne i budzą stare demony. W spektaklu pojawi się część dawnych piosenek i kilka nowych, zmieniona będzie też adaptacja tekstu Osieckiej, inaczej rozłożone akcenty. Reżyserem jest znów Magda Umer, muzyką i aranżacjami zajmie się na nowo Janusz Bogacki. Bohaterkę zagra jak przed laty Krystyna Janda.»
Akurat czytam książkę Ewy Marii Slaskiej „Amerykański sen. Pokolenie Solidarności”.
Jest to szybka historia PRL-u i naszego pokolenia, które reprezentuje para Stefan i Beata. Ale najwięcej miejsca w książce zajmują wydarzenia doprowadzające do powstania NSZZ „Solidarność”.
Dopiero potem opisane są emigracyjne losy głównych bohaterów, będące skutkiem stanu wojennego i internowania Stefana.
Zgadnijcie, komu lepiej się powiodło w USA – kobiecie czy mężczyźnie. A może oboje żyją długo i szczęśliwie wraz z potomstwem?
Tu można poczytać o autorce: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ewa_Maria_Slaska
Środa
W Pawilonie Czterech Kopuł będącym oddziałem Muzeum Narodowego we Wrocławiu jest czasowa wystawa „Ogólnopolski Przegląd Sztuki Książki”, potrwa do 15.02. 2026.
Obejrzałam ją dzisiaj. Na kartę seniora bilet kosztuje pięć złotych.
Niektóre prace są w szklanych gablotach, inne można oglądać tylko w białych rękawiczkach (zwiedzający otrzymują je od obsługi), a przy paru umieszczono naklejkę: „Prosimy nie dotykaj”. Wyobraźnia twórcza artysty jest zazwyczaj nieokiełznana oraz niebanalna.
Obejrzałam ją bo: chciałam; czytam książki, byłam 40 lat bibliotekarką.
Sala wystawowa jest cała na biało. I jak dla mnie ta biel jest oślepiająca i dość męcząca.
Jest, na tej samej sali, boks z kawiarenką ale nie skusiłam się na to, aby usiąść i napić się kawy. Za to zrobiłam dużo zdjęć i te bardziej udane umieściłam na swoim facebookowym profilu.
Tekst ze strony muzeum:
Czym może być książka? Jak różne formy przybiera? Przekonać się mogą widzowie wystawy II Ogólnopolskiego Przeglądu Sztuki Książki prezentowanej w Pawilonie Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej we Wrocławiu. Pokazane zostały najnowsze osiągnięcia i dorobek polskich twórców książek artystycznych. Obok tradycyjnych kodeksów, harmonijek i zwojów, zobaczyć można książkę-budowlę, „rękopis” wyszyty nićmi, a nawet przestrzenny ogród zen.
Tematem przewodnim tegorocznej edycji były „Zasięgi”. Wychodząc od tezy, że współczesny człowiek jest niewolnikiem zasięgów – objawiających się dostępem do telefonii komórkowej i internetu, sukcesem mediów społecznościowych mierzonym liczbą obserwujących, nadprodukcją treści i szumem informacyjnym – organizatorzy postawili pytania: jak w tak ukształtowanej epoce znajduje się sztuka książki? Czy książka generuje zasięg lub znajduje się w czyichś zasięgach? Czy niesie treści, za którymi podążą czytelnicy? A może stanowi symbol oporu przed pochłonięciem zasięgami?
82 autorów i zespołów autorskich nadesłało na przegląd 121 prac, z których aż 62 interpretują temat przewodni i zostały zgłoszone jako konkursowe, to spośród nich jury wybrało zwycięzców nagrody przeglądu.

