Wirus niby dobroci (cz. 95)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

**************************************************

Pracowity Wacek i niewyrywny do działania Edek zrobili sobie niedzielny spacer po okolicznych podwórkach. Najpierw Wacek przejrzał fb-kowy profil „Uwaga śmieciarka jedzie” i wypisał miejsca do zwiedzenia. Spotkali się w Parku Tołpy uzbrojeni w sprzęt poszukiwawczo – szperający i pojazdy dwukołowe z bagażnikami, torbami i przyczepką.

Poszli w stronę ulicy Górnickiego omawiając sprawę wałbrzyskiej biesiady.

– A wiesz, że Dworczyk wyjaśnił dlaczego to śniadanie kosztowało 4320 złotych? – spytał mający dostęp do Internetu kolega.

– Taaak? Skłamał, że to nieprawda i wydał tylko 43, 20 złotych? – przypuścił Edek.

– To go nie doceniasz. Napisał, że owszem 4320 złotych ale zaprosił do tej restauracji 500 bezdomnych.

– Jest ich w Wałbrzychu aż tylu? To źle świadczy o władzach miasta. I tak od ręki ich zgromadził w jednym miejscu? To musiała być niezła akcja propagandowa, ha, ha, ha – zaśmiał się niewolnik Pana Kota.

– No, co ty! Przecież wszyscy trzymający władzę mają innych za bandę kretynów, którym można wszystko wmówić, nawet największą głupotę.

– A ogarniasz to co się dzieje na granicy polsko – białoruskiej?

– Nie, zupełnie nie. Ani dlaczego musiał umrzeć 16-tolatek, ani dlaczego pracownicy Czerwonego Krzyża nie kwapią się do pomocy choć nie muszą mieć na to pozwolenia – Wacek pociągnął się za ucho.

– Jak nie muszą, pewnie posłuszni PiS-owi szefowie zakazali pomagania. A co myślisz o tym zoofilskim porno z krową, co to niby jest z telefonu obywatela Afganistanu?

– Daj spokój, po pierwsze to klacz, a po drugie stare nagranie z Internetu. Postanowili tym zabiegiem, czyli pokazaniem twardej pornografii w godzinach największej oglądalności, przykryć wyniki dziennikarskiego śledztwa dzięki któremu się okazało, że krewni i znajomi pisowców zajmują intratne stanowiska w spółkach państwa co kraj kosztuje miliardy złotych.

– Ale jeden z tych trzymających władzę wyjaśnił, że przecież muszą gdzieś pracować.

– To dlaczego nie w sklepach, hurtowniach, na stacjach benzynowych, jako maszyniści, motorniczy czy kierowcy?

– Bo tam nie ma takich apanaży.

– No i wszystko jasne. To my też załóżmy spółkę.

– Nie jesteśmy państwem, a spółkę już mamy, taką malutką, dwuosobową. I do roboty, dość gadania i się politycznego obijania.

Po dwóch godzinach zadzwoniła komórka Wacka.

– Tu Helena, kupiłam świeże orzechy laskowe i się nad nimi znęcam, chcecie mi pomóc?

– Pewnie, już swoją trasę skończyliśmy to zawieziemy rzeczy do domu i przyjdziemy.

– A jedliście obiad?

– Jeszcze nie.

– Ugotowałam gęstą zupę jarzynowo mięsna to was poczęstuję. I mam muffinki – dodała.

– O, to jakieś święto mamy?

– Tak, nieustanne  święto przyjaźni.

Wacek schował telefon i powiedział:

– Helena znęca się nad orzechami.

– Jak to znęca? – nie załapał Edek.

– No, rozbija młotkiem wydziera ze skorupki i odziera ze skóry.

– Jakieś mordercze instynkty się w niej odezwały?

– Ale tylko w stosunku do orzechów, nas zaprosiła.

– Ale nie będziemy torturowani?  – upewnił się tchórzliwy Edzio.

– Na obiad zaprosiła, zadzwoń do Aldony, że masz darmową wyżerkę.

– Ucieszy się, bo u seniorów ugotowała na dwa dni i dla nas nic nie miała.

– A nie obrazi się, że jej nie zaproszono?

– Eee, nie. Ona lubi czasem pobyć sama w domu.

W czasie obiadu Wacek uświadomił biesiadników, że Ministerstwo Zdrowia planuje otworzyć medyczne zawodówki.

– To czego oni tam będą uczyć a dzieci potem umieć? – zainteresowała się seniorka.

– Pojęcia nie mam, może na każdą chorobę przylepiać plasterki, stosować lewatywę i rycynę.

– O, to podobno w carskim wojsku stosowano taką  medycynę.

– Obawiam się, że nie tylko w carskim. Grunt dla PiS, żeby wyszli z niego „fachowcy” posłuszni, bierni ale wierni.

Napisane 28 –  29.09.2021 r.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s