Wirus zdołowany (cz. 92)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

***********************************************************

Smutna Helena, smutna Aldona, smutni uczniowie i nauczyciele, smutny kraj. Za to wesoły premier, Wuc i reszta trzymająca władzę.

Na FB ogłoszono konkurs na najgorszych członków Rady Ministrów, oto wyniki:

Jarosław Kaczyński – Naczelnik, słońce narodu, ale hobbystycznie też wicepremier, a przede wszystkim premier; osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo (przynajmniej wedle powołania), którego bezpieczeństwa broni podczas protestów połowa zasobów policyjnych z okolicy

Przemysław Czarnek – minister oświaty i oświecenia, znany przede wszystkim ze swojego umiłowania do cnót niewieścich i słów o tym, że „ci ludzie nie są równi ludziom normalnym”; zna się na jądrach i rozszczepianiu

Zbigniew Ziobro – najbardziej irytująca cyfra; twarde jądro polskiej suwerenności; wobec dylematu: opuścić rząd vs. opuścić Unię nie miałby wątpliwości.

Temu ostatniemu stacja TVN dala pstryczka w kłamstwa, które opowiadał na konferencji prasowej. I bardzo dobrze.

Środa 8 września była bardo słoneczna, więc w ramach spaceru Helena z pomocą Aldony zaniosły do sklepu dobroczynnego niepotrzebne im rzeczy, własne i znalezione przez duet EdWac.

Przeszły też na Nadodrze, bo dowiedziały się, że otworzono, po remoncie,  dużą Biedronkę. I przekonały się, że zrobiono to przedwcześnie. Na salach chaos, pracownicy  obłędem w oczach rozkładają towar, głos z sufitu namawia, aby skorzystać z szalonej promocji, czyli kupowania czterech produktów. Miało być dobrze a wyszło jak zwykle. Przeszły więc do sklepu „Kolor Zielony”, bo usłyszały, że działać będzie tylko do końca września, co je zmartwiło. Z półeczki „daj niepotrzebne – weź przydatne” zabrały książki, które po przeczytaniu przekażą dalej.

Wacek pomyślał, że zacznie naśladować Helenę w piciu hektolitrów melisy, bo przeczytał, że pracownik TVP zaproponował, aby Polska wysłała do Brukseli 12. Dywizję Zmechanizowaną, żeby wytłumaczyła Komisji Europejskiej jakie jest polskie stanowisko w sprawie straszenia, kar i wstrzymywania środków dla Polski. Bo przez Niemcy przejdą w jeden dzień.

– O, mój borze szumiący! Spuść bombę na tę i wszystkie inne, głupią trąbę – podsumował. Kolejny debil nad debilami.”Mein Kampf” się naczytał i zaczadził treścią.

Dobiła go informacja Kancelarii Prezydenta, że tenże lecąc na Węgry wylądował w Bukareszcie i spotkał tam Orbana.

– O, czyli Rumuni białoruskim sposobem zmusili samolot do lądowania. A Orbana spili, porwali i Dudzie dostarczyli. No, co to się dzieje, co się dzieje, panie dzieju. Melisa mi nie pomaga, chyba zacznę coś wciągać. Pamiętam ze „Strasznego dworu” taką radę: zażyj tabaki.

Wpiszę w Internet pytanie gdzie ją można nabyć. Będę tabaczarzem albo tabacznikiem. I nie będę zatruwał innych tylko siebie.

Chwilę później.

– O kurczę, Duda dostał od Węgrów „Wielki Krzyż z Łańcuchem i  Złotopromienną Gwiazdą Węgierskiego Krzyża Zasługi”. Jedno odznaczenie i dwa krzyże. Ciekawe czym się odwdzięczy? Długopisem? Trzymający naszą władzę powinni ustanowić „order wstecznictwa i machlojstwa”.

A w Świdnicy Maciej W. prokurator pod wpływem procentów biegał po mieście golusieńki. No przecież jest upał, więc o co chodzi? Ma przecież prawo być naturystą. Może dzięki temu dostanie awans i zacnie pracować w budynku Prokuratury Krajowej, zakupionym za 136 milionów a remont kosztował 34 miliony. Tam to sobie będzie latać nago do woli. W godzinach pracy i poza nimi. Bo prawda jest naga tak jak ten król i cały PiS. Ale tylko nieliczni to widzą. Objawienie jej zaczęło się od Świdnicy. Inne miasta zazdroszczą i czekają na bieg swoich prokuratorów, sędziów i adwokatów a nawet notariuszy. Biegnijcie, prawnicy, biegnijcie.

Wysoka temperatura rzuciła się na łeb złodziejowi auta na stacji benzynowej gdy właściciel płacił za benzynę. W aucie był doberman ale nie zagryzł złodzieja.

– Jednak szkoda, że go choć troszkę nie potarmosił – pomyślał Wacek.

Dziennikarka zapytała premiera – Pinokia ile kosztuje bochenek chleba, w odpowiedzi usłyszała bełkot o doli chłopa polskiego, czyli świetnie, że rosną ceny bo rosną ceny skupu. I, że rząd szaleńczo oraz opętańczo dba o dobrostan emerytów.

Słysząc to  Helena dostała nerwowego chichotu a potem czkawki.

Przeszła do kuchni, napiła się wody i postanowiła upiec muffinki.

A Wacek zaczął cichutko bluzgać po wiadomości, że Suski w Radomiu powiedział: Polska walczyła z okupantem niemieckim, rosyjskim a tera będzie z brukselskim.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel po 16 latach odchodzi ze stanowiska i z pożegnalną wizytą odwiedza różne kraje. Była w Polsce, a PAD – prezydent długopis wyjechał, na narty śnieżne czy wodne – nieważne. Nie zdążyli przygotować mu przemówienia czy bał się,  że TVN, tak jak Ziobrze, przerwie transmisję i sprostuje kłamstwa? Za to Krzywousty, jak zwykle, plótł jak Piekarski na mękach.

– Współczuję tłumaczowi – powiedziała Aldona. Przekładać tę paplaninę to nie lada zadanie. Powinna to robić Agata Duda.

– No i  dzisiaj jest 20 rocznica ataku terrorystycznego na World Trade Center – dodał Edek głaszcząc Pana Kota.

– Ziemia to nie jest ani miłe ani bezpieczne miejsce – stwierdziła kobieta  szyjąc na maszynie kolejną torbę  z dżinsów znalezionych przy śmietniku lub kupionych na wyprzedaży w lumpexie.

– A my nie mamy wyboru, nie możemy polecieć na inną, lepszą planetę.

– I nie wiadomo czy taka jest we wszechświecie. Może jesteśmy sami?

Dyrektor szkoły w Krakowie wezwał na przesłuchanie rodziców ucznia niechodzącego na religię. A co na to Konstytucja i wolność wyznania? Nic, bo dyro wie lepiej. Powstał już mem: na fotelu siedzi kościotrup i podpis: dyrektor czekający aż przyjdę i wyjaśnię, dlaczego moje dziecko nie chodzi na lekcje religii.

Napisane 8 –13 .09.21 r.

Wirus wstydu (cz. 91)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję date napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

***************************************************************************

Początek września nie przyniósł poprawy sytuacji międzynarodowej i krajowej.

Aldona zaprosiła panią Helenę na herbatę z drożdżówkami i plotkami.

– Jak pani myśli, czy ukarzą tych policjantów, którzy zabili 25 – letniego chłopaka w Lubinie?

– A ukarali  za zabitego w 2016? – odpowiedziała retorycznie seniorka.

– Czy wie pani, że przed liceum ogólnokształcącym w Częstochowie demonstranci przy dźwiękach „Wolność kocham i rozumiem” wykrzykiwali do marszałkini Witek: „Oszustka! Będziesz siedzieć! Zawsze będziesz szła sama!”

– Kto zasłużył ten ma. Wszyscy z PiS trzymający władzę powinni na długie lata wylądować w więzieniu, gdzie będą wykonywać najcięższe i najbrudniejsze prace. No i powinni skonfiskować im majątki, nawet te przepisane na rodzinę.

– Popieram z całego serca.

– A co myślisz o stanie wyjątkowym na naszej wschodniej granicy?

– Według mnie to przygotowanie do takiego w całym kraju, bo zbliżają się a oni wiedzą, że przegrają. I zrobią wszystko, aby wyborów nie było.

– No i dzięki tym typom funduszy europejskich dla Polski nie będzie, bo łamią konstytucję.  Ziobro plecie o szantażu a Pinokio, że nikt (znaczy UE) nas nie będzie pouczał czym jest demokracja i praworządność, bo Polska ma  długoletnią i szlachetną historię walki tradycję walki  wszelkimi rodzajami despotyzmu i totalitaryzmu.

– A ratownicy medyczni gremialnie strajkują, bo posłowie ciągle sobie podwyższają pobory mając innych w pogardzie. Przez tych hm hm zginał 10-latek, który spadł z drabiny na lekcji wf-u. Nie było karetki więc ściągnięto helikopter z sąsiedniego województwa ale było za późno. Pamiętam jak w podstawówce spadła na podłogę duża siatka zabezpieczająca okno. Na szczęście nikomu na głowę i nie było ofiar.

– No przecież rząd się sam wyżywi i uzdrowi.

– I nie jest to dobra wiadomość.

Obie panie siedziały ze smutnymi minami. Pan Kot Darek obudził się, przeciągnął, wylizał ogonek i podszedł do Aldony.

– Miau – powiedział.

– Chce jedzenia czy głasków? – zapytała Helena.

– Najpierw jedzenia, potem drapania po główce i miziania a na koniec głowy mu nie zawracania bo czeka na Edka.

– I jak mu idzie wyprowadzanie psów?

– A wie pani, że dobrze? Rano chętnie wstaje, nie marudzi, opowiada co i kogo spotkali po drodze, jaką kupkę który zrobił, gdzie są najlepsze tereny spacerowe.

– Czyli zmienił się na lepsze?

– Odrobinę ale tak.

– Ruch na świeżym powietrzu i pieniądze dobrze mu zrobiły. Byle mu palma ważności nie odbiła, bo tak bywa z tymi, którzy długo byli w życiowym dołku.

– A widziała pani mural w Opolu przedstawiający Krzysztofa Krawczyka?

– Nie, śliczny jest?

– Bardzo, wygląda jak Pablo Escobar, słynny handlarz narkotykami i żeby nie było co do tego wątpliwości dodano mu palmy i słońce.

– Może dlatego, że mu na starość odbiła religijna palma?

– Ha, ha, ha – nie zapytano autora co miał na myśli. Skiba na facebooku zasugerował, ze malarz jest fanem pewnej gry komputerowej i stąd ta estetyka. No i piosenkarz przyznał się, że używek sobie nie  żałował a nawet był uzależniony.

– Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze – ktoś z krewnych i znajomych królika musiał zarobić.

– Tak jak wszyscy piosenkarze, niby oburzeni postępowaniem PiS ale dla kasy występowali na festiwalu w Opolu.

– Oprócz Beaty Kozidrak, którą złapali jak prowadziła auto pod dużym wpływem procentów.

– Zapomniała o hasełku: „Piłeś – nie jedź”.

– Pewnie niedługo opolanie doczekają się muralu z Edytą Górniak.

– Spodziewam się, że będzie na nim płaska Ziemia i przekreślona strzykawka.

– Są nie za mądrzy ludzie, którzy powinni tylko wykonywać swój zawód a poza tym milczeć.

– Tylko kto ich do tego zmusi, przecież oni są przekonani, że mają rację.

– I to jest ten największy kłopot, że głupcy nie mają wątpliwości.- Za to w Tychach jest całkiem przyzwoity mural przedstawiający Rydla. Ktoś skomentował – udany bo nie na zlecenie PiS-u.

– I pewnie miał rację.

Napisane 3.09 – 6.09.2021 r.

Wirus honoru (cz. 89)

Kolejne odcinki będę teraz dodawać w soboty, bo czas akcji prawie dogonił realny. Pod każdym tekstem podaję datę napisania. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. Co drugi poniedziałek dodam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń. Miłej lektury 🙂

****************************************************************

–  Co może zastąpić honor?

– Honorarium.

To krótki opis sposobów na posłów przekupywanie i zgodne z PiS-em głosowanie.

Rząd polski szalenie pomógł uciekającym z kraju przed talibami Afgańczykom – mogą odebrać 100 wiz. W Delhi – Indie, czyli w odległości 1000 kilometrów.

A na granicy polsko – białoruskiej w krzakach, 50 kilometrów od Białegostoku koczuje 32 Afgańczyków  i Irakijczyków, w tym 5 kobiet i dzieci (najmłodsza ma 15 lat), bez dachu nad głową. Jedzenie i picie dostarczą im mieszkańcy okolic ale nie zawsze strażnicy na to pozwalają. Jedna rodzina jest z kotem. Fundacja Ocalenie przekazała im śpiwory i namioty. Uciekinierów pilnuje  straż graniczna, która potrafi zagłuszyć próby porozumienia przez tłumaczkę. Władza chwali się  ogrodzeniem z drutu kolczastego. Na który jest parę sposobów: zbite deski na kształt drabiny, gruba kurtka, gałęzie i hyc. Premier powiedział, że ich nie wpuści, bo zaraz nasz kraj zaleją tłumy uchodźców.

– A może wystarczy, aby granicę szczelnie otoczyć portretami Wuca, Terleckiego, Pawłowicz, Macierewicza i innych piękności to uchodźcy z krzykiem uciekną? – pomyślał Wacek.

Nie dopuszczono do chorych na granicy polskiej lekarki.

Niektórzy  mówią, że to robota Łukaszenki, który w ten sposób walczy Unią Europejską. To taka wojna hybrydowa, czyli bez wypowiedzenia, za to prowadzona w rozmaity sposób, aby pognębić przeciwnika.

W TVN24 Frasyniuk powiedział:

Patrzę też z niepokojem na tę arogancję, chamstwo, prostactwo. Szczerze mówiąc, słowo „żołnierz” jest upokarzające dla tych wszystkich, którzy byli na misjach polskich poza granicami, bo ja mam wrażenie, że to jest wataha. Wataha psów, która otoczyła biednych, słabych ludzi”.

Dodał również: „Tak nie postępują żołnierze. Śmieci po prostu. To nie są ludzkie zachowania – trzeba to mówić wprost. To antypolskie zachowanie. Ci żołnierze nie służą państwu polskiemu, przeciwnie – plują na te wszystkie wartości, o które walczyli pewnie ich rodzice albo dziadkowie”. 

A wystraszony walką o przedłużenie koncesji TVN odciął się od tej wypowiedzi. Wstyd!

Wisława Szymborska „Jacyś ludzie”

Ja­cyś lu­dzie w uciecz­ce przed ja­ki­miś ludź­mi.

W ja­kimś kra­ju pod słoń­cem

i nie­któ­ry­mi chmu­ra­mi.

Zo­sta­wia­ją za sobą ja­kieś swo­je wszyst­ko,

ob­sia­ne pola, ja­kieś kury, psy,

lu­ster­ka, w któ­rych wła­śnie prze­glą­da się ogień.

Mają na ple­cach dzban­ki i to­boł­ki,

im bar­dziej pu­ste, tym z dnia na dzień cięż­sze.

Od­by­wa się po ci­chu czy­jeś usta­wa­nie,

a w zgieł­ku czy­jeś ko­muś chle­ba wy­dzie­ra­nie

i czy­jeś mar­twym dziec­kiem po­trzą­sa­nie.

Przed nimi ja­kaś wciąż nie tędy dro­ga,

nie ten, co trze­ba most

nad rze­ką dziw­nie ró­żo­wą.

Do­ko­ła ja­kieś strza­ły, raz bli­żej, raz da­lej,

w gó­rze sa­mo­lot tro­chę ko­łu­ją­cy.

Przy­da­ła­by się ja­kaś nie­wi­dzial­ność,

ja­kaś bura ka­mien­ność,

a jesz­cze le­piej nie­by­łość

na pe­wien krót­ki czas albo i dłu­gi.

Coś jesz­cze się wy­da­rzy, tyl­ko gdzie i co.

Ktoś wyj­dzie im na­prze­ciw, tyl­ko kie­dy, kto,

w ilu po­sta­ciach i w ja­kich za­mia­rach.

Je­śli bę­dzie miał wy­bór,

może nie ze­chce być wro­giem

i po­zo­sta­wi ich przy ja­kimś ży­ciu.

Posłanka z Ołbina Klaudia Jachira  zebrała, od ludzi, wiele różnych darów dla uchodźców na granicy. No i nie pozwolono ich przekazać.

– To w  imię miłości bliźniego – pomyślała Helena zniesmaczona. Melisa zaparzona w kubku już stała przeznaczona na takie okazje.

Jachira powiedziała też, że Polacy pomagają  teraz uchodźcom jak kiedyś Żydom. Ma rację, jedna Sendlerowa i jej współpracownicy to mało w stosunku do ilości szmalcowników, bezinteresownych i interesownych donosicieli. Posłanka za te słowa będzie odpowiadała przed komisją etyki.

Póki co buduje się zasieki na granicy polsko – białoruskiej, a w planach jest ponad 400 kilometrowy mur. Pójdziemy tym samym w ślady Węgier i Grecji, które mają na granicach wysokie płoty.

W Pszczynie, na starówce,  zawieszono nad ulicą 287 kolorowych parasolek co nie spodobało się radnemu z PiS, bo według niego, jest to propagowanie ideologii Lgbt.

– Im to się wszystko z jednym kojarzy – powiedziała Aldona nastawiając zupę z porcji rosołowej indyczej i jarzyn.

– Pójdę do Klubu Pod Kolumnami na darmowe zajęcia przerabiania odzieży, może czegoś nowego się nauczę – poinformowała Edka.

– To przerób pisowskich polityków na normalnych ludzi – zaproponował Edek.

– Ty, dowcipniś, sam ich przerób. Z pomocą Darka, oczywiście.

– On to najwyżej może ich podrapać.

– Byle do krwi, najlepiej ostatniej – zaproponowała krwiożerczo kobieta obierając warzywa.        Napisane 17.08. – 08. 2021 r.

Wirus wolnych mediów (cz. 87)

Kolejne odcinki będę dodawać w soboty, bo czas akcji prawie dogonił realny. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. Co drugi poniedziałek dodam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń. Miłej lektury 🙂

******************************************************************

10 sierpnia protestowano w Warszawie przed Sejmem oraz w wielu innych miastach przeciwko zamachowi na TVN24. To media mają kontrolować władzę a nie władza media. Kaczyński chciałby być jak Putin ale kudy mu do niego. Podobni są tylko w dążeniu do ubezwłasnowolnienia obywateli i  mediów oraz zachłanności na kasę.

TVN24 to największa amerykańska inwestycja w Polsce.

Premier krzywousty zdymisjonował Gowina, szefa partii „Porozumienie”, z funkcji wicepremiera, ministra rozwoju, pracy i technologii. Zarzucają mu, że sabotował prace rządu. Pewnie rzucał sabotami. Ciekawe skąd je miał – czyżby z Holandii? Saboty (chodaki) były produkowane z jednego kawałka drewna, tak aby pasowały na stopę. Mogły być pełne lub bez pięty. Zwykle robiono je z  przez rok wysuszonego drewna bukowego.

W XIX wieku istniały dwa rodzaje francuskich sabotów:

– wielkie, toporne, robione z drewna wierzbowego lub topolowego, noszone przez biedotę, wypełniano je czasem słomą lub sianem, aby górna część nie obcierała stopy,

– zgrabniejsze, z drewna bukowego, orzecha włoskiego, brzozowego, jesionowego, czasem osikowego; wypolerowane, często ozdabiane skórą, futerkiem, bogato rzeźbione, noszone przez zamożniejszą ludność.

Saboty, chodaki, drewniaki kojarzy się głownie z Holandią. Do dzisiaj są one tam wytwarzane – około 3 milionów rocznie. W 1997 roku dostały certyfikat Unii Europejskiej.

W okresie staropolskim szlachta nosiła buty z cholewami do których wsypywano pociętą słomę zwaną sieczką jako ochronę przed przepoceniem obuwia. Wieczorem wypełnienie wysypywano. Biedniejsi nosili buty z niskimi cholewkami i wkładali do nich słomę.

Słoma z butów wychodzi wszystkim pisowcom.

Kukiz już czeka w blokach startowych? Poprzednio zdymisjonowano wiceministrę Annę Kornecką za skrytykowanie nowego, debilnego pomysłu rządowego o nazwie Nowy Ład. No, jak śmiała.

– Zostaliśmy wypchnięci ze Zjednoczonej Prawicy – stwierdził wyrzucony.

Edek i Wacek w czasie wędrówek po podwórkach spotkali kobietę wyrzucającą kilka worków odzieży, parę torebek, wieszaki i włóczkę, do pojemników. Zapytali dlaczego nie zaniesie tego do sklepu dobroczynnego

– Bo nie chce mi się tego prać – usłyszeli.

Co mogli to zabrali i przekazali, aby rzeczy te dostały nowe życie, a przy okazji pomóc w utrzymaniu schroniska dla bezdomnych. Przy okazji dowiedzieli się, że rzeczy przyjmowane są tylko w poniedziałki, wtorki i środy.

– Niektórzy kompletnie nie potrafią myśleć ekologicznie i społecznie – westchnął Wacek.

– A bo ty zawsze musisz nam dodać roboty – powiedział Edek układając odzież na przyczepce. Było brać tylko to co się nada do sprzedania a resztę olać.

– Uważaj żebym ja ciebie nie olał.

– Dobra, dobra, już nic powiedzieć nie można? Zdymisjonujesz mnie jak Wuc pana G?

– Ha, ha, ha – uważasz się za ministra?

– Jeśli ty za premiera to tak.

– Zastanowię się z tym premierostwem. Jakoś nie mam w kraju dobrego wzorca.

– Za mało kłamiesz?

– To też, no i nie noszę okularów, nie jestem krzywousty, nie mam żony i majątku, żeby go na nią przepisać.

– Kiepsko – podsumował Edek upychając pozyskane rzeczy.

– Ja nie żałuję. Być takim okazem  to trzeba mieć miedziane czoło i kompletny brak sumienia.

Kolejny raz marszałkini Witek nie uznała wyniku głosowania w sprawie lexTVN. Skojarzenia z filmem „Lot nad kukułczym gniazdem” cisną się same. Tam tez było głosowanie i jego anulowanie. Tyrania, despotyzm, zamordyzm, jedynowładztwo są tuż, tuż. A związane z tym „ścieżki zdrowia” już mamy na protestach. Więzienia się zapełnią opozycjonistami a przestępcy, złodzieje, pedofile, czarna i różowa mafia będą rządzić.

Jan Kochanowski „Odprawa posłów greckich”: „O nierządne królestwo i zginienia bliskie, gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość ma miejsce, a wszytko złotem kupić trzeba”.

Ostatnio przekupiony został Kukiz – szmata a nawet ściera a nie polityk.

 A na facebooku wierszyk Danuty Bojarskiej:

Cóż ci się stało prezesie?

Coś tam wyziera zza płota?

Do okna znowu cię niesie?

To ja, twa chamska hołota.

Czemu się znowu od rana

Kryjesz przede mną jak zbój?

Prawda już chyba jest znana:

Twój strach jest większy niż mój!

Skąd te sejmowe histerie?

Łapki machają jak wiatrak,

zniewag zapasy w rezerwie

„goryli” spora gromadka.

Gdy pokazują wieczorem

twą furią skrzywioną twarz

wiem, że choć jesteś potworem

twój strach jest większy niż nasz.

Niech strach ten cię nie opuszcza,

niech będzie przy tobie w snach

i młodym świtem niech puszcza

oko do ciebie ten strach.

Niech ci się stale wydaje,

Że z procy do ciebie mierzy,

bo tobie i twojej zgrai

ten strach się po prostu należy. 

Napisano 10.08 – 12.08.2021 r.

Wirus nieładu (cz. 74)

Przez jakiś czas będę tu w każdą sobotę i środę umieszczać kolejny odcinek „Wirusa”. Pod każdym jest data napisania, bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W niektóre poniedziałki będzie tu recenzja książki, inne opowiadanie lub prywatna opowieść. Miłej lektury 🙂

**********************************************************************

W niedzielę 16 maja cała Polska świętowała z powodu kolejnych obietnic „słońca narodu” w postaci programu gospodarczego o nazwie „Polski Ład”. Są to cuda na kiju oraz obiecanki – cacanki a głupiemu narodowi radość. „Las codziennie się zmniejszał ale z uporem głosował na siekierę bo miała trzonek z drewna”.

– Skąd wezmą na to pieniądze? – zastanawiał się Wacek ciągnąc za ucho.

– I znikąd nadziei – stwierdziła Helena pijąc melisę.

– To jakiś koszmar, jak uważasz? – zapytała Edka Aldona szorując przypalona patelnię na której mężczyzna jej życia nieudolnie prażył słonecznik.

– Marzy mi się wirus mądrości, który powinien dopaść prezesa, premiera i cały PiS oraz jego wyborców – błysnął inteligencją Edek.

– Chyba zażyłeś ginkofar, że tak mądrze mówisz – zażartowała kobieta ciągle szorując.

– Nie muszę, sam z siebie taki jestem – obruszył się pan domu i kota.

– Tylko często o tym zapominasz – nie odpuściła Dona.

Edek podszedł do śpiącego Darka, pogłaskał go i powiedział:

– Ty to masz dobrze.

Kot podniósł główkę, zastrzygł uszkiem, machnął ogonkiem i ułożył się ponownie do snu.

Wacek obdzwonił rodzinę i znajomych mówiąc:

– Budujemy dom! Postanowiłem.

– Tato, zwariowałeś? – zaniepokoiła się Kasia.

– Jasne, jestem za – poparł pomysł Edek.

– Żarty sobie robisz – stwierdziła Aldona.

– Ha, ha, ha. A kupiłeś już działkę pod budowę i zebrałeś wszystkie pozwolenia? – realistycznie zapytała Helena.

– No przecież trzymający władzę ogłosili, że nie potrzeba pozwoleń. To wybudujemy domek na waszym lub naszym podwórku.

– A pieniądze na materiały zebrałeś?

– Furda pieniądze. Ludzie wyrzucają mnóstwo mebli, opony, okna, drzwi, sedesy to pozbieramy i zbudujemy. Gdziekolwiek i jakkolwiek.

– Widzę, że zaszkodziło ci słuchanie nierządnych przemówień. Zrób sobie przerwę. Może pojedziesz ze mną na Karłowice?

– Chętnie ale po co?

– Do znajomej, obiecała mi podarować melisę i oregano w doniczkach, wykopane z ogródka. A ja jej zawiozę szczepki geranium.

– Oooo, to nie trzeba będzie już kupować melisy tylko ją pielęgnować – ucieszył się Wacek

– No, właśnie. I zaproszę was kiedyś na pizzę posypaną oregano. Jadłam już ze szpinakiem więc i to ziółko pewnie się nada.

Pojechali więc najpierw autobusem na plac Kromera a potem następnym prawie pod dom ziołowej ofiarodawczyni.

Na furtce zobaczyli tabliczkę z zabawnym napisem: „Uwaga! Dobry pies ale ma słabe nerwy”.

I okazało się, że w domu są trzy koty (w tym czarny) a jeden z nich jest wybornym łowcą szczurów.

Gospodyni poczęstowała gości zieloną herbatą i ciasteczkami. Pijąc i zagryzając podziwiali naturalność ogrodu – żadnych grządek pod sznurek za to trawa i pełno stokrotek. Po obu stronach krzewy bzu czyli lilaka. Za to zza płotu słychać było warkot kosiarki. A pod murem z ziemi wystawała rura. Okazało się, że to wentylacja prowadząca do poniemieckiego schronu, dzisiaj zapadniętego.

Porozmawiano o aktualnych wydarzeniach zgadzając się w opinii o trzymających władzę i ich poczynaniach oraz pomysłach. Pożartowano o czipach zainstalowanych w ich ciałach za pomocą szczepionki.

Na koniec dotlenieni i zadowoleni goście zapakowali do toreb zioła i czosnek niedźwiedzi.

– Nie mamy tęczowych toreb z Ikei – zmartwił się Wacek.

– Podejrzewam, że po tym jak Dobromir Sośnierz oświadczył, że nie będzie niczego kupował u tych strugaczy mebli wszystkie wyprzedali – przypuściła seniorka.

– To się im przysłużył. Powinni mu jedną podarować i napisać list dziękczynny.

– Jak to dobrze, że na dworze już nie trzeba mieć na sobie maseczki – westchnęła Helena zmierzając w stronę przystanku autobusowego.

– Oj tak ale nie będę teraz mógł udawać, że nie poznaję jednej zołzy plotkary – dodał Wacek.

– W razie czego mów, że masz silną zaćmę a terminy na jej usunięcie są bardzo odległe.

– To świetny pomysł, zastosuję go – ucieszył się towarzysz wyprawy.

Siedząc na ławce pod wiatą powiedział ciągnąc się za ucho:

– Martwię się o Adasia.

– A co się stało? Zachorował?

– Na szczęście nie ale ten „nowy (nie)ład” zakłada duże zmiany w programie szkolnym.

– Chwalącym PiS?

– I jego rządy, i żołnierzy wyklętych, wszystkich, a przecież powojenne podziemie to nie sami patrioci ale i bandyci. No i totalne potępienie Unii Europejskiej.

– To trzeba będzie, jak za słusznie minionego ustroju, korygować to edukacją domową. Ale kasę od Unii to chętnie biorą.

– Oj, chętnie i to bardzo – westchnął Wacek.

Napisane 17 – 19.05. 2021 r.

Wirus wiosenny (cz. 72)

Przez jakiś czas będę tu w każdą sobotę i środę umieszczać kolejny odcinek „Wirusa”. Pod każdym jest data napisania, bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W niektóre poniedziałki będzie tu recenzja książki, inne opowiadanie lub prywatna opowieść. Miłej lektury 🙂

***************************************************************************

– Pani Heleno, jak się pani czuje? Czy czegoś może pani potrzebuje? – zapytał Wacek.

– Dziękuję, że dzwonisz. Odbierz, proszę, z przychodni receptę na moje leki. Powinna już być w rejestracji. I wykup leki. A czy masz pieniądze?

– Obok przychodni jest apteka, zapytam ile będą kosztować. Może mi wystarczy, a jeśli nie to pożyczę od Kasi. Będę miał pretekst do odwiedzin. I zapytam o  tego jej „dobiegacza” Mietka.

– Pozdrów ją ode mnie.

Wacek najpierw odebrał receptę i wykupił leki. Potem wstąpił do córki.

Kasia akurat szykowała kolację, więc Wacek został poczęstowany kanapką z nowalijkami. Adaś usadowił się na kolanach dziadka. Po kolacji poszedł do swojego pokoju.

– Tato, słyszałeś, że papież Franciszek naraził się polskim władzom? Prokuratora Rejonowa zbada czy nie obraził uczuć religijnych Polaków.

– No bo nie skonsultował z naszymi czy może, molestowanemu w dzieciństwie gejowi powiedzieć: „Juanie Carlosie, to, że jesteś gejem, nie ma znaczenia. Bóg kocha cię takiego, jakim jesteś. Papież również cię kocha. Ty także powinieneś kochać siebie i nie martwić się tym, co mówią ludzie”.

Słowa „Bóg cię kocha takiego, jakim jesteś” umieścili na tęczowym transparencie dwaj mężczyźni. I jest okazja do pokazania kto ma rację i jest lepszym chrześcijaninem.

– Ocean głupoty jaki się wylał na nasz kraj jest niezmierzony i tak jak one zaśmiecony – stwierdziła Kasia.

– A propos śmieci, ktoś znalazł dawno temu napisaną karteczkę (pisownie oryginalna):

„Jak dorosne zostane prezydętem bo prezydęt nic nie musi robić oprucz że czasem gada głupoty, których nikt nie rozumie. Troche się boje że jestem za mądra na takie rżnięcie głupa ale sprubuje”.

– I co? Została nienażartą posłanką a potem sędziną trybunału nie konstytucyjnego czy premierką z obory?

– No właśnie nie wiadomo bo nie podpisała tego wyznania – powiedział ojciec.

– To mały pikuś, panem niePikusiem jest sprawa dotacji z UE i dogadanie się PiS z Lewicą. Zdania są podzielone: Lewica zdradziła, bo PiS i tak ukradnie tę kasę i obywatele figę z makiem, a nawet bez, skorzystają; dobrze zrobiła, bo jednak to duże pieniądze i kraj zyska.

– To się okaże ale czarno widzę.

– Dodatkową atrakcją jest wymiana naczelnych redaktorów w dziennikach przejętych przez Orlen.

– Oczywiście na mniej kompetentnych ale za to posłusznych.

– Oczywiście.

Zamilkli, bo cóż po słowach w obliczu takich nagich faktów.

”Głupota jest brzydotą psychologiczną” Aldous Huxley

Tegoroczna majówka zachęcała raczej do siedzenia w domu niż grillowych szaleństw. Szczególnie we Wrocławiu. Wacek wywiesił małą flagę co nie oznaczało, że  jego patriotyzm jest tego rozmiaru.

Helena ze wstrętem wspominała przymus chodzenia na pochody pierwszomajowe, zarówno w szkole jak i w ramach obowiązku pracowniczego.

– Sztuczna i przymusowa to radość była z tego co nam urządziła  partia trzymająca władzę będąca na pasku Związku Zdradzieckiego – pomyślała. Strata czasu i energii. Jak ja nie znoszę tych durnych manipulacji. Ach, było, minęło. Pochodów na ulicach prawie nie ma za to są protesty i pałowania – westchnęła i otworzyła czytaną właśnie książkę.

Ambasada Polski w Pradze domaga się od czeskiego ministerstwa zdrowia, aby ograniczono dostęp Polek do aborcji. Czechy nie zamierzają podporządkować się temu absurdalnemu żądaniu.

Tylko dostępność i tylko tam? Powinni zażądać od każdego kraju na ziemi, aby je od razu, bez wyroku wsadzano do więzienia, torturowano  i w ciągu 24 godzin wykonano wyrok śmierci. Przecież tylko to zadowoliłoby zakompleksiałych mężczyzn trzymających władzę.

Z okazji 3 maja prezydent wygłosił, pełne zachwytu, przemówienie o Konstytucji 3 Maja. To przerażający chichot historii, że on, na rozkaz z góry, podpisujący ustawy łamiące obecną Konstytucję tak chwali naszą pierwszą. Człowiek z miedzianym czołem.

W trakcie przemówienia wrocławska posłanka Klaudia Jachira stała i trzymała w górze  transparent z napisem KONSTYTUCJA. Relację w rządowej telewizji tak nadawano, aby tego nie było widać.

A z okazji III Powstania Śląskiego, napisał na twitterze, że  to rezurekcja zamiast insurekcja. Rezurekcja to poranna, przed pierwszą mszą, procesja głosząca zmartwychwstanie Chrystusa.

Napisane 27.04. – 3.05.  2021 r.

Wirus bezradności (cz. 69)

Przez jakiś czas będę tu w każdą sobotę i środę umieszczać kolejny odcinek „Wirusa”. Pod każdym jest data napisania, bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W niektóre poniedziałki będzie tu recenzja książki, inne opowiadanie lub prywatna opowieść. Miłej lektury 🙂

**********************************************************************

        W niedzielę 11 kwietnia Wacek wybrał się z Heleną, Kasią i Adasiem na spacer do Ogrodu Botanicznego ale odstraszyła ich kolejka do kasy. W dodatku z minuty na minutę pogoda w ramach przeplatania zaserwowała trochę zimy i chłodem wszystkich potraktowała. Pospacerowali więc trochę po Ostrowie Tumskim, znaleźli dwa miejsca z fiołkami i przeczytali, że budynek Biała Dama jest Archiwum Diecezjalnym Biblioteką Kapitulną.

– Że biblioteką to jest bardzo dobra koncepcja – powiedziała Helena. Oby tylko materiały i książki tam umieszczone zawierały prawdę i tylko prawdę. Oraz były ogólnodostępne nie tylko dla wybranych.

Następne dni też były pełne wstrząsająco negatywnych wiadomości. Biskup Józef Wróbel ogłosił, że dwie szczepionki są stworzone z abortowanych płodów i niemoralne jest ich stosowanie. Aby było śmiesznie tej wiadomości nie podały polskie media tylko francuskie.

– No to nasz rząd ma zagwozdkę – pomyślał Wacek. Szkoda, że nie mogą wydać zakazu wypowiadania się klerowi w sprawach nie dotyczących wiary. Mógłby papież ale polski kler wszystko wie lepiej i papież nie jest dla nich autorytetem.

Proboszcz parafii  gdzie mieszka senator ciągnący psa przywiązanego do auta broni polityka – bo pies  był za duży, aby umieścić go w aucie, a w ogóle to były dwa. No i bardzo nieposłuszne, bo nie chciały chodzić na smyczy, więc co miał zrobić. No i dobre panisko jechał wolno tylko w końcówce coś się stało i przyspieszył.

– Jasne, a zupa była za słona to lu kobitę w łeb – pomyślał Wacek rozdrapując sobie z nerwów prawe ucho. Dlaczego ja nie mogę żyć w normalnym kraju? – użalił się nad sobą. Wstał i poszedł do łazienki, aby zatamować wodą utlenioną krew cieknącą z ucha. Robiąc to syczał z bólu i nerwów na całokształt zewnętrzny krajowy i pandemiczny światowy.

– Już się boję jak na Adasia wpłyną teksty narodowego obecnie barda Zenka Martyniuka – pomyślał. Dobrze, że ma dopiero cztery lata to może do tego czasu zmienią ćwiczenia do języka polskiego dla szóstych klas. Cudne są te teksty zaserwowane przez  ministerstwo oświaty raczej ogłupiania a nie nauczania.

Odkąd zobaczyłem ciebie
Nie mogę jeść, nie mogę spać
Jak do tego doszło, nie wiem?
Miłość o sobie dała znać

Co poradzić mogę na to
Że miłość przyszła właśnie dziś.
Że w sercu mym jest lato,
a w moich myślach jesteś ty

Przez twe oczy, te oczy zielone oszalałem!
Gwiazdy chyba twym oczom oddały cały blask.
A ja serce miłości spragnione ci oddałem
Tak zakochać, zakochać się można tylko raz

– No i nie zakochałem się w decyzji Trybunału Konstytucyjnego, aby Adam Bodnar nie był już Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Najpierw go PiS-owcy upokorzyli wychodząc z sali gdy składał sprawozdanie z działalności, albowiem prawda ich boli jak mnie teraz ucho – pomyślał Wacek zalepiając rankę plasterkiem.

Uliczne hasło: Łamiecie prawo, łamiecie konstytucję, nas nie złamiecie.

Odcinek tysiąc pięćset sto dziewięćset wyników badań samolotu po katastrofie w Smoleńsku. Trotyl, który znaleziono we Włoszech w fotelach okazał się być umieszczony w zapasowych a nie w tych w samolocie. Kto je tam podłożył, aby uwiarygodnić wersję zamachu – oto jest pytanie.

Była premier Beata Szydło weszła do Rady Muzeum Auschwitz. W reakcji na to trzech członków Rady zrezygnowało. No, dlaczego nikt nie lubi i nie ceni pani Beatki? Przecież jest taka piękna i inteligentna oraz ma wspaniałą kolekcję broszek. Więc zostanie we wdzięcznej  pamięci rodaków jako „Premier Broszka”. Minister Gliński, który powołuje tę Radę jest bardzo zdziwiony rezygnacjami, bo uważa, że obecność tam B.Sz. to zaszczyt. Rezygnujący zaś, że obciach bo upolitycznienie. Zero jedności, jedynie rozbieżności.

 To i tak lepiej niż premier Pinokio, czy Mateuszek – Kłamczuszek. Zdarza mu się jednak powiedzieć prawdę: jest opinia, że  media to muchy brzęczące nad PiS-em. To nad czym muchy najczęściej roją się i brzęczą? Czyżby nad złotem i brylantami?

I najlepsze ze wszystkiego prezes PiS JarosławPolskęZbaw został uhonorowany tytułem „Człowieka Roku 2020” przez „Gazetę Polską”, którą wydaje PiS. Nie pierwszy raz. Takie towarzystwo wzajemnej adoracji. Ale ubiegły rok był taki, że to jedyna odpowiednia kandydatura.

Dzień bez podlizania się szefowi jest dniem straconym i w myśl tego powiedzenia konferansjer Kammel publicznie pochlebnie wypowiadał się o cudzie życia, czyli o ciężarnej żonie szefa telewizji. Ciekawe czy dostał za to premię uznaniową.

No i dzięki „dobrej zmianie” od stycznia tego roku w Polsce mamy największą inflację w całej Unii Europejskiej.

Z dobrych wiadomości Joanna Szczepkowska, która dostała nagrodę im. Puzyny za utworzenie i działanie (przed pandemią) „Teatru na Dole” i teraz „Teatru Pudło” (w domu, scenografią jest pudło za jej tapczanem leżące), wygłosiła mowę dziękczynną. Dwa razy – pierwszy mówiąc tylko litery polskiego  alfabetu. Dobry aktor może nawet czytać książkę telefoniczną a i tak będzie słuchany. Drugi raz – podziękowanie jest parodią niektórych przemówień, pełnych słów ze słownika wyrazów obcych, czyli popisem poczucia wyższości na skutek wyrównywania sobie kompleksów. To się aktorka nieźle zabawiła. Nas też.

Napisane 15 – 18.04.  2021 r.

Wirus niemożliwy (cz. 55)

Teraz dodaję nowy odcinek tej pandemiczno – optymistycznej powieści w każdą sobotę i środę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w nim aktualne wydarzenia. W poniedziałek czekać Was będzie tu niespodzianka – zapraszam 🙂

*************************************************************************

Wacek ostatnio z coraz większą obawą otwierał komputer i czytał wiadomości. Tam podsumowano pierwszy tydzień lutego 2021 roku:

Barbara Nowak – kurator oświaty: masturbacja jest nielegalna.

Poseł Kamil Bortniczuk: dożywocie za aborcję.

Agnieszka Borowska- rzeczniczka resortu sprawiedliwości postuluje stworzenie dla kobiet w traumie po urodzeniu i szybkiej śmierci dziecka – pokój do wypłakania się.

Jarosław Kuźniar zaś popisał się wpisem, że dzieci z wadami to karykatury człowieka. Gratulujemy empatii.

Gruby Przemysław Czarnek minister edukacji stwierdził, że po powrocie dzieci do szkół zostanie wprowadzony program większej ilości lekcji wf-u, głównie dla dziewczynek bo są za grube. Poradzono mu, aby schudł 20 kilogramów, bo ma nadwagę ale zadeklarował tylko pięć.

A tymczasem handlarz bronią opchnął Orlenowi maseczki bez atestów za mega gruby hajs.

– Bez wodki nie razbieriosz – stwierdził zdołowany Wacek. Ale na złość tym … nie rozpiję się.

Przesunął stronę w internecie i zobaczył, że ambasadorem USA w Polsce podobno ma być  Mike Carpenter, specjalista od Europy Środkowo – Wschodniej, który pracuje dla nowego prezydenta Bidena od dawna. Ma męża i dwoje dzieci.

– Ha, ha, ha a to się będzie działo. Ciekawe czy polski rząd może się na takiego kandydata nie zgodzić – pomyślał Wacek. I jakimi konsekwencjami zagrozić? Że nie zaproszą prezydenta do Polski? Że nasz nie pojedzie? Wprowadzą wizy dla Amerykanów? A to się zmartwią, oszaleją ze śmiechu.

Helena już wykupiła całą melisę w najbliższej okolicy. Postanowiła kłusować w dalszych osiedlach. I poprosić wszystkich bliskich, aby też kupowali. Dla siebie i dla niej. Bo choć oraz mniej śledziła bieżące wiadomości to i tak nerwy nią szarpały bez przerwy.

Przez cały styczeń Kawiarnia Sąsiedzka „Firleja” zbierała od sąsiadów bliskich i dalekich sprawdzone przepisy kulinarne wraz z ich zdjęciami i historiami z tym związanymi.

Helena pozbierała swoje ulubione i zaczęła gotować oraz piec. Robiła to co kilka dni a Wacek je fotografował i przesyłał koordynatorce Kasi. Marzyło im się wydanie „Kuchni sąsiedzkiej”. Ale bez kasy zostają tylko śledzie matjasy.

Wacek zadzwonił do Edka i umówili się na wycieczkę po podwórkach wskazanych na profilu „Uwaga śmieciarka jedzie”.

Ubrani w ciepłe kurtki i buty, owinięci szalikami, z maseczkami na nosach i ustach spotkali się u zbiegu ulic Prusa i Wyszyńskiego.

– Szkoda, że nie znaleźliśmy nigdy jeleniego poroża – powiedział Wacek.

– Dlaczego? – zdziwił się kumpel.

– Podobno płacą w skupie 400 złotych za jedno poroże. Niestety bezwzględni i zachłanni egoiści racami płoszyli te zwierzęta, aby je gubiły zahaczając o drzewa. Ponad trzydzieści sztuk wpadło do jeziora Ińsko w zachodniopomorskiem. Strażacy wycinali lód pilarkami ale wyciągnięto tylko piętnaście jeleni. Dwadzieścia jeden utonęło.

– No i złapali tych gnoi?

– Nie wiem, nie podano. Ale tam nie ma monitoringu, więc nie ma dowodów – ze smutkiem stwierdził Wacek.

– Miejscowa ludność na pewno wie kim są ci kłusownicy.

– I nikogo nie wydadzą, bo sami nie są bez winy.

– Chyba że ktoś doniesie z zawiści. Znajomy, który był w partyzantce, w czasie II wojny, opowiadał, że nie złe warunki bytowania w lesie były najgorsze tylko donosicielstwo chłopów.

– Bo dla nich doraźne korzyści są najważniejsze. Wystarczy przeczytać „Chłopów” Reymonta. I Helena kiedyś mi opowiadała o swojej wiejskiej koleżance, która różnymi sposobami próbowała dobrać się do jej pieniędzy.

– Ale w mieście też pełno zachłannych i wyrachowanych ludzi.

– Bo nasze społeczeństwo to głównie potomkowie chłopów. Inteligencję prawie do cna wybito w czasie wojny, a komuna popierała chamstwo i prostactwo oraz nieuczciwość. Normalne niedobitki z trudem broniły się przed zeszmaceniem.

– A teraz nie jest lepiej.

– Ano nie jest – westchnął Wacek. W naszym kraju wszystko jest dobrze i nie ma nadziei na lepsze – zakpił. Najlepszym dowodem jest to, że nieposłusznych władzy prokuratorów deleguje się na drugi koniec kraju. I to już od dwóch lat się dzieje. Ale teraz się nasiliło.

– A prezydent powiedział, że jak im się nie podoba to mogą zmienić zawód.

– On też może zmienić prezydencki stołek.

– Ale jakoś mu się nie spieszy.

– Widocznie lubi być bezwolnym narzędziem zakompleksionego, wrednego i zachłannego prezesa.

– Taki sługa i podnóżek.

– Pewnie codziennie dostaje wytyczne i ochrzan jak się z czymś wychyli.

– Jasne, takich trzeba poniżać i obrażać, bo widocznie to lubią. A przy okazji dostają, wraz z żoną, niezłe pieniądze.

– Ktoś powiedział, że mężczyźni rozwijają się tylko do trzeciego roku życia potem tylko rosną.

– Złośliwy ten ktoś ale w tym wypadku miał rację.

Zamilkli bo cóż po słowach gdy głupota wszędzie.

Przeszli przez podwórka przy Prusa, Wyszyńskiego, Górnickiego, Sienkiewicza. Znaleźli parę ładnych krzeseł do niewielkiego odnowienia i parę książek – polskiej klasyki, w dobrym stanie. 

– Czy mówiłem ci, że posprzątałem i pomalowałem swoją piwnicę? – spytał Wacek.

– Nie, a co cię napadło?

-Nie napadło tylko już nie można się było tam ruszyć. A jak wygląda twoja?

– No, tego, nie wiem, właściwie…

– Nie kręć, tylko wal prawdę.

– Bałagan typu wszystko tam wrzuciłem i oczami nie błądziłem– przyznał Edek.

-Noo, Eduś – tu cię mam. Zaniesiemy krzesła do mnie, książki do Heleny, żeby sobie coś wybrała, a potem zabierzemy się za twoją piwnicę.

Edek się skrzywił i westchnął.

– Nie wzdychaj, we dwóch szybko nam pójdzie.

– Wiem, wiem, sprzeciwianie się tobie jest jak przekonywanie pisowca, że nie ma racji.

Prawica to upór światopoglądowy, uzbrojony w sfanatyzowane idee” – Maria Anna Potocka, filozofka sztuki.

Napisane 6-7.02.2021 r.

Wirus nierządu (cz. 50)

Nie, nie jest to tekst o agencjach towarzyskich – elegancko pisząc.

W każdą sobotę umieszczam tu kolejny odcinek aktualnej powieści pandemiczno – optymistycznej, pod każdym podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia, jest spore opóźnienie w stosunku do czasu bieżącego. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę.

Co drugą środę daję recenzję książki lub inne opowiadanie. Miłej lektury.

***************************************************************************************

– Świat zwariował a szczególnie prezydent Trump – powiedziała Aldona do Edka jednocześnie wyciskając jedzenie z saszetki do miseczki kota Darka.

– A co ci on zawinił? – zapytał partner z nosem w telewizorze gdzie nadawano relację  ze skoków narciarskich.

Niczym Powolniak z serialu „Co ludzie powiedzą” najchętniej siedziałby przed telepudłem popijając piwo zagryzając chipsami. Aldona wprawdzie nie czytała romansideł jak Powolniakowa Stokrotka ale nie pozwalała mu na picie i leniwe rozwalanie się w fotelu. Wprawdzie kota nie trzeba było wyprowadzać ale musiał codziennie zmywać naczynia, wyrzucać śmieci, czasem odkurzać i zmywać podłogę i chodzić po podwórkach gdy Wacek przekazał gdzie leżą dobre przedmioty na których mogą zarobić. Edek nie miał tak dobrej pamięci jak Powolniak, więc nadziei na wygranie czegokolwiek w telekonkursach nie było nadziei.

– Mnie nic – powiedziała Aldona, wracając do Trumpa, ale przekupił zgraję oszołomów, którzy wdarli się na  Kapitol – siedzibę Kongresu, dewastowali wnętrza i niszczyli dokumenty, aby nie dopuścić do ogłoszenia, że nowym prezydentem będzie Joseph Biden a nie zachwycony sobą ten bogaty  złotowłosy z ryjkiem. Kongresmani musieli ukryć się w bunkrze. Chuligani napadli też dziennikarzy. Podłożono bomby pod siedziby obu partii. Burmistrzyni Waszyngtonu ogłosiła godzinę policyjną.

– I co, pomogło? Nadal będzie prezydentem?

– Nie. Przegrał i kropka choć wrzeszczał o sfałszowaniu wyborów.

– Ale nie można ich powtórzyć jak niektórych głosowań w naszym Sejmie gdy niezadowolony z wyników PIS je zarządził.

– Pewnie i tak Trump będzie rył ile mu starczy sił, bo forsy ma jak lodu. Póki co Kapitol otoczono dwumetrowym płotem. No i pilnuje go Gwardia Narodowa.

– Szkoda, że nie zapowiada się krach na giełdzie, taki w którym tylko on by zbankrutował – powiedział Edek głaszcząc najedzonego i mruczącego kota, który  ułożył mu się na kolanach.

– Ugotowałam zupę jarzynową na indyczej porcji rosołowej. Kupiłam też indycze mięso, duszę je, żeby zrobić pasztet drobiowy.

– Zgłupiałaś? – zapytał kulturalnie Edek. Przecież można kupić, po co się wysilać?

– Milcz i ciesz się, że taka jestem pracowita i gospodarna – powiedziała Aldona i trzepnęła faceta ścierką po plecach.

– Dobrze, już dobrze, przecież żartowałem – ratował się mężczyzna.

– Takie żarty to sobie uskuteczniaj z kolesiami na piwie, a do kobiet należy odnosić się grzecznie i z szacunkiem. Nie chcę żebyś był dziadersem.

– A co to takiego? – zdziwił się pan i władca nie wiadomo czego.

– Dziaders to mizogin, czyli facet, który nie znosi kobiet, uważa, że są głupie, mają milczeć a nadają się tylko do bycia darmową służącą, rodzenia dzieci i zachwycania mężczyznami niezależnie od tego co mówią i zrobią.

– No, tak powinno być. Żartowałem, żartowałem, nie bij – szybko dodał.

– Zmieniając temat – czy będziemy się szczepić? – spytała kobieta myjąc ręce po mięsnych operacjach.

–  Trzeba będzie pójść do przychodni i zapisać się do kolejki.

– Jeśli jakaś jest. Wacek opowiedział mi o internetowej awanturze jaką hejterzy urządzili, bo zaszczepiono kilkanaście znanych osób.

– Pewnie, bo łamanie konstytucji i nieustanne finansowe przewalanki są nieważne. Tylko parę szczepionek. A w dodatku okazało się, że 14 000 szczepionek dostał Kościół i PIS ale wyciekło tylko parę nazwisk aktorów i polityków. No i ksiądz na kazaniu w Gorzowie powiedział, że te szczepionki są robione z ciał abordowanych dzieci. IJego słowa były transmitowane przez lokalną telewizję. Za te głupoty został skazany na urlop, ha,ha,ha.

– Wyobrażasz sobie jak zareaguje PIS w razie przegrania wyborów? – zapytała pani domu nalewając zupę na talerze.

– Wolę sobie nie wyobrażać, bo wtedy widzę wojnę domową, strzelaninę, stan wojenny, masowe aresztowania, majątków konfiskowania.

– Dość, lepiej jedz tę zupę. Czarnowidztwa nam tutaj nie trzeba. I tak nie mamy lekko.

– My to jako tako ale właściciel zrujnowanego i remontowanego pałacu we Wrześni gdzie jest restauracja a miał być także hotel, nie wytrzymał skutków lockdownu, braku dochodów i możliwości spłaty kredytu wskutek czego powiesił się. Miał 56 lat.

– Do „dobrych” wiadomości można jeszcze dodać, że placówki dyplomatyczne RP dostały polecenie nieangażowania się w finały Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, niewspierania sztabów i nieużyczania pomieszczeń.

– Proszę, przy jedzeniu nie rozmawiajmy o polityce bo mi wszystko w gardle staje a kolekcja noży otwiera się w kieszeni.

– Na nich to i katiuszy byłoby za mało, prawda Daruś? – powiedziała Aldona.

– Miau – zgodził się mądry Pan Kot.

Napisane 7.01. 2021rok

Wirus ciągu dalszego (cz. 46)

Wacek z jednej strony wściekał się na trzymających władzę, a z drugiej nieustannie śledził bieżące wydarzenia. W piątek obejrzał wywiad Kolendy – Zaleskiej z Tuskiem, który opowiedział o spotkaniu, w Brukseli, z organizatorką i przywódczynią Ogólnopolskiego Strajku Kobiet Martą Lempart.

– Czy byliście oboje w maseczkach? – zapytała pani redaktor.

– Oczywiście, ja swoją mam po dziadku z Wehrmachtu – zażartował Tusk. Nie uściślił czy ona jest p/gaz J

– Jakże nam brakuje polityków inteligentnych i z dystansem do własnej osoby – pomyślał Wacek.

Obejrzał też  nagranie z 10 grudnia ze szpitala na Stadionie Narodowym. Głucho i pusto. Na 300 łóżek jest tam 19 pacjentów. Powód podawany przez rzecznika – bo pacjenci tam umieszczeni muszą się samodzielnie poruszać.

– Może i leczyć się powinni samodzielnie? – zapytał sam siebie Wacek. To po cholerę szpital na który z kasy NFZ są pobierane ogromne sumy. Nóż, siekiera oraz pila tarczowa się w kieszeni otwiera na takie szalbierstwo i kasy wyciąganie.

PIS chwali się sukcesem – mimo łamania konstytucji Unia dofinansuje Polskę. Myśmy to zrobili, nie chwalący się – za panem Zagłobą powtarzając. Bardzo siebie chwalą, choć Tusk zdradził, że premier o nic nie walczył tylko pokornie przyjął to co dali. Pewnie nie miał ze sobą zaufanego tłumacza a jego znajomość języków jest nie do  negocjowania raczej. Ziobro powiedział, że tylko „miękiszon” odpuszcza zamiast walczyć. Oj, nie lubią się panowie MM i ZZ. Ale PIS to partia oparta na nienawiści, więc to nic dziwnego.

W czasie protestu w obronie klimatu policja wciągnęła 19-latkę w kocioł, potem ciągnięto ja za szalik do auta i tak wykręcono lewą rękę, że jest złamana i wymaga operacji.

– Ja bym temu łamańcowi wykręcił nie tylko rękę – pomyślał Wacek i przełączył komputer na portal „Uwaga, śmieciarka jedzie”, aby zobaczyć co bliźni wyrzucili a mógłby wraz z Edkiem odnowić i wystawić na sprzedaż.

– Ooo, futerko z białego lisa oddają, może Aldona by chciała? Bo Kasia to raczej niechętna jest takiej odzieży ze zwierzątek zdzieranej.

– Moja renta mała, Edek i Aldona na lichym zasiłku, ona po domach z ankietami chodzić nie może, dobrze, że Kasia ma pracę a Helena emeryturę. Ale nie są to kokosy, najwyżej malutkie jabłuszka – westchnął. Podrapał się po głowie i rozmasował dłonie.

Ucieszył go pomysł posłanki Klaudii Jachiry z wrocławskiego Ołbina, aby czas antenowy TVP został przyznany nie tylko PIS ale i partiom opozycyjnym. W końcu jest utrzymywana z abonamentu i podatków wszystkich obywateli nie tylko członków rządzącej partii.

–  Genialnie proste acz niewykonalne – pomyślał Wacek. Może by jakąś petycję machnąć?

Czytał wiele razy wymądrzania się antycovidowców podpierając niby autorytetami, że żadnej pandemii nie ma a właśnie zmarł aktor Piotr Machalica.

– Głupich nie sieją, sami się rodzą – westchnął we wtorek 15 grudnia w Dzień Herbaty popijając świeżo zaparzoną liściastą.

Zadzwoniła komórka, wyświetliło się, że to Helena.

– Czy organizujemy wspólną Wigilię? – zapytała.

– Zaskoczyła mnie pani.

– Czas już o tym pomyśleć – powiedziała praktyczna seniorka.

– Ma pani rację, to ja zadzwonię do Kasi i Edka a potem dam pani znać.

– Jeśli będziemy razem to trzeba podzielić się obowiązkami, czyli co kto przygotuje. Weźcie pod uwagę, że będzie nas sześcioro ale nie powinniśmy szaleć z ilością jedzenia, aby nic się nie zmarnowało.

– Ja się podejmuję zrobić gar bigosu – zdeklarował Wacek.

– Świetnie, ja ugotuję kompot z suszonych owoców i upiekę makowiec.

– To co nam jeszcze zostaje?

– No przecież ryba i sałatka jarzynowa – zapomniałeś?

– Przez ostatnie lata sam byłem na święta.

– Biedaku, ale to już przeszłość, na szczęście.

– Ale, ale – podobno jest zarządzenie, że może być tylko pięć osób na Wigilii.

– Jak nasi trzymający władzę wymyślą jakieś zarządzenie to wszystko opada. Tak samo mądre jest to o dwóch godzinach dla seniorów na zakupy. Zdenerwowałam się, dzwoń do wszystkich, ja muszę się napić melisy.

– Pani Heleno, proszę się nie wyłączać, opowiem pani aktualny dowcip.

– Chętnie posłucham, bo jakoś brak mi powodów do śmiechu.

– Dzwoni facet na policję i mówi: informuję, że u sąsiadów jest dwanaście osób na Wigilii. Gdybyś pan nie był takim gnojkiem (użył gorszego określenia) to i ciebie by zaprosili – odpowiedział policjant.

– Ha, ha,, ha – dziękuję. A teraz idę na pocztę wrzucić listy z życzeniami do moich znajomych spoza Wrocławia.

– Dużo ich pani wysyła?

– Co roku kilkanaście, sama robię kartki to przynajmniej o tyle taniej, bo znaczki coraz droższe.

– Oj, zazdroszczę tym osobom, ja dawno nie dostałem kartki na święta.

– I właśnie poddałeś mi pomysł – dostaniecie ode mnie po takiej kartce z życzeniami.

– Pani to jest nie do przeceniania – pożegnał seniorkę Wacek.

Napisane 12 – 18. 12. 2020 r.