Wirus szajby (cz. 98)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

****************************************************************

Helena po wysłuchaniu kolejnych informacji o uchodźcach, zasiekach, zachowaniu straży granicznej westchnęła i zadała pytanie:

 – A gdzie są Amerykanie? Najpierw popierali Saddama a potem go olali, wspomagali szacha Iranu a jak im się znudziło pozwolili, aby Chomeini przejął władzę a teraz wyszli z Afganistanu zostawiając kraj na pastwę talibów. Dlaczego ich nie ma granicy polsko-białoruskiej z pomocą? Gdzie ich lekarze, sprzęt medyczny, pomoc rzeczowa,  rozmowy dyplomatyczne z Łukaszenką, który wraz z Putinem chce dowalić Unii Europejskiej w zemście za restrykcje gospodarcze? Dlaczego  nie przewiozą tych ludzi do siebie? Dlaczego uchodźcy i my musimy ponosić konsekwencje tych głupich amerykańskich działań? Przecież wiadomo, że nasze władze wypną się na tych ludzi mydląc oczy obywatelom. Jak to dobrze, że w remizie w Michałowie powstał całodobowy punkt pomocy a strażacy tam dyżurują i pomagają oraz ogłoszenia o tym rozwieszają.

Wacek po informacji o postawieniu muru na granicy, który miał kosztować 500 milionów a koszt nagle wzrósł do 1 miliard 615 tysięcy stwierdził:

– Okazało się bowiem, że zarobić na tym muszą wszyscy krewni i znajomi królika a stawiać go będzie ich wujek, szwagier lub ojciec. Rzygać się chce. Jak to było u Sienkiewicza? Polska jest kawałkiem drogiego czerwonego materiału, który wszyscy szarpią, aby jak najwięcej urwać dla siebie. Czy jakoś tak.

W lesie zmarł 24-letni Syryjczyk, władze Polski i Białorusi mają jego śmierć na sumieniu.

Można przekazywać datki na konto:

 Stowarzyszenie Homo Faber

ul. Chopina 41/2, 20-023 Lublin

Konto: 93 1940 1076 3069 8598 0000 0000

Dopisek w tytule „Zbiórka dla uchodźców” (wtedy pieniądze trafią do puli właśnie na ich potrzeby).

 Na pocieszenie możemy się pośmiać z niektórych kabaretowych  występów.

Wymień prawdy wiary:

  1. Jest jeden Prezes.
  2. Prezes jest prawy i sprawiedliwy.
  3. Prezes za dobre wynagradza za złe cos tam, coś tam pogada ale krzywdy nie da zrobić.
  4. Są trzy osoby boskie: na Wawelu, na Żoliborzu i kot.
  5. Łaska prezesa do awansu jest niezbędnie potrzebna.

Potwierdzają to słowa Kaczyńskiego w sobotę 16 .10.br. w radiu RFM FM: „Różnica między mną a Tuskiem jest taka, że to ja mam rację a Tusk się myli”.

– Tak i cóż poradzisz, jak nic nie poradzisz – pomyślała Helena i wyciągnęła szyszki, kasztany, gałązki, żołędzie, gazety, folię bąbelkową i pistolet na klej, aby zrobić wieńce na groby. Ale najchętniej bym tym klejem zatkała gęby całej pisowskiej władzy. Gorący jest bardo więc przy okazji strasznie by ich to bolało – i bardzo dobrze! A pogotowie do nich nie przyjedzie, bo nie zasłużyli na pomoc – dodała mściwie i zajęła się rękodziełem.

Edek usłyszał, że MON zamówił 300 mobilnych ołtarzy.

– Aldona, może zaczniesz szyć z dżinsów takie coś?

– Oszalałeś? Przecież nie jesteśmy krewnym lub znajomym ważnych królików. Nikt mnie nie dopuści do koryta.

– Racja. A taki fajny miałem pomysł, amerykański prawie –  facet posmutniał i na pociechę wziął Pana Kota na kolana.

– Amerykański bo chciałeś zrobić karierę od obiboka do milionera?

– Zaraz obiboka! Zagubiony byłem, bo wrażliwy jestem. Prawda Daruś?

– Miau – Pan Kot potwierdził słowa swego niewolnika i zaczął go udeptywać.

– Wasz duet to można by było pokazywać w cyrku, tacy jesteście hecni – stwierdziła Aldona obierając warzywa na sałatkę.

– Wolisz z groszkiem czy z kukurydzą? – spytała.

–  Z oboma dwoma.

– I z marchewkoma, pietuszkoma, seleroma, ziemniakoma, ogorkoma i jabłkoma?

– Wiadoma no i z majonezoma.

Pan Kot popatrzył na swoją rodzinkę z powątpiewaniem co do ich stanu umysłowego. Ale od dawna wiedział, że to koty są najmądrzejsze, więc od ludzi nie można za dużo wymagać. Szczególnie w kwestii rozumu.

– Mam pomysła – odezwał się po chwili Edek.

– No, ciekawam. Taki sam jak z dżinsowymi ołtarzami?

– Lepszy – niech księża z ołtarzami jadą tam gdzie są walki. I niech przekonują walczących, żeby przestali i miłość bliźniego zastosowali.

– Przecież mogą zginąć, zwariowałeś?

– I o to chodzi, żon i dzieci nie mają, więc nikogo nie osierocą.

– Racja, to jednak jest dobry pomysł. Zaraz ci zrobię medal z kartofla.

Napisane 14 –17.10.2021 r.

Siostry na tropie

Olga Rudnicka – Natalii 5; Wydawnictwo Prószyński i Ska, 2011

WSTĘP: ”Prawda może poczekać, jest do tego przyzwyczajona” D. Jarrold

O autorce:

Olga Rudnicka urodziła się w 1988 roku w Śremie. Na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu ukończyła studia na kierunku „Edukacja i rehabilitacja osób z niepełnosprawnością intelektualną. Napisała 20 powieści, jako pierwszą „Martwe jezioro” wydała w 2008 roku.

O książce:

Jarosław S. postanawia popełnić samobójstwo bo jest nieuleczalnie chory.  Ma pięć córek, każdą z inną kobietą. Nie znają się, bo mieszkają w innych miejscowościach. Tatuś sobie skakał z kobiety na kobietę po drodze dzieci płodząc i wszystkie zawodząc. Żeby było śmieszniej  potomkinie mają na imię Natalia i podobne charaktery. „Wszystkie były złośliwe, aroganckie i nie miały za grosz szacunku dla policji”.

Pieniądze szczęścia nie dają ale przelane na konta córek bardzo im życie ułatwiają, bo mogły się uwolnić od durnych facetów i toksycznych matek.

Ojciec „Zostawiał im tajemnicę i zagadkę; może po jego śmierci zajmą swoje bystre umysły czymś więcej niż ciągłymi kłótniami”. Zagadka i tajemnica jest prawdopodobnie w dużym, nowym domu stojącym na fundamentach starego, wyburzonego.

Większą część książki zajmują przepychanki słowne między siostrami wkurzającymi siebie nawzajem i dwóch policjantów. Dzięki temu czytelnik nie wie o jaką tajemnice i zagadkę chodzi. Albo autorka nie miała pomysłu i skupiając się na interpersonalnych kontaktach miała nadzieję, że coś wymyśli, czekając na natchnienie albo pisała na zasadzie: wiem ale nie powiem. I co mi zrobicie?

Dopiero po trzystu stronach dowiadujemy się czegoś konkretnego a i to nie do końca. I wcale to nie trzyma czytelnika w napięciu. Raczej w ziewnięciu. Potem akcja przyspiesza, siostry wyrąbują dziurę w podłodze, kłamią, oszukują, szwendają się po cmentarzu, czołgają w tunelu oraz niszczą sarkofagi.

Jest też konkurencyjna szajka w postaci wrednej blondynki i dwóch zakapiorów, którzy straszą, brużdżą i walą po głowie.

Pętają się tam też były narzeczony, antykwariusz wkurzony, bankowiec rozsierdzony, ksiądz zdziwiony i notariusz zaskoczony.

A wydawnictwo pokpiło sprawę i puściło kilka kiksów: Tadeusz zamienia się w Jarosława, na stronie 497: „to nie więcej niż półtorej metra”, a także parę niekonsekwencji w narracji.

Jeśli tak wyglądają wszystkie książki tej autorki to ja dziękuję i nie polecam.

Wirus dzielności (cz. 97)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

***************************************************************

Niedziela 10 października pełna była protestów przeciw wyjściu Polski z Unii. W stolicy, napuszczeni i dotowani (3 miliony złotych) przez władzę narodowcy, popierali rząd swym chamstwem i butą. Dała im, a szczególnie jednemu,  odpór uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk – Stawska mówiąc: Milcz głupi chłopie! Milcz chamie skończony!

Gdy Helena usłyszała, że rządzący geniusze inaczej postanowili zamienić zwrotki polskiego hymnu sięgnęła na półkę, wyciągnęła książeczkę pod tytułem „Polskie pieśni patriotyczne” i przeczytała:

Jeszcze Polska nie zginęła,

kiedy my żyjemy.

Co nam obca przemoc wzięła,

szablą odbierzemy.

Marsz, marsz Dąbrowski,

Z  ziemi włoskiej do Polski.

Za twoim przewodem

złączym się z narodem.

Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,

będziem Polakami.

Dał nam przykład Bonaparte,

Jak zwyciężać mamy.

Marsz, marsz …

Jak Czarniecki do Poznania

po szwedzkim zaborze,

dla ojczyzny ratowania

wrócim się przez morze.

– Aaa, to Napoleon im przeszkadza bo nie lubił Kościoła. Mądry facet – pomyślała.

Wacek i Edek zmęczeni podwórkowymi poszukiwaniami usiedli na parkowej ławeczce popijając gorącą herbatę z kandyzowanym imbirem z kubków trzymających ciepło.

– Popatrz, nawet taki kubek ma odrobinę władzy – powiedział Wacek po dwóch łykach.

– Jaką władzę? Zwariowałeś?

– No, albo trzyma ciepło płynu, albo nie.

– Ty to lubisz zagmatwać prostą sprawę i polityka we wszystko ci się wciska, nawet do kubka.

– Taki kraj, takie czasy. Ale wiesz –  rzeczniczka Straży Granicznej powiedziała, że nie będzie odpowiadała na pytania dziennikarzy TVN24 bo są za trudne.

– Godna pochwały szczerość i naganny brak kompetencji.

– Przecież specjalnie taką wybrali – powiedział Wacek przechylając kubek i delektując się napojem.

– Pewnie jest krewną lub i znajomą jakiegoś ważniaka liżącego de Pis-owi.

– Bo na pewno nie kochanką, sądząc po urodzie.

– Zrobiłeś się złośliwy – stwierdził Edek

– A bo już mi brak sił do tego … – mężczyzna zawiesił głos.

Czwartek 7 października był pierwszym krokiem do polexitu. Trybunał Konstytucyjny uznał wyższość prawa krajowego nad europejskim.

– Czyli: nie będzie Unia pluć nam w twarz i łamania prawa zabraniać – pomyślała Helena.

No i mamy jak w tym powiedzeniu: „Każdy człowiek przypomina muchę w pajęczynie – nieodwracalnie złapany w sieć zależności. Ignacy Karpowicz

„Wszyscy się boimy ale to nie powód, aby siedzieć bezczynnie” G. I. Bishop

Krzysztof Skiba napisał na FB: Sensacja w świecie kulinariów. Trybunał Gastronomiczny uznał wyższość ruskich pierogów nad brukselką”.

Wacek zadzwonił do Kasi:

– Niech tobie i Adasiowi nie przyjdzie do głowy rysować kredą po chodniku.

– A co tak nagle przyszło ci do głowy?

– Nie nagle, tylko znajoma Justa z dziećmi została przegoniona z tego powodu, a nie było tam żadnych antypaństwowych haseł. Strażniko – portier powiedział,  że mieszkańcy tego nowego osiedla nie życzą sobie mieć tak zapaskudzonej powierzchni i on to musi zaraz zmyć.

– A ja czytałam w Internecie, że w Krakowie była podobna historia tylko napisy, pod siedzibą PiS w Krakowie,  pytały gdzie są dzieci i stwierdzały, że nikt nie jest nielegalny.

– I jeden z transparentów na niedzielnym pochodzie głosił: „Mam kredę na rękach”

– Tyle tylko, że posłowie wraz z senatorami mają to w nosie, że nie powiem dosadniej.

– Oj zbiera im się, zbiera.

– Mam nadzieję, że ten napęczniały wrzód szybko pęknie, bo nie mam do tego odporności i cierpliwości.

 Napisane – 6 – 10.10.2021 r.

Wirus równości (cz. 96)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

**************************************************

– Nie rozumiem dlaczego dzieci pisowców studiują za granicą zamiast na KUL lub w rydzykowej uczelni– powiedziała Aldona, w trakcie razem spożywanego obiadu, do pary seniorów, którym pomagała w codziennych obowiązkach,

– Jak to dlaczego? Żeby je rozwalać od środka, czyli robić krecią robotę. Syn Kim  Ir Sena też studiował na Zachodzie i nic to nie zmieniło. Nadal w Korei Północnej jest zamordyzm. A Ziemkiewicza w sobotę w Anglii, na lotnisku władze zatrzymały, przepuszczając tylko żonę i córkę, która ma studiować w Oxfordzie. Po interwencji naszych polityków  szybko wypuściły ale musiał od razu wrócić do Polski.

– I bardzo mu tak dobrze – podsumowała Aldona. Od 2018 roku ma zakaz wjazdu do Anglii więc świadomie tam poleciał, żeby teraz robić za męczennika. Był zwolennikiem Brexitu, to ma – Anglia już nie należy do Unii Europejskiej i mają prawo wydalać kogo chcą a szczególnie osobników  szerzących nienawiść, antysemitów, islamofobów i zaprzeczających istnieniu Holocaustu.

Rzecznik Brytyjskiego Urzędu ds. Cudzoziemców jako powód zatrzymania Ziemkiewicza podał:

„…Uważam, że wykluczenie pana ze Zjednoczonego Królestwa sprzyja interesowi publicznemu. Wynika to z pańskiego zachowania oraz głoszonych poglądów, które są sprzeczne z brytyjskimi wartościami i mogą być obraźliwe dla innych, a tym samym sprawiają, że uzyskanie możliwości wjazdu jest niepożądane.”

– Prezydent z żoną podziwiają przyrodę a na granicy wschodniej ciąg dalszy horroru, uchodźców wyrzucają z naszego terenu na Białoruś – ze smutkiem stwierdziła żona.

Ewangelia według św. Mateusza głosi:

„A kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje. Baczcie, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.”

– Na szczęście władza w Michałowie stanęła na wysokości człowieczeństwa i przygotowała miejsce dla uchodźców – stwierdził gospodarz.

– Ale czy oni tam trafią? Czy straż graniczna nie odstawi ich na Białoruś? – zapytała seniorka.

– Oto jest pytanie – westchnęła Aldona. To ja pozmywam i pójdę.

– Dziękujemy za pomoc i zrobienie przetworów z działkowych zbiorów.

– Trafiła się nam ta działka jak wygrana na loterii. Pani Jadwiga zadowolona, że nie musi się o nią martwić, Kasia, że może tam spędzić czas z Adasiem, Edka trochę trzeba do pracy popędzać ale Wacek to złota rączka i robotny bardzo.

We Wrocławiu dzisiaj był 13 Wrocławski Marsz Równości z hasłem: Żaden człowiek nie jest nielegalny.

Wcześniej studenci zaskoczyli Pinokia w trakcie  inauguracji toku akademickiego na naszym Uniwersytecie krzycząc: „macie krew na rekach” i „stop torturom, na granicy”. Wielki transparent głosił: „Morawiecki nie zabijaj uchodźców”. Po uroczystości zaprosił demonstrantów na rozmowę i usłyszał prawdę. Ciekawe czy będzie kłamał, że nic nie wiedział.

– Chyba był pewien, że w rodzinnym mieście wszyscy będą nim zachwyceni. A, że będzie kłamał to pewne. To jego specjalność. I chapanie forsy gdzie się da.

 – A miała być taka piękna uroczystość, z kwiatami i pochlebstwami, całowaniem po rekach i nogach.

– Krystynę P. też nie pogłaskano na publicznych występach o co ma straszny żal bo przecież jest tak piękna i inteligentna.

– To pikuś w zestawieniu na co poszły 280 milionów z Funduszu Sprawiedliwości przeznaczone na pomoc ofiarom przemocy i afera z mafią przemytniczą zorganizowaną przez kumpla M. Kamińskiego Grzegorza P.  byłego dyrektora CBA. Dziennikarze dotarli do nagrań rozmów na ten temat, służby mają je od trzech lat i nic z tym nie zrobiły.

– Bo raczka rączkę myje, a nóżka nóżkę wspiera i kumpli brudy wypiera. Tylko nie wiem czy pierze jak brudną forsę, czy ze świadomości usuwa – pewnie i to, i to.

– Ale o co chodzi policji, która zarekwirowała dziennikarzowi Gazety Wyborczej w Zielonej Górze, służbowego laptopa i telefon bo podobno z jego IP wysłano groźby pod adresem posła PiS?

– Jak to o co? O gnojenie mediów, które się nie zachwycają Wucem i PiS-em.

– No to jest okazja do zachwytu, w ciągu pięciu lat zbudowano  13 kilometrów drogi między Krakowem a Kielcami a prezydent – długopis ze swoją świtą tam pojechali i się sfotografowali.

– A ci co drogę budowali to tam są?

– Ależ skąd! Tylko trzymający władzę. A trzymający łopatę się z prezydentem nie komponują.

– Jeszcze by mu zadali bezczelne pytanie dlaczego nie pomaga uchodźcom.

– Pewnie odpowiedziałby, że się uczy, że się ciągle uczy, że u nas nie ma takiego problemu i że to wraże media sieją wrogą propagandę. A on, premier, ministrowie i inni decydenci myślą tylko i wyłącznie o dobru obywateli i dlatego są wybierani.

– Wybierani są przez zindoktrynowanych przez Kościół, słabo lub wcale  myślących, nie odróżniających dobra od zła i nie patrzących dalej niż koniec swojego nosa czyli doraźnych korzyści.

Napisane 2 – 5.10.2021 rok

Wirus niby dobroci (cz. 95)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

**************************************************

Pracowity Wacek i niewyrywny do działania Edek zrobili sobie niedzielny spacer po okolicznych podwórkach. Najpierw Wacek przejrzał fb-kowy profil „Uwaga śmieciarka jedzie” i wypisał miejsca do zwiedzenia. Spotkali się w Parku Tołpy uzbrojeni w sprzęt poszukiwawczo – szperający i pojazdy dwukołowe z bagażnikami, torbami i przyczepką.

Poszli w stronę ulicy Górnickiego omawiając sprawę wałbrzyskiej biesiady.

– A wiesz, że Dworczyk wyjaśnił dlaczego to śniadanie kosztowało 4320 złotych? – spytał mający dostęp do Internetu kolega.

– Taaak? Skłamał, że to nieprawda i wydał tylko 43, 20 złotych? – przypuścił Edek.

– To go nie doceniasz. Napisał, że owszem 4320 złotych ale zaprosił do tej restauracji 500 bezdomnych.

– Jest ich w Wałbrzychu aż tylu? To źle świadczy o władzach miasta. I tak od ręki ich zgromadził w jednym miejscu? To musiała być niezła akcja propagandowa, ha, ha, ha – zaśmiał się niewolnik Pana Kota.

– No, co ty! Przecież wszyscy trzymający władzę mają innych za bandę kretynów, którym można wszystko wmówić, nawet największą głupotę.

– A ogarniasz to co się dzieje na granicy polsko – białoruskiej?

– Nie, zupełnie nie. Ani dlaczego musiał umrzeć 16-tolatek, ani dlaczego pracownicy Czerwonego Krzyża nie kwapią się do pomocy choć nie muszą mieć na to pozwolenia – Wacek pociągnął się za ucho.

– Jak nie muszą, pewnie posłuszni PiS-owi szefowie zakazali pomagania. A co myślisz o tym zoofilskim porno z krową, co to niby jest z telefonu obywatela Afganistanu?

– Daj spokój, po pierwsze to klacz, a po drugie stare nagranie z Internetu. Postanowili tym zabiegiem, czyli pokazaniem twardej pornografii w godzinach największej oglądalności, przykryć wyniki dziennikarskiego śledztwa dzięki któremu się okazało, że krewni i znajomi pisowców zajmują intratne stanowiska w spółkach państwa co kraj kosztuje miliardy złotych.

– Ale jeden z tych trzymających władzę wyjaśnił, że przecież muszą gdzieś pracować.

– To dlaczego nie w sklepach, hurtowniach, na stacjach benzynowych, jako maszyniści, motorniczy czy kierowcy?

– Bo tam nie ma takich apanaży.

– No i wszystko jasne. To my też załóżmy spółkę.

– Nie jesteśmy państwem, a spółkę już mamy, taką malutką, dwuosobową. I do roboty, dość gadania i się politycznego obijania.

Po dwóch godzinach zadzwoniła komórka Wacka.

– Tu Helena, kupiłam świeże orzechy laskowe i się nad nimi znęcam, chcecie mi pomóc?

– Pewnie, już swoją trasę skończyliśmy to zawieziemy rzeczy do domu i przyjdziemy.

– A jedliście obiad?

– Jeszcze nie.

– Ugotowałam gęstą zupę jarzynowo mięsna to was poczęstuję. I mam muffinki – dodała.

– O, to jakieś święto mamy?

– Tak, nieustanne  święto przyjaźni.

Wacek schował telefon i powiedział:

– Helena znęca się nad orzechami.

– Jak to znęca? – nie załapał Edek.

– No, rozbija młotkiem wydziera ze skorupki i odziera ze skóry.

– Jakieś mordercze instynkty się w niej odezwały?

– Ale tylko w stosunku do orzechów, nas zaprosiła.

– Ale nie będziemy torturowani?  – upewnił się tchórzliwy Edzio.

– Na obiad zaprosiła, zadzwoń do Aldony, że masz darmową wyżerkę.

– Ucieszy się, bo u seniorów ugotowała na dwa dni i dla nas nic nie miała.

– A nie obrazi się, że jej nie zaproszono?

– Eee, nie. Ona lubi czasem pobyć sama w domu.

W czasie obiadu Wacek uświadomił biesiadników, że Ministerstwo Zdrowia planuje otworzyć medyczne zawodówki.

– To czego oni tam będą uczyć a dzieci potem umieć? – zainteresowała się seniorka.

– Pojęcia nie mam, może na każdą chorobę przylepiać plasterki, stosować lewatywę i rycynę.

– O, to podobno w carskim wojsku stosowano taką  medycynę.

– Obawiam się, że nie tylko w carskim. Grunt dla PiS, żeby wyszli z niego „fachowcy” posłuszni, bierni ale wierni.

Napisane 28 –  29.09.2021 r.

Wiersze Grażyny

Grażynę Ewę Skonieczną poznałam, przed pandemią, na zajęciach „Laboratorium sztuki 50+” w CK FAMA na Psim Polu. Przyjechała rowerem, bo jest to Jej ulubiony pojazd, którym codziennie przemierza mnóstwo kilometrów przy okazji robiąc wiele zdjęć. Nimi opisuje na facebooku swoją trasę. Była nietypową i bardzo pozytywną nauczycielką a teraz działa społecznie na rzecz swojego osiedla. Podarowała mi swój pierwszy tomik pt.: „Zdążyć przed samą sobą” i z niego wybrałam (na zachętę dla Was) parę wierszy.

NIEZWYKŁY DZIEŃ

mgłą się okrył świat

powietrze nie drgnie nawet

biała plama – mleko rozlane

sączy się dzień

biały rumak świtu

poprzez szarość mknie

biel wszędzie biel

brud odchodzi w cień

*********************

LEPIEJ MILCZEĆ

po co tyle gadać

po co myśli zdradzać

nieba błękit dojrzeć

w głąb człowieka spojrzeć

może coś napisać

śpiew żurawi słychać

serce nie chce krzyczeć

lepiej jest pomilczeć

*********************

TĘSKNOTA

uwięziony ptak

wyrywa się do świata

cicho ptaku cicho

niedługo otworzę klatkę

i zaśpiewasz radośnie

powiem – fruń

i ulecisz szczęśliwy

ale na razie

cicho ptaku cicho

tak trzeba

by wolność smakowała

słodyczą

***********************

NA KRAWĘDZI CISZY

smuteczki mieszkają na krawędzi ciszy

tam gdzie nie ma wiatr

gdzie nikt ich nie usłyszy

odchodzi ta cisza nocą ciemną

zabiera z sobą smutki

do gwiazd co lśnią nade mną

całkiem malutkie tam na nieboskłonie

czasem tylko lecz rzadko

przypomną sobie o mnie

*******************************

NIE ZASYPIAM

nie zasypiam gruszek w popiele

kiedy nadarza się okazja

do szczęścia

nie spuszczam go z oczu

dbam aby zadomowiło się we mnie

choć na krótko

zostać zechciało

zechciało

uśmiecham się

**************************

SŁOWA

w upalny dzień sierpniowy

jej ciało przeszył mroźny powiew

słowa

cierpkie jak piołun

rozbiegane po korytarzach nerwów

tysiącem igieł przeszywające mózg

zostały tam

zostały

************************

Tomik zawiera 89 wierszy, czarno – białe zdjęcia i notkę biograficzną. Jeśli ta poezja Wam się spodobała nawiążcie kontakt z autorką.

Wirus biesiadny (cz. 94)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

**********************************************************

           Wirus biesiadny (cz. 94)

Rodzinnie tak nasi bohaterowie spędzali czas. Na pewno lepiej niż Suski i Budka oraz kabareciarz Robert Górski na urodzinach czołowego komentatora politycznego RMF FM Mazurka, bo nie pili alkoholu. Banaś szef NIK w mediach napisał, że nie dostał zaproszenia na to spotkanie bo miałby więcej słuchaczy niż w Sejmie gdy przedstawiał swoje sprawozdanie o przekrętach finansowych PiS-u.

Grzyby Wackowe nikomu nie zaszkodziły, lazania pyszna była nie wspominając, tylko się nim zajadając, o placku drożdżowym z bakaliami.

W tygodniu Helena zobaczyła na stojaku w kiosku broszurkę „Zgadywanki – Rysowanki. Zabawa dla całej rodziny. O św. Janie Pawle II i o kard. S. Wyszyńskim”. Nie kupiła ale bardzo ją to rozbawiło a jednocześnie zniesmaczyło. – To chyba jednak świętokradztwo – pomyślała. Ale to co jedynie wielu podnieca to się nazywa kasa.

Śmiech jej nie opuścił gdy dowiedziała się, że Michał Dworczyk (szef kancelarii premiera) za kolację w wałbrzyskim hotelu za  posiłek zapłacił partyjnymi (czyli podatnika) pieniędzmi 4300 złotych. To ile osób zaprosił? I co jedli?

– Menu poproszę – pomyślała, ja też chcę tak bogato jadać.

 Jacek Sasin zapowiedział, że w Polsce powstanie, największa na świecie,  instalacja nuklearna.

— Ale że co i po co? – Wacek zwątpił w to co usłyszał.

Nie udało się pozbycie, na aukcji,  400 respiratorów – szmelcu, nawet po 30 tysięcy za sztukę, bo nikt nie przyszedł. Polska kupiła je za 4 razy więcej. Z czyich pieniędzy? Podatników, w tym emerytów.

– Dziękujemy, rączki i nóżki trzymającym władzę całujemy – pomyślała Helena ściskając obieranego pomidora co w efekcie dało czerwone esy – floresy na terenie kuchni. Wygląda jakbym tu kogoś zamordowała tylko gdzie ten trup? I kto to jest? Czy tylko pomidor? Oto jest pytanie, Hamlet nie odpowie na nie. Ja też nie.

I bardzo zazdroszczę Czechom: tam jest 70% ateistów, legalna aborcja, ani słowa o LGBT i gender w mediach. W szkołach nie naucza się religii za to jest wychowanie seksualne. Na placach zabaw, ulicach, basenach widać dzieci z rodzicami płci obojga. Nikt nie bajdurzy o cywilizacji śmierci, małżeństwach jednopłciowych i upadku moralnym. Życie toczy się normalnie – bez pedofilii w sutannach i pan buka. Jeżeli chodzi o buki to tylko w postaci drzew toleruję a nawet lubię.

Agnieszka Holland otrzymała Platynowe Lwy za całokształt twórczości. Oto jej przemówienie:

„Moje filmy mówiły o pogardzie i nienawiści, o reżimach dzielących ludzi, politykach, którzy grają strachem i manipulują opinią publiczną, o skorumpowanych mediach. Miałam świadomość, że ten czas nie minął, ale zasnął i może się obudzić, jeśli nie będziemy czujni. To się niestety dzieje. Szczepionka Holocaustu i gułagów przestała działać.

Trudno mi się cieszyć naszym świętem, kiedy to samo dzieje się niedaleko, na naszych granicach, gdzie ludzie umierają z zimna w lesie, tylko dlatego, że są inni. Dzieje się to za naszym przyzwoleniem. Żadne demokratyczne państwo nie może pozwolić na to, żeby bezbronni i niewinni ludzie umierali na jego granicach. Umierali w milczeniu, jak bohaterowie moich filmów.

Nie godzę się na to, żeby Straż Graniczna grała rolę strażników muru berlińskiego, a miejscowa ludność – donosicieli. Stan wyjątkowy został wprowadzony, żeby nie było śladów. Mam nadzieję, że człowieczeństwo wciąż będzie dla nas najważniejsze.”

– Tak bym chciała pożyć w normalnym kraju – westchnęła Helena popijając melisę i ssąc landrynkowego cytruska.

W słoneczną niedzielę 26 września wyszła na spacer do Parku im. S. Tołpy. Tam spotkała sąsiadkę, która zapytała ją czy już wypełniła ankietę.

– Jaką ankietę?

– No, tę rozdawaną w kościele.

– A na jaki temat?

– Kościół liczy wiernych obecnych na mszy i tych przystępujących do komunii.

– I wierzy pani, że wszyscy wypełnią ankietę i że napiszą prawdę?

– Pewnie, bo wszyscy wierzący są uczciwi.

– Szczególnie księża pedofile –  zakpiła Helena.

– Pani to pójdzie do piekła i oby jak najszybciej – usłyszała.

– Dziękuję za to miłe życzenie. Będzie mi ciepło i w interesującym towarzystwie. Do niewidzenia – zakończyła rozmowę i odeszła.

– Tak wygląda człowiek zindoktrynowany przez PiS i Kościół – pomyślała przechadzając się i kasztany zbierając oraz twarz do słońca wystawiając.

Hasło da Polaków:

„Nie pytaj co premier zrobi dla ciebie, pytaj jak temu zapobiec”.

Na przykład łukowi triumfalnemu przed szkołą w Tomaszowie Lubelskim co to miał stanąć w stolicy ale pewnie wszystkie wolne miejsca są zarezerwowane dla świętych, błogosławionych i pisowców szczególnie zasłużonych.

Napisane 23.09 – 26.09.2021 r.

Wirus żalu (cz. 93)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

Julian Tuwim

Ci, Którzy Nie Wiedzą,

Że Nie Wiedzą –

To GŁUPCY, Unikaj Ich.

Ci, Co Nie Wiedzą,

Ale Wiedzą, Że Nie Wiedzą –

To PROSTACZKOWIE, Poucz Ich.

Ci, Co Wiedzą,

A Nie Wiedzą, Że Wiedzą –

To ŚPIĄCY, Obudź Ich.

Ci, Co Wiedzą i Wiedzą,

Że Wiedzą –

To MĘDRCY, Idź Ich Śladem.

Zmarnowano półtora miliarda złotych publicznych pieniędzy w Ostrołęce gdzie miała stanąć elektrownia węglowa. Po dwóch latach teraz tam są rozbierane dwie wieże, miały po kilkadziesiąt metrów. Teraz tam ma powstać gazowa elektrownia.

A na podwyżki dla pracowników ochrony zdrowia nie ma pieniędzy.

Poseł Grzegorz Braun w sejmie wykrzykiwał do ministra zdrowia Niedzielskiego: będziesz pan wisiał.

Helena oglądała w czwartek program „Milionerzy” aż tu nagle na fotelu zasiadł zawodnik, z wykształcenia lekarz i powiedział, że przeniósł się do Warszawy z powodu swojego partnera, który teraz jest jego pomocą w wariancie „telefon do przyjaciela”.

– Tego jeszcze nie było i dobrze, że jest – pomyślała.

Za to był, od lat, skandal w zakonie dominikanów we Wrocławiu, w duszpasterstwie akademickim gdzie jeden z braci Paweł Maliński uzależniał od siebie wiele osób, psychicznie i wykorzystywał fizycznie a także finansowo. Ale działały trzy małpki – jedna nic nie widziała, druga nic nie słyszała, trzecia niczego nie mówiła. Zakonnik, popierany przez przełożonego Macieja Ziębę,  stworzył tam sektę, która działała w latach 1996 – 2000. Władze zakonu nie reagowały, bo lubią zmanipulowanych i podporządkowanych ludzi. Wreszcie powołano komisję, której raport ma 300 stron. M.in. napisano tam: „Sprawa Pawła M. to w pewnym stopniu egzemplifikacja stanu Kościoła, nie tylko w Polsce ale i na całym świecie”.

Małopolska i Podkarpacie nie dostaną dotacji z Unii bo popierają prześladowanie osób LGBT. Szydło uważa, że bronią wartości chrześcijańskich. To niech im Kościół sypnie dotacjami, ma  z czego.

W sobotę 18 września podczas konferencji medyków przed Kancelarią Premiera, 94-cioletni mężczyzna, były wojskowy,  próbował popełnić samobójstwo strzelając do siebie. Udzielono mu pomocy ale zmarł.

– Już widzę jak krzywousty, wuc i długopis się wzruszają i system służby (ochrony) zdrowia naprawiają – pomyślała Helena. Przecież wszystkich i wszystko w de mają oprócz swojej korzyści.

Dobiła ją wiadomość, że dwójka uchodźców umarła z wyziębienia a Polska musi płacić karę 500 000 euro dziennie za niezamknięcie elektrowni Turów.

– Jakimże jesteśmy bogatym krajem – westchnęła seniorka i poszła do kuchni.

Posłanka Klaudia Jachira na FB:

”Polityka według PiS: Misiek obiecał Mateuszkowi, że Anżejek przyklepie tego, który się najbardziej Julce podoba, bo jak nie, to Jarek zabiera zabawki i opuszczają piaskownicę!”

– Niech z niej wy………. jak najszybciej – pomyślał Wacek i zadzwonił do Kasi.

– Byłem na grzybach, nawet dużo nazbierałem, może zrobisz dziś w ramach niedzielnego obiadu?

– To świetny pomysł, bo właśnie zastanawiałam się co ugotować. To może zaprosimy też panią Helenę?

– Masz rację. Zaraz do niej zadzwonię.

Helena przyjęła zaproszenie z radością mówiąc:

– Właśnie upiekłam placek drożdżowy i miałam do ciebie zadzwonić. Przygotowałam też produkty na lazanię. Upiekę ją i przyniosę cieplutką.

– Och, jak pysznie – Aż mi ślinka cieknie.

– To się wytrzyj, obierz grzyby i zanieś do córki. Pobawisz się z wnukiem i pomożesz Kasi. A wstąp do mnie, kupiłam w sklepie dobroczynnym przy ulicy Wyszyńskiego dwie książeczki dla dzieci to mu poczytasz.

Po  obiedzie Helena zaserwowała obecnym (czytając z kartki) informacje o dyniach:

Indianie uważali dynię za świętą roślinę. Dziś doceniane są jej naturalne moce:

🎃Dzięki zawartości witaminy A dobrze wpływa na wzrok i kondycję skóry.

🎃Przecier z dyni łagodzi problemy żołądkowe, usprawnia przemianę materii

🎃obecna w dyni kukurbitacyna skutecznie walczy z pasożytami, które pojawiają się w układzie pokarmowym. Najskuteczniej w takiej kuracji działają pestki dyni.

🎃Miąższ dyni łagodzi zaparcia.

Dynia jest lekkostrawna, chętnie przyjmuje bardziej wyraziste towarzystwo i wchodzi w ostre czy słodkie związki.

Fachowcy doliczyli się około 20 rodzajów dyni

🎃Intensywności trzeba szukać w dyni

Hokkaido, z twardą skórką i orzechowym miąższem.

🎃Dość pokaźna rozmiarowo, nieco słodka z jasnym środkiem to zimowa Calabaza.

🎃Znacznie drobniejsza, w bladozielonym odcieniu,

idealna do wyłożenia jej farszem jest Sweet Dumping.

🎃W Nowej Zelandii wyhodowano dynię do puree i deserów – najdorodniejsze okazy ważą co najmniej 5 kilogramów, są miękkie, nieco spłaszczone i bardzo zielone.

🎃Z dyni makaronowej powstają gęste robią sosy. Z wierzchu jest żółta, podłużna, w środku ma poszarpane, przypominające cienkie pasma miąższ.

Dynię można smażyć, dusić, gotować, piec, a niektóre odmiany jeść surowe.

PULPA Z DYNI

Polecam, by zrobić uniwersalną pulpę, która potem przyda się do bułek, dżemów, ciast, placków czy kawy.

Wystarczy umyte, obrane i pokrojone kawałki dyni przełożyć do garnka, zalać wodą, przykryć i gotować 15 minut. Potem przecedzić (wodę wykorzystać do koktajlu), rozpadającą się dynię zmiksować blenderem i gładki mus przełożyć do słoika. W lodowce pulpa wytrzyma do 5 dni, w zamrażarce pół roku. Taka pulpa to spore ułatwienie.

Napisane 16.09 – 20.09.2021 r.

Nikt nie jest nielegalny

Sarah McCoy – Córka piekarza, Wydawn. Świat Książki, 2014

WSTĘP: „Czy powinniśmy ostrzegać nasze dzieci, że świat jest zły, a ludzie potrafią być nikczemni?”

O autorce:

Sarah McCoy urodziła się w Fort Knox (baza wojskowa na terenie stanu Kentucky i skarbiec banku narodowego USA gdzie składowane są sztabki złota) 14 kwietnia 1980 roku. Jest córką oficera Stanów Zjednoczonych. Dzieciństwo spędziła w Niemczech. Uczęszczała do Virginia Tech uzyskując licencjat z dziennikarstwa i public relations, a tytuł magistra kreatywnego pisania w języku angielskim na Old University w Norfolk, Wirginia.  Prowadziła kursy pisania na uniwersytecie.  Napisała sześć powieści.

O książce:

Podobno nie ma przypadków i widocznie tak miało być. Wpadła w moje ręce  książka, która okazała się być bardzo aktualną. Nie, nie mówi o polskiej polityce i uchodźcach na naszej granicy. Ale problemy w niej poruszone zawsze są ważne.

Akcja powieści toczy się w dwóch planach czasowych i dwóch krajach. Pierwszy chronologicznie to głównie lata czterdzieste (ale jest też rozdział dotyczący nocy kryształowej w 1938 roku), czas II wojny światowej, niemiecka miejscowość Garmisch, a bohaterami są członkowie rodziny Schmidtów: rodzice – właściciele piekarni oraz ich córki Elsie i Hazel. Ojciec jest zagorzałym wyznawcą nazizmu, podobnie jego córka Hazel, która przebywa w ośrodku Lebensborn, aby dla Rzeszy i Hitlera rodzić zdrowych aryjczyków.

Elsie ma narzeczonego, którego nie kocha ale docenia, że jako SS-man chroni i pomaga jej rodzinie. Pewnego dnia Elsie staje przed wyborem: czy pomóc uchodźcy z obozu, czy wypędzić go na mróz i pewną śmierć.

„Każdy człowiek jest jak księżyc, Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.”

Drugi wątek toczy się w 2007 i 2008 roku w graniczącej z Meksykiem miejscowości El Paso. Reba Adams jest dziennikarką i ma za zadanie opisać niemieckie tradycje świąteczne. Udaje się więc do piekarni „U Elsie”. Zaprzyjaźnia się z rodziną i poznaje jej losy.

„Przeszłość jest niewyraźną mozaiką dobra i zła”.

Narzeczonym Reby jest Riki – strażnik, który wraz z kolegami pilnuje, aby żaden Meksykanin nie przekroczył nielegalnie granicy. Robi to gorliwie ale do pewnego czasu, bo nie umie być obojętnym na to co widzi. „Jeśli otaczamy się murem robimy więcej krzywdy niż dobrego”.

To książka o ludziach poddanych niszczącej indoktrynacji, w wyniku której są bezwzględni bo na to pozwala im prawo. Ale i o współczujących, pomocnych i nie godzących się na zło. O tym jak destrukcyjnie wszelka wojna wpływa na losy zwyczajnych ludzi. O głodzie, zdradzie, wykorzystywaniu i bezlitosnej przemocy.  Ale żeby Was nie zniechęcić do czytania to dodam, że jest tam trochę humoru (na przykład dowiecie się co oznacza nazwa chleba pumpernikel) i sporo o miłości. A na końcu dostajemy 12 przepisów na różne ciasta. Wypróbujcie chociaż jeden.

Bardzo polecam.

Wirus zdołowany (cz. 92)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

***********************************************************

Smutna Helena, smutna Aldona, smutni uczniowie i nauczyciele, smutny kraj. Za to wesoły premier, Wuc i reszta trzymająca władzę.

Na FB ogłoszono konkurs na najgorszych członków Rady Ministrów, oto wyniki:

Jarosław Kaczyński – Naczelnik, słońce narodu, ale hobbystycznie też wicepremier, a przede wszystkim premier; osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo (przynajmniej wedle powołania), którego bezpieczeństwa broni podczas protestów połowa zasobów policyjnych z okolicy

Przemysław Czarnek – minister oświaty i oświecenia, znany przede wszystkim ze swojego umiłowania do cnót niewieścich i słów o tym, że „ci ludzie nie są równi ludziom normalnym”; zna się na jądrach i rozszczepianiu

Zbigniew Ziobro – najbardziej irytująca cyfra; twarde jądro polskiej suwerenności; wobec dylematu: opuścić rząd vs. opuścić Unię nie miałby wątpliwości.

Temu ostatniemu stacja TVN dala pstryczka w kłamstwa, które opowiadał na konferencji prasowej. I bardzo dobrze.

Środa 8 września była bardo słoneczna, więc w ramach spaceru Helena z pomocą Aldony zaniosły do sklepu dobroczynnego niepotrzebne im rzeczy, własne i znalezione przez duet EdWac.

Przeszły też na Nadodrze, bo dowiedziały się, że otworzono, po remoncie,  dużą Biedronkę. I przekonały się, że zrobiono to przedwcześnie. Na salach chaos, pracownicy  obłędem w oczach rozkładają towar, głos z sufitu namawia, aby skorzystać z szalonej promocji, czyli kupowania czterech produktów. Miało być dobrze a wyszło jak zwykle. Przeszły więc do sklepu „Kolor Zielony”, bo usłyszały, że działać będzie tylko do końca września, co je zmartwiło. Z półeczki „daj niepotrzebne – weź przydatne” zabrały książki, które po przeczytaniu przekażą dalej.

Wacek pomyślał, że zacznie naśladować Helenę w piciu hektolitrów melisy, bo przeczytał, że pracownik TVP zaproponował, aby Polska wysłała do Brukseli 12. Dywizję Zmechanizowaną, żeby wytłumaczyła Komisji Europejskiej jakie jest polskie stanowisko w sprawie straszenia, kar i wstrzymywania środków dla Polski. Bo przez Niemcy przejdą w jeden dzień.

– O, mój borze szumiący! Spuść bombę na tę i wszystkie inne, głupią trąbę – podsumował. Kolejny debil nad debilami.”Mein Kampf” się naczytał i zaczadził treścią.

Dobiła go informacja Kancelarii Prezydenta, że tenże lecąc na Węgry wylądował w Bukareszcie i spotkał tam Orbana.

– O, czyli Rumuni białoruskim sposobem zmusili samolot do lądowania. A Orbana spili, porwali i Dudzie dostarczyli. No, co to się dzieje, co się dzieje, panie dzieju. Melisa mi nie pomaga, chyba zacznę coś wciągać. Pamiętam ze „Strasznego dworu” taką radę: zażyj tabaki.

Wpiszę w Internet pytanie gdzie ją można nabyć. Będę tabaczarzem albo tabacznikiem. I nie będę zatruwał innych tylko siebie.

Chwilę później.

– O kurczę, Duda dostał od Węgrów „Wielki Krzyż z Łańcuchem i  Złotopromienną Gwiazdą Węgierskiego Krzyża Zasługi”. Jedno odznaczenie i dwa krzyże. Ciekawe czym się odwdzięczy? Długopisem? Trzymający naszą władzę powinni ustanowić „order wstecznictwa i machlojstwa”.

A w Świdnicy Maciej W. prokurator pod wpływem procentów biegał po mieście golusieńki. No przecież jest upał, więc o co chodzi? Ma przecież prawo być naturystą. Może dzięki temu dostanie awans i zacnie pracować w budynku Prokuratury Krajowej, zakupionym za 136 milionów a remont kosztował 34 miliony. Tam to sobie będzie latać nago do woli. W godzinach pracy i poza nimi. Bo prawda jest naga tak jak ten król i cały PiS. Ale tylko nieliczni to widzą. Objawienie jej zaczęło się od Świdnicy. Inne miasta zazdroszczą i czekają na bieg swoich prokuratorów, sędziów i adwokatów a nawet notariuszy. Biegnijcie, prawnicy, biegnijcie.

Wysoka temperatura rzuciła się na łeb złodziejowi auta na stacji benzynowej gdy właściciel płacił za benzynę. W aucie był doberman ale nie zagryzł złodzieja.

– Jednak szkoda, że go choć troszkę nie potarmosił – pomyślał Wacek.

Dziennikarka zapytała premiera – Pinokia ile kosztuje bochenek chleba, w odpowiedzi usłyszała bełkot o doli chłopa polskiego, czyli świetnie, że rosną ceny bo rosną ceny skupu. I, że rząd szaleńczo oraz opętańczo dba o dobrostan emerytów.

Słysząc to  Helena dostała nerwowego chichotu a potem czkawki.

Przeszła do kuchni, napiła się wody i postanowiła upiec muffinki.

A Wacek zaczął cichutko bluzgać po wiadomości, że Suski w Radomiu powiedział: Polska walczyła z okupantem niemieckim, rosyjskim a tera będzie z brukselskim.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel po 16 latach odchodzi ze stanowiska i z pożegnalną wizytą odwiedza różne kraje. Była w Polsce, a PAD – prezydent długopis wyjechał, na narty śnieżne czy wodne – nieważne. Nie zdążyli przygotować mu przemówienia czy bał się,  że TVN, tak jak Ziobrze, przerwie transmisję i sprostuje kłamstwa? Za to Krzywousty, jak zwykle, plótł jak Piekarski na mękach.

– Współczuję tłumaczowi – powiedziała Aldona. Przekładać tę paplaninę to nie lada zadanie. Powinna to robić Agata Duda.

– No i  dzisiaj jest 20 rocznica ataku terrorystycznego na World Trade Center – dodał Edek głaszcząc Pana Kota.

– Ziemia to nie jest ani miłe ani bezpieczne miejsce – stwierdziła kobieta  szyjąc na maszynie kolejną torbę  z dżinsów znalezionych przy śmietniku lub kupionych na wyprzedaży w lumpexie.

– A my nie mamy wyboru, nie możemy polecieć na inną, lepszą planetę.

– I nie wiadomo czy taka jest we wszechświecie. Może jesteśmy sami?

Dyrektor szkoły w Krakowie wezwał na przesłuchanie rodziców ucznia niechodzącego na religię. A co na to Konstytucja i wolność wyznania? Nic, bo dyro wie lepiej. Powstał już mem: na fotelu siedzi kościotrup i podpis: dyrektor czekający aż przyjdę i wyjaśnię, dlaczego moje dziecko nie chodzi na lekcje religii.

Napisane 8 –13 .09.21 r.