Tak jak obiecałam, w każdą sobotę i środę ukazuje się tu kolejny odcinek tej powieści pandemiczno – optymistycznej. Pod każdym wpisem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Miłej lektury 🙂
*************************************************************************
Będąc kobietą po przejściach i z przeszłością Helena nie powinna się niczemu dziwić ale nieustannie rzeczywistość ją zaskakiwała. I to negatywnie. Ustawę o całkowitym zakazie aborcji zaklepano i kobiety z ustalonym terminem usunięcia bardzo uszkodzonych płodów są skazane na zagrożenie życia i psychiki.
– Ale kogo to obchodzi – pomyślała seniorka. Przecież władzy chodzi tylko o to, aby kobiety zapędzić w koszmarny róg cierpienia.
W trakcie ulicznego protestu zatrzymano pisarkę Klementynę Suchanow, którą wywieziono do Mińska Mazowieckiego. Marta Lempart i inni dostali gazem po oczach.
Gretkowska napisała na facebooku:
„Wypadliśmy z kręgu kulturowego Zachodu. Jesteśmy na taśmie produkcyjnej barbarzyństwa, ciągnącego się od Rosji przez Białoruś do Polski. U nas oprócz gazowania, bicia i nękania demonstrantów stosuje się jeszcze torturę zbiorowej, prymitywnej katechezy.
Każde łamanie prawa jest już prawomocne, a kłamstwo prawdziwe.
Przyzwoity naród powinien się wstydzić swoich przywódców.”
– Ile melisy muszę wypić, aby się uspokoić? – Helena zadała sobie retoryczne pytanie, bo wiadomo, ze oceanu by nie wystarczyło.
W niedzielę zadzwoniła do swojej gromadki: Wacka, Edka z Aldoną i Kasi.
– Chodźmy na spacer i przy okazji wrzućmy datki do puszek Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – zaproponowała. Spotkajmy się za pół godziny na skrzyżowaniu Sienkiewicza z Wyszyńskiego, bliżej muralu z kotami.
Wszyscy, oprócz Adasia, byli w maseczkach, choć Helena przyszykowała, na wszelki wypadek, jednorazówki z ręczników papierowych.
Przeszli przez Sienkiewicza i szli wzdłuż Ogrodu Botanicznego, potem skręcili w ulicę Hlonda, aby znaleźć się na Ostrowie Tumskim. Posypane śniegiem Katedra, kościół p.w. św. Krzyża, pomnik św. Jana Nepomucena i odnowiony Most Tumski wyglądały zarówno pięknie jak i trochę nierealnie. Zeszli na bulwar Włostowica podziwiając widok przez Odrę na Most Grunwaldzki.
– A wiecie, że kilka lat temu wymyślono hasło „Wrocławiowi dobrze przy Odrze”? – dydaktycznie odezwał się Wacek.
– No w 1997 roku to nie było za dobrze – przypomniała Helena.
– Przyroda się buntuje gdy ludzkość wariuje – zarymowała Kasia.
– Zwariowała przyroda i wylała woda – dodała Aldona.
– Zniszczyła co mogła taka była niedobra – dodał Edek.
– Ależ jesteśmy dzisiaj twórczy – zaśmiała się seniorka.
– Bo nie chcemy rozmawiać o polityce – podsumował Wacek .
Adaś pobiegł na zaśnieżony trawnik i zanim ktoś go zatrzymał położył się i zaczął robić orła.
– Adaś, wstawaj, przeziębisz się – Kasia podbiegła do synka, który wstając zawołał:
– Patrzcie jaki fajny! Ulepmy bałwana, proszę.
Wszyscy popatrzyli na siebie i bez słowa przeszli na trawnik.
– Pani Helena zostaje na czujce – zarządził Wacek. Proszę patrzeć na prawo i na lewo czy ktoś nie idzie.
Bałwan powstał piękny choć bez marchewkowego nosa. W koszu na śmieci za to znaleziono zakrętki z plastikowych butelek, które stały się oczami i nosem, a gałęzie leżące pod drzewem i krzewami rękoma.
– To teraz zrobię wam zdjęcie – powiedziała starsza pani. Dajcie smartfona.
– Teraz pani z nami – zawołał Edek. Wacek ty je zrób.
Słońce łaskawie patrzyło na wesołą, międzypokoleniową grupkę oświetlając ludzi, przyrodę i bałwana. Śnieżny orzeł chciał się zerwać do lotu ale zabrakło mu siły. Narodowy zapewne chętnie by się z kraju urwał.
Szczęśliwa grupka przeszła obok Hali Targowej, przez Nowy Targ do Rynku gdzie spotkali wolontariuszy WOŚP. Każdy wrzucił odliczoną wcześniej kwotę i został oklejony serduszkiem.
– To jeszcze jedno zdjęcie sobie zróbmy – zaproponował Edek.
– Pod pomnikiem hrabiego Fredry – sugerując to Aldona poprowadziła w wybranym kierunku.
– Do zdjęcia odlicz – krzyknął Wacek.
– A tobie co? Wojsko się przypomniało? Kapralem byłeś? – zaśmiał się Edek.
– A żebyś wiedział, byłem.
– Ale to już było i nie wróci więcej – zacytowała Kasia piosenkę.
– Dość gadania, bierzcie się do fotografowania – zarządziła Helena rozcierając zziębnięty nos.
– Jasne, wy stańcie pod pomnikiem, a potem ja się zamienię z Edkiem – zdecydował Wacek.
– Fredro pisał komedie a wiecie, że satyra jest humorem, który stracił cierpliwość – popisała się powiedzeniem gdzieś przeczytanym Aldona.
– Nasze kobiety stać na satyrę co widać w niektórych napisach na protestowych planszach.
– Ale „Krytyka może być pożyteczna jeśli zmusi do myślenia” – dodała Helena.
– Nasza władza myśli tylko jak spacyfikować obywateli i nachapać się pieniędzy – westchnął Wacek.
Zadowolona grupka przeszła na przystanek pod Kameleonem. Tam mogli wsiąść do tramwaju numer 6 i dojechać do placu Bema, aby podjechać tramwajem nr 9 lub 17 albo autobusem 128 do domu. Inna wersja komunikacyjna to tramwaj nr 7 do Drobnera i przesiadka na autobus 128.
Dotarli zmęczeni lecz zadowoleni do domu Kasi gdzie już wcześniej wszystko było przygotowane do obiadu. W piekarniku czekała indycza pierś faszerowana zielem angielskim, pieprzem czarnym i jałowcem, obsypana pieprzem ziołowym, w garnku zupa ogórkowa, w lodówce sałatka z buraków, kapusty pekińskiej, jabłka i kukurydzy oraz deser z różnych owoców polanych sokiem z malin i przybranych owocami z konfitury i rodzynkami.
Szczęście jest wtedy, kiedy wszyscy ci zazdroszczą a zaszkodzić nie mogą.
Napisane 31.01.2021 r.


