Pod każdym wpisem podaję datę napisania, bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę.
**********************************************************************
Deszcze niespokojne potrwały dwa dni, środa dała odetchnąć całej przyrodzie i zaczęły się upały.
A wirus szalał głównie w województwie śląskim, małopolskim i mazowieckim. Cieszyły go plaże pełne letników bez maseczek. Minister przed wyborami powiedział, że można być w tłumie, więc uznano, że głupi kto tego nie rozumie.
Helena produkowała maseczki dla siebie i swoich bliskich. A było ich coraz więcej: Edek, Wacek, Aldona, Kasia, Adaś.
Usłyszała dzwonek domofonu. Nacisnęła guzik i zobaczyła przez drzwiami dwie obce kobiety z młodym mężczyzną.
– Chcieliśmy z panią porozmawiać o Bogu. Zbliża się koniec świata, jak się pani do niego przygotowuje? Czy wie pani jak osiągnąć wejście do raju? – usłyszała.
– O, nie – zareagowała. – Nie chcę tego słuchać.
– Jakby do pani przyszedł anioł też by pani go nie wpuściła? – zapytał młodzieniec.
Na takie dictum Helena dostała ataku śmiechu, oparła się o futrynę i z trudem wykrztusiła:
– Witaj aniele i do widzenia państwu – powiedziała i zamknęła drzwi.
– Upał każdemu dokucza – pomyślała. Powinnam była, może popsikać ich wodą, może by trochę ochłonęli. Następnym razem tak zrobię – postanowiła.
Za gorąco na zakupy, to może chociaż spacer w cieniu parkowych drzew – przyszło jej na myśl.
Włożyła letnią sukienkę, sandały i letni kapelusz. „Bo ja mam słońce w kapeluszu” – zanuciła nalewając zimnej przegotowanej wody do butelki. Włożyła ją do szmacianej torby gdzie miała w kosmetyczce dwie maseczki i chusteczki higieniczne, wzięła klucze, zamknęła drzwi.
Przeszła przez ulicę i znalazła się w parku. Starała się iść w cieniu pod drzewami.
Usiadła na ławce oddychając chłodnym powietrzem. Niedaleko był plac zabaw dla dzieci. Przyjrzała się czy opiekunowie mają na twarzy maseczki – na pięć kobiet tylko jedna zastosowała się do zarządzeń.
– Ale co się dziwić jak w sobotę 8 sierpnia podano, że w Kielcach zrobiono 230 000 nieważnych testów – pomyślała. To państwo jest z tektury i na glinianych nogach. Tyle lat przeżyłam w koszmarnym PRL-u a tu na starość mam jego odmianę. Policjanci biją i aresztują legalnych demonstrantów a LGBT nazywają ideologią. Aż się chce nosić tęczową maseczkę. Chyba sobie taką uszyję. Muszę poszukać w swoich skrawkach odpowiedniego materiału lub poprosić o pomoc Aldonę. A nasza dzielna wrocławsko – ołbińska posłanka Klaudia Jachira w trakcie zaprzysiężenia starego – nowego prezydenta wystąpiła z transparentem „Krzywoprzysiężca”. Dziwne, że jej nie aresztowali za obrazę majestatu. Ale dobrze się stało, bo jeździła po stolicy i wydobywała zatrzymanych demonstrantów z łap i cel policji.
Upał trwał i trwał. Wszyscy nim dotknięci ocierali pot z czoła i nie tylko.
Wacek siedział przed monitorem komputera wystawiając na sprzedaż kolejne znaleziska i torby na zakupy uszyte przez Aldonę. Zrobił sobie przerwę, zaparzył ulubioną kawę i przeczytał, że odwołano konkurs jedzenia kremówek, gdzieniegdzie nazywanych napoleonkami. Bo to papieskie ciastko, Jan Paweł II jadał je w czasach maturalnych, więc taki konkurs obraża uczucia religijne.
– I co jeszcze? – zapytał sam siebie. – Pomnik jej postawią może.
Następną „dobrą wiadomością” było, że w nocy z 13/14 sierpnia uchwalono podwyżkę poborów parlamentarzystom. A w nagrodę, chyba, za trzymanie buzi na kłodkę, przyznano prezydentowej pensję 18 tysięcy miesięcznie.
Nieszczęścia chodzą trójkami, zobaczył więc także nagranie jak pracownik TVP Lublin wyjmuje z kosza i rozrzuca śmieci na pl. Lecha Kaczyńskiego, aby udowodnić, że władze miasta bezczeszczą pamięć prezydenta Polski.
– Nie, to jest nie do pojęcia. Chyba mi się śni. Muszę wziąć chłodny prysznic – postanowił.
Odkręcając kran przypomniał sobie, że trzeba oszczędzać wodę, więc przyjemność była krótka ale trochę pomogła.
Wycierając się wrócił do pokoju, dopił kawę i zaniósł kubek do kuchni. Rozwiesił w łazience ręcznik kąpielowy i włożył krótkie spodnie oraz bawełniany podkoszulek z napisem ‘Śmiech odkurza znużone półki naszych dni” J. Carroll.
Usiadł przed komputerem i zamiast przejść na stronę biznesu-interesu, czyli wystawiania na sprzedaż przeczytał wpis Mariusza Szczygła, który stwierdził, że ludziom niepotrzebna jest wolność. Jak ją nawet wywalczą to szybko dobrowolnie się jej pozbędą co widać na przykładzie Polski, Białorusi, Węgier a nawet Czech gdzie premierem jest cynik, który kupił największe gazety, aby „uczciwie o nim pisały”. Szczygieł posumował: „Wirus niewoli krąży w naszych żyłach”.
Napisane 14.08. 2020 r.



