Medycyna, tajemnice i romanse

Julia Gambrot – Różany eter; Liliowe opium, Wydawn. Lira, Warszawa 2019 i 2020

WSTĘP: „Każda rodzina ma swoje czarne strony, tajemnice, które skrywa przed światem”

O autorce:

Julia Gmbrot napisała mi o sobie:

„…urodziłam się 30.07.1987 we Wrocławiu. Pomysł na napisanie cyklu o pierwszych kobietach – lekarkach zrodził się w trakcie moich studiów na Wrocławskiej Akademii Medycznej. Jest to uczelnia mogąca poszczycić się wybitnymi profesorami, którzy na zawsze zapisali się w historii medycyny. Alois Alzheimer, Jan Mikulicz Radecki, Albert Neisser… Długo mogłabym jeszcze wymieniać. W mojej podgrupie były same studentki, stąd zaczęłam zastanawiać się  jak to było gdy płeć piękna po raz pierwszy przekroczyła progi uniwersytetów medycznych. Główne bohaterki są fikcyjne, ponieważ chciałam mieć całkowitą dowolność w kreowaniu ich losów, ale tło jest historyczne. Długo zgłębiałam materiały źródłowe o medycynie z początku XX wieku, sięgając między innymi do gazet lekarskich z tamtego okresu”.

Jest lekarką okulistką. Uważa, że największym szczęściem dla okulisty jest oślepnąć z miłości. Mieszka we Wrocławiu, pracuje w swoim zawodzie, ma psa i dwa koty. „Różany eter” jest jej debiutem, napisała też „Liliowe opium” i „Laurowy pean”

Jej życiowe motto głosi, że trzeba żyć tak, aby każdy dzień miał szanse stać się najpiękniejszym dniem życia.

O książce:

Po przeczytaniu obu książek ma ambiwalentne uczucia. Bo z jednej strony bardzo podoba mi się sam pomysł, czyli historia sieroty Róży Zimmerman, rudowłosej osiemnastolatki z zielonymi oczami, która jest narratorką ”Różanego eteru”. Mieszka w niemieckim Wrocławiu, czyli Breslau, na początku XX wieku. Ambitna, prawie sufrażystka – uparła się studiować medycynę mimo braku rodziny, która by ją wspierała i finansowała. A w dodatku nie nosi gorsetu bo już wie, że to szkodzi.

Nie jest jedyna na roku bo studiują wraz z nią Lilia, Iris i Laura. Oczywiście wykładowcy i koledzy uważają, że kobiety powinny pielęgnować cnoty niewieście a nie pchać się na studia, w dodatku tak trudne.

Ale to nie jedyny wątek powieści. Mamy więc kilka tajemnic w trakcie rozwoju akcji powoli rozwiązywanych. Największą jest pochodzenie Róży i jej rodzina. Są seryjne morderstwa i poszukiwanie ich sprawcy. Kilka postaci ofiarnych lekarzy w tym Mikulicza-Radeckiego twórcy nowoczesnej chirurgii.  Opisy zajęć jakie mieli studenci medycyny, operacji przeprowadzanych w szpitalu i w warunkach domowych. Dowiecie się w jaki sposób studenci wtedy zdobywali czaszki.  I  tego, że lekarze stosowali wtedy eter do usypiania pacjentów oraz zakładali niciane rękawiczki.

Są też wątki romantyczne szczęśliwe – śledzimy rozwój uczucia między Róża a Fryderykiem. Ale i nieszczęśliwe związki zakończone samobójstwem lub nielegalnym usuwaniem ciąży.

W ramach przybliżania czytelnikowi tamtych czasów są też opisy ubrań damskich i męskich, wystroju wnętrz, potraw (specjalnością Breslau było ciasto drożdżowe z cynamonową kruszonką), leków i metod stosowanych w różnych chorobach i przypadłościach. Na przykład jak leczono obłęd dwoisty czy zapalenie opon mózgowych lub gruźlicę płuc. Autorka podaje też fakty z życia społecznego – przynajmniej raz w miesiącu pod bramę klasztoru podrzucano dziecko.

W drugiej książce narratorką jest Lilia von Schiller. Została chirurgiem, wiedzie jej się zawodowo natomiast prywatnie jak po grudzie. Wychodzi za mąż za dawnego wielbiciela bo „Samotność to w końcu najgorsza choroba jaką zna ludzkość” ale ten kocha tylko swój zawód. Pojawia się więc adorator do którego Lilia czuje ogromny pociąg. I to jest bardzo dobry wątek z niespodziewanym finałem. Spora część akcji toczy się w czasie I wojny światowej więc mamy opis ówczesnych warunków życia i nastrojów mieszkańców Niemiec. A także  seryjnego mordercę, kobietę podającą się za nieślubną córkę brata, choroby i tajemnice nie tylko rodzinne. I tylko w jednej scenie przemyka bury kot. A poza tym  nie ma w obu powieściach zwierząt domowych. Szkoda.

Książki są dobrze napisane, czyta się je z zainteresowaniem i czeka na ciąg dalszy, który nie jest oczywisty.

Jednak mam pretensję do wydawnictwa, (a jest to debiut tej autorki), że nie przyłożyli się do redakcji tekstu. Według mnie książki wymagają skrótów – np. w pierwszej części jest zbyt dużo jest rozważań bohaterki na różne tematy. Róża jawi się w nich jako osoba sentymentalna i egzaltowana a przecież jest naprawdę przebojową i zdecydowaną na wiele kobietą. W obu częściach jest zbyt dużo dokładnych opisów różnych przypadków chorobowych i  operacji. Skróciłabym ksiązki do najwyżej czterystu stron.

Oraz brak w nich (ale to tylko moje osobiste skrzywienie)  poczucia humoru, który by się przydał, aby zrównoważyć ponury nastrój wielu scen.

Reklama

2 myśli na temat “Medycyna, tajemnice i romanse

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s