Nieznana wyspa

Mary Ann Shaffer; Annie Barrows – Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek, Wydawn. Świat Książki 2018

WSTĘP: „Wyspa – zielony kolczyk na uchu morza” Antoni Regulski

O autorkach:

M. A. Shaffer – urodziła się w 1934 r., zmarła 1 lutego 2008. Była redaktorką, bibliotekarką, pracowała w księgarni. Ciotka Annie Barrows.

Annie Barrows urodziła się w 1960 r. w Sam Diego (Kalifornia, USA). Na Uniwersytecie Kalifornijskim otrzymała licencjat z historii średniowiecznej. Była korektorką i redaktorką. Napisała kilka książek o różnej tematyce jak wróżbiarstwo czy opera.

Także serię książki dla dzieci pt. „Nierozłączki”.

Poza tym „Magiczna połówka”; „Opowiem ci pewną historię”; „Prawda według nas”.

Po śmierci swojej ciotki M. A. Shaffer dokończyła jej książkę „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek”.

O książce:

W „Podziękowaniach” autorka wyznaje, że ta książka powstała przypadkiem. Pojechała bowiem do Anglii szukać materiałów do innej powieści i wtedy poznała informacje o niemieckiej okupacji Wysp Normandzkich. Poleciała na Guernsey, której piękno i historia ją zafascynowały.

„Małe troski są wymowne, duże milczą” – Seneka

Książka składa się z listów – głównej bohaterki Juliet Ashton, trzydziestodwuletniej pisarki do różnych osób – wydawcy Sidney`a Starka, jego siostry – Sophie oraz do mieszkańców wyspy i odpowiedzi. Ich korespondencja składa się na  niezwykłą opowieść w dwóch płaszczyznach czasowych. Pierwsza toczy się od  stycznia do września 1946 roku. To najpierw Londyn z gruzami domów po bombardowaniu, tam mieszka Juliet borykająca się z brakiem pomysłu na powieść.  A potem jej pobyt na wyspie. Druga to czas okupacji Guernsey. Zaczynem akcji są eseje Charlesa Lamba, które nabył mieszkaniec wyspy Dawsey Adams. Z wpisu na okładce okazało się, że to książka Juliet. Adams prosi ją o podanie adresu księgarni gdzie mógłby zamówić inne pozycje Lamba dodając, że należy do Stowarzyszenia Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. Pisarka poszukująca tematu nie mogła przegapić takiej okazji – nawiązuje kontakt listowny z farmerem Dawseyem a potem z innymi mieszkańcami wyspy. I gdy uzyskuje  zgodę na opisanie ich przeżyć w czasie niemieckiej okupacji płynie na wyspę.

Każdy z opisanych mieszkańców jest, w jakiś sposób, charakterystyczny, Isola ma papugę i kozła, Elisabeth pomagała młodemu polskiemu robotnikowi przymusowemu, Eben jest kamieniarzem i rybakiem, John – lokaj czyta list Seneki i udaje lorda, Will handluje złomem a Adelajda „nie może żyć bez świętego oburzenia”. I jeden dobry Niemiec z którym Dawsey się zakolegował

Książka, mimo że opisuje tragiczne wydarzenia nie przygnębia. Jest pełna ciepła, optymizmu a nawet humoru.

„Coś w tym jest, że humor pomaga znieść rzeczy normalnie niemożliwe do zniesienia” – pisze Juliet o swoich felietonach z czasów wojny mających Anglików podtrzymać na duchu.

W powieści jest nie tylko wojna i strata, głód i chłód, losy ludzi i porzuconych zwierząt, kolaboracja ale i przyjaźń, nadzieja, bogaty wielbiciel, zakazana miłość między Niemcem a mieszkanką wyspy, wzajemna pomoc, listy od Oscara Wilde`a i związana z tym zabawna akcja kryminalna.

Powieść została sfilmowana w 2018 roku. Polecam.

Guernsey – wyspa na kanale La Manche u wybrzeży Normandii. Na początku czerwca 1940 roku (II wojna światowa) prawie połowa mieszkańców – 17000, została przewieziona do Anglii.

Dalszą ewakuację uniemożliwiło zbombardowanie portu. 30 czerwca wyspę zajęły wojska niemieckie. Okupacja trwała do 9 maja 1945 roku.

Górny Śląsk bardzo osobiście

Zbigniew Rokita – Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2020

WSTĘP: „Kajś” to powieść o Śląsku i o tym jak ja go widzę – Zbigniew Rokita

O autorze:

Zbigniew Rokita urodził się 4 kwietnia w Gliwicach. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jest dziennikarzem i reporterem specjalizującym się w problematyce Europy Wschodniej i Górnego Śląska.

Napisał „Królowie strzelców. Piłka nożna w cieniu imperium” o związkach sportu i polityki w Europie Wschodniej. Na jej podstawie wystawiono spektakl w Teatrze Nowym w Zabrzu. Współpracował z pismami: Tygodnik Powszechny, Polityka, Dziennik, Gazeta Prawna.

W 2021 roku otrzymał Nagrodę Literacką NIKE za „Kajś”. W tym samym odbyła się premiera jego sztuki pt. „Nikaj”.

O książce:

Kajś znaczy gdzieś.

Z czym się kojarzy przeciętnemu Polakowi Górny Śląsk? Z brudem, zdewastowaną przyrodą, śmiesznym językiem, jakimś przemysłem.

Jeśli nie żyjecie od pokoleń na Górnym Śląsku to nie macie o nim pojęcia, bo filmy Kazimierza Kutza to laurka a nie prawda.

Autor przyznaje, że długo uciekał od swojej śląskości. „Śląskością nie przeszedłem w domu”. Wciąż lepi swoją śląskość bo to tożsamość na którą trzeba sobie zapracować.

Jego miejscem rodzinnym jest Ostropa, do 1975 roku samodzielna miejscowość, dziś dzielnica Gliwic. W 1911 roku napisano o niej, że paskudnie cuchnie.

Rokita zaczyna swój powrót do śląskości od przodka Urbana Kieslicha. Historia jego rodziny i Śląska jest bardzo pogmatwana dzięki kolejnym niemieckim oraz polskim rządom i rosyjskim wyzwolicielom, którzy grabili, palili i gwałcili.

W całej książce przeplatają się więc wątki osobiste z historią Górnego Śląska. Między innymi dowiadujemy się, że wydobywano tam węgiel metodą rabunkową dzięki czemu Bytom się zapada. „Człowiek nadużył gościnności natury, więc natura zdmuchuje człowieka”. Dowiecie się o śląskim Czarnobylu i o hałdach gdzie w norach mieszkają bezdomni a najlepiej uprawiać tam pomidory i marihuanę. Także o pomniku Piłsudskiego wykonanym w Jugosławii, mającym stanąć w Katowicach. O tabu jakim jest miejsce w dzielnicy Zgoda w Świętochłowicach. O podróży autora do Donbasu bo w latach 1945 – 1949, w ramach wojennych reparacji, wywieziono do Związku Radzieckiego Górnoślązaków (zarówno mężczyzn jak i kobiety)  gdzie tyrali w kopalniach, przy karczowaniu lasów i  odbudowie miast.

Wyjaśnia dlaczego tak wielu ślązaków emigrowało do Niemiec.

Jego źródłami poznawczymi są nie tylko rozmowy z osobami pamiętającymi dawne czasy, zawodowymi historykami i pasjonatami jak Dariusz Jarczyński autor „Historii narodu Śląskiego”  ale też instytucje jak Muzeum Śląskie z siedzibą w dawnej kopalni Katowice. Profesorka Maria Szmeja stwierdza, że „Górny Śląsk jest od dwustu lat skolonizowany”. A Jarosław Kaczyński, że to zakamuflowana opcja niemiecka.

Opisuje skłócone organizacje i partie zrzeszające Ślązaków. Wspomina, że dni języka śląskiego są policzone choć rodzą się nowe słowa.

Opowieść toczy się niespiesznie, trzeba ją czytać powoli tyle niesie ze sobą informacji oraz emocji.

„Nie piszę książki o Górnym Śląsku takim jakim jest, kieruję reflektory na jedne wątki, ledwo zauważam inne, o pozostałych nawet nie wspomnę”.

Z literackich ciekawostek – Tadeusz Różewicz przez jakiś czas mieszkał w Gliwicach, bo jego żona dostała tam pracę z mieszkaniem.

Na koniec: „Wielu Ślązaków wciąż czuje się w Polsce obco.”

 Polecam.

Dwa kryminały Alka R.

Alek Rogoziński – Raz, dwa, trzy … giniesz ty, Wydawn. SKARPA 2019
TYTUŁ: Zamieszanie na filmowym planie
WSTĘP: „Ktoś, kto wydaje się chodzącym niewiniątkiem może okazać się prawdziwym potworem”.
O autorze:
Aleksander Rogoziński urodził się 20.01. 1973 r. w Warszawie. Jest dziennikarzem, redaktorem, autorem komedii kryminalnych i powieści obyczajowych. Od połowy lat 90-tych pracował w różnych stacjach radiowych, w latach 2007 – 2020 dwutygodniku „Party”. Od 2020 roku koncentruje się na pisaniu książek. Debiutował powieścią „Ukochany z piekła rodem” (2015 rok). Napisał też „Jak cię zabić kochanie?”, „Do trzech razy śmierć”, „Lustereczko powiedz przecie”, „Zbrodnia w wielkim mieście”.
O książce:
Na początku książki podano personalia dwudziestu głównych bohaterów i ich dowcipną albo złośliwą charakterystykę. Jedna z tych osób jest kierowniczką castingów, która lubi wyłapywać aktorów także do swoich własnych produkcji, niekoniecznie fabularnych.
Wykaz to jest dobra koncepcja, bo postaci w powieści jest bez liku. Czytając książkę poczułam się jakbym była w bardzo ciasnym pokoju bez okien z tłumem różnorodnym płciowo i wiekowo. W dodatku z trupami. Żywi gadają jeden przez drugiego. Trupy leżą i nie wstają do ukłonów.
Widać skutki zainteresowań i trzynastoletniej pracy autora w plotkarskim piśmie, bo wyśmiewa on środowisko filmowo-aktorsko-modelingowo-literackio-dziennikarskie, głównie skupiając się na celebrytach. A to reżyser przynudza na temat swojej nieudanej kariery. A to obsadowa rekruterka zalicza kolejnych kandydatów na amantów lub brutali. A to zamiast scenografii balu przywieziono pal – taki żarcik: pal na bal.
Giną te osoby, które w scenariuszu do kręconego filmu zostały pozbawione życia. Jest też trup sprzed siedemnastu lat z obecnymi konsekwencjami. Spalony sernik oraz wywiad prowadzony w czasie bolesnego azjatyckiego masażu. Podejrzenie jest, że wykonuje go Koreanka z północy. Oraz wyścigi karaluchów w szpitalu noszące miana polityków.
Mamy oczywiście śledczego, przystojniaka wygadanego molestowanego przez dziennikarzy, albowiem jest taki świetny.
No i przekazano czytelnikowi męską mądrość życiową: „W pewnym wieku trójpak piwa i chipsy są czasem o wiele lepsze od seksu”.

Alek Rogoziński – Dom tajemnic, Wydawn. Ediress 2019
TYTUŁ: Telewizyjny dom zły
WSTĘP: Nic tak dobrze nie działa na rozgłos jak dobry skandal
O książce: Tym razem grupkę celebrytów autor umieścił w starym domiszczu gdzie kreatywni telewizyjni scenografowie umieścili różne urozmaicenia typu zapadnie, pokój z nieżyczliwymi przeglądającym się w nich lustrami, zabawkami, laserami, kurtynami wodnymi, płomieniami itp. To taki escape house. Uczestnicy programu mają dążyć do wyjścia za pomocą odgadywania kolejnych zagadek. Transmisja idzie na żywo i zabawa byłaby przednia gdyby nie śmiertelny wypadek sprzed wielu lat i mściwi odwetowcy, którzy ją psują. Przy okazji autor nie żałuje wbijania szpili pisarzom, piosenkarkom, sportowcom a przede wszystkim prywatnym stacjom telewizyjnym i ich właścicielom. Dostało się też rządowemu programowi finansowego wspierania posiadania dzieci w postaci propozycji „Kierpce plus” dla górali, którzy będą nosić stroje ludowe. Najlepiej w dzień i w nocy. Z ciupagą w garści – to już mój pomysł.
Tym razem poczułam się jakbym była w sporym piekielnym kotle gdzie diabły z ostrymi widłami walą w łeb każdego wychylającego się. Na szczęście parę postaci przedstawionych z poczuciem humoru ratuje całość. Szczególnie spodobał mi się duet: tubylka Jadwiga z Podlasia i Stefania celowo błąkające się po lesie pod wpływem miejscowego bimbru. I historyjka z węgorzem i kotką, którą opowiada matka Miśki, wielbicielka książki „Klin”.
Autor, w obu książkach, nawiązuje do twórczości Joanny Chmielewskiej niedoścignionej autorski „Lesia”, „Wszystko czerwone”, „Całe zdanie nieboszczyka”. Ta ostatnia jest moją ulubioną.
Wniosek: jednak królowa jest tylko jedna.

Kot potęgą jest

Katarzyna Berenika Miszczuk – Ja cię kocham, a ty miau, Wydawnictwo WAB 2020

WSTĘP: „Najmarniejszy kot jest arcydziełem” Leonardo da Vinci

O autorce:

Katarzyna Berenika Miszczuk urodziła się 2 września 1988 roku w Warszawie. Z wykształcenia jest lekarką. Pierwszą powieść napisała mając 14 lat, wydano ją trzy lata później. Jest autorką powieści obyczajowych, kryminałów, thrillerów, fantasy i książek dla młodzieży a także scenariuszy i opowiadań.

Niektóre z nich można pogrupować w serie: diabelsko – anielska; „Kwiat paproci”; „W lekarskim fartuchu”.

Ma dwa koty, które urządzają biegi o czwartej nad ranem. A w  Internecie swoją oficjalną stronę.

O książce:

Przez trzydzieści jeden  rozdziałów plus wstęp i epilog śledzimy przygody puszystego (nie tylko z powodu sierści) siedmioletniego kota imieniem Lord zakochanego w swojej opiekunce Ali Nawrockiej. Jest ona wysoką blondynką z kręconymi włosami i ilustratorką książek dla dzieci. Pewnego dnia otrzymuje list z zaproszeniem do udziału w konkursie zorganizowanym przez ekscentrycznego bogacza, który z dziesięciu kandydatów (wszyscy to artyści) chce wybrać swojego spadkobiercę. Do rezydencji położonej na odludziu Dolnego Śląska jadą oboje, kot w transporterze oczywiście.

Powieść zaczyna się jak u Hitchcocka czyli najpierw jest trzęsienie ziemi a potem napięcie wzrasta. No, czasem siada. Ale początek jest dobry – Lord wracając z nocnej wycieczki znajduje trupa jednego z artystów. 

To nie jest ponury skandynawski kryminał, więc autorka serwuje nam poczucie humoru, co widać, m.in., w tytułach rozdziałów, przykładowo: Fortuna kotem się toczy, Duma i zakłaczenie, Moje wielkie kocie wakacje, Koci zawodowiec, Najtrudniejszy pierwszy kot, Nawiedzony drapak, Kot da Vinci, Kotu bije dzwon.

Mimo tuszy Lord to bystrzak, uważa, że „większość artystów ma poprzewracane we łbach”. Nastawił się na objęcie spadku i postanowił zrobić co w jego mocy, aby Ala wygrała wyścig do kasy. W tym celu wędruje tunelami wentylacyjnymi, podsłuchuje i podpatruje – stara się jak może, aby zamieszkać w rezydencji i tarzać się, wraz z ukochaną Alą, w luksusie. Lord uważa, że żaden mężczyzna nie jest Ali potrzebny do szczęścia, bo przecież jest ON. A wyrosła mu konkurencja w postaci weterynarza, którego jedyną zaletą jest posiadanie kotki imieniem Marchewka.

Nie jest łatwo, bo pan domu niemiły, pomagają mu dwa oprychy ale choć tyle dobrego, że jeden z nich lubi koty. Artyści konkurenci patrzą na siebie wilkiem zamiast łagodnym kotem, wspomagają się ćpaniem i manipulowaniem. „Tu wszyscy kłamią. To przecież konkurs. Każdy dba tylko o siebie”.

A oto co myśli Lord o telefonach komórkowych: „Małe prostokątne urządzenia, które tylko hałasują, świecą i odciągają uwagę  od tego co ważne, czyli ode mnie”.

W dodatku akcja toczy się późną jesienią i dom zostaje odcięty od cywilizacji za pomocą śnieżnej zawieruchy. Zasypało ich na biało i zasięgu brak. Co im zostało? Strach, rany boskie, strach.

Mamy też podejrzenie, że pan domu jest złodziejem dzieł sztuki i neonazistą. Czy to prawda i kto wygrał dowiecie się z książki.

p.s. Czytałam tę książkę mając na stopach skarpetki w koci wzór.

Emocjonalny czworokąt

Sylwia Chwedorczuk- Kowalska. Ta od Dąbrowskiej. Wydawn. Marginesy 2020

WSTĘP: „Kowalska czekała na miłość do kobiety przez wiele lat. Dąbrowska spełniła te oczekiwania”.

O autorce:

Sylwia Chwedorczuk jest  badaczką literatury, edytorską i od trzynastu lat  pasjonatką korespondencji Anny Kowalskiej i Marii Dąbrowskiej. Pracę doktorską obroniła w Instytucie Badań Literackich PAN. Publikowała w pismach: „Twórczość” i „Dialog”. Mieszka w Warszawie.

O książce:

Gdy na wiosnę 2020 roku okazało się, że panuje covid19 ksiądz w mojej parafii, na kazaniu powiedział, że to kara za ideologię LGBT. Jeśli coś się mówi publicznie, a nawet prywatnie, warto najpierw zajrzeć do słownika.

Jakby się poczuły pisarki Dąbrowska i Kowalska słysząc takie słowa?

W tej biografii autorka zastosowała chronologię – opisuje życie Anny Kowalskiej, rodzinę, szkoły do których uczęszczała, studia na uniwersytecie a potem małżeństwo. To co wpłynęło na życie i charakter bohaterki, na jej rozwój intelektualny i na wieczną niepewność co do swojej wartości. A działo się  to we Lwowie.

Cezurą jest druga wojna światowa. Zarówno polityczną jak i bardzo osobistą. Bo wtedy zaczyna się, bardzo skomplikowane i intensywne uczucie między dwoma pisarkami. Obie były związane z mężczyznami i nie zamierzały ich porzucić. Były biseksualne. Ale nie tylko to utrudniało im życie przez wspólne 22 lata.

W 1946 roku Kowalska napisała do Dąbrowskiej „Nie skarż się na dwoistość uczuć. Najgorzej gdy nie ma ich wcale”.

Chwedorczuk przeczytała 2400 listów jakie obie pisarki wymieniły między sobą oraz ich dzienniki. Cytuje ich obszerne fragmenty, które pokazują trudności, zarówno zewnętrzne, jak i emocjonalne z jakimi, przez długie lata, borykały się obie panie. Książka zawiera czarno – białe zdjęcia. Wykaz tekstów napisanych przez Annę Kowalska, bibliografię, podziękowania i  ilustracji.

Dla mnie najciekawsza była część wrocławska. Kowalska po wojnie mieszkała na Karłowicach i bardzo intensywnie działała w środowisku literackim. Władze bardzo chciały, aby we Wrocławiu osiedlali się znani pisarze legitymując tym samym polskość miasta ale nie pomagały ani finansowo, ani mieszkaniowo. Dlatego literaci w końcu uciekali do Warszawy.  

Na koniec wypowiedź Anny Kowalskiej na zjeździe Związku Literatów Polskich w 1959 roku:

„Każdy dobry rząd winien się starać o to, aby pomagać obywatelom. by byli uczciwi”.

Gdzie diabeł nie może

Jolanta Maria Kaleta – Kolekcja Hankego. Wydawn. Psychoskok, Konin 2015

WSTĘP: „Komuniści przywlekli ten bałagan i bylejakość”

O autorce:

Jolanta Maria kaleta zdała maturę w 1969 roku we Wrocławiu. W 1974 ukończyła studia historyczne na Uniwersytecie Wrocławskim i w tym samym roku rozpoczęła staż w Zakładzie Filozofii Politechniki Wrocławskiej. Następnie pracowała w Muzeum Historycznym i Muzeum Medalierskim. Od 2006 roku nie pracuje zawodowo bo od 2012 roku skupia się na pisaniu powieści. Napisała m.in. cykl „Wojna i miłość” (3 tomy); poza tym książki: „Pułapka”; Riese”; Testament templariusza”; „Strażnik Bursztynowej Komnaty”; „Złoto Wrocławia”; „Lawina”

O książce:

W notce „Od autora” Kaleta informuje czytelnika, że z okna mieszkania obserwowała pożar kościoła św. Elżbiety a w kilka dni potem do muzeum  gdzie pracowała, dotarł anonim grożący  podpaleniem ratusza, więc pracownicy musieli pełnić nocne dyżury. I to zainspirowało ją do napisania tej powieści.

Akcja toczy się w 1976 roku gdy „Polska rosła w siłę, a Polacy żyli dostatniej” – niestety tylko według zadowolonych z siebie władz.

Główną bohaterkę wzorowała na sobie samej, więc jest to po części, powieść autobiograficzna. Tak więc Matylda Harycka ma 26 lat, pracuje w Muzeum Historycznym mieszczącym się w ratuszu na wrocławskim rynku. Pali papierosy, mieszka z babcią i mamą, ubiera się na luzie i nosi ze sobą wielką torbę.

Przypadkiem znajduje skrytkę gdzie umieszczono wykaz zaginionych dzieł sztuki. Postanawia odnaleźć obrazy XVIII – to wiecznego śląskiego malarza Michaela Willmanna, który mieszkał i tworzył w Lubiążu. A gauleiter Dolnego Śląska Hank kazał, te prace, pod koniec II wojny, gdzieś ukryć.

Jeśli przebrniecie przez jedną trzecią książki to potem akcja nabiera rozpędu. Matylda nie tylko jest upartą poszukiwaczką ale też jest obiektem erotycznych zapędów milicjanta, romansuje z partyjnym bonzą i zakochuje się w koledze po fachu. Ma też ulubione powiedzenie „w dupę jeża”.

Przeszkadza jej w zbożnym dziele trzyosobowa szajka złodziei dzieł sztuki, którzy sprzedają je na Zachód za walutę lepszą niż złotówki. Korzystają z tego, że mają dostęp do pożądanych artefaktów, także do akt śledztwa, aby je umorzyć a także do siły swych pięści.

Przemieszczamy się wraz z Matyldą do zamku Czocha, wędrujemy po Sudetach, zwiedzamy Wambierzyce i pałac w Karpnikach.

A to wszystko autorka sowicie okrasza faktami z tego okresu – brak cukru, marzenie Polaków, czyli „maluch”, sklepy „Pewexu” gdzie można było nabyć towary tylko za dolary, wszechobecną cenzurę wtykającą nos we wszystkie teksty, nawet w katalogi wystaw. I tak dalej.

Wydawnictwo nie przyłożyło się do pracy, bo uważny czytelnik zauważy w tekście błędy literowe, ortograficzne i stylistyczne. I tak jak wspomniałam na początku przydałby się redaktor, aby trochę skondensować całość.

Poza tym książkę czyta się z przyjemnością, młody czytelnik pozna realia lat 70-tych XX wieku a starszy je sobie przypomni. Mieszczuch w wyobraźni powędruje po górach a niezwiązani z historią sztuki poznają losy niektórych obrazów.

Pigułki bez recepty

Alosza Awdiejew – Pigułki rozweselające. Zabawne powiedzonka ratujące przed smutkiem. Wydawn. MANDO 2019

WSTĘP: „Drodzy Czytelniczki i Czytelnicy! Proszę traktować ten zbiór powiedzonek jako swoją własność”

O autorze:

Alosza Awdiejew urodził się 18 lipca 1940 roku w Woroszyłowsku. Z wykształcenia jest filologiem i muzykiem. Do Polski przyjechał w 1967 roku. Obywatelstwo uzyskał dopiero w 1993 roku. Od 2005 roku jest profesorem nauk humanistycznych. Opublikował (oprócz prac naukowych) wspomnienia pt.: „Polak z wyboru”.

O książce:

„Pigułki” składają się z 18 rozdziałów poczynając od „Na dobry początek dnia” przez „Gdy dokucza ci bieda lub bogactwo” i „O sprawach łóżkowych” do „Na koniec dnia, by zasnąć z uśmiechem na ustach”.

Jednak w swoich wspomnieniach napisał: „Nie mam poczucia humoru. To znaczy mam w tym sensie, że potrafię odróżnić to, co jest śmieszne od tego, co śmieszne nie jest”.

Ze wstępu dowiadujemy się, że zachwyciła go umiejętność niektórych Polaków wyrażania myśli w sposób skrótowy i zabawy językowe. Zaczął więc zbierać wypowiedzi, według niego śmieszne, zabawne, które są językowymi wynalazkami i mają na celu rozbawienie odbiorców. Przeglądał różne zbiory aforyzmów i powiedzonek w języku angielskim i francuskim. Spisywał także te usłyszane u znajomych.

W pierwszym rozdziale zaleca zażyć pigułkę rozweselającą, tak jak na przykład:

„Prześladują mnie mądre myśli, ale ja jestem szybszy”.

Rano należy się umyć i ubrać a potem:

„Trzeba kochać życie i siebie samego” oraz mieć dystans do siebie i innych. Ach, jakie to trudne – prawda? To przeczytajcie i zapamiętajcie:

„Brzydota ma pewną przewagę nad pięknem – nigdy nie przemija”.

Aby być w dobrej kondycji trzeba się ruszać a według George`a Orwella „Sport jest zwykłą wojną bez strzelania”.

Lekarz Alzheimer w latach 1912-1915 mieszkał i pracował w niemieckim Wrocławiu czyli Breslau.

„Na grobie Alzheimera należy kłaść niezapominajki”. Zróbcie to jeśli będziecie we Frankfurcie nad Menem.

Warto tez pamiętać, że „Czas leczy, ale nie wszyscy doczekują się wyników”.

W książce znajdziemy też powiedzonka o alkoholu, mężczyznach i kobietach, kulturze, historii i polityce.

Warto chyba kupić kilka egzemplarzy, jeden zostawić sobie a z różnych okazji obdarowywać tą książeczką krewnych i znajomych, aby serwowali sobie zamiast prozacu czy alkoholu.

Na koniec:

„Bóg lubi głupich ludzi – tylu ich stworzył”. „Śmiech wydłuża życie ale skraca karierę”. Szczególnie śmiech z tych trzymających władzę. Jeśli o śmiech idzie to moim ulubionym cytatem jest „Śmiech odkurza znużone półki naszych dni” – J. Carroll „Czarny koktajl”

Kobiety w historii

Morato Cristina – Królowe przeklęte.  Wydawn. Świat Książki 2016

WSTĘP: „Książęta i księżniczki są po prostu niewolnikami swojej pozycji, nie mogą ulegać skłonnościom serca”

O autorce:

Cristina Morato urodziła się w 1961 r. w Barcelonie. Studiowała dziennikarstwo na Uniwersytecie Nauk Informacyjnych. Przez wiele lat była reżyserką telewizyjną i reporterką wojenną. W 2000 roku porzuciła to zajęcie, aby podróżować. Od 20 lat jeździ po świecie zwłaszcza po Ameryce Łacińskiej, Afryce i Azji. Pisze książki o zapomnianych odkrywcach przeszłości i nietypowe biografie znanych kobiet.

Opublikowała: „Nieustraszeni i żądni przygód podróżnicy” (2001);  „Królowe Afryki” (2003); „Damy wschodu, wielcy podróżnicy po krajach arabskich” (200); „Captive In Arabia” (2009); „Divas Rebeldes” (2010);  „Reinas Malditas” (2014); „Divina Lola” (2017)

O książce:

Autorka wybrała sześć historycznych postaci kobiet i opowiedziała o nich tak, aby uzasadnić dlaczego uważa je za przeklęte choć z pozoru prowadziły życie lekkie, łatwe i przyjemne.

W tamtych czasach córki „Urodziły się by być posłuszne i w swoim czasie muszą się tego nauczyć”

Opowiada więc o cesarzowej Sissi, żonie Franciszka Józefa, który niby ją kochał ale liczył się tylko ze swoją matką i jej był posłuszny. Znalazłam kilka podobieństw w życiorysach Sissi i księżnej Diany – wyszły za mąż bardzo młodo, weszły w obce, nieprzyjazne środowisko, które zamiast im pomóc wiecznie je krytykowało, mężowie byli emocjonalnie niedojrzali i  – obie były wyższe od swoich mężów.

Dowiedziałam się, Maria Antonina miała krzywe zęby i zastosowano (już wtedy XVIII wiek) aparat prostujący. Ona też bardzo młodo weszła w obce i niechętne jej środowisko.

Krystyna Wazówna (to XVII wiek – Królowa Krystyna) borykała się ze swoją tożsamością płciową a „Wczesna śmierć ojca i niestabilność emocjonalna matki pozostawiły widoczne ślady w psychice Krystyny”.

Przy okazji dowiedziałam się, że nie tylko hitlerowcy rabowali dzieła sztuki w podbitych krajach.

Natomiast Eugenia de Montijo urodziła się w XIX wieku. Podobnie jak Sissi dużo podróżowała. Powiedziała: „Gdy miałam dwanaście lat  chciałam być aktorką. Nie miałam szczęścia – zostałam cesarzową”. Żyła bardzo długo ale niezbyt szczęśliwie. Dlaczego? Przeczytajcie. To akurat mniej znana postać z omawianych.

Królowa Wiktoria wydaje się z nich najszczęśliwsza – kochający mąż, spora gromadka dzieci, długie życie, wpływ na politykę nie tylko swojego kraju. A jednak przeklęta. Z ciekawostek – była przeciwniczką równouprawnienia kobiet i karmienia dzieci piersią.

Aleksandra Romanowa – żona cara Mikołaja II wydaje się najbardziej pasująca do tytułu książki. Także weszła w obce środowisko, które nie okazało jej wsparcia. Z ciekawostek – paliła francuskie papierosy.

To książka nie tylko o tych kobietach, bo autorka umieszcza je w  konkretnym kontekście politycznym, rodzinnym, majątkowym, obyczajowym. Opisuje zwyczaje panujące na królewskich dworach, stroje bohaterek,  zajęcia i charaktery. Czy można te kobiety uznać za „przeklęte”? Zdecydujcie sami.

Kawiarnia pełna zwierzeń

Ferenz Malwina – Życie pełne barw. Wydawn. Czwarta Strona, Poznań 2019

WSTĘP: „Trzeba grać takimi kartami jakie ma się w rękach”

O autorce:

 Malwina Ferenz urodziła się i mieszka we Wrocławiu. Pracuje w banku. Ma trzy córki. Mają w domu prac i rybki akwariowe. Od wielu lat interesuje się astronomią i uprawia fotografię mobilną. Swoje zdjęcia magicznego Wrocławia pokazuje na wystawach. Napisała m.in. „Szpital na peryferiach”; „Miłość z odzysku”; „Na miłość boską!”; „Poranki o zapachu kawy”

O książce:

Idąc ulicą Ruską we Wrocławiu parę osób skręca na podwórko i trafia do połączenia pubu z kawiarnią o nazwie „Neon Cafe”. Tłumu tam nie ma choć to blisko Rynku. Tam „zadyszany, zabiegany, wiecznie spóźniony Wrocław” a tu cisza, spokój i ktoś kto chce słuchać.

 Życzliwy i wysoce profesjonalny barman w lot odgaduje co klient lubi najbardziej. Podaje ulubione danie oraz napój i zamienia się w słuch.

Intymny klimat sprawia, że kawiarnia staje się jakby konfesjonałem choć właściwie nikt nie czeka na rozgrzeszenie.

Opowieści snuje dziewięćdziesięciolatka Eufrozyna, policjant z komendy przy ulicy Rydygiera, motorniczy Zenon, muzyk Adam i Ukrainka Elena. Panie są seniorkami, panowie w średnim wieku.

Mamy więc opowieść o miłości od pierwszego spojrzenia na zdjęcie z zegarami. O uzależnieniu od hazardu i zgubnych tego skutkach. Ale okazuje się, że czasem nie ma tego złego co by nas nie nauczyło czegoś dobrego. Bo porządny kopniak od losu pomaga niektórym zrozumieć o co  życiu chodzi. „Pokuta to najlepsze co może człowieka spotkać”.

Jeden z klientów trafił tutaj szukając jubilera. Chce kupić żonie prezent, bo po wielu latach zaszła w ciążę. Opowieść jest dość dwuznaczna, bo spod zwykłego życia dwojga wyłazi łeb węża kuszącego Ewę nie tylko jabłkiem ale i gruszką oraz brzoskwinią.

Autorka zamieściła w dwu historiach sporo tzw. „momentów”, czyli erotyki. Taki teraz mamy literacki klimat.

Jedna opowieść powinna mi się podobać najbardziej bo jest o kocie a raczej kotce imieniem Komenda. Narrator stracił żonę a znalazł zwierzątko i to dało mu chęć do życia. Zresztą nie tylko jemu. Czyli mamy felinoterapię. Niestety autorka tak bardzo manipuluje uczuciami czytelnika, że opowieść jest łzawa jak z taniego romansidła. Szkoda.

Bohaterowie mieszkają i pracują w różnych miejscach, więc poznajemy osiedla Nadodrze, Popowice, Stare Miasto i budynek Sky Towe.

Między tymi historiami autorka umieszcza swoje rozważania dotyczące Wrocławia, ocenia jego komunikację i zabudowania jednego z osiedli. Opisuje miasto jako żywy ludzki organizm, którego sercem jest rynek. Według niej to cielsko przecięte pięcioma rzekami. Nigdy tak o moim mieście nie pomyślałam. Ale gdybym była ptakiem to kto wie… Jest w tej książce też element magiczny więc jeśli lubicie  życzliwych ludzi oraz miejsca i realizm magiczny to polecam.

Spolszczony Rosjanin

Alosza Awdiejew – Polak z wyboru, czyli szczęśliwy Rosjanin nad Wisłą. Wspomnienia. Wydawn. WAM 2019

WSTĘP:  „Nie mam poczucia humoru. To znaczy mam w tym sensie, że potrafię odróżnić to, co jest śmieszne od tego, co śmieszne nie jest”.

O autorze: Alosza Awdiejew urodził się 18 lipca w Woroszyłowsku Stawropol). Z wykształcenia muzyk i filolog.

O książce:

Opublikowanych wspomnień znanych ludzi jest wiele. Sięgnęłam po tę książkę, bo autor wydal mi się bardzo interesującą postacią. To Rosjanin a od wielu lat mieszka w Polsce. Utytułowany pracownik naukowy z wieloma opublikowanymi pracami ale też czynny, występujący publicznie artysta.

Po przeczytaniu tych wspomnień wyobraziłam sobie, że autor po śmierci trafił do piekła gdzie Belzebub w postaci NKWDzisty powiedział:

Macie tu Awdiejew kartkę i długopis, opiszcie szczegółowo swoje życie. Bardzo dokładnie. Ale bez podważania dawnych sojuszów, obrażania swojej ojczyzny i bez sentymentów. Napiszcie kim byli wasi dziadkowie i rodzice oraz podajcie ich poglądy polityczne. Gdzie spędziliście swoje dzieciństwo i dlaczego w Mołdawii. Jakie szkoły i studia skończyliście. Z kim wasza matka miała drugiego syna i dlaczego wyszła drugi raz za mąż. Jaki był wasz ojczym, gdzie pracował i dlaczego umarł. Kim był wasz brat i co zrobił ze swoim życiem. W jaki sposób wykręciliście się od pójścia do wojska. Dlaczego wyemigrowaliście i czemu akurat do Polski. I nie wmawiajcie nam, że z powodu żony. Gdzie i kogo w swoim życiu spotkaliście, z kim piliście wódkę. Nie piszcie dlaczego – my wiemy. Gdzie pracowaliście w Rosji i w Polsce, i dlaczego właśnie tam. I kto wam dał stypendium. Za jakie zasługi. Kim były wasze żony i dlaczego aż trzy razy żeniliście się. Ile macie dzieci i co teraz robią. Opiszcie swoje badania naukowe i podajcie jakie prace dzięki nim powstały oraz z kim na uczelni współpracowaliście – konkretnie po nazwisku Awdiejew! Nieważne, że nikt nie zrozumie opisów waszych badań. My mamy wielu specjalistów, już oni sobie z tym poradzą.

Wyliczcie dokładnie gdzie byliście za granicą, co tam robiliście i dlaczego. No i skąd wzięliście pieniądze na wybudowanie domu, komu daliście łapówki i w jakiej wysokości. Ile Wam płacą za występy i dlaczego tak dużo. Czy wiecie, że robotnika w Rosji nie stać na swój dom, auto i wyjazdy za granicę?! Co wam się tak bardzo podobało w tej „Piwnicy pod Baranami”. Jakie barany tam były. Kto je hodował i czy to było legalne. Kto je karmił i strzygł.

Autor bardzo się starał dobrze wykonać swoją pracę. Ale są w książce fragmenty, przeważnie wyróżnione czerwoną czcionką w których Awdiejew wymyka się poleceniom diabla. Oto niektóre z nich:

„Literatura w Rosji była sumieniem ludzi myślących i gdyby oceniać Rosjan jedynie po tym, co napisali, można by dojść do wniosku, że jest to kraj chodzących aniołów i geniuszy”

„Rolą błazna jest wyzwalanie od zapętlonego myślenia. Czyli łamania stereotypów”.

„Indywidualizm w Rosji jest tępiony, bo wywołuje dysonans poznawczy, który uderza w wyobrażenie o tym, jakie ma być państwo. Dobra jest władza, która trzyma ludzi za mordę”.

„Prawdziwy humor jest zawsze podszyty smutkiem”.

„Dążę do radości a smutek sam przychodzi”.

Na koniec pozytywnie o nas Polakach, książkę wydano w 2019 roku, więc pisana o wiele wcześniej:

„Zadziwiające, że Polacy w trudnych chwilach nie tracą poczucia humoru i starają się wzajemnie pocieszyć. Jest to wspaniała cecha narodowa, która wróży dobrą przyszłość temu narodowi, bo humor to najmocniejsza broń przeciw głupocie, najcięższej chorobie w polityce”.