Wirus dobrej akcji (cz. 54)

Tak jak obiecałam, w każdą sobotę i środę ukazuje się tu kolejny odcinek tej powieści pandemiczno – optymistycznej. Pod każdym wpisem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Miłej lektury 🙂

*************************************************************************

Będąc kobietą po przejściach i z przeszłością Helena nie powinna się niczemu dziwić ale nieustannie rzeczywistość ją zaskakiwała. I to negatywnie. Ustawę o całkowitym zakazie aborcji zaklepano i kobiety z ustalonym terminem usunięcia bardzo uszkodzonych płodów są skazane na zagrożenie życia i psychiki.

– Ale kogo to obchodzi – pomyślała seniorka. Przecież władzy chodzi tylko o to, aby kobiety zapędzić w koszmarny róg cierpienia.

W trakcie ulicznego protestu zatrzymano pisarkę Klementynę Suchanow, którą wywieziono do Mińska Mazowieckiego. Marta Lempart i inni dostali gazem po oczach.

Gretkowska napisała na facebooku:

„Wypadliśmy z kręgu kulturowego Zachodu. Jesteśmy na taśmie produkcyjnej barbarzyństwa, ciągnącego się od Rosji przez Białoruś do Polski. U nas oprócz gazowania, bicia i nękania demonstrantów stosuje się jeszcze torturę zbiorowej, prymitywnej katechezy.

Każde łamanie prawa jest już prawomocne, a kłamstwo prawdziwe.

Przyzwoity naród powinien się wstydzić swoich przywódców.”

– Ile melisy muszę wypić, aby się uspokoić? – Helena zadała sobie retoryczne pytanie, bo wiadomo, ze oceanu by nie wystarczyło.

W niedzielę zadzwoniła do swojej gromadki: Wacka, Edka z Aldoną i Kasi.

– Chodźmy na spacer i przy okazji wrzućmy datki do puszek Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – zaproponowała. Spotkajmy się za pół godziny na skrzyżowaniu Sienkiewicza z Wyszyńskiego, bliżej muralu z kotami.

Wszyscy, oprócz Adasia, byli w maseczkach, choć Helena przyszykowała, na wszelki wypadek,  jednorazówki z ręczników papierowych.

Przeszli przez Sienkiewicza i szli wzdłuż Ogrodu Botanicznego, potem skręcili w ulicę Hlonda, aby znaleźć się na Ostrowie Tumskim. Posypane śniegiem Katedra, kościół p.w. św. Krzyża, pomnik św. Jana Nepomucena i odnowiony Most Tumski wyglądały zarówno pięknie jak i  trochę nierealnie. Zeszli na bulwar Włostowica podziwiając widok przez Odrę na Most Grunwaldzki.

– A wiecie, że kilka lat temu wymyślono hasło „Wrocławiowi dobrze przy Odrze”? – dydaktycznie odezwał się Wacek.

– No w 1997 roku to nie było za dobrze – przypomniała Helena.

– Przyroda się buntuje gdy ludzkość wariuje – zarymowała Kasia.

– Zwariowała przyroda i wylała woda – dodała Aldona.

– Zniszczyła co mogła taka była niedobra – dodał Edek.

– Ależ jesteśmy dzisiaj twórczy – zaśmiała się seniorka.

– Bo nie chcemy rozmawiać o polityce – podsumował Wacek .

Adaś pobiegł na zaśnieżony trawnik i zanim ktoś go zatrzymał położył się i zaczął robić orła.

– Adaś, wstawaj, przeziębisz się – Kasia podbiegła do synka, który wstając zawołał:

– Patrzcie jaki fajny! Ulepmy bałwana, proszę.

Wszyscy popatrzyli na siebie i bez słowa przeszli na trawnik.

– Pani Helena zostaje na czujce – zarządził Wacek. Proszę patrzeć na prawo i na lewo czy ktoś nie idzie.

Bałwan powstał piękny choć bez marchewkowego nosa. W koszu na śmieci za to znaleziono zakrętki z plastikowych butelek, które stały się oczami i nosem, a gałęzie leżące pod drzewem i krzewami rękoma.

– To teraz zrobię wam zdjęcie – powiedziała starsza pani. Dajcie smartfona.

–  Teraz pani z nami – zawołał Edek. Wacek ty je zrób.

Słońce łaskawie patrzyło na wesołą, międzypokoleniową grupkę oświetlając ludzi, przyrodę i bałwana. Śnieżny orzeł chciał się zerwać do lotu ale zabrakło mu siły. Narodowy zapewne chętnie by się z kraju urwał.

Szczęśliwa grupka przeszła obok Hali Targowej, przez Nowy Targ do Rynku gdzie spotkali wolontariuszy WOŚP. Każdy wrzucił odliczoną wcześniej kwotę i został oklejony serduszkiem.

– To jeszcze jedno zdjęcie sobie zróbmy – zaproponował Edek.

– Pod pomnikiem hrabiego Fredry – sugerując to Aldona poprowadziła w wybranym kierunku.

– Do zdjęcia odlicz – krzyknął Wacek.

– A tobie co? Wojsko się przypomniało? Kapralem byłeś? – zaśmiał się Edek.

– A żebyś wiedział, byłem.

– Ale to już było i nie wróci więcej – zacytowała Kasia piosenkę.

– Dość gadania, bierzcie się do fotografowania – zarządziła Helena rozcierając zziębnięty nos.

– Jasne, wy stańcie pod pomnikiem, a potem ja się zamienię z Edkiem – zdecydował Wacek.

– Fredro pisał komedie a wiecie, że satyra jest humorem, który stracił cierpliwość – popisała się powiedzeniem gdzieś przeczytanym Aldona.

– Nasze kobiety stać na satyrę co widać w niektórych napisach na protestowych planszach.

– Ale „Krytyka może być pożyteczna jeśli zmusi do myślenia” – dodała Helena.

– Nasza władza myśli tylko jak spacyfikować obywateli i nachapać się pieniędzy – westchnął Wacek.

Zadowolona grupka przeszła na przystanek pod Kameleonem. Tam mogli  wsiąść do tramwaju numer 6 i dojechać do placu Bema, aby podjechać tramwajem nr 9 lub 17 albo autobusem 128 do domu. Inna wersja komunikacyjna to tramwaj nr 7 do Drobnera i przesiadka na autobus 128.

Dotarli zmęczeni lecz zadowoleni do domu Kasi gdzie już wcześniej wszystko było przygotowane do obiadu. W piekarniku czekała indycza pierś faszerowana zielem angielskim, pieprzem czarnym  i jałowcem, obsypana pieprzem ziołowym, w garnku zupa ogórkowa, w lodówce sałatka z buraków, kapusty pekińskiej, jabłka i kukurydzy oraz deser z różnych owoców polanych sokiem z malin i przybranych owocami z konfitury i rodzynkami.

Szczęście jest wtedy, kiedy wszyscy ci zazdroszczą a zaszkodzić nie mogą.

Napisane 31.01.2021 r.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s