(To zadanie jakie dostaliśmy na zajęciach literackich prowadzonych przez dr Magdę Wieteskę)
Pewnego słonecznego popołudnia w parku Zofia spacerowała alejką, trzymając w dłoni torbę z zakupami. Nagle zauważyła starszego pana, który siedział na ławce i wpatrywał się w staw. Wyglądał na zamyślonego, a nawet trochę smutnego. Zofia postanowiła podejść i zagaić rozmowę.
– Dzień dobry – powiedziała z uśmiechem. Piękna pogoda, prawda?
Mężczyzna podniósł wzrok i lekko się uśmiechnął.
– Tak, rzeczywiście. Ale ja… szukam czegoś. A właściwie kogoś.
– Kogo? – zapytała Zofia siadając obok niego.
– Dawno temu, właśnie w tym parku, poznałem kobietę. Była wyjątkowa. Niestety straciliśmy kontakt. Teraz, po latach, wróciłem tu, bo mam nadzieję, że może ją jeszcze spotkam.
Zofia spojrzała na niego uważnie.
– A jak miała na imię ta kobieta? – zapytała, a jej serce zaczęło Bi szybciej.
– Zofia – odpowiedział mężczyzna. A ja jestem Jan.
Zofia zamarła. Czy to był ten sam Jan, którego poznała ponad 40 lat temu? Ale dlaczego teraz? Dlaczego po tylu latach? I co teraz powinna zrobić?
ZADANIE:
Wymyśl swoje własne zakończenie tej historii. Czy Zofia ujawni kim jest? Czy Jan rozpozna ją po latach? A może to początek zupełnie nowej przygody? Im bardziej zaskakujące i kreatywne zakończenie, tym lepiej!
Oto moje trzy zakończenia:
Pierwsze:
Zofia przypomniała sobie, że spotykali się w tym właśnie miejscu gdy mieli po dwadzieścia lat. Ona marzyła o założeniu rodziny, on o tym, aby być bogaty. Studiował niechętnie, bo zdawało mu się, że za granicą jest łatwiej i bogaciej. Gdy wyjedzie szybko zostanie bogatym biznesmenem.
Na ostatniej randce właśnie o to się pokłócili.
– Skończ studia, znajdź pracę, pobierzemy się, będziemy mieszkać z rodzicami, przecież mają duże mieszkanie – przekonywała.
– Ale ja chcę mieć swój dom i samochód. Tutaj nigdy niczego się nie dorobię. Będzie tylko „Ucz się i pracuj a garb ci sam wyrośnie”. Wyjadę, zarobię się i szybko cię ściągnę.
– To się teraz pobierzmy – zaproponowała.
– Wtedy nie dadzą mi wizy mimo że wujek przyśle mi zaproszenie.
– Jak uważasz ale myślę, że mnie nie kochasz i chcesz uciec.
– Ach, te twoje sentymenty. Nie chcę tylko całe życie biedować.
Wtedy Zofia obróciła się na pięcie i odeszła.
Obecnie w parku:
– Jak to pan zgubił? – spytała. Przecież kobieta to nie przedmiot.
– Zgubiłem swoją miłość. Wyjechałem, majątku nie zrobiłem, ożeniłem się i rozwiodłem. Dzieci chciały mnie umieścić w najtańszym domu starców.
– I wrócił pan do kraju – podsumowała.
– Tak, ale nie znalazłem ani nikogo z rodziny, ani dawnych znajomych. Zmarli albo porozjeżdżali się po kraju.
– A czy pisał pan, w tym czasie, do nich?
– Nie było czasu i siły. A czy pani ma tu rodzinę i przyjaciół? – spytał.
– Mam i nie mam. Każdy pędzi do swoich obowiązków. Moje dwie najlepsze koleżanki zmarły – teraz tylko odwiedzam ich groby.
Jan westchnął. Zofia usiadła obok niego i milczeli dłuższą chwilę.
Kobieta wyciągnęła z torby kosmetyczkę, a z niej lusterko w którym się przejrzała. Nie zachwycił jej ten widok. Ale pomyślała: spróbuję się z nim tu umówić za tydzień. W tym czasie pójdę do fryzjera, kosmetyczki, zrobię manicure i pedicure. Ubiorę się lepiej niż dzisiaj. Dam nam szansę – wypełnię kupon na życie we dwoje. I dopiero wtedy powiem, że to mnie tak głupio porzucił.
Wymienili się numerami telefonów i pożegnali. Szóstego dnia po spotkaniu właśnie przymierzała nową sukienkę i buty gdy dostała sms, który informował: z przykrością zawiadamiamy, że wczoraj odszedł od nas Jan. Pogrzeb odbędzie się…
Drugie:
Poznała go ale przypomniała sobie, że ją porzucił i nigdy nie napisał. Odwróciła się na pięcie i bez słowa odeszła.
Trzecie:
Poznała go i przypomniała sobie, że gdy wyjechał okazało się, że jest w ciąży. Nigdy nie napisał, więc nie mogła o tym zawiadomić. Dobrze choć, że rodzice jej pomagali.
A w duchu pomyślała:
– Nie interesowałeś się mną przez tyle lat to nic ci nie powiem.
A do niego powiedziała:
– Niejednemu psu burek, do widzenia.
****************************************
A Wy jakie dalibyście zakończenie?