Upalne miasto 11

Drodzy Czytelnicy – pisanie to dla mnie jedna z form masowania szarych komórek, aby nie zanikły. Momentami jest to też dobra zabawa proszę więc nie oczekiwać zbyt wiele czyli traktować teksty z dystansem. Dziękuję.

Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. Co drugą środę umieszczam tu recenzję książki lub opis prywatnych zdarzeń. Miłej lektury 🙂

******************************************************************

Dorota, zwana, będąc na służbie, Marysią, z ulgą pozbyła się fioletowego i różowego służbowego odzienia. Zostawiła w drzwiach służbówki klucz na który się zamykała, bo pan domu, mimo kłopotów z poruszaniem się, kilka razy, nocą, zabłądził na poddasze.

A gdy kiedyś zaskoczył ją swoimi ręcznymi umizgami w kuchni, nauczona  przez narzeczonego samoobrony, kopnęła go w klejnoty. Tak jęczał, że wyjęła z lodówki kostki lodu, włożyła do termoforu, owinęła ręcznikiem i z miną siostry miłosierdzia wręczyła leżącemu na kanapie. Jeszcze próbował włożyć jej rękę pod spódnicę więc trzepnęła go pilotem aż baterie wypadły na dywan. A Janowi sztuczna szczęka bo żal mu było forsy na implanty.

Patolog oglądając ciało utopionego zastanawiał się skąd te siniaki. Ale orzekł, ze powodem zejścia był atak serca a nie kop w jaja.

Tak więc uwolniona Dorota zastanawiała się nad tym czy musi wyjść za mąż. Dla niej był to jednak rodzaj zniewolenia. Póki co Marek zachowywał się jak dorosły facet a nie dzieciak – mizogin ale znała powiedzenie „Jak się ożenisz, to się odmienisz”. Postanowiła więc nie spieszyć się z zamążpójściem.

Mieszkali już razem w podarowanym przez Jana mieszkaniu i pewnej gorącej sobotniej nocy ona powiedziała:

– Pomyślałam, że po diabła nam to całe zamieszanie ze ślubem i weselem. Niech zostanie tak jak jest.

– Ufff, cały czas tak myślałem ale nie chciałem robić ci przykrości.

– To świetnie! – uciszyła się Dorota. Oboje nie chcemy mieć dzieci to tylko zostaje nam decyzja czy zaopiekujemy  się jakimś zwierzątkiem.

– Ja bym chciał kota.

– Ja też, ja też.

– No to mamy ustalone dwie najważniejsze rzeczy – powiedział Marek sięgając po butelkę z wodą.

– Właściwie to masz rację. Co do opłat wszelkich już postanowiliśmy. Każde z nas ma swoje konto z którego na wspólne przelewa część dochodów.

– Oboje lubimy i góry, i morze… – stwierdził on.

– A nawet jeziora – dodała ona.

– Oboje umiemy sprzątać i gotować, obsługiwać pralkę i zmywarkę.

– No, popatrz jak nas dobrze wychowano – roześmiała się Dorota. Najgorzej jest z potrawami. Ja lubię słodycze a ty z nich najbardziej schabowego. Ale jakoś to przeżyjemy, tak sądzę.

– Najlepsze jest jednak, że nasze matki nas i siebie nawzajem nie lubią to nie będą nas dołować pytaniami: a kiedy dziecko, dlaczego nie macie dzieci, marzę o wnukach itd.

– Gdyby jednak ktoś cię zapytał to mam dla Ciebie świetną odpowiedź, wyczytaną Internecie,  tylko się nie obraź.

– Dobrze, dobrze, wal!

– Możesz powiedzieć takiemu ciekawskiemu, nie mamy dzieci bo ci  nie staje.

– Ostro pojechałaś!

– Ale wyobrażasz sobie minę tego pytacza? Ha, ha, ha.

– Dobra, a teraz idziemy pod prysznic, i  proszę, nie bierz ze sobą noża.

– Dlaczego noża?

– A tak mi się skojarzyło z filmem Hitchcocka „Psychoza”.

– Jeszcze mógłby być „Zawrót głowy”; „Okno na podwórze”; „Człowiek, który wiedział za wiele”, „Sznur”.

– A do mieszkania mogłyby nam wpaść „Ptaki”.

– Najlepiej pieczone gołąbki.

– W tym upale to kto wie…

– A po zewnętrznym ochłodzeniu zastosujemy wewnętrzne czyli „Pasikonika”:

Składniki drinka:

  • 40 ml likieru kakaowego
  • 40 ml likieru miętowego
  • 40 ml śmietanki
  • kilka listków świeżej mięty

Sposób przygotowania

  • 1.Do shakera wrzuć kilka kostek lodu, a następnie wlej kolejno likier miętowy, kakaowy i śmietankę. Wszystko wstrząśnij aż składniki dokładnie się połączą.
  • 2.Przelej drink do schłodzonego kieliszka koktajlowego i udekoruj listkami mięty.

W trakcie schładzania wnętrza Marek zaproponował:

– Może sobie gdzieś pojedziemy na parę dni?

– No, mamy parę złotych nadwyżki to może do Małego Białego Domku w Lubuskie?

– Czemu nie? Przecież nie musimy w tym celu kserować dolarów jak to zrobił pewien mądry inaczej jeszcze w PRL-u.

– A co mu to dało?

– Myślał, że się ktoś nabierze.

– Kretyn to był?

– Kretyn i zasłużenie w ciupie wylądował.

– Ale to fakt czy fejk.

– Fakt, opowiadała mi znajoma, która prowadziła dom wczasowy. On tam zjechał z kochanką i kserokopiami.

– No to się popisał!

– A jaki był zdziwiony, że się nie udało! I oburzony, że go skazano. Przecież tak sprytnie to wymyślił.

– W więzieniu powinni go byli zatrudnić w bibliotece i kazać tam przepisywać ręcznie „Kodeks karny”.

– W tylu egzemplarzach ilu było więźniów i to bardzo wyraźnym charakterem pisma. Najlepiej dużymi literami.

– I każdemu więźniowi powinni dawać egzemplarz w prezencie na odchodne.

– To by była dla niego taka pismoterapia. A że każda książka powinna mieć okładkę to należałoby tam robić warsztaty introligatorskie.

– O tak, zwykłe tekturowe okładki dla wypuszczanych a ozdobne w półskórku z wytłoczeniem tytułu na grzbiecie dla gości specjalnych.

– I z dedykacją od naczelnika więzienia oraz całego personelu.

– I przydałby się jakiś fajny futerał. Może w postaci aksamitnego woreczka? Z wyhaftowana sentencją:  „Aby cieszyć się wolnością, musimy się kontrolować”. Virginia Woolf

Upał trwał i trwał. Wypalał trawy, liście na drzewach i krzewach. Wysuszał stawy i rzeki. Słonce raziło ostrymi promieniami całą przyrodę, która od tego nadmiaru umierała lub fiksowała. Sprzyjały tej sytuacji miejska betonoza i skoszone trawniki.

Wirus oszustwa (cz. 49)

W każdą sobotę umieszczam tu kolejny odcinek pandemiczno – optymistycznej powieści. Pod każdym tekstem umieszczam datę napisania albowiem umieszczam aktualne wydarzenia. Co drugą środę inne opowiadanie albo recenzję książki. Miłej lektury 🙂

*******************************************************************************************

Święta, święta i po świętach – westchnęła Helena popijając herbatę i jedząc makowiec po śniadaniu złożonym z kromki grahama, plasterka szynki drobiowej i sałatki jarzynowej z sosem tatarskim.

Odstawiając kubek i talerzyk usłyszała dźwięk przychodzącego sms-a.

Przeczytała, że za wysłanie sms-a o treści POCAŁUNEK dostanie 1000 sms-ów i 1000 minut.

– Oszustów ci u nas dostatek – pomyślała i zadzwoniła do Wacka.

– Słuchaj dostałam taki sms sprawdź to w Internecie, proszę.

– Na moje oko i wyczucie to oszustwo ale sprawdzę.

– Acha, znalazłam obok śmietnika kubek, miskę, 3 plastikowe miseczki i świecznik ceramiczny do powieszenia. Może wam się przydadzą na sprzedaż. Ale miska ma odprysk.

– Przyjdę do pani, obejrzę wszystko, zrobię zdjęcia i wrzucę do sieci. Zobaczymy czy będą chętni. Czy mogę za pół godziny? – zapytał.

– Tak, oczywiście, potem wyjdę razem z tobą zrobić zakupy.

– Myśli pani, że będzie co kupować? Półki pewnie są puste.

– Zobaczymy, potrzebuję tylko chleb i jarzyny. A propos chleba, widziałam  na pojemniku śmietnikowym chleb krojony ale nie wzięłam, nie wiadomo dlaczego ktoś go wyrzuca.

– Słusznie, to sprawdzę ten sms.

Wacek wysłał pytanie do telefonii podając numer telefonu seniorki, wziął maseczkę i wyszedł z domu.

Zadzwonił do drzwi Heleny i ledwie wszedł usłyszeli, dźwięk jej komórki. Uprzejma urzędniczka wyjaśniła, że nie wysyłali takiej oferty.

– No, popatrz, to jednak przekręt.

– Z komputera można wysłać każdą wiadomość i naciągnąć wiele osób – stwierdził Wacek.

– Złodzieje zawsze byli ale teraz mają o wiele więcej możliwości – ze smutkiem powiedziała Helena.

– Albo mam tylko takie wrażenie, albo świat staje się coraz bardziej nieprzyjazny – dodała wkładając buty, kurtkę i maseczkę.

– Covid nam dokopuje, rząd mu wtóruje, złodzieje i naciągacze na każdym kroku w realu i sieciach – dosmucił oboje Wacek.

– Ale my się nie poddajemy i zdrową żywność jemy i z tym hasłem pieczywo w prywatnej piekarni kupujemy – podsumowała starsza pani nakładając bardzo kolorową czapkę i pasujący do niej szalik. Sama sobie na drutach je zrobiłam, specjalnie w kolorach tęczy – zaśmiała się na wspomnienie reakcji sąsiadki, która preferowała szaro – bury beret.

– Masz tu rzeczy, które znalazłam – podała mu duży woreczek uszyty ze spodni też wyrzuconych – znalezionych.

– Czy pani podda się szczepieniu przeciwko koronowirusowi? – spytał Wacek po drodze.

– Oczywiście.

– A po Internecie chodzi żart, że firma Pfitzer po wielu komentarzach antyszczepionkowców wydała oświadczenie, że czipy kontroli umysłów nie będą dodawane do zastrzyków przeznaczonych dla Polski, bo to są bardzo drogie i skomplikowane urządzenia, więc zostanie zastosowana tylko w krajach gdzie istnieje jakakolwiek inteligencja godna kontroli.

– Nie jest to dla nas komplement.

– No, nie jest.

Posłanka Klaudia Jachira, mieszkanka Ołbina nagrała filmik gdy wstawia do lodówki społecznej sporo dobrego jedzenia i bierze trzy pomidory. No i hejterzy radośnie zabrali się do psów wieszania na niej. Że dostaje duuuże pieniądze a zabiera jedzenie przeznaczone dla ubogich. Co jest kłamstwem bo lodówki Jadłodzielnie postawione przez Foodsharing Wrocław propagują ideę niemarnowania jedzenia i są dla wszystkich.

W wyścigu hejterskim wygrał pewien „patriota”, który pod zdjęciem profilowym (na którym jest błyskawica) swojej znajomej napisał:

„Ja myślałem że jesteś POLSKĄ, a okazuje się Niemrą z Obozu Hitlerowskiego z Razimbrug pod Berlinem, gdzie mordowali mordowali małe Polki z  Takim faszystowskum znakiem”.

Odpowiedziała:

hitlerowcy używali runy Sig, która oznaczała zwycięstwo i słońce, symbolu błyskawicy używały m.in. harcerskie drużyny działające w czasie okupacji i Powstania Warszawskiego itd o czym można przeczytać tu: https://histmag.org/Blyskawica-emblemat-SS-Wojska…/; a poniżanie i obrażanie innych nie jest dowodem na patriotyzm.

Niektórym rozum zasnuła mgła nienawiści – smutne to bardzo.

Inna znajoma też się popisała elokwencją i inteligencją inaczej reagując na maseczkę tej osoby z nazwą Feminatywa – napisała, że kojarzy się jej to z wyrazem „lewatywa”. Zamaseczkowana kobieta (ta z błyskawicą) odpowiedziała, że każdy ma takie skojarzenia na jakie go stać.

Boże daj im zdrowie, bo na rozum i empatię już za późno.

Napisane 28.12. 2020 –  1.01.2021 r.