Upalne miasto 8

Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugą środę zamieszczę recenzję książki lub relację z prywatnych wydarzeń. Miłej lektury 🙂

**************************************************************

Po ulubionej rozrywce gracze wybrali się na spacer cichymi uliczkami osiedla. W pewnej odległości zobaczyli dwóch mężczyzn z rowerami i załadowanymi przy nich przyczepkami.

– To Edek i Wacek, moi znajomi. A właściwie znajomi mojej koleżanki. Edek był w psychicznym i fizycznym dołku. Helena uratowała mu życie i z pomocą Wacka wyprowadzili na prostą – powiedziała Anna.

– Jak fajnie jest usłyszeć, że ludzie sobie pomagają a nie dokopują – stwierdził hazardowy kolega. To takie rzadkie jest.

W domu seniorka postanowiła odpocząć przy cichej muzyce i lekturze powieści Julii Gambrot „Różany eter” opisującej dzieje studentki medycyny, na początku XX wieku w Breslau.

Po masażu Barbara przeciągnęła się leniwie, ziewnęła i rzekła:

– Będę ci mówić po imieniu. Chodź ze mną, pokażę ci skąd masz wziąć pościel i ręczniki. Pokój nie jest posprzątany, musisz zawsze sam o to  dbać. Ręczniki będziesz zmieniać co tydzień, pościel co dwa. Kabinę prysznicową z wc będziesz miał osobną tylko dla siebie. Też bez obsługi, nawet jak będzie nowa pomoc domowa. Sam będziesz sobie przygotowywał posiłki dopóki kogoś nie zatrudnię ale nie przyzwyczajaj się do wszechstronnej obsługi. Prać i prasować też będziesz sam.

– Wieśkowi też takie warunki postawiłaś gdy się tu wprowadzał? – spytał zaskoczony Paweł.

– Oczywiście. Mam na głowie sklepy więc nie zamierzam zajmować się jeszcze tobą.

– A kiedy zatrudnisz nową gosposię?

– Casting już rozpoczęłam, na pewno nie będzie to osoba młoda i ładna – roześmiała się widząc zawiedzioną minę masażysty.

– Naprawdę myślałeś, że sprowadzę tu jakąś laskę w dodatku chętną umilać ci noce i dni, no nie bądź naiwny – dodała.

– Ależ nie, ależ skąd – fałszywie zapierał się Paweł myśląc w duchu: a to wredna i wyrachowana baba. Ale za darmowe mieszkanie warto pocierpieć.

Rozmowę przerwało wejście Wieśka, który trochę się zdziwił:

– Myślałem, że już pan skończył renowację Baśki, he, he, he.

– Nie dość, że nie skończył to z nami zamieszka, w pokoju gościnnym.

– A ja?

– A ty przeniesiesz się do pokoju nad garażem. Tam jest  mała łazienka, aneks kuchenny i nareszcie będziesz miał wolność o której tak często mówisz. Weź z pokoju gościnnego pościel, ręczniki i swoje kosmetyki. Za prąd i wodę nie musisz płacić, podłączona pralka jest w garażu tylko musisz mieć swój proszek. Jak chcesz mieć wyprasowane ciuchy to kup sobie żelazko.

– Feminizm posunął się stanowczo za daleko – pomyślał Wiesiek. Ten polityk ma rację, że baby to powinny być tylko do garów, rodzenia dzieci i obsługiwania swego pana.

– Ale będę mógł masować i trenować jeszcze inne pacjentki – zatroskał się o swoje dochody i odrobinę wolności Paweł.

– Oczywiście, nawet dostaniesz moje auto, ja będę używać tego po mężu. Do roboty panowie, nie stać proszę, nie gapić się z głupimi minami tylko wykonywać to co poleciłam. Bez narzekania i sprzeciwu – zakończyła pani domu przechodząc do swojego gabinetu.

Dom na parterze składał się z dużego salonu z wyjściem na taras, dużej kuchni łączącej się rozsuwanymi drzwiami z salonem, gabinetu pani domu gdzie załatwiała sprawy służbowe, pokoju SPA zawierającego dwa pomieszczenia wypełnione stołem do masażu, rowerem stacjonarnym, bieżnią i osobny prysznic z wc.

Górną część zajmowała sypialnia pani domu i pokój gościnny, sypialnia męża Barbary – wszystkie z łazienkami i toaletami. Zaadaptowano też poddasze dla pomocy domowej. Poziom -1 zawierał, obok garażu męski pokój (też z sanitariatami) gdzie Jan z kolegami i wspólnikami załatwiali interesy oraz oddawali się ulubionym rozrywkom. Barbara nie sprawdzała jakim. Po śmierci męża zamknęła pomieszczenie na cztery spusty, aby nie dopuścić do dalszego ciągu rozpusty.

Ewa wróciła do domu po siódmej rano i zmęczona położyła się spać. Lubiła tego klienta ale jego pomysły na seks były bardzo męczące.

– Chyba bierze za dużo viagry albo stosuje wspomagacze typu mucha hiszpańska. To substancja pozyskiwana od chrząszcza noszącego niespecjalnie namiętną nazwę, mianowicie pryszczel lekarski, ha, ha, ha. Wolę truskawki, czekoladę lub małże. Bo nie zamierzam robić dawnych mikstur jak te:

Proszek afrodyzyjny:

wziąć po trzy grosy cynamonu, korzenia Dzięga, goździków, kwiatów muszkatołowych, gałki muszkatołowej, liści indyjskich i galangi, po grosie nardu indyjskiego, dużego i małego kardamonu, półtora grosa imbiru, po dwa grosy drewna aloesowego, żółtego sandałowca i długiego pieprzu. Wszystko zmielić. Zażywa się po pół grosa w bulionie albo w dobrym winie.

Wyjaśnienia:

Galanga – roślina o imbirowo-pieprzowym smaku, podobna z wyglądu do imbiru,

Nard indyjski – nazwa roślin z rodzaju kozłek

Tynktura afrodyzyjna:

Wziąć cztery piędzi ros Solis, po uncji cynamonu, gałki muszkatołowej, kwiatu muszkatołowego, Gożdzików, imbiru, nieco piżma, osiem funtów winiaku. Wymieszać wszystko razem i odstawić na dwadzieścia dni, potem odlać tynkturę, rozpuścić w niej funt cukru i zatkać w osobnym naczyniu, gotową do użycia. Pić po łyżeczce do kawy.

Wyjaśnienia:

Ros Solis to inaczej róża słoneczna; jej czerwona płatki wyrastają z łodygi; przy liściach pojawia się puch czerwony; kwiat ten jest owadożerny; rzekomo zewnętrzne zastosowanie tej rośliny ułatwia poród.

Tynktura – nalewka, roztwór

Ewa po czterech godzinach wstała, wzięła prysznic („wziął prysznic i tyż nic” zaśmiała się na wspomnienie jednego z klientów), włożyła bieliznę, krótkie spodenki i koszulkę na ramiączkach, zaparzyła w kawiarce ulubiony napój, wyjęła z chlebaka kromkę grahama a z lodówki plaster białego koziego sera. Posmarowała go miodem i usiadła przy stole przeglądając smartfona.

– Przez pandemię mam długi to sobie muszę jakoś radzić. Bycie call girl mi pasuje. Mam w dupie co inni o tym myślą – poprowadziła mini monolog wewnętrzny.

Po śniadaniu zapukała do Anny:

– Czy mam ci coś kupić? – zapytała.

– Przygotowałam kartkę a tu masz pieniądze.

– Nie trzeba, rozliczymy się później, pa.

Sfrustrowany Wiesiek zabrał swoje lary i penaty z pokoju gościnnego przenosząc je do lokalu nad garażem. Otworzył okno, pościelił łóżko, rozłożył i powiesił ubrania.

– No i fajnie – pomyślał. Przynajmniej nie będzie mnie bez przerwy napastować. Pawełek zobaczy jak to fajnie być zależnym od nimfomanki. Też sobie zamówię jedzenie pudełkowe. Widzę, że jest lodówka,  czajnik, kubek, talerzyki i sztućce, kawa i herbata, dobra nasza. Laptopa i smartfona mam. Będę wolny, wolny, wooooolny – zaśpiewał  wdzięczny losowi za tę zmianę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s