Wirus śpiewu (cz. 105)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek lub środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

********************************************************************************

Radna z Nowego Sącza w trakcie obrad zaśpiewała „Bogurodzicę” jako argument za przyjęciem ustawy „anty LGBT”.

Krzysztof Skiba kreatywnie i dowcipnie rozwinął ten pomysł:

1. Debata nad Nowym Ładem PiS – „Mniej niż zero” Lady Pank.

2. Debata nad całkowitym zakazem aborcji – „Facet to świnia” Big Cyc

3. Debata nad zakazem rozwodów – „Nie ma fal” Dawid Podsiadło

4. Debata nad budżetem państwa – „Za ostatni Grosz” Budka Suflera

5. Debata nad kryzysem granicznym – „Mój jest ten kawałek podłogi” Mister Zoob

6. Debata nad zmianą godła państwowego „Orła cień” Varius Manx

7. Debata nad zakazem marszów LGBT – „Paranoja jest goła” Maanam

8. Debata nad przyznaniem kotu Jarosława statusu urzędnika państwowego – „Całuj mnie” – Kukiz i Piersi

9. Debata nad przyznaniem TVP kolejnych miliardów – „Droga pani z telewizji” Małgorzata Ostrowska

10. Debata nad przyznaniem dodatkowych emerytur dla tych którzy głosują na PiS – „Sen o dolinie” Krzysztof Cugowski

– A wiesz, że Marine Le Pen obiecała zapłacić za Polskę kary ustanowione przez Unię? – zapytała Kasia Mietka, który pojawił się po dłuższej nieobecności spowodowanej covidem swoim i mamy.

– To jakaś miliarderka jest? – zainteresował się gość tłukąc kotlety schabowe jakby mu coś zawiniły. Albowiem lubił gotować. Tłuc czasem też. Byle nie zastawę stołową. Kobiet też nie bijał, nawet kwiatem. Szczególnie kłującym kaktusem.

– Nie, to córka prawicowego polityka.

– A piastuje jakąś polityczną funkcję? Ile ma lat?

– Urodziła się w 1968 roku i od 2011 jest  przewodniczącą Frontu Narodowego/Zjednoczenia Narodowego.

– A z wykształcenia?

– Prawniczka.

– O, to jak nasz Wuc.

– Wart Pac pałaca a pałac Paca.

– I była adwokatem.

– No to już sobie wyobrażam kogo najchętniej broniła.

– Ale rozmawiała z Pinokiem. I złożyła obietnicę, że Francja zapłaci jeśli ona wygra wybory prezydenckie.

– Czy mnie się zdaje, że dwa razy je przerżnęła?

– Otóż to! Gruszki na wierzbie to są.

– A wracając z mrzonek na ziemię to Skiba na facebooku napisał: Pan Bóg stworzył Ziemię a potem Morawiecki ją kupił.

– Od Pana Boga?

– Nie, od jego urzędników, czyli księży.

– Rączka rączkę myje, nóżka nóżkę wspiera – podsumował kucharz obsypując kotlety pieprzem ziołowym z solą, maczając w rozbełtanym jajku a potem obsypując mąką kukurydzianą.

– Dlaczego taką mąkę stosujesz?

– Bo się nie pali jak bułka, no i panierka jest cieńsza bo ma tylko dwie warstwy.

– A nam zależy na konkretach a nie na zapychaczach.

– Ale te miliardy od 31 lat przekazywane przez Polskę Watykanowi to skandal jest.

– Rocznie 20 miliardów. A wybudowanie jednego szpitala to 2 miliardy.

– A jeszcze Kościół ma 240 tysięcy hektarów ziemi i lasów.

– A propos lasów – posłanki Klaudia Jachira i Urszula Zielińska dopełniając wszelkich formalności założyły biuro poselskie w Białowieży. Tylko że nie mogą się do niego dostać bo to teren ze stanem wyjątkowym i co władzy zrobisz? Nie wpuszczą i już!

– No i zażalenie mogą słać do Pana Boga.

– Za to chleb można kupić za złotówkę i 75 groszy.

– Taaak? Gdzie? Zaraz polecę zrobić zapasy.

– Tylko w durnym łbie ministra Kowalczyka.

Andrzej Waligórski – MODLITWA LAIKA

(Urodził się 20.10. 1926 r. w Nowym Targu a zmarł 20 05.1992 roku we Wrocławiu.)

wiersz pisany jakby na nasze zamówienie.

Panie! Najmędrszy z profesorów!

Chciej przyjąć wniosek mój paniczny:

Zachowaj nas od Nikiforów

W dziedzinach pozaartystycznych!

Niech żyją wolni i szczęśliwi,

Niech rzeźbią lub malują jaja,

Lecz niech naiwny prymitywizm

Po innych pionach się nie szlaja.

Wszyscyśmy winni im uznanie,

Podziw dla formy i pomysłów,

Lecz ty fachowców daj nam, Panie,

Do ekonomii i przemysłu.

Chmury nad nami rozpal w łunę,

Uderz nam w serca złotym dzwonem,

Niech ruszą w kraj ogromnym tłumem

Kadry, dogłębnie wyszkolone.

Daj nam uprzątnąć dom ojczysty,

W zyski zamienić śmiało straty,

Po co ma biedny być, choć czysty,

Niech będzie czysty i bogaty!

Niech więcej Twego brzmi imienia

W uczynkach ludzi niż w ich pieśni.

Głupcom odejmij dar marzenia,

A sny szlachetnych ucieleśnij.

Czasem zaś uderz się po mieczu,

Niech ktoś się twoim gniewem strapi,

Kto jest nieukiem po ćwierćwieczu,

Ten, widać, uczyć się nie kwapił.

Niech twoi słudzy go wywiodą

W lasy i gaje, w głąb przyrody,

By zamiast nam u nóg być kłodą,

Prawdziwe mógł piłować kłody.

To będzie jego młodość druga,

Gdy z kija, deski albo gnata

Nożem pajaca se wystruga,

Lecz nie wystruga z nas wariata.

O Panie, co telewizorów

Oczyma widzisz nas w całości,

Deglomerację Nikiforów

Zechciej zarządzić w swej mądrości

I weź jej ster w surowe dłonie,

Bo czas tracimy wciąż w nadmiarze,

Błagając różne stare konie:

– Pójdź, koniu, ja cię uczyć każę!

Napisane 3 –  13.12.2021 r.

Wirus edukacji (cz. 104)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek lub środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

***********************************************************************

Edek wraz z Wackiem poszli pracować, czyli podwórka penetrować.

– A wiesz, że Dworczyk w mailu do Pinokia napisał, że Zalewska zachowuje się jak baba z magla i jest przeżarta kłamstwem do szpiku kości? – zapytał Wacek taszcząc dobre krzesła na przyczepkę.

– Wart Pac pałaca, a pałac Paca – podsumował Edek.

– To prawda – westchnął kumpel.

– Ciekawe, że uchodźcy to gównie wykształceni i niebiedni ludzie a nie wiedzieli, że Białoruś nie graniczy z Niemcami tylko z Polską.

– Zachłanni cwaniacy im to wmówili, a że chętni do emigracji nie sprawdzili tego w Internecie to dziwne.

– No i dlaczego władze Unii Europejskiej od początku nie działają stanowczo i konkretnie w tej sprawie, jak myślisz? – Edek wyciągnął kubek termiczny i napił się gorącej herbaty z imbirem.

– Czekali pewnie aż to się rozejdzie po kościach – Wacek wiązał krzesła i nakrywał je folią.

– No i nie rozeszło się – westchnął Edek chowając kubek do bocznej kieszeni plecaka.

– A dzisiaj jest Dzień Czarnego Kota, niektórzy uważają, że one przynoszą pecha.

– Nie pecha a pycha, pycha do głaskania, karmienia i zachwycania się.

– I to jest słuszna koncepcja – powiedział Wacek kładąc dłonie na kierownicy roweru. Jedziemy dalej – zarządził.

Aldona idąc do domu z zakupami spotkała koleżankę z dawnej pracy. Obgadały wspólnych znajomych, powiedziały co u nich słychać, szczególnie koleżanka, która wyznała, że nie jest zaszczepiona, w pracy na sześć osób tylko dwie się poddały.

– Pewnie, Pinokio powiedział, że w kraju nie będzie obostrzeń, bo Polacy mają gen sprzeciwu i nie lubią przestrzegać zakazów – odpowiedziała. Jasne jest, że chodzi im o pewną kategorię wyborców. Wszystko opada. No to życzę wszystkim niezaszczepionym zachorowania. A poza tym ja mam gen koszmarnej niechęci do głupków w rządzie.   

– A ja szczególnie do chamstwa w stylu sędzi TK Krystyny P., która znowu się popisała kulturą osobistą z chlewika: „Życie pani, pani Janina Ochojska nie dziś żadnego znaczenia. Dziś pani Ochojska dokonuje demoralizujących aktów zdrady interesów RP. Wspiera agresorów naszej Ojczyzny, okazuje pogardę polskim żołnierzom broniącym granic państwa i bezpieczeństwa Polaków. I chorobliwie Pani kłamie”. – powiedziała, spotkana po drodze, Helena, której Aldona zrelacjonowała rozmowę.

– Butów  Ochojskiej ta kreatura niegodna jest czyścić.

Wacek nerwowo pociągał, dłuższą chwilę, swoje uszy na wiadomość, że poseł Janusz Kowalski, w radiu Zet, zażądał ukarania profesora Horbana za to, że ten groził mu nożem. Gdy dziennikarz dopytał o co chodzi okazało się, że profesor na pytanie dziennikarki czy nóż mu się otwiera na niektóre  poczynania rządzących powiedział: „gdybym umiał posługiwać się nożem to bym go użył” puentując to śmiechem.

– No przecież wiadomo, że brak inteligencji idzie w parze z brakiem dystansu i poczucia humoru – pomyślał zostawiając uszy w spokoju gdy poczuł ból.

– To, że komendant policji zarzucił Janinie Ochojskiej brak odwagi to już jest chamstwo nad chamstwami – powiedziała Kasia do ojca gdy ten ich odwiedził ponurego poniedziałku.

– Te pętak miał 15 lat gdy niepełnosprawna Ochojska jeździła na tereny objęte wojną z pomocą humanitarną, bez obstawy uzbrojonych ochroniarzy.

– Jak się ogląda tylko kurwizję to ma się coraz mniejszą ilość poprawnie funkcjonujących szarych komórek.

– Tyle chociaż dobrze, że Merkel porozumiała się z Łukaszenką w sprawie uchodźców. Część przyjmą Niemcy, a innych on odeśle skąd przybyli.

– I tak jej jadł z ręki, i obiecał?

– No, na pewno łatwo nie było. Podobno go przekupiła i zaszantażowała.

– Dała mu propozycję nie do odrzucenia? – zapytała córka krojąc jabłko na racuchy.

– Niewykluczone. Nie wiem czy ma konia do zabicia ale polityk na tym poziomie wie o konkurencji niejedno.

– A potem mógłby wysoko i szeroko trysnąć rurociąg z łukszenkowym gie, państwowym i osobistym.

– Osobiście nie pójdziemy na przedstawienie pod tytułem „Dziady”, bo spektakl jest w Krakowie. Ale małopolska kurator oświaty mentalnie jest w 1968 roku  więc napisała: „Odradzam organizację wyjść szkolnych  na „Dziady” Mickiewicza. W mojej ocenie haniebne jest używanie dzieła wieszcza dla celów politycznej walki współczesnej opozycji antyrządowej z polską racją stanu”.

– Oj tam, oj tam – wystarczy wykreślić ten dramat z lektur i nie będzie pokusy.

– Boję się, że zechce spalić teksty wieszczów na stosie pisowej głupoty i chamstwa.

– Tak zaczęli naziści – westchnęła Kasia rozrabiając mąkę z mlekiem i jajkiem.

Po zjedzeniu racuchów Kasia sięgnęła na półkę, wzięła „Dziady” i zaczęła czytać Wielką Improwizację:

Samotność! — Cóż po ludziach, czym śpiewak dla ludzi?
Gdzie człowiek, co z mej pieśni całą myśl wysłucha,
Obejmie okiem wszystkie promienie jej ducha?
Nieszczęsny, kto dla ludzi głos i język trudzi:
       Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie;
Myśl z duszy leci bystro, nim się w słowach złamie,
A słowa myśl pochłoną, i tak drżą nad myślą,
Jak ziemia nad połkniętą, niewidzialną rzeką;

Z drżenia ziemi czyż ludzie głąb nurtów docieką,
       Gdzie pędzi, czy się domyślą? —

Uczucie krąży w duszy, rozpala się, żarzy,
Jak krew po swych głębokich, niewidomych cieśniach;
Ile krwi tylko ludzie widzą w mojej twarzy,
Tyle tylko z mych uczuć dostrzegą w mych pieśniach.

Żeby było nam weselej, (czarny to humor jest) Andrzej Duda, któremu się zdaje, że jest świetny powiedział, że nie będzie komentował wypowiedzi Tuska bo to nie jest „prezydencki poziom”. Na pewno nie taki jaki on prezentuje, to znaczy poniżej dna i całej warstwy mułu.     

 Napisane 21- 30. 11.21 r.

Wirus kraksy (cz.99)

Tak dużo się dzieje w kraju, że szybko powstają kolejne odcinki, więc aby dogonić realny czas ten dodaję w środę. Bo klasycznie pojawiają się w soboty. Poprzednie można przeczytać przewijając stronę. Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Co drugi poniedziałek zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

*********************************************************************************

– A wiesz, że była premier Beata Szydło rozbiła audi na autostradzie? – zapytał Wacek córkę.

– Tak osobiście? Nie za pomocą kierowcy?

– Tym razem osobiście.

– To pewnie ci kierowcy ją uczyli. Ale czekaj, powiadasz: audi? A polskich, rosyjskich, czy węgierskich aut to już nie ma?

– To audi jej się po prostu należało przecież.

– A, no tak – zapomniałam. Ale może niech ona jeździ raczej rowerem.

– Do niej bardziej pasują taczki.

– Jak do wszystkich z PiS-u.

– Na Pomorzu w szkole podstawowej zakazano uczennicom noszenia krótkich spodenek i bluzek na ramiączkach, bo mężczyźni na ten widok  czują się nieswojo – powiedział Wacek.

– Ty też tak masz?

– A wiesz, że jakoś nie.

– To całe szczęście. Pamiętam jak mnie zbrzydziła „Lolita” Nabokova, którą, od lat, zachwycają się faceci krytycy – stwierdziła Kasia.

– Pewnie pedofil tkwi w większości mężczyzn, a ujawnia się w sprzyjających warunkach.

– Czyli jednak cnoty niewieście konieczne są?

– Konieczne jest uświadamianie wszystkich, że należy panować nad swoimi żądzami lub się leczyć.

– Ale czy istnieje antypedofilska terapia? Sprawdzę w Internecie, na wszelki wypadek – Kasia w trakcie rozmowy prasowała pościel, aby nie nosić jej do magla.

– Pojęcia nie mam – sprawdź.

– A co słychać u twojego lubego?

– Spotykamy się ale rzadko.

– Przeszło mu czy znalazł bezdzietną?

– Pojęcia nie mam. Za facetami i tramwajami nie latam, więc nie wiem.

– I to jest bardzo dobra koncepcja – podsumował rozmowę tata.

Aldona przyniosła od seniorów część ugotowanego dla nich obiadu. Edek wrócił, po spacerze i odprowadzeniu psów do właścicieli, do domu. Umyli ręce i zasiedli do obiadu. Pan Kot na trzecim krześle przy stole im towarzyszył.

– A wiesz, że Konkurs Chopinowski wygrał Chińczyk urodzony w Paryżu a mieszkający w Kanadzie? – poinformowała konkubenta Dona.

– Od kiedy ty słuchasz muzyki poważnej?

– Chopina muzyki nie słuchać to jak nie jeść rosołu w niedzielę, nie oglądać polskich seriali i nie kochać bliźniego swego.

– Zwariowałaś? – zdziwił się Edek.

– No, może troszkę. Ale to fajne, że taki ktoś Multi – kulti i uchodźca wygrywa a Wuc nie mógł nic na to poradzić.

– I nagrodzić Zenka albo Brzozowskiego, ha, ha, ha.

– No, właśnie. A Polak zajął 4 –te miejsce.

– Poza podium, niestety. Ale ma dodatkowe wyróżnienie.

– Czego nie mogę powiedzieć o ex-ministrze Sikorskim – powiedziała Aldona.

– A  dlaczego? Odpisał Kempie, żeby się walnęła w ten zatłuszczony  łeb w odpowiedzi na nazwanie go Herr Lord i sugerowanie, że nienawidzi symboli polskości.

– Słabe to było bardzo. Na dennym poziomie co źle o nim świadczy. Mógł powiedzieć coś inteligentnie złośliwego a nie takiego prostackiego.

– Chyba za dużo wymagasz.

– Uważa się za lepszego od niej to niech trzyma poziom a nie zniża do pisowskiego.

– A na granicy ciągle horror. Wrocławska poetka i dziennikarka Olga Maria Szelc napisała taki wiersz:

gdy budzę się w środku nocy

myślę o  dzieciach płynących

przez zimne morze

na pontonach

o bosych ludziach

w śniegu

i jest mi wstyd

w tym ciepłym

wygodnym

łóżku

bo tak mało

dla nich

zrobiłam

Napisane 20 – 26.10.2021 r.

Wirus szajby (cz. 98)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

****************************************************************

Helena po wysłuchaniu kolejnych informacji o uchodźcach, zasiekach, zachowaniu straży granicznej westchnęła i zadała pytanie:

 – A gdzie są Amerykanie? Najpierw popierali Saddama a potem go olali, wspomagali szacha Iranu a jak im się znudziło pozwolili, aby Chomeini przejął władzę a teraz wyszli z Afganistanu zostawiając kraj na pastwę talibów. Dlaczego ich nie ma granicy polsko-białoruskiej z pomocą? Gdzie ich lekarze, sprzęt medyczny, pomoc rzeczowa,  rozmowy dyplomatyczne z Łukaszenką, który wraz z Putinem chce dowalić Unii Europejskiej w zemście za restrykcje gospodarcze? Dlaczego  nie przewiozą tych ludzi do siebie? Dlaczego uchodźcy i my musimy ponosić konsekwencje tych głupich amerykańskich działań? Przecież wiadomo, że nasze władze wypną się na tych ludzi mydląc oczy obywatelom. Jak to dobrze, że w remizie w Michałowie powstał całodobowy punkt pomocy a strażacy tam dyżurują i pomagają oraz ogłoszenia o tym rozwieszają.

Wacek po informacji o postawieniu muru na granicy, który miał kosztować 500 milionów a koszt nagle wzrósł do 1 miliard 615 tysięcy stwierdził:

– Okazało się bowiem, że zarobić na tym muszą wszyscy krewni i znajomi królika a stawiać go będzie ich wujek, szwagier lub ojciec. Rzygać się chce. Jak to było u Sienkiewicza? Polska jest kawałkiem drogiego czerwonego materiału, który wszyscy szarpią, aby jak najwięcej urwać dla siebie. Czy jakoś tak.

W lesie zmarł 24-letni Syryjczyk, władze Polski i Białorusi mają jego śmierć na sumieniu.

Można przekazywać datki na konto:

 Stowarzyszenie Homo Faber

ul. Chopina 41/2, 20-023 Lublin

Konto: 93 1940 1076 3069 8598 0000 0000

Dopisek w tytule „Zbiórka dla uchodźców” (wtedy pieniądze trafią do puli właśnie na ich potrzeby).

 Na pocieszenie możemy się pośmiać z niektórych kabaretowych  występów.

Wymień prawdy wiary:

  1. Jest jeden Prezes.
  2. Prezes jest prawy i sprawiedliwy.
  3. Prezes za dobre wynagradza za złe cos tam, coś tam pogada ale krzywdy nie da zrobić.
  4. Są trzy osoby boskie: na Wawelu, na Żoliborzu i kot.
  5. Łaska prezesa do awansu jest niezbędnie potrzebna.

Potwierdzają to słowa Kaczyńskiego w sobotę 16 .10.br. w radiu RFM FM: „Różnica między mną a Tuskiem jest taka, że to ja mam rację a Tusk się myli”.

– Tak i cóż poradzisz, jak nic nie poradzisz – pomyślała Helena i wyciągnęła szyszki, kasztany, gałązki, żołędzie, gazety, folię bąbelkową i pistolet na klej, aby zrobić wieńce na groby. Ale najchętniej bym tym klejem zatkała gęby całej pisowskiej władzy. Gorący jest bardo więc przy okazji strasznie by ich to bolało – i bardzo dobrze! A pogotowie do nich nie przyjedzie, bo nie zasłużyli na pomoc – dodała mściwie i zajęła się rękodziełem.

Edek usłyszał, że MON zamówił 300 mobilnych ołtarzy.

– Aldona, może zaczniesz szyć z dżinsów takie coś?

– Oszalałeś? Przecież nie jesteśmy krewnym lub znajomym ważnych królików. Nikt mnie nie dopuści do koryta.

– Racja. A taki fajny miałem pomysł, amerykański prawie –  facet posmutniał i na pociechę wziął Pana Kota na kolana.

– Amerykański bo chciałeś zrobić karierę od obiboka do milionera?

– Zaraz obiboka! Zagubiony byłem, bo wrażliwy jestem. Prawda Daruś?

– Miau – Pan Kot potwierdził słowa swego niewolnika i zaczął go udeptywać.

– Wasz duet to można by było pokazywać w cyrku, tacy jesteście hecni – stwierdziła Aldona obierając warzywa na sałatkę.

– Wolisz z groszkiem czy z kukurydzą? – spytała.

–  Z oboma dwoma.

– I z marchewkoma, pietuszkoma, seleroma, ziemniakoma, ogorkoma i jabłkoma?

– Wiadoma no i z majonezoma.

Pan Kot popatrzył na swoją rodzinkę z powątpiewaniem co do ich stanu umysłowego. Ale od dawna wiedział, że to koty są najmądrzejsze, więc od ludzi nie można za dużo wymagać. Szczególnie w kwestii rozumu.

– Mam pomysła – odezwał się po chwili Edek.

– No, ciekawam. Taki sam jak z dżinsowymi ołtarzami?

– Lepszy – niech księża z ołtarzami jadą tam gdzie są walki. I niech przekonują walczących, żeby przestali i miłość bliźniego zastosowali.

– Przecież mogą zginąć, zwariowałeś?

– I o to chodzi, żon i dzieci nie mają, więc nikogo nie osierocą.

– Racja, to jednak jest dobry pomysł. Zaraz ci zrobię medal z kartofla.

Napisane 14 –17.10.2021 r.

Wirus dzielności (cz. 97)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

***************************************************************

Niedziela 10 października pełna była protestów przeciw wyjściu Polski z Unii. W stolicy, napuszczeni i dotowani (3 miliony złotych) przez władzę narodowcy, popierali rząd swym chamstwem i butą. Dała im, a szczególnie jednemu,  odpór uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk – Stawska mówiąc: Milcz głupi chłopie! Milcz chamie skończony!

Gdy Helena usłyszała, że rządzący geniusze inaczej postanowili zamienić zwrotki polskiego hymnu sięgnęła na półkę, wyciągnęła książeczkę pod tytułem „Polskie pieśni patriotyczne” i przeczytała:

Jeszcze Polska nie zginęła,

kiedy my żyjemy.

Co nam obca przemoc wzięła,

szablą odbierzemy.

Marsz, marsz Dąbrowski,

Z  ziemi włoskiej do Polski.

Za twoim przewodem

złączym się z narodem.

Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,

będziem Polakami.

Dał nam przykład Bonaparte,

Jak zwyciężać mamy.

Marsz, marsz …

Jak Czarniecki do Poznania

po szwedzkim zaborze,

dla ojczyzny ratowania

wrócim się przez morze.

– Aaa, to Napoleon im przeszkadza bo nie lubił Kościoła. Mądry facet – pomyślała.

Wacek i Edek zmęczeni podwórkowymi poszukiwaniami usiedli na parkowej ławeczce popijając gorącą herbatę z kandyzowanym imbirem z kubków trzymających ciepło.

– Popatrz, nawet taki kubek ma odrobinę władzy – powiedział Wacek po dwóch łykach.

– Jaką władzę? Zwariowałeś?

– No, albo trzyma ciepło płynu, albo nie.

– Ty to lubisz zagmatwać prostą sprawę i polityka we wszystko ci się wciska, nawet do kubka.

– Taki kraj, takie czasy. Ale wiesz –  rzeczniczka Straży Granicznej powiedziała, że nie będzie odpowiadała na pytania dziennikarzy TVN24 bo są za trudne.

– Godna pochwały szczerość i naganny brak kompetencji.

– Przecież specjalnie taką wybrali – powiedział Wacek przechylając kubek i delektując się napojem.

– Pewnie jest krewną lub i znajomą jakiegoś ważniaka liżącego de Pis-owi.

– Bo na pewno nie kochanką, sądząc po urodzie.

– Zrobiłeś się złośliwy – stwierdził Edek

– A bo już mi brak sił do tego … – mężczyzna zawiesił głos.

Czwartek 7 października był pierwszym krokiem do polexitu. Trybunał Konstytucyjny uznał wyższość prawa krajowego nad europejskim.

– Czyli: nie będzie Unia pluć nam w twarz i łamania prawa zabraniać – pomyślała Helena.

No i mamy jak w tym powiedzeniu: „Każdy człowiek przypomina muchę w pajęczynie – nieodwracalnie złapany w sieć zależności. Ignacy Karpowicz

„Wszyscy się boimy ale to nie powód, aby siedzieć bezczynnie” G. I. Bishop

Krzysztof Skiba napisał na FB: Sensacja w świecie kulinariów. Trybunał Gastronomiczny uznał wyższość ruskich pierogów nad brukselką”.

Wacek zadzwonił do Kasi:

– Niech tobie i Adasiowi nie przyjdzie do głowy rysować kredą po chodniku.

– A co tak nagle przyszło ci do głowy?

– Nie nagle, tylko znajoma Justa z dziećmi została przegoniona z tego powodu, a nie było tam żadnych antypaństwowych haseł. Strażniko – portier powiedział,  że mieszkańcy tego nowego osiedla nie życzą sobie mieć tak zapaskudzonej powierzchni i on to musi zaraz zmyć.

– A ja czytałam w Internecie, że w Krakowie była podobna historia tylko napisy, pod siedzibą PiS w Krakowie,  pytały gdzie są dzieci i stwierdzały, że nikt nie jest nielegalny.

– I jeden z transparentów na niedzielnym pochodzie głosił: „Mam kredę na rękach”

– Tyle tylko, że posłowie wraz z senatorami mają to w nosie, że nie powiem dosadniej.

– Oj zbiera im się, zbiera.

– Mam nadzieję, że ten napęczniały wrzód szybko pęknie, bo nie mam do tego odporności i cierpliwości.

 Napisane – 6 – 10.10.2021 r.

Wirus biesiadny (cz. 94)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

**********************************************************

           Wirus biesiadny (cz. 94)

Rodzinnie tak nasi bohaterowie spędzali czas. Na pewno lepiej niż Suski i Budka oraz kabareciarz Robert Górski na urodzinach czołowego komentatora politycznego RMF FM Mazurka, bo nie pili alkoholu. Banaś szef NIK w mediach napisał, że nie dostał zaproszenia na to spotkanie bo miałby więcej słuchaczy niż w Sejmie gdy przedstawiał swoje sprawozdanie o przekrętach finansowych PiS-u.

Grzyby Wackowe nikomu nie zaszkodziły, lazania pyszna była nie wspominając, tylko się nim zajadając, o placku drożdżowym z bakaliami.

W tygodniu Helena zobaczyła na stojaku w kiosku broszurkę „Zgadywanki – Rysowanki. Zabawa dla całej rodziny. O św. Janie Pawle II i o kard. S. Wyszyńskim”. Nie kupiła ale bardzo ją to rozbawiło a jednocześnie zniesmaczyło. – To chyba jednak świętokradztwo – pomyślała. Ale to co jedynie wielu podnieca to się nazywa kasa.

Śmiech jej nie opuścił gdy dowiedziała się, że Michał Dworczyk (szef kancelarii premiera) za kolację w wałbrzyskim hotelu za  posiłek zapłacił partyjnymi (czyli podatnika) pieniędzmi 4300 złotych. To ile osób zaprosił? I co jedli?

– Menu poproszę – pomyślała, ja też chcę tak bogato jadać.

 Jacek Sasin zapowiedział, że w Polsce powstanie, największa na świecie,  instalacja nuklearna.

— Ale że co i po co? – Wacek zwątpił w to co usłyszał.

Nie udało się pozbycie, na aukcji,  400 respiratorów – szmelcu, nawet po 30 tysięcy za sztukę, bo nikt nie przyszedł. Polska kupiła je za 4 razy więcej. Z czyich pieniędzy? Podatników, w tym emerytów.

– Dziękujemy, rączki i nóżki trzymającym władzę całujemy – pomyślała Helena ściskając obieranego pomidora co w efekcie dało czerwone esy – floresy na terenie kuchni. Wygląda jakbym tu kogoś zamordowała tylko gdzie ten trup? I kto to jest? Czy tylko pomidor? Oto jest pytanie, Hamlet nie odpowie na nie. Ja też nie.

I bardzo zazdroszczę Czechom: tam jest 70% ateistów, legalna aborcja, ani słowa o LGBT i gender w mediach. W szkołach nie naucza się religii za to jest wychowanie seksualne. Na placach zabaw, ulicach, basenach widać dzieci z rodzicami płci obojga. Nikt nie bajdurzy o cywilizacji śmierci, małżeństwach jednopłciowych i upadku moralnym. Życie toczy się normalnie – bez pedofilii w sutannach i pan buka. Jeżeli chodzi o buki to tylko w postaci drzew toleruję a nawet lubię.

Agnieszka Holland otrzymała Platynowe Lwy za całokształt twórczości. Oto jej przemówienie:

„Moje filmy mówiły o pogardzie i nienawiści, o reżimach dzielących ludzi, politykach, którzy grają strachem i manipulują opinią publiczną, o skorumpowanych mediach. Miałam świadomość, że ten czas nie minął, ale zasnął i może się obudzić, jeśli nie będziemy czujni. To się niestety dzieje. Szczepionka Holocaustu i gułagów przestała działać.

Trudno mi się cieszyć naszym świętem, kiedy to samo dzieje się niedaleko, na naszych granicach, gdzie ludzie umierają z zimna w lesie, tylko dlatego, że są inni. Dzieje się to za naszym przyzwoleniem. Żadne demokratyczne państwo nie może pozwolić na to, żeby bezbronni i niewinni ludzie umierali na jego granicach. Umierali w milczeniu, jak bohaterowie moich filmów.

Nie godzę się na to, żeby Straż Graniczna grała rolę strażników muru berlińskiego, a miejscowa ludność – donosicieli. Stan wyjątkowy został wprowadzony, żeby nie było śladów. Mam nadzieję, że człowieczeństwo wciąż będzie dla nas najważniejsze.”

– Tak bym chciała pożyć w normalnym kraju – westchnęła Helena popijając melisę i ssąc landrynkowego cytruska.

W słoneczną niedzielę 26 września wyszła na spacer do Parku im. S. Tołpy. Tam spotkała sąsiadkę, która zapytała ją czy już wypełniła ankietę.

– Jaką ankietę?

– No, tę rozdawaną w kościele.

– A na jaki temat?

– Kościół liczy wiernych obecnych na mszy i tych przystępujących do komunii.

– I wierzy pani, że wszyscy wypełnią ankietę i że napiszą prawdę?

– Pewnie, bo wszyscy wierzący są uczciwi.

– Szczególnie księża pedofile –  zakpiła Helena.

– Pani to pójdzie do piekła i oby jak najszybciej – usłyszała.

– Dziękuję za to miłe życzenie. Będzie mi ciepło i w interesującym towarzystwie. Do niewidzenia – zakończyła rozmowę i odeszła.

– Tak wygląda człowiek zindoktrynowany przez PiS i Kościół – pomyślała przechadzając się i kasztany zbierając oraz twarz do słońca wystawiając.

Hasło da Polaków:

„Nie pytaj co premier zrobi dla ciebie, pytaj jak temu zapobiec”.

Na przykład łukowi triumfalnemu przed szkołą w Tomaszowie Lubelskim co to miał stanąć w stolicy ale pewnie wszystkie wolne miejsca są zarezerwowane dla świętych, błogosławionych i pisowców szczególnie zasłużonych.

Napisane 23.09 – 26.09.2021 r.

Wirus zdołowany (cz. 92)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

***********************************************************

Smutna Helena, smutna Aldona, smutni uczniowie i nauczyciele, smutny kraj. Za to wesoły premier, Wuc i reszta trzymająca władzę.

Na FB ogłoszono konkurs na najgorszych członków Rady Ministrów, oto wyniki:

Jarosław Kaczyński – Naczelnik, słońce narodu, ale hobbystycznie też wicepremier, a przede wszystkim premier; osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo (przynajmniej wedle powołania), którego bezpieczeństwa broni podczas protestów połowa zasobów policyjnych z okolicy

Przemysław Czarnek – minister oświaty i oświecenia, znany przede wszystkim ze swojego umiłowania do cnót niewieścich i słów o tym, że „ci ludzie nie są równi ludziom normalnym”; zna się na jądrach i rozszczepianiu

Zbigniew Ziobro – najbardziej irytująca cyfra; twarde jądro polskiej suwerenności; wobec dylematu: opuścić rząd vs. opuścić Unię nie miałby wątpliwości.

Temu ostatniemu stacja TVN dala pstryczka w kłamstwa, które opowiadał na konferencji prasowej. I bardzo dobrze.

Środa 8 września była bardo słoneczna, więc w ramach spaceru Helena z pomocą Aldony zaniosły do sklepu dobroczynnego niepotrzebne im rzeczy, własne i znalezione przez duet EdWac.

Przeszły też na Nadodrze, bo dowiedziały się, że otworzono, po remoncie,  dużą Biedronkę. I przekonały się, że zrobiono to przedwcześnie. Na salach chaos, pracownicy  obłędem w oczach rozkładają towar, głos z sufitu namawia, aby skorzystać z szalonej promocji, czyli kupowania czterech produktów. Miało być dobrze a wyszło jak zwykle. Przeszły więc do sklepu „Kolor Zielony”, bo usłyszały, że działać będzie tylko do końca września, co je zmartwiło. Z półeczki „daj niepotrzebne – weź przydatne” zabrały książki, które po przeczytaniu przekażą dalej.

Wacek pomyślał, że zacznie naśladować Helenę w piciu hektolitrów melisy, bo przeczytał, że pracownik TVP zaproponował, aby Polska wysłała do Brukseli 12. Dywizję Zmechanizowaną, żeby wytłumaczyła Komisji Europejskiej jakie jest polskie stanowisko w sprawie straszenia, kar i wstrzymywania środków dla Polski. Bo przez Niemcy przejdą w jeden dzień.

– O, mój borze szumiący! Spuść bombę na tę i wszystkie inne, głupią trąbę – podsumował. Kolejny debil nad debilami.”Mein Kampf” się naczytał i zaczadził treścią.

Dobiła go informacja Kancelarii Prezydenta, że tenże lecąc na Węgry wylądował w Bukareszcie i spotkał tam Orbana.

– O, czyli Rumuni białoruskim sposobem zmusili samolot do lądowania. A Orbana spili, porwali i Dudzie dostarczyli. No, co to się dzieje, co się dzieje, panie dzieju. Melisa mi nie pomaga, chyba zacznę coś wciągać. Pamiętam ze „Strasznego dworu” taką radę: zażyj tabaki.

Wpiszę w Internet pytanie gdzie ją można nabyć. Będę tabaczarzem albo tabacznikiem. I nie będę zatruwał innych tylko siebie.

Chwilę później.

– O kurczę, Duda dostał od Węgrów „Wielki Krzyż z Łańcuchem i  Złotopromienną Gwiazdą Węgierskiego Krzyża Zasługi”. Jedno odznaczenie i dwa krzyże. Ciekawe czym się odwdzięczy? Długopisem? Trzymający naszą władzę powinni ustanowić „order wstecznictwa i machlojstwa”.

A w Świdnicy Maciej W. prokurator pod wpływem procentów biegał po mieście golusieńki. No przecież jest upał, więc o co chodzi? Ma przecież prawo być naturystą. Może dzięki temu dostanie awans i zacnie pracować w budynku Prokuratury Krajowej, zakupionym za 136 milionów a remont kosztował 34 miliony. Tam to sobie będzie latać nago do woli. W godzinach pracy i poza nimi. Bo prawda jest naga tak jak ten król i cały PiS. Ale tylko nieliczni to widzą. Objawienie jej zaczęło się od Świdnicy. Inne miasta zazdroszczą i czekają na bieg swoich prokuratorów, sędziów i adwokatów a nawet notariuszy. Biegnijcie, prawnicy, biegnijcie.

Wysoka temperatura rzuciła się na łeb złodziejowi auta na stacji benzynowej gdy właściciel płacił za benzynę. W aucie był doberman ale nie zagryzł złodzieja.

– Jednak szkoda, że go choć troszkę nie potarmosił – pomyślał Wacek.

Dziennikarka zapytała premiera – Pinokia ile kosztuje bochenek chleba, w odpowiedzi usłyszała bełkot o doli chłopa polskiego, czyli świetnie, że rosną ceny bo rosną ceny skupu. I, że rząd szaleńczo oraz opętańczo dba o dobrostan emerytów.

Słysząc to  Helena dostała nerwowego chichotu a potem czkawki.

Przeszła do kuchni, napiła się wody i postanowiła upiec muffinki.

A Wacek zaczął cichutko bluzgać po wiadomości, że Suski w Radomiu powiedział: Polska walczyła z okupantem niemieckim, rosyjskim a tera będzie z brukselskim.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel po 16 latach odchodzi ze stanowiska i z pożegnalną wizytą odwiedza różne kraje. Była w Polsce, a PAD – prezydent długopis wyjechał, na narty śnieżne czy wodne – nieważne. Nie zdążyli przygotować mu przemówienia czy bał się,  że TVN, tak jak Ziobrze, przerwie transmisję i sprostuje kłamstwa? Za to Krzywousty, jak zwykle, plótł jak Piekarski na mękach.

– Współczuję tłumaczowi – powiedziała Aldona. Przekładać tę paplaninę to nie lada zadanie. Powinna to robić Agata Duda.

– No i  dzisiaj jest 20 rocznica ataku terrorystycznego na World Trade Center – dodał Edek głaszcząc Pana Kota.

– Ziemia to nie jest ani miłe ani bezpieczne miejsce – stwierdziła kobieta  szyjąc na maszynie kolejną torbę  z dżinsów znalezionych przy śmietniku lub kupionych na wyprzedaży w lumpexie.

– A my nie mamy wyboru, nie możemy polecieć na inną, lepszą planetę.

– I nie wiadomo czy taka jest we wszechświecie. Może jesteśmy sami?

Dyrektor szkoły w Krakowie wezwał na przesłuchanie rodziców ucznia niechodzącego na religię. A co na to Konstytucja i wolność wyznania? Nic, bo dyro wie lepiej. Powstał już mem: na fotelu siedzi kościotrup i podpis: dyrektor czekający aż przyjdę i wyjaśnię, dlaczego moje dziecko nie chodzi na lekcje religii.

Napisane 8 –13 .09.21 r.

Wirus happeningu (cz. 90)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję date napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

********************************************************************

Sierpień i upały nie wszystkich zachęcają do  leżingu na plażach i odpoczywania. Grupa kilku osób w Warszawie, ubrana w burki biało-czerwone, na placu przed pomnikiem – schodami (chyba do nieba) zszyła wiele szarych szmat w jedną całość. Pomnik jest pilnowany jak najcenniejszy klejnot, więc zawieziono szmacisko na Żoliborz i próbowano zawiesić na ogrodzeniu domu Wuca, bo potrzebuje on wielu szmat. Ludzkich oczywiście.

 Tam mieszka największy polski klejnot, więc jest pilnowany przez policję 24 godziny na dobę, a ogrodzenie zakończone jest drutem kolczastym. Funkcjonariusze legitymowali, spisywali grupę i się popisywali czujnością.

– Tę szmatę powinni zanieść do siedziby PiS-u – pomyślał Wacek przeglądając w Internecie bieżące wiadomości. Lub  rozdać albo rozesłać po jednej wszystkim członkom tej partii albo chociaż posłom i senatorom z tego ugrupowania. Razem z szarym mydłem, aby sobie codziennie szorowali usta.

Na facebooku przeczytał, że w Łagowie gdzie odbywa się coroczny festiwal filmowy, Tomasz Broda miał namalować mural przedstawiający Daniela Olbrychskiego. Ten artysta, w 1965 roku, zachwycony okolicznościami przyrody, na spotkaniu w Łagowie rzucił: „Zróbcie tu festiwal filmowy”. Projekt muralu władze zaakceptowały ale sprzeciwił się nadleśniczy albowiem mural miał zdobić ścianę ośrodka należącego do Lasów Państwowych gdzie odbywają się projekcje. Olbrychski – w życiu! Nie popiera PiS, więc won!

– Won to z nadleśniczym, a nie muralem – skonstatował czytający i się wkurzający.

W słoneczną niedzielę spotkali się w Cafe Wuwa Helena, Edek z Aldoną, Wacek z Kasią i Adasiem. Zamówili to co lubili, usiedli i rozmawiali.

– Edek, jak ci idzie wyprowadzanie psów?

– Całkiem nieźle, nawet polubiły się, więc wszystkie razem wyprowadzam. Dostałem też kolejne propozycje.

– O, to świetnie – powiedziała Helena. Mam nadzieję, że zbierasz to co zostawiają kiedy się załatwiają.

– No, zbieram choć głupio się wtedy czuję.

– Głupio to jest ich nie zbierać – pouczyła wyprowadzacza seniorka. Swoją drogą dobrze się złożyło, że masz to zajecie, bo wszystko jest coraz droższe. Za każdym razem gdy robię zakupy w Biedronce jestem w szoku, że muszę więcej zapłacić.

– A propos jedzenia, dwaj malcy z ośrodka dla uchodźców poszli sami do lasu na grzyby i zatruli się.

– Zjedli z  głodu czy z ciekawości? – spytała Aldona.

– Nie wiadomo ale są w ciężkim stanie, tylko jeden będzie miał przeszczep wątroby, bo stan drugiego na to nie pozwala.

– Ktoś tych dzieci nie dopilnował – westchnęła Helena dopijając cappuccino.

– Mamo, a kiedy my będziemy mieli pieska? – Adaś wrócił do swojego marzenia.

– Wtedy gdy ty będziesz mógł go samodzielnie wyprowadzać. Na razie przed tobą chodzenie do szkoły.

– Ale może ze mną  i psami czasem spacerować – powiedział Edek. Zobaczy na czym polega to zajęcie.

– Myślę, że to niezły pomysł – zgodziła się Kasia.

– No to jesteśmy umówieni. Może już jutro? Pierwszy raz idę o ósmej rano, to może za wcześnie. Drugi raz o drugiej to chyba dobra godzina.

– Zobaczymy jaki rozkład zajęć będzie miał w szkole i wtedy się dokładnie umówimy.

– A dostanę swoją smycz? – zapytał chłopiec.

– No, nie od razu. Najpierw będziesz musiał poznać pieski, oswoić się z nimi, a one z tobą.

Wtorek przyniósł (w zębach polityka) wiadomość o wprowadzeniu stanu wojennego na granicy z Białorusią.

– W celu ochrony przed dwudziestu uchodźcami i jednym kotem? – zadał retoryczne pytanie Wacek po przeczytaniu tej wiadomości.

Zadzwonił do Kasi pytając:

– Czy zapiszesz Adasia na religię?

– Absolutnie nie. Nie chodzę do kościoła i nie mam zamiaru zatruwać umysłu dziecka jedynie słuszną, według polityków, religią.

– A jak mu wytłumaczysz święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc?

– W skrócie opowiem o różnych religiach i o polskiej tradycji. A jak będzie dorosły to sam wybierze. Jak będę miała czas to dokonam apostazji.

– A wiesz, że ja też o tym myślę. To znajdę w Internecie co trzeba zrobić i ci przekażę.

Napisano 27 – 31.08.2021 r.

Wirus honoru (cz. 89)

Kolejne odcinki będę teraz dodawać w soboty, bo czas akcji prawie dogonił realny. Pod każdym tekstem podaję datę napisania. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. Co drugi poniedziałek dodam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń. Miłej lektury 🙂

****************************************************************

–  Co może zastąpić honor?

– Honorarium.

To krótki opis sposobów na posłów przekupywanie i zgodne z PiS-em głosowanie.

Rząd polski szalenie pomógł uciekającym z kraju przed talibami Afgańczykom – mogą odebrać 100 wiz. W Delhi – Indie, czyli w odległości 1000 kilometrów.

A na granicy polsko – białoruskiej w krzakach, 50 kilometrów od Białegostoku koczuje 32 Afgańczyków  i Irakijczyków, w tym 5 kobiet i dzieci (najmłodsza ma 15 lat), bez dachu nad głową. Jedzenie i picie dostarczą im mieszkańcy okolic ale nie zawsze strażnicy na to pozwalają. Jedna rodzina jest z kotem. Fundacja Ocalenie przekazała im śpiwory i namioty. Uciekinierów pilnuje  straż graniczna, która potrafi zagłuszyć próby porozumienia przez tłumaczkę. Władza chwali się  ogrodzeniem z drutu kolczastego. Na który jest parę sposobów: zbite deski na kształt drabiny, gruba kurtka, gałęzie i hyc. Premier powiedział, że ich nie wpuści, bo zaraz nasz kraj zaleją tłumy uchodźców.

– A może wystarczy, aby granicę szczelnie otoczyć portretami Wuca, Terleckiego, Pawłowicz, Macierewicza i innych piękności to uchodźcy z krzykiem uciekną? – pomyślał Wacek.

Nie dopuszczono do chorych na granicy polskiej lekarki.

Niektórzy  mówią, że to robota Łukaszenki, który w ten sposób walczy Unią Europejską. To taka wojna hybrydowa, czyli bez wypowiedzenia, za to prowadzona w rozmaity sposób, aby pognębić przeciwnika.

W TVN24 Frasyniuk powiedział:

Patrzę też z niepokojem na tę arogancję, chamstwo, prostactwo. Szczerze mówiąc, słowo „żołnierz” jest upokarzające dla tych wszystkich, którzy byli na misjach polskich poza granicami, bo ja mam wrażenie, że to jest wataha. Wataha psów, która otoczyła biednych, słabych ludzi”.

Dodał również: „Tak nie postępują żołnierze. Śmieci po prostu. To nie są ludzkie zachowania – trzeba to mówić wprost. To antypolskie zachowanie. Ci żołnierze nie służą państwu polskiemu, przeciwnie – plują na te wszystkie wartości, o które walczyli pewnie ich rodzice albo dziadkowie”. 

A wystraszony walką o przedłużenie koncesji TVN odciął się od tej wypowiedzi. Wstyd!

Wisława Szymborska „Jacyś ludzie”

Ja­cyś lu­dzie w uciecz­ce przed ja­ki­miś ludź­mi.

W ja­kimś kra­ju pod słoń­cem

i nie­któ­ry­mi chmu­ra­mi.

Zo­sta­wia­ją za sobą ja­kieś swo­je wszyst­ko,

ob­sia­ne pola, ja­kieś kury, psy,

lu­ster­ka, w któ­rych wła­śnie prze­glą­da się ogień.

Mają na ple­cach dzban­ki i to­boł­ki,

im bar­dziej pu­ste, tym z dnia na dzień cięż­sze.

Od­by­wa się po ci­chu czy­jeś usta­wa­nie,

a w zgieł­ku czy­jeś ko­muś chle­ba wy­dzie­ra­nie

i czy­jeś mar­twym dziec­kiem po­trzą­sa­nie.

Przed nimi ja­kaś wciąż nie tędy dro­ga,

nie ten, co trze­ba most

nad rze­ką dziw­nie ró­żo­wą.

Do­ko­ła ja­kieś strza­ły, raz bli­żej, raz da­lej,

w gó­rze sa­mo­lot tro­chę ko­łu­ją­cy.

Przy­da­ła­by się ja­kaś nie­wi­dzial­ność,

ja­kaś bura ka­mien­ność,

a jesz­cze le­piej nie­by­łość

na pe­wien krót­ki czas albo i dłu­gi.

Coś jesz­cze się wy­da­rzy, tyl­ko gdzie i co.

Ktoś wyj­dzie im na­prze­ciw, tyl­ko kie­dy, kto,

w ilu po­sta­ciach i w ja­kich za­mia­rach.

Je­śli bę­dzie miał wy­bór,

może nie ze­chce być wro­giem

i po­zo­sta­wi ich przy ja­kimś ży­ciu.

Posłanka z Ołbina Klaudia Jachira  zebrała, od ludzi, wiele różnych darów dla uchodźców na granicy. No i nie pozwolono ich przekazać.

– To w  imię miłości bliźniego – pomyślała Helena zniesmaczona. Melisa zaparzona w kubku już stała przeznaczona na takie okazje.

Jachira powiedziała też, że Polacy pomagają  teraz uchodźcom jak kiedyś Żydom. Ma rację, jedna Sendlerowa i jej współpracownicy to mało w stosunku do ilości szmalcowników, bezinteresownych i interesownych donosicieli. Posłanka za te słowa będzie odpowiadała przed komisją etyki.

Póki co buduje się zasieki na granicy polsko – białoruskiej, a w planach jest ponad 400 kilometrowy mur. Pójdziemy tym samym w ślady Węgier i Grecji, które mają na granicach wysokie płoty.

W Pszczynie, na starówce,  zawieszono nad ulicą 287 kolorowych parasolek co nie spodobało się radnemu z PiS, bo według niego, jest to propagowanie ideologii Lgbt.

– Im to się wszystko z jednym kojarzy – powiedziała Aldona nastawiając zupę z porcji rosołowej indyczej i jarzyn.

– Pójdę do Klubu Pod Kolumnami na darmowe zajęcia przerabiania odzieży, może czegoś nowego się nauczę – poinformowała Edka.

– To przerób pisowskich polityków na normalnych ludzi – zaproponował Edek.

– Ty, dowcipniś, sam ich przerób. Z pomocą Darka, oczywiście.

– On to najwyżej może ich podrapać.

– Byle do krwi, najlepiej ostatniej – zaproponowała krwiożerczo kobieta obierając warzywa.        Napisane 17.08. – 08. 2021 r.

Wirus czystości -2 (cz. 88)

Kolejne odcinki będę teraz dodawać w soboty, bo czas akcji prawie dogonił realny. Pod każdym tekstem podaję datę napisania. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. Co drugi poniedziałek dodam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń. Miłej lektury 🙂

**************************************************************

Znowu upały zapanowały, więc nasi. bohaterowie brali chłodne prysznice. Panowie nawet powtarzali czasem: wziął prysznic i tyż nic. A Wacek w Internecie przeczytał o ablucjach w średniowieczu. Na początku tej epoki zakazano kąpieli w niedziele i święta. Przykład dawali asceci i ascetki, którzy nie myli się, bo tak lubili. No, tak – „Częste mycie skraca życie”. W XIII wieku naśladowały ich polskie władczynie jak Kinga, żona Bolesława Wstydliwego oraz Jadwiga żona Henryka Brodatego. Kinga gdy chwalono jej urodę „brukała twarz i mazała”, Jadwiga zaś po urodzeniu dzieci wstąpiła do klasztoru gdzie umartwiała się i głodowała. Stosowała zasadę: „Mydło i woda to mój wróg, ja nie uznaję mycia nóg” i innych części ciała też. A jak już coś umyła to wycierała się w najbrudniejszą ścierkę. Ja nie wiem jak się taka skłonność czy natręctwo nazywa. Czystofobia?

Istnieją jednak wzmianki, że w tym okresie, w miastach, istniały dostępne wszystkim łaźnie, dla wielu bezpłatne. Myto się ługiem, a potem mydłem, w XIV wieku  były już  mydlarnie.

Władysław Jagiełło woził ze sobą balię w kształcie konia. Królowa Jadwiga jeździła do leczniczych, także kąpielowych, wód, z nadzieją na urodzenie męskiego potomka, bo urodziła martwą córeczkę. Namiętnie i często kąpał się Kazimierz Wielki.

– A jak jest z czystością naszych polityków? Szczególnie z czystością sumienia?– zadał sobie retoryczne pytanie Wacek i poszedł do łazienki.

Helena wreszcie odebrała wynik badania, który przesłano do przychodni skąd dostała skierowania a nie do tej gdzie pobrano krew. Rejestratorka tego nie wiedziała, dopiero rozmowa telefoniczna z wykonawcą to wyjaśniła.

– Pewnie, trzeba zapewnić seniorom okazję do spacerów, szczególnie gdy upał i zawroty głowy zwalają z nóg – pomyślała wlokąc się stopa za stopą.

Kukiz żali się, że wylewany na niego hejt rozbija mu rodzinę.

– Jak dla ciebie, ściero, „petunia non olet” to morda w kubeł – pomyślał Wacek. Było nie dać się przekupić, nie glosować za likwidacją/wykupieniem przez PiS TVN24 i za wycięciem lasów pod fabrykę elektrycznych samochodów. A teraz: „Jak nie uważałeś co robisz, to rob co uważasz”.

– Czy to prawda, że dzieci domagają się wycieczek śladami prymasa Wyszyńskiego? – zapytał Edek Aldonę.

 – Oczywiście, albowiem prymas też pielęgnował cnoty niewieście.

– Przecież był facetem – zdziwił się facet głaskając Pana Kota.

– Ale one są takie wspaniale, że każdy powinien je pielęgnować – odpowiedziała świetnie zorientowana kobieta jednocześnie krojąc paprykę, cukinię, pomidory i kiełbasę na leczo.

– Wacek mi powiedział, że w Studiu Filmów Rysunkowych ma powstać dzieło o Maksymilianie Kolbe – dodał Edek.

– Tam gdzie kiedyś szaleli Bolek i Lolek? – upewniła się krojąc i obiad szykująca.

– Tam, tam.

– No to pewnie pójdą za ciosem i zrobią całą serię: O Janie Pawle II,  Matce Teresie, Dziwiszu, Rydzyku.

– Sami święci i godni naśladowania – podsumował Edek.

A Daruś zeskoczył z jego kolan i podszedł do miseczek.

– Popatrz, Kotu znudził się ten świetny temat, zmień wodę, piasek i napełnij miseczkę – pogoniła partnera Aldona.

– Uff, a tak mi się dobrze siedziało – powiedział Edek wstając i portki podciągając. To potem wyrzucę śmieci i zajrzę do Wacka.

– Najpierw do niego zadzwoń, może jest poza domem albo zajęty.

– Czym on może być zajęty? – zdziwił się egocentryczny facet.

– Myślisz, że siedzi i zniecierpliwiony obgryza paznokcie czekając na ciebie?

– Uch, ty to zawsze potrafisz mi dogryźć – poskarżył się Edziaczek – biedaczek.

– Czas zrozumieć, że nie jesteś pępkiem świata – podsumowała Dona.

– I to mi się bardzo nie podoba – oświadczył mężczyzna biorąc worek ze śmieciami. W tym domu tylko kot mnie rozumie.

– Ha, ha, ha – Darek to dopiero jest egocentryk. Jesteście bardzo do siebie podobni.

– Idę, nie będę tego słuchać – udając oburzenie Edek wyszedł z mieszkania.

– Tylko nie spóźnij się na obiad – zawołała za nim partnerka.

Wacek był w domu i powitał kumpla pytaniem:

– A wiesz dlaczego Wuc chce zlikwidować tvn24?

– No, dlaczego?

– Bo się boi, że przejmie tę stację narkobiznes. A najśmieszniejsze, e Holandia dała tvn24 koncesję na nadawanie, także w Polsce.

– Ale co to ma wspólnego?

– W Holandii dozwolone jest palenie marihuany.

– Czyli żoliborski kacyk miał rację, ha, ha, ha. Wykrakał.

– Raczej wykwakał.

Napisane 13 – 15.07.2021 r.