Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂
****************************************************************
Helena po wysłuchaniu kolejnych informacji o uchodźcach, zasiekach, zachowaniu straży granicznej westchnęła i zadała pytanie:
– A gdzie są Amerykanie? Najpierw popierali Saddama a potem go olali, wspomagali szacha Iranu a jak im się znudziło pozwolili, aby Chomeini przejął władzę a teraz wyszli z Afganistanu zostawiając kraj na pastwę talibów. Dlaczego ich nie ma granicy polsko-białoruskiej z pomocą? Gdzie ich lekarze, sprzęt medyczny, pomoc rzeczowa, rozmowy dyplomatyczne z Łukaszenką, który wraz z Putinem chce dowalić Unii Europejskiej w zemście za restrykcje gospodarcze? Dlaczego nie przewiozą tych ludzi do siebie? Dlaczego uchodźcy i my musimy ponosić konsekwencje tych głupich amerykańskich działań? Przecież wiadomo, że nasze władze wypną się na tych ludzi mydląc oczy obywatelom. Jak to dobrze, że w remizie w Michałowie powstał całodobowy punkt pomocy a strażacy tam dyżurują i pomagają oraz ogłoszenia o tym rozwieszają.
Wacek po informacji o postawieniu muru na granicy, który miał kosztować 500 milionów a koszt nagle wzrósł do 1 miliard 615 tysięcy stwierdził:
– Okazało się bowiem, że zarobić na tym muszą wszyscy krewni i znajomi królika a stawiać go będzie ich wujek, szwagier lub ojciec. Rzygać się chce. Jak to było u Sienkiewicza? Polska jest kawałkiem drogiego czerwonego materiału, który wszyscy szarpią, aby jak najwięcej urwać dla siebie. Czy jakoś tak.
W lesie zmarł 24-letni Syryjczyk, władze Polski i Białorusi mają jego śmierć na sumieniu.
Można przekazywać datki na konto:
Stowarzyszenie Homo Faber
ul. Chopina 41/2, 20-023 Lublin
Konto: 93 1940 1076 3069 8598 0000 0000
Dopisek w tytule „Zbiórka dla uchodźców” (wtedy pieniądze trafią do puli właśnie na ich potrzeby).
Na pocieszenie możemy się pośmiać z niektórych kabaretowych występów.
Wymień prawdy wiary:
- Jest jeden Prezes.
- Prezes jest prawy i sprawiedliwy.
- Prezes za dobre wynagradza za złe cos tam, coś tam pogada ale krzywdy nie da zrobić.
- Są trzy osoby boskie: na Wawelu, na Żoliborzu i kot.
- Łaska prezesa do awansu jest niezbędnie potrzebna.
Potwierdzają to słowa Kaczyńskiego w sobotę 16 .10.br. w radiu RFM FM: „Różnica między mną a Tuskiem jest taka, że to ja mam rację a Tusk się myli”.
– Tak i cóż poradzisz, jak nic nie poradzisz – pomyślała Helena i wyciągnęła szyszki, kasztany, gałązki, żołędzie, gazety, folię bąbelkową i pistolet na klej, aby zrobić wieńce na groby. Ale najchętniej bym tym klejem zatkała gęby całej pisowskiej władzy. Gorący jest bardo więc przy okazji strasznie by ich to bolało – i bardzo dobrze! A pogotowie do nich nie przyjedzie, bo nie zasłużyli na pomoc – dodała mściwie i zajęła się rękodziełem.
Edek usłyszał, że MON zamówił 300 mobilnych ołtarzy.
– Aldona, może zaczniesz szyć z dżinsów takie coś?
– Oszalałeś? Przecież nie jesteśmy krewnym lub znajomym ważnych królików. Nikt mnie nie dopuści do koryta.
– Racja. A taki fajny miałem pomysł, amerykański prawie – facet posmutniał i na pociechę wziął Pana Kota na kolana.
– Amerykański bo chciałeś zrobić karierę od obiboka do milionera?
– Zaraz obiboka! Zagubiony byłem, bo wrażliwy jestem. Prawda Daruś?
– Miau – Pan Kot potwierdził słowa swego niewolnika i zaczął go udeptywać.
– Wasz duet to można by było pokazywać w cyrku, tacy jesteście hecni – stwierdziła Aldona obierając warzywa na sałatkę.
– Wolisz z groszkiem czy z kukurydzą? – spytała.
– Z oboma dwoma.
– I z marchewkoma, pietuszkoma, seleroma, ziemniakoma, ogorkoma i jabłkoma?
– Wiadoma no i z majonezoma.
Pan Kot popatrzył na swoją rodzinkę z powątpiewaniem co do ich stanu umysłowego. Ale od dawna wiedział, że to koty są najmądrzejsze, więc od ludzi nie można za dużo wymagać. Szczególnie w kwestii rozumu.
– Mam pomysła – odezwał się po chwili Edek.
– No, ciekawam. Taki sam jak z dżinsowymi ołtarzami?
– Lepszy – niech księża z ołtarzami jadą tam gdzie są walki. I niech przekonują walczących, żeby przestali i miłość bliźniego zastosowali.
– Przecież mogą zginąć, zwariowałeś?
– I o to chodzi, żon i dzieci nie mają, więc nikogo nie osierocą.
– Racja, to jednak jest dobry pomysł. Zaraz ci zrobię medal z kartofla.
Napisane 14 –17.10.2021 r.

