Drodzy Czytelnicy – pisanie to dla mnie jedna z form masowania szarych komórek, aby nie zanikły. Momentami jest to też dobra zabawa proszę więc nie oczekiwać zbyt wiele, czyli traktować teksty z dystansem. Dziękuję.
Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. Prywatne zdarzenia wplatam w kolejne odcinki część z nich jest prawdziwa, a mniejsza część wymyślona.
********************************************************************
Fajny film widziałam, bez tzw. momentów, czyli scen erotycznych,
„Jesteśmy diamentami” stwierdziły bohaterki włoskiego filmu „Diamenty”. A wymyślił je reżyser (Ferzan Ozpetek), który współcześnie na spotkaniu proponuje role różnym aktorkom.
Potem przenosimy się do lat siedemdziesiątych. Miejscem akcji głównie jest duży zakład krawiecki wykonujący kostiumy teatralne i filmowe. Prowadzą go dwie siostry, a pracę wykonują kobiety, które poznajemy w trakcie seansu. Ich życie, trochę przeszłość i problemy.
Jest więc utracona miłość, nieprzepracowana żałoba po córce zagłuszana alkoholem, problemy z nastolatkiem, samotna matka, młoda anarchistka z talentem przydatnym w tej branży, przemoc domowa, oscarowa kreatorka kostiumów nie wierząca w swój talent, egocentryczne aktorki (jedną z nich gra Polka Kasia Smutniak) oraz sfrustrowany reżyser filmowy.
Kobiety wspierają się jak mogą, dla rozrywki śpiewają, podrywają młodzieńców dostarczających towary, plotkują. I prawie wszyscy tam palą papierosy. A puszysta była tancerka rewiowa dba o to, aby nie zapominały o jedzeniu.
To film o sile kobiecej przyjaźni, pomocy w trudnych chwilach, wsparciu nie tylko psychicznym.
Przykładem może być scena gdy jedna z kobiet mówi: lubię mężczyzn palących papierosy. Dlaczego? Bo koleżanka jest systematycznie bita co widać na jej twarzy. I ten niby macho, wiecznie wkurzony i niezadowolony obiecuje wrzucić ją do studni, aby jej ciało spłynęło do Tybru. Na co koleżanki umawiają się z bitą na sygnał telefoniczny gdyby jeszcze raz podniósł rękę na żonę. Mają tam zaraz przyjechać i jego umieścić na drodze do rzeki.
Na szczęście gdy, w deszczu, przemocowiec próbuje spełnić groźbę sam wpada w ten dołek, który pod nią kopał. Kobieta rozkwita, a na pytanie koleżanek: jak mąż – odpowiada, że poszedł po papierosy i od kilu dni nie wraca. Co jedna z nich kwituje tym co powyżej napisałam.
A tak w ogóle to pamiętacie: „Diamonds Are a Girl’s Best Friend”? Śpiewa to MM w filmie „Mężczyźni wolą blondynki”.
Sobota – dzisiaj w nocy śnił mi się Donald Tusk. Zażyczył sobie czekolady, wyjęłam ją z lodówki a on odłamując kawałki powoli zjadał. Brakuje mu magnezu?
U optyka klientka seniorka z torbą zakupową na 4 kółkach o które się bardzo opierała, pochwaliła się, że była na safari. Zapytałam z głupia frant:
– Jakie zwierzę pani ustrzeliła?
Oczywiście, przyjęła pytanie na serio i odpowiedziała, że to nie było takie safari.
A już oczekiwałam, że powie: tygrysa i mam jego skórę wraz ze łbem na podłodze, bo o tym marzyłam.
Na ladzie stoją tam dwie oprawki sygnowane prze Ewę Minge, jedna z brylancikami, pewnie zainspirowana (oprawka i w.w.) przez piosenkę, którą śpiewa MM.
O cenę już kiedyś pytałam, więc ją znałam. Safariowa seniorka powiedziała, że na lotnisku widziała E.M. z bardzo nasilikowanymi ustami.
Na co ja, że musi biedaczka bardzo siebie nie lubić, że tak ingeruje w oblicze swe. Co by nie mówiła to bardzo widać. Ale ma opinię życzliwej i normalnej (bez wywyższania się) osoby to skąd to nielubienie?
Środa 10.09.25 – w nocy nalot rosyjskich dronów na nasz kraj. Testują moc naszej obrony i sojuszników.
Inteligentni inaczej wielbiciele Putina trollują, że to drony ukraińskie. Wszystko opada.
Na FB pisarka Sylwa Chutnik przekazała czytelnikom takie rady:
CO ROBIĆ, GDY SŁYSZYSZ DŹWIĘK „SHAHEDA”?
No cóż, ponieważ obudzimy się w innej rzeczywistości, może warto się przyjrzeć poniższej instrukcji.
CO ROBIĆ, GDY SŁYSZYSZ DŹWIĘK „SHAHEDA”?
Instrukcja działań – minuta po minucie
Możesz się bać. Ale musisz działać szybciej, niż strach cię sparaliżuje.
1. SŁYSZYSZ TEN DŹWIĘK? NIE MA CZASU NA MYŚLENIE
Nie analizuj. Nie zastanawiaj się.
Jeśli słyszysz niski, przypominający buczenie dźwięk – działaj natychmiast. Za 30 sekund może być już nad twoim domem, samochodem.
2. PRZESTAŃ NAGRYWAĆ
Żadne nagranie nie jest warte twojego życia.
Odłóż telefon. Odłamki nie ostrzegają – one zabijają.
3. ODEJDŹ OD OKNA – OKNO DZIAŁA JAK MINI BOMBA
Szkło rozpryskuje się jak ostrza.
Okno to najniebezpieczniejsze miejsce. Odejdź jak najdalej. Najlepiej w głąb mieszkania.
4. ZNAJDŹ DWIE ŚCIANY
Między tobą w pomieszczeniu a ulicą powinny być co najmniej dwie ściany nośne.
Kuchnia z oknami – nie. Łazienka bez okien – tak. Korytarz – idealnie.
5. NA PODŁOGĘ. BEZ SŁÓW. BEZ PYTAŃ
Połóż się i osłoń głowę rękami.
Odłamki lecą po łuku – musisz być niżej niż ich trajektoria.
6. JESTEŚ NA ZEWNĄTRZ? PRZYKUCNIJ NISKO, SZUKAJ BETONU
Płot – nie. Krzewy – nie.
Najlepiej – za betonową ścianą lub w jakimkolwiek zagłębieniu. Jeśli niczego nie ma – po prostu padnij na ziemię.
7. W SAMOCHODZIE – STAŃ SIĘ NIEWIDZIALNY
Zgaś silnik, wyłącz światła. Opuść pojazd.
Szukaj schronienia: przejście podziemne, zagłębienie terenu, betonowa osłona. Jeśli nie ma nic – połóż się przy krawężniku, obok samochodu, a nawet pod nim.
Światło i ruch to orientacja dla dronów.
8. ZATKAJ USZY, OTWÓRZ USTA !!!!!!!
To ochrona przed falą uderzeniową.
Prosty gest, który może uratować twój słuch i płuca.
9. NIE RUSZAJ SIĘ, DOPÓKI NIE BĘDZIE CISZY PRZEZ MINIMUM 10 MINUT
Drugi nalot bywa najpodlejszy.
Cisza po pierwszej eksplozji to pułapka. Wytrzymaj. Leż spokojnie.
10. KONIECZNIE MIEC NA SOBIE BUTY! Szkło i ułamki. Wielu trafia na pogotowie po nocnych ostrzałach właśnie z głębokimi ranami stóp.
11. TERAZ JUŻ WIESZ, CO ROBIĆ
A to oznacza, że jesteś kilka kroków bliżej do ocalenia.
Przekaż tę wiedzę tym, którzy jej jeszcze nie mają.
Na stronie „Zwiadowcy historii” jest informacja pt. „Gdy zawyją syreny to co zrobisz?”
Niedziela – miał dziś być pchli targ na osiedlu zamiast tego jest deszcz. Coś na zasadzie: „Zamienił stryjek siekierkę na kijek”. Kijek, czyli deszcz się przyda ale mogłoby popadać tylko w nocy lub dopiero jutro. Bo na pt miałam nadzieję kupić fasolkę i dynię od kobiety, która je uprawia.
A koło godziny trzynastej, jak na złość, przejaśniło się.
Obudziłam się i spojrzałam na budzik. Jeszcze raz i ponownie. Chyba bateria się wyczerpała – pomyślałam.
Wstałam, wzięłam z półki zegarek na rękę, pokazywał tę samą godzinę. No, niemożliwe to jest przecież. Włączyłam telewizor. Okazało się, że naprawdę jest godzina 11!!! Nie pamiętam kiedy tak późno wstałam. Prawda, że przez ostatnie dni kładłam się spać około lub po drugiej w nocy ale bez przesady. No, tak – pogoda też się dołożyła do takiego wyniku ale barometr po dziadku nie wskazuje na drastyczny spadek ciśnienia. Widocznie potrzebowałam tak długiego snu.