Drodzy Czytelnicy – pisanie to dla mnie jedna z form masowania szarych komórek, aby nie zanikły. Momentami jest to też dobra zabawa proszę więc nie oczekiwać zbyt wiele czyli traktować teksty z dystansem. Dziękuję.
Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. Co drugą środę umieszczam tu recenzję książki lub opis prywatnych zdarzeń. Miłej lektury 🙂
*******************************************************
Anna wysłuchała i przypomniała sobie, że dawno temu w sklepie spożywczym podziwiała ładną, młodą wysoką ekspedientkę z perfekcyjnym makijażem oczu. Szczególnie linia namalowana pędzelkiem na powiece ją fascynowała. Sklep otwierano od godziny szóstej o której więc dziewczyna wstawała, aby się tak dokładnie umalować?
A teraz posłuchaj, babciu, jak dzieci przekręcają słowa kolęd:
– Bóg się rodzi, nic truchleje, pan niebiosów obrażony… (obnażony)
– Pasterze klękają, bydlęta śpiewają, cuda, cuda… (P. śpiewają, b. klękają)
– Na ciebie królewno nocy, czekali a tyś tej nocy… (króle prorocy)
– Maryja Panna, Maryja Panna dzieciątko pastuje…(piastuje)
– Rzepa naczysta, rzepa naczysta porodziła syna… (że panna czysta)
– Glorian, Glorian, inny sens i z Neo… (Gloria, gloria in excelsis deo)
– Bo uboga była, trąbę (rondel) z głowy zdjęła… (rąbek)
– śrut nocnej ciszy głos się rozchodzi… (wśród)
– mizeria cicha, stajenka licha… (mizerna)
– w grobie leży, któż pobieży… (w żłobie)
– dzisiaj bentlejem, dzisiaj bentlejem (w Betlejem)
– chwała ma łyse kości (na wysokości)
– zgarbiony, okryty chwałą (wzgardzony)
– w żłobie leży, któż pobieży colę dolać małemu (kolędować małemu)
– Chała na wysokości (chwała)
– pójdźmy wszyscy do łazienki (stajenki)
– oddawali swe ukłony w oborze, tobie z serca ochotnego, o Boże…(w pokorze)
– podnieś rentę boże dziecię (rękę)
Anna zrewanżowała się – a ja słyszałam taki dowcip:
Trzej królowie przybyli do stajenki. Jeden z nich przy wejściu potknął się na progu i uderzył głową o framugę. Złapał się za głowę i krzyknął:
– O, Jezu!
– I to jest odpowiednie imię dla naszego dziecka a nie jakiś Stefan – powiedziała Maria do Józefa.
Ewa przeszukała Internet:
Wieczór wigilijny. Cała rodzina gotowa, stół zastawiony, czekają tylko na pierwszą gwiazdkę. Oczywiście przy stole jedno dodatkowe, puste miejsce. Nagle pukanie do drzwi.
– Kto tam?
– Strudzony wędrowiec, czy jest dla mnie miejsce?
– Jest.
– A mogę skorzystać?
– Nie.
– Ale dlaczego?!
– Bo tradycyjnie musi być puste!
I znalazła następne:
Dwóch chłopców spędza noc przed wigilią u dziadków. Przed pójściem spać, klękają przed łóżkami i modlą się, a jeden z nich ile sił w płucach woła głośno:
– Modlę się o nowy rowerek, modlę się o nowe żołnierzyki, modlę się o nowy odtwarzacz.
Starszy brat pochylił się i szturchnął go mówiąc:
– Dlaczego tak krzyczysz? Bóg nie jest głuchy.
Na to chłopiec:
– Nie, ale babcia jest.
– O, jeszcze jedno mam:
– Halo, czy to firma „Święta na telefon”?
– Tak.
– Co można u was zamówić?
– Mikołaja, Śnieżynkę, elfy, renifery, prezenty…
– To poproszę trzy Śnieżynki i dwa litry wódki.
– A co sobie będziemy żałować, dawaj następne – powiedziała rozochocona babcia.
W Betlejem przed stajenką siedzi Józef i płacze. Idą trzej królowie i widząc Józefa płaczącego pytają:
– Józefie dlaczego płaczesz, przecież dzisiaj takie święto?!
Na to Józef:
– Święta nie będzie – córka!
– Dobre, jeszcze, jeszcze!
W wigilię Bożego Narodzenia Fąfarowie
słyszą u sąsiadów straszny hałas.
Fąfarowa komentuje: Albo synek Kowalskich
dostał na gwiazdkę bębenek, albo
Kowalski zaczął śpiewać kolędy.
– To był złośliwy prezent.
W grudniu Jasio napisał pocztówkę do Mikołaja:
„Mikołaju! Mam biednych rodziców. Proszę Cię,
przynieś mi rower górski i klocki Lego.”
Na poczcie jedna z urzędniczek niechcący
przeczytała pocztówkę Jasia.
Zrobiło jej się smutno i pokazała ją kolegom
z pracy. Wszyscy postanowili
zrobić Jasiowi niespodziankę. Złożyli się na
klocki Lego i wysłali mu je w paczce. Po
świętach ta sama urzędniczka czyta drugi list od Jasia:
„Mikołaju, dziękuję za klocki.
Rower pewnie ukradli na poczcie.”
– Dobry uczynek został ukarany.
Jakiś facet przyłapuje tatę, jak w lesie ścina choinkę.
– Co, tniemy choineczkę na święta, bo nie łaska kupić u gajowego?
– Tak – odpowiada wystraszony tata.
– W takim razie zetnij pan i dla mnie!
– To jak z filmu „Miś” scena.
Dwaj staruszkowie spędzają wspólne święta.
Patrząc na gwiazdę betlejemską, jeden z nich wspomina:
– Moja żona kiedy zauważyła spadającą gwiazdę, powiedziała:
„pomyśl o czymś, a twoje życzenie spełni się, kiedy gwiazda spadnie”.
– Co było dalej? – pyta drugi.
– Życzenie się spełniło.
Gwiazda spadła na nią!
– A on się cieszy, że może spędzić święta z najlepszym kumplem i nie sprzątać oraz nie robić zakupów. Wystarczy dużo piwa.
Dwa karpie oglądają program telewizyjny „ryba na każdym stole”. Gdy prowadzący audycję pokazuje telewidzom jak upiec karpia w piekarniku, jedna z ryb mówi:
– Wyłącz natychmiast ten telewizor. Ostatnio za dużo w nim przemocy!
– Ktoś wygrzebał rodzinne, ręcznie pisane przepisy kulinarne i tam podano, ze trzeba karpia walić w głowę członkiem.
– Pewnie chodziło o trzonek młotka ale głodnemu chleb na myśli.
Po świętach Bożego Narodzenia do psychiatry przychodzi
mały Jasio i mówi:
Panie doktorze, z moim tatą jest coś nie w porządku.
Przed kilkoma dniami przebrał się za starego dziadka
i twierdził, że nazywa się św. Mikołaj!
– Pewnie prezenty się dziecku nie spodobały. No, dosyć tego weselenia się. Idziemy na spacer.


