Wirus wojny (cz. 115)

To przedostatnia część mojej powieści w odcinkach. Starałam się ocieplić panującą sytuację życzliwymi bohaterami i poczuciem humoru. Wojna w Ukrainie odebrała mi chęć żartowania.

Pod tekstem podaję datę napisania.

Następne wpisy będą zawierać recenzje książek, krótkie opowiadania lub prywatne relacje.

**********************************************************

Ajahn Brahm

Pewnego dnia mysz zauważyła, że właściciel farmy zastawił pułapkę na myszy. Opowiedziała o tym kurczakowi, owcy i krowie.

Ale wszyscy odpowiedzieli:

– Pułapka na myszy to twój problem, to nie ma z nami nic wspólnego!

Nieco później wąż wpadł w pułapkę na myszy – i ugryzł żonę rolnika. Próbując ją wyleczyć, zrobili rosół dla jego żony. Następnie zabili owce, aby nakarmić wszystkich, którzy przyszli odwiedzić chorą kobietę. I wreszcie zabili krowę, aby odpowiednio nakarmić gości na pogrzebie.

I przez cały ten czas mysz obserwowała, co się dzieje przez dziurę w ścianie i myślała o rzeczach, które z nikim nie mają nic wspólnego.

Wacek przeczytał w internecie:

„Na końcu będziemy pamiętać nie słowa naszych wrogów ale milczenie naszych przyjaciół”.

– Czy robimy duże zapasy jedzenia? – zapytał w trakcie zakupów.

– Ale skąd! Żeby potem wyrzucać? Kupujemy tak jak zawsze, z lekkim zapasem na niedaleką przyszłość.

– Na szczęście benzyny do rowerów nie potrzebujemy tylko mięśni nóg. Ale musimy zwracać uwagę na kody kreskowe 460 – 469 i nie kupować rosyjskich produktów.

Po powrocie do domu usiedli przy stole i herbacie zakąszając daktylami.

– Popatrz jak Polacy świetnie organizują pomoc dla uciekających przed wojną Ukraińców – powiedziała Helena.

– I jak świetnie spisuje się ich prezydent. Proponowano mu wyjazd za granicę na co odpowiedział, że potrzebuje amunicji a nie przejażdżki.

Pasuje do niego:

Gdy wieje wiatr historii

Ludziom jak pięknym ptakom

Rosną skrzydła

Natomiast

Trzęsą się portki pętakom..

(Ballada o trzęsących się portkach – K.I. Gałczyński)

Oby tym pętakiem okazał się pusty emocjonalnie najeźdzca i psychopata.

– Ukraiński były premier spokojnie w mediach tłumaczył jak zrobić koktajle Mołotowa.

Butelka zapalająca (tzw. Koktajl Mołotowa) składa się ze szklanej butelki napełnionej w 2/3 łatwopalną cieczą (benzyna lub ropą), zazwyczaj zaczopowanej zwitkiem tkaniny stanowiącym lont. Jest to najpowszechniejszy ze względu na swą prostotę sposób budowy butelek zapalających. Jest on jednak dość niebezpieczny, gdyż butelka nie jest szczelnie zamknięta i istnieje prawdopodobieństwo, że przy przechyleniu butelki wypłynie więcej paliwa, niż jest w stanie wchłonąć materiał i może ono zwilżyć zewnętrzne ścianki butelki, co przy próbie zapalenia lontu może zakończyć się wypadkiem. Prawidłowo wykonany koktajl Mołotowa powinien mieć szczelną zatyczkę i lont przywiązany do szyjki butelki.

– A czy nareszcie do naszych władz dotarło, że Putin nie zamierza zatrzymać się na Ukrainie. Że chce zagarnąć wszystkie sąsiednie kraje, w tym Polskę?

– Raczej podepną się pod działania obywateli, bo sami nie są zdolni do empatii i pomocy.

–  Pamiętam powódź w 1997 roku, wtedy w telewizji wolontariusz apelował, aby darczyńcy nie opróżniali sobie piwnic i nie przynosili rzeczy kompletnie nie nadających się do użytku. Teraz też tak jest, niestety – powiedziała seniorka.

– Wtedy i pewnie teraz nie brakuje cwaniaków, którzy coś dla siebie zachachmęcą.

– A żeby im rączka spuchła.

– Najlepiej obie. I nóżki też.

– Węgry nie pomogą Ukrainie i nie pozwolą na przejazd dostaw przez swój kraj.

– No to życzę im braku pomocy w potrzebie.

– A nasz Ogród Zoologiczny przekazał 10 tysięcy euro zoo w Kijowie, a razem 15 tysięcy dla ogrodów na Ukrainie.

– Zwierzakom domowym idącym wraz z właścicielami też nasi pomagają.

– Serce rośnie gdy się na to patrzy i o tym słucha. Nie zostawia się domowników i przyjaciół w potrzebie a takie są zwierzątka.

– A co mają w głowie rosyjscy żołnierze, którym w czołgu zabrakło paliwa i poprosili ukraińskich policjantów o pomoc?

– Mają mózgi przeżarte przez putinowską propagandę, która głosiła, że jadą bronić Ukrainy przed wrogami i mieszkańcy powitają ich chlebem i solą oraz kwiatami.

– Oraz wódką i paliwem.

Pieśń o Bośni – Josif Brodski

W chwili, gdy strzepujesz pyłek,

jesz posiłek, sadzasz tyłek

na kanapie, łykasz wino –

ludzie giną.

W miastach o dziwacznych nazwach

grad ołowiu, grzmot żelaza:

nieświadomi, co ich winą,

ludzie giną.

W wioskach, których nie wyśledzi

wzrok – bez krzyku, bez spowiedzi,

bez żegnania się z rodziną

ludzie giną.

Ludzie giną, gdy do urny

wrzucasz głos na nowych durni

z ich nie nową już doktryną:

“Nie tu giną”.

W stronach zbyt dalekich, by nas

przejąć mógł czyjś bólu grymas,

gdzie strach lecieć cherubinom –

ludzie giną.

Wbrew posągom i muzeom-

jako opał służy dziejom

przez stulecia po Kainie

ten, kto ginie.

W chwili, kiedy mecz oglądasz,

czytasz, co wykazał sondaż,

bawisz dziecko śmieszną miną –

ludzie giną.

Czas dzielący ludzkie byty

na zabójców i zabitych

zmieści cię w rubryce szerszej

tak, w tej pierwszej.

Napisane 24.02 – 2.03.2022 r.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s