Poszukiwanie skarbu

Arkadiusz Jankowski – Tajemnica niemieckiej papierośnicy. Wydawn. Videograf SA, 2012

WSTĘP: Kto kopie dołki – tylko matołki

O autorze:

Arkadiusz Jankowski urodził się i wychował w Warszawie ale mieszkał na Śląsku. Zmarł niespodziewanie 6 września 2015 roku.

Napisał i opublikował powieść obyczajową z akcją w trakcie powodzi w 1997 roku pt. „Altana”, która powstała z tęsknoty za jednością w naszym podzielonym społeczeństwie. Została ona wyróżniona w konkursie „Kolory życia”. Także zbiór opowiadań „Niekoniecznie serio” i „Jerzyki” oraz powieść „Tajemnica niemieckiej papierośnicy”.

O książce:  

Akcja książka toczy się w dwóch, oddalonych od siebie epokach historycznych. Zaczyna się w trakcie II wojny światowej, w kwietniu 1945 roku sceną rozstrzelania i przenosi w czasy współczesne.

Architekt Aleksander Berens ma działkę  na której budowlańcy znajdują dwa szkielety a właściciel papierośnicę. Wyryte są na niej jakieś cyfry ale nie wiadomo co oznaczają. W rozwiązywaniu zagadki pomaga koledze dziennikarz śledczy Karol Menc, abnegat i dziwak z chorym kręgosłupem. W dodatku hazardzista. Już go lubię.

Osobny wątek, zajmujący pokaźną część powieści,  stanowi postać ojca głównego bohatera imieniem Jan, który jest wdowcem, chirurgiem na emeryturze, całe życie marzącym o aktorstwie. Chodzi na castingi do seriali oraz reklam. W trakcie jednego z nich spotyka Zofię, która pomaga w rozwiązaniu zagadki. Polega ona na tym, że trzeba odpowiedzieć na pytanie czyje to były szkielety i dlaczego znaleziono przy nich cenną monetę.

Postaci drugoplanowe przeszkadzają jak mogą, bo każdy chce dobrać się do domniemanego skarbu. Po drodze mamy napaść na Karola, włamanie i przeszukiwanie mieszkania Aleksandra, jego pazerną ex-żonę, potomków niemieckich żołnierzy, dziki, sikającego na nogawkę psa, śledzenie mafiosów pobierających haracze i wiele innych mniej lub więcej tragicznych albo zabawnych momentów.

To powieść historyczno – kryminalno – obyczajowa ale z dużą dozą poczucia humoru. Na stronach 86-96 znajdziecie zabawną scenę w szpitalnej rejestracji (długo przed pandemią). W innej części pełen humoru opis castingu oraz niezłą akcję w czasie meczu i próbę odzyskania, zostawionej w sprzedanym aucie,  papierośnicy.

W knajpie zaś barman na widok obu przyjaciół pomyślał, że wyglądają jak mopsy po pogrzebie kumpla wilczura z sąsiedztwa.

To dobra lektura na długie jesienne, zimowe a nawet wiosenne wieczory.