Przemoc jest wszędzie

Karolina Korwin – Piotrowska – Wszyscy wiedzieli, Wydawn. WAM 2022

WSTĘP: „Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela.” Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej

O autorce:

Karolina Korwin – Piotrowska, jej rodowe nazwisko to  Sommer. Urodziła się 13 stycznia 1971 roku w Warszawie. Ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Dziennikarka prasowa, radiowa i telewizyjna. Autorka książek: „Sława”; „Krótka książka o miłości”; „Bomba, czyli alfabet polskiego szołbiznesu”; „Reset. Świat na nowo”; „Wszyscy wiedzieli”

o książce:

We wstępie autorka wspomina swoje doświadczenia z mobbingiem w pracy co skończyło się jej depresją.

Pisze: „Chcę odpowiedzieć na pytanie, dlaczego godziliśmy się na poniżenie, molestowanie, na mobbing, dlaczego mamy zwichrowane kryteria oceny, dlaczego nie przeciwstawiamy się oprawcom. A także dlaczego w końcu podnieśliśmy głowy, powiedzieliśmy „dość”; przecież tuż po calloucie z filmówki w sieci pojawiły się tysiące opowieści o „kulturze” pracy w innych branżach”.

„Pierwsza była aktorka Alyssa Milano, która w październiku 2017 roku zamieściła tweet z ha sztagiem #MeeToo”.

Książka zawiera tekst postu aktorki Anny Paligi opisujący przemoc w łódzkiej szkole filmowej oraz wywiad jakiego udzieliła autorce.

Przeczytać możemy też wywiady z aktorami: Weroniką Rosati, Joanną Koroniewską, Aleksandrą Domańską, Patrycją Volny, Zuzanną Litl, Piotrem Witkowskim, Wiktorią Wolańską i Martą Nieradkiewicz oraz NN.

Wykładowcami: Aleksandrą Konieczną, Piotrem Głowackim, Martą Miłoszewską, Wojciechem Malajkatem, który obala mit, że teatr to świątynia, że aktor  może nie przyjść do teatru tylko wtedy gdy nie żyje.

Dla mnie najciekawsze były wywiady ze specjalistami: Moniką Klonowską (psycholożka, trenerka i konsultantka), która m.in. powiedziała: „Kiedy człowiekowi stworzy się warunki do bezpiecznego rozwoju, jest w stanie zrobić, wykreować znacznie więcej, niż kiedy musi walczyć ze stresem”.

Mają Herman – psychiatrką i psychoterapeutką: „Sadysta odczuwa satysfakcję, kiedy ofiara się boi, próbuje uciec, krzyczy i się szamocze. Odczuwa satysfakcję, bo ją poniżył, umniejszył”.

Anna Mochnaczewską – psycholożką, psychoterapeutką: „Jeśli nie ma gotowości, by zmierzyć się ze sobą, uruchamia się mechanizm zaprzeczenia”.

Aliną Czyżewską – absolwentką Akademii Teatralnej w Warszawie, aktorką, działaczką społeczną: „Jeżeli wszyscy będziemy brać sprawy w swoje ręce, to świat będzie taki, jaki sobie wynegocjujemy, uzgodnimy, wypracujemy”.

Tak jak napisałam w tytule tekstu – przemoc jest wszędzie. W rodzinach, korporacjach, instytucjach, sklepach, zakładach usługowych, a nawet w bibliotekach.

p.s. 16.06.2023 – teatr w Genewie odwołał premierę sztuki reżyserowaną przez Krystiana Lupę. Natalia Waloch na wyborcza.pl napisała m.in.: Krystian Lupa pojechał robić spektakl w Genewie i zdziwił się, że nie przeszło tam polskie chamstwo i typowy dla naszego teatru folwarczny „styl pracy”.

„Zielona granica”

„Zielona granica” reż. Agnieszka Holland

Wstęp: „Kiedy działamy to mniej boli” – Anna Dymna

O filmie:

Oczywiście aktorka nie miała na myśli swoich fizycznych dolegliwości tylko zło jakie dzieje się dokoła nas, bo często człowiek człowiekowi wilkiem.

Film zaczyna się, filmowanym z góry,  widokiem zielonego lasu. Dalszy ciąg jest czarno – biały.

Pierwsza część pod tytułem „Rodzina” (dziadek, rodzice i dwoje dzieci) to sceny w samolocie tureckich linii lotniczych. Od  krewnego rodziny, mieszkającego w Szwecji, dowiadujemy się, że wszystko – to znaczy podróż do tego kraju, jest załatwione i opłacone. Pod koniec trasy stewardessa rozdaje pasażerom róże życząc powodzenia.

Lądują na Białorusi i nic nie jest jak być powinno.

Niestety dalej jest tak jak w relacjach podawanych przez różne, prawdomówne, media.

Czyli wielokrotne przerzucanie uciekinierów – z Syrii, Afganistanu, Maroka, mężczyzn i kobiet w różnym wieku, także młodych ciężarnych, małych i większych dzieci – przez granicę do Polski. A tutaj polska straż graniczna zgarnia wszystkich i wyrzuca na Białoruś. Ludzie koczują w lesie, chorują, głodują, marzną a nawet topią się w bagnie. Aktywiści robią co mogą ale to kropla w morzu potrzeb.

Reżyserka pokazuje zachowania różnych osób  w stosunku do imigrantów – białoruskich i polskich pograniczników, polskich policjantów i policjantek, aktywistów pomagających, wśród nich jest nawet Czech. Na przykładzie młodego strażnika  i jednej policjantki widzimy, że nie wszyscy mający władzę są źli i tępo wykonują okrutne rozkazy.

Dobro, współczucie oraz pomoc miesza się ze złem i bezinteresownym okrucieństwem. Bo gdy niektórym osobnikom da się władzę wykorzystają ją, aby z przyjemnością innych upokorzyć i poznęcać się. Takie zachowania zdarzają się  nie tylko w tak ekstremalnych sytuacjach. Są w rodzinach, miejscach pracy, szkołach i przedszkolach.

„Pomaganie nie jest nielegalne” – nie wszyscy mają tę świadomość oraz empatię. Niektórym łatwiej, wygodniej i przyjemniej jest być złym człowiekiem.

Scenariusz filmu powstał na podstawie prawdziwych wydarzeń. Analizowano dokumenty, rozmawiano z uchodźcami, strażnikami, mieszkańcami pogranicza, aktywistami i ekspertami.

Wszyscy aktorzy spisali się wspaniale. Polact to olskich to m.in.: Maja Ostaszewska, Piotr Stramowski, Jaśmina Polak, Marta Stalmierska.

Byłam na seansie w samo południe, w dniu gdy bilety są tańsze, przyszli więc głównie seniorzy. Po końcowych napisach rozległy się oklaski.

Gdy wyszłam z kina zachłysnęłam się słońcem i smakiem gorącej kawy. Obym nigdy nie musiała być uchodźcą.  I nikt inny także.

Finlandzka rodzina

Nina Waha – Testament, Wydawn, Poznańskie 2022

WSTĘP: Jednej matki niejednakie dziatki 

O autorce: Nina Waha urodziła się  21 marca 1979 roku w Sztokholmie i tam wychowała. Jej ojciec pochodzi z Bułgarii, przyjechał stamtąd w latach 60-tych. Matka pochodzi z Doliny Torne (teraz przedzielona granicą szwedzko – finlandzką) dokąd autorka jeździła na wakacje do babci i spędzała je z kuzynami.

Jest pisarką, aktorką i piosenkarką. Zadebiutowała w 2007 roku powieścią „S som i system”, trzy lata później wydała następną.

Pomysł na „Testament” przyniosła choroba Alzheimera jej babci.

O książce:

„Testament” przenosi nas do Finlandii do Doliny Torne gdzie mieszka rodzina Toimich. Matka Siri, ojciec Pentti i dwanaścioro dzieci (byłoby czternaścioro ale dwoje zmarło). Większość dzieci to chłopcy, w rodzeństwie są tylko dwie dziewczynki.

Rodzina mieszka i pracuje na gospodarstwie, którego główną składową i przynoszącą dochód są krowy.

Siri mając piętnaście lat poznała żołnierza, („wojna gasi w człowieku wszystkie światła”) syna surowego pastora i wkrótce wyszła za niego za mąż. Pochodziła z biednej rodziny, często głodowała i uważała, że „Miłość to luksus na który mogą sobie pozwolić tylko bogaci”.

Ponurym cieniem nad rodziną kładzie się ojciec, rodzinny terrorysta, chętnie ganiący i wyśmiewający, akceptujący tylko jednego z synów. Ma swoją tajemnicę, której świadoma jest jego żona a potem jeden z chłopców.

Ojciec nie wiedział jak być człowiekiem, tego dzieci uczyły się od matki. Cenił pieniądze ponad ludzi.

Anna: „Mam dosyć życia w cieniu tego parszywego człowieka i jego demonów”. Nawet ściany ich domu były nasiąknięte strachem.

Dzieci jak tylko mogą uciekają z domu a w końcu, namówieni przez najstarszą siostrę skłaniają matkę, aby się rozwiodła i wyprowadziła z czwórką najmłodszych dzieci.

Chłód uczuciowy, brak akceptacji, traktowanie dzieci jak inwentarza powoduje w ich psychice  nieodwracalne straty i często pcha do złych czynów.

Każde z rodzeństwa jest inne, w tym dwójka Lgbt. Autorka dokładnie przybliża nam ich charaktery i postępki, rzadko pozytywne. Mamy w rodzinie piromanię, zoofilię, wyrachowanie, morderstwa na ludziach i zwierzętach, zazdrość, zawiść, gwałty, przemoc domową i pedofilię.

„…przeprowadzę cię przez mroczne czasy i przez jasne” – tych jasnych jest zdecydowanie mniej. Bo genu nie wydłubiesz.

Powieść ma różne płaszczyzny czasowe dzięki którym poznajemy historię życia zarówno rodziców jak i dzieci a także część dziejów pogranicza Finlandii i Rosji (Karelia).

To opowieść o wielkiej rodzinie ale przedstawiająca tak różne typy, że jest metaforą ludzkości w której jest więcej zła niż dobra.

To książka feministyczna, bo autorka oszczędza w opisie tylko kobiety – matkę Siri, która po latach bycia domową niewolnicą układa sobie życie z normalnym mężczyzną, Annę – żyjącą w wolnym związku, wprawdzie zamrożoną uczuciową ale związaną się z dobrym partnerem i Lahija – najmłodszą z nich, zdolną, chętnie się uczącą.

Uprzedzam, że nie jest to miła lektura, za dużo tam złych ludzi i ich uczynków, przemocy wobec ludzi i zwierząt. Ale polecam.

Podróż do siebie

Virginie Grimaldi – Najwyższy czas znów zapalić gwiazdy,  Wydawn. Sonia Draga, Katowice 2022

WSTĘP: „Czy znalazłaś to, czego pojechałaś szukać”?

O autorce:

Virginie Grimaldi urodziła się w 1977 roku w pobliżu Bordeaux. Zaczęła pisać gdy miała 8 lat. Jako dorosła osoba od marca 2009 roku  do 2019 r. prowadziła bloga na którym z humorem opisywała otaczającą ją rzeczywistość.

W 2015  opublikowała swoją pierwszą powieść, a druga (2016 r.) została sprzedana w milionie egzemplarzy. 

Opublikowała pięć powieści, które stały się we Francji bestsellerami.

O książce:

Informacja o autorce podaje, że tworzy ona powieści przypisywane nurtowi chill lit – czyli książki pisane i przeznaczone dla kobiet. Czyżby mężczyznom wstęp do czytania tych pozycji był surowo wzbroniony? No, uwielbiam takie mizoginiczne podziały.

Głównymi bohaterkami „Najwyższego czasu…” są matka i dwie córki.  Anna, 37-latka, samotna,  przez lata pracowała w restauracji, boryka się z trudnościami finansowymi, bo ojciec córek nie dokłada się do budżetu. Rozwiodła się z nim mając ważny powód. On czuje się pokrzywdzony. Sensem jej życia są córki i dbanie o ich dobrostan. Starsza córka Chloe ma siedemnaście lat bardzo chce być kochana, aby to osiągnąć zgadza się spełniać oczekiwania chłopaków. „Zazdroszczę tym którzy nie potrzebują aprobaty innych, żeby lubić siebie”. Bardzo tęskni za ojcem z którym ma kontakt jedynie telefoniczny. „Zmierzam ku dorosłości gubiąc po drodze kamyki niewinności”

Młodsza Lily, dwunastolatka, nie lubi tatusia i nazwała swojego szczurka jego imieniem, bo szczury pierwsze uciekają z tonącego pokładu.

Książka to monolog Anny przeplatany wpisami w pamiętniku Lily i  blogowymi Chloe.

Matka postanawia rzucić przygnębiającą rzeczywistość –  brak pracy, długi,  codzienny kołowrót i uciec z córkami kamperem do Skandynawii mimo że: „Nieznane napawa mnie strachem, brak kontroli paraliżuje.

„Najwyższy czas…” to powieść drogi. W trakcie podróży bohaterki lepiej poznają siebie i dowiadują się jakie są te najbliższe osoby. Bywa różnie, bo w domu przeważnie się mijały albo zamykały w swoich pokojach.

To powieść o samotnym macierzyństwie, męskiej niedojrzałości, o braku pomocy finansowej ze strony państwa, stracie, miłości, samotności w każdym wieku, trudnym dojrzewaniu nastolatek, o borykaniu się z własną nadwrażliwością i innością, ocenianiem, przemocą w domu i w szkole ale i o nadziei, przyjaźni. To hymn na cześć rodziny.

„Człowiek boi się odmienności dlatego ją odrzuca”.

Książka ma też humorystyczne fragmenty, a to Lily nie chce pić wody kupionej w Kolonii, bo to woda kolońska,  nie pozwala usunąć wszy z włosów bo to jest znęcanie się nad zwierzętami a to współuczestnik kamperowej wyprawy walczy z łosiem za pomocą kopniaka. „Śmiech to najlepsze lekarstwo na łzy”.

Na koniec Anna stwierdza: „Myślę, że się udało, że znowu zapaliłyśmy gwiazdy”. „Miłość jest czymś więcej niż świecą, miłość potrafi zapalić gwiazdy”.