Wirus zimowy (cz. 51)

W każdą sobotę umieszczam tu kolejny odcinek swojej pandemiczno – optymistycznej powieści. Pod nim jest data powstania bo umieszczam aktualne, w trakcie pisania, wydarzenia. Nie są one zgodne z czasem bieżącym, więc można sobie je przypomnieć. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugą środę pojawia się tu (i nie znika) recenzja książki lub inne opowiadanie. Milej lektury :).

***********************************************************************************

                

Helena wstała i myjąc zęby zauważyła, że rusza się jej plomba założona niedawno na NFZ.

– Jeszcze tego mi do szczęścia brakowało –westchnęła. Szkoda, że od razu nie poprosiłam o płatną światłoutwardzalną.

Zadzwoniła do przychodni gdzie wyrwano jej ząb i prześwietlono inny na fundusz ale, jak widać, plomby z tego pakietu trwałe nie są.

 Sfrustrowała ją dodatkowa wiadomość, że będą sądzone w Płocku trzy kobiety za obrazę uczuć religijnych. Umieściły bowiem tęczę na obrazku Matki Boskiej wokół głowy. Taką samą jaka była na jednym z plakatów w czasie pielgrzymki Jana Pawła II do Polski.

A przecież tęcza to zjawisko, które pojawia się gdy pada deszcz i zaświeci słońce.

Po raz pierwszy pojawia się w księdze Rodzaju, kiedy Bóg zawiera przymierze z ludźmi:  Tedy rzekł Bóg: „To jest znak przymierza, który Ja dawam między mną i między wami, i między każdą duszą żywiącą, która jest z wami, w rodzaje wieczne”. Symbolizuje nadzieję i przychylność Boga.

W przychodni przed wizytą zmierzono Helenie gorączkę i poproszono o wypłukanie ust zawartością całego kubka. Dentystka upewniła się, że zabieg ma być płatny i przystąpiła do dzieła.

Następnego dnia okazało się, że plomba znowu się rusza.

– Piekło i szatani – skomentowała seniorka i zadzwoniła do przychodni. Brzydkie wyrazy powtarzając po kilka razy ale tylko w duchu.

Na dodatek usłyszała w telewizji, że uczniowie będą uświadamiani na podstawie encyklik papieża Jana Pawła II.

– Nie wiedziałam, że papież był seksuologiem – zdziwiła się bardzo. No chyba że będzie to nauka jak unikać pedofilów. Oby.

Pocieszyła ją wiadomość, że Izba Reprezentantów USA osiągnęła wymaganą liczbę głosów za ponownym impeachmentem (postawienie w stan oskarżenia) prezydenta Donalda Trumpa.

– No, proszę – czyli można pogonić zachwyconego sobą oszołoma, który podżegał do ataku na Kapitol gdzie zginęło pięć osób – pomyślała z zadowoleniem.

Wyjrzała za okno i zobaczyła, że na całej połaci śnieg, w przeróżnej postaci śnieg. To cytat z piosenki Jeremiego Przybory, z programu „Herbatka” Kabaretu Starszych Panów.

– Nie bardzo twórcom się udał serial o Agnieszce Osieckiej – pomyślała z żalem przecierając szkła okularów. A mogło być tak pięknie jak w opowieści o Annie German. A tutaj ani obsada aktorska udana, ani atmosfera tych czasów i środowiska dobrze oddana.

Przemyślenia przerwał dzwonek telefonu.

– Słucham?

– Dzień dobry pani Heleno? Jak się pani czuje?

-Po japońsku – jako tako.

– Ha, ha, ha. Ale dobrze, że nie po polsku, czyli wszystko źle, wszystko fatalnie. Ja dzwonię, aby pani zaproponować herbatkę z prądem.

– No coś ty – chcesz mnie upić?

– Ależ nie. Po prostu zrobiłem kiedyś nalewkę na wiśniach i ją odlałem. Zostały owoce. Jak się ich doda trochę do gorącej herbaty to pyszny napój powstaje.

– Ale boję się wyjść z domu, bo śnieg i pewnie śliskość na mnie czyha.

– Nie tylko na panią, na wszystkich. To ja przyjdę z wisienkami i razem się napijemy.

– Napijemy i upijemy?

– Ależ nie, przecież to tylko po kilka wisienek na kubek.

– No, dobrze, zaryzykuję i od wewnątrz się zdezynfekuję. Czy przygotować coś słodkiego do herbaty?

– Jeśli pani chce i może to bardzo chętnie. Będę za godzinę – odpowiada pani?

– Może być, do zobaczenia.

Helena postanowiła usmażyć naleśniki i podać z własnoręcznie wykonanym dżemem wieloowocowym.

Wacek wchodząc powiedział:

– Dzień dobry, lubię jak pysznie pachnie. Proszę, to słoiczek z wiśniami.

– Ach, ty łasuchu – zaśmiała się seniorka. Siadaj i zajadaj, za chwilę podam herbatę. Postawiła słoik z odkręconą pokrywką na stole.

Wacek przyswoił cztery naleśniki i westchnął rozkosznie.

– Pyszne to było.

– A teraz popijemy a potem zaświecimy.

– Oczami?

– Też ale jeśli jest prąd to powinno też być światło – wyjaśniła żart Helena strzepując okruszki ze stołu.

– No, niestety nie zawszę łapię pani poczucie humoru. A wracając do rzeczywistości to wie pani, że zablokowano Trumpowi konta na facebooku i twiterze bo nawoływał na nich do przemocy? Dobrze, że to prywatne firmy i mogli to zrobić.

– Tak to jest jeśli ktoś nie umie przegrywać.

– A w dodatku jest bogaty i miał władzę.

„Tylko ci są godni sprawować władzę, którzy mają dość siły ducha, żeby z niej zrezygnować” napisał Maurice Druon autor „Królów przeklętych”.

Napisano 13.01- 14.01.  2021 r.

2 myśli na temat “Wirus zimowy (cz. 51)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s