Wirus równości (cz. 96)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

**************************************************

– Nie rozumiem dlaczego dzieci pisowców studiują za granicą zamiast na KUL lub w rydzykowej uczelni– powiedziała Aldona, w trakcie razem spożywanego obiadu, do pary seniorów, którym pomagała w codziennych obowiązkach,

– Jak to dlaczego? Żeby je rozwalać od środka, czyli robić krecią robotę. Syn Kim  Ir Sena też studiował na Zachodzie i nic to nie zmieniło. Nadal w Korei Północnej jest zamordyzm. A Ziemkiewicza w sobotę w Anglii, na lotnisku władze zatrzymały, przepuszczając tylko żonę i córkę, która ma studiować w Oxfordzie. Po interwencji naszych polityków  szybko wypuściły ale musiał od razu wrócić do Polski.

– I bardzo mu tak dobrze – podsumowała Aldona. Od 2018 roku ma zakaz wjazdu do Anglii więc świadomie tam poleciał, żeby teraz robić za męczennika. Był zwolennikiem Brexitu, to ma – Anglia już nie należy do Unii Europejskiej i mają prawo wydalać kogo chcą a szczególnie osobników  szerzących nienawiść, antysemitów, islamofobów i zaprzeczających istnieniu Holocaustu.

Rzecznik Brytyjskiego Urzędu ds. Cudzoziemców jako powód zatrzymania Ziemkiewicza podał:

„…Uważam, że wykluczenie pana ze Zjednoczonego Królestwa sprzyja interesowi publicznemu. Wynika to z pańskiego zachowania oraz głoszonych poglądów, które są sprzeczne z brytyjskimi wartościami i mogą być obraźliwe dla innych, a tym samym sprawiają, że uzyskanie możliwości wjazdu jest niepożądane.”

– Prezydent z żoną podziwiają przyrodę a na granicy wschodniej ciąg dalszy horroru, uchodźców wyrzucają z naszego terenu na Białoruś – ze smutkiem stwierdziła żona.

Ewangelia według św. Mateusza głosi:

„A kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje. Baczcie, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.”

– Na szczęście władza w Michałowie stanęła na wysokości człowieczeństwa i przygotowała miejsce dla uchodźców – stwierdził gospodarz.

– Ale czy oni tam trafią? Czy straż graniczna nie odstawi ich na Białoruś? – zapytała seniorka.

– Oto jest pytanie – westchnęła Aldona. To ja pozmywam i pójdę.

– Dziękujemy za pomoc i zrobienie przetworów z działkowych zbiorów.

– Trafiła się nam ta działka jak wygrana na loterii. Pani Jadwiga zadowolona, że nie musi się o nią martwić, Kasia, że może tam spędzić czas z Adasiem, Edka trochę trzeba do pracy popędzać ale Wacek to złota rączka i robotny bardzo.

We Wrocławiu dzisiaj był 13 Wrocławski Marsz Równości z hasłem: Żaden człowiek nie jest nielegalny.

Wcześniej studenci zaskoczyli Pinokia w trakcie  inauguracji toku akademickiego na naszym Uniwersytecie krzycząc: „macie krew na rekach” i „stop torturom, na granicy”. Wielki transparent głosił: „Morawiecki nie zabijaj uchodźców”. Po uroczystości zaprosił demonstrantów na rozmowę i usłyszał prawdę. Ciekawe czy będzie kłamał, że nic nie wiedział.

– Chyba był pewien, że w rodzinnym mieście wszyscy będą nim zachwyceni. A, że będzie kłamał to pewne. To jego specjalność. I chapanie forsy gdzie się da.

 – A miała być taka piękna uroczystość, z kwiatami i pochlebstwami, całowaniem po rekach i nogach.

– Krystynę P. też nie pogłaskano na publicznych występach o co ma straszny żal bo przecież jest tak piękna i inteligentna.

– To pikuś w zestawieniu na co poszły 280 milionów z Funduszu Sprawiedliwości przeznaczone na pomoc ofiarom przemocy i afera z mafią przemytniczą zorganizowaną przez kumpla M. Kamińskiego Grzegorza P.  byłego dyrektora CBA. Dziennikarze dotarli do nagrań rozmów na ten temat, służby mają je od trzech lat i nic z tym nie zrobiły.

– Bo raczka rączkę myje, a nóżka nóżkę wspiera i kumpli brudy wypiera. Tylko nie wiem czy pierze jak brudną forsę, czy ze świadomości usuwa – pewnie i to, i to.

– Ale o co chodzi policji, która zarekwirowała dziennikarzowi Gazety Wyborczej w Zielonej Górze, służbowego laptopa i telefon bo podobno z jego IP wysłano groźby pod adresem posła PiS?

– Jak to o co? O gnojenie mediów, które się nie zachwycają Wucem i PiS-em.

– No to jest okazja do zachwytu, w ciągu pięciu lat zbudowano  13 kilometrów drogi między Krakowem a Kielcami a prezydent – długopis ze swoją świtą tam pojechali i się sfotografowali.

– A ci co drogę budowali to tam są?

– Ależ skąd! Tylko trzymający władzę. A trzymający łopatę się z prezydentem nie komponują.

– Jeszcze by mu zadali bezczelne pytanie dlaczego nie pomaga uchodźcom.

– Pewnie odpowiedziałby, że się uczy, że się ciągle uczy, że u nas nie ma takiego problemu i że to wraże media sieją wrogą propagandę. A on, premier, ministrowie i inni decydenci myślą tylko i wyłącznie o dobru obywateli i dlatego są wybierani.

– Wybierani są przez zindoktrynowanych przez Kościół, słabo lub wcale  myślących, nie odróżniających dobra od zła i nie patrzących dalej niż koniec swojego nosa czyli doraźnych korzyści.

Napisane 2 – 5.10.2021 rok

Wirus niby dobroci (cz. 95)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

**************************************************

Pracowity Wacek i niewyrywny do działania Edek zrobili sobie niedzielny spacer po okolicznych podwórkach. Najpierw Wacek przejrzał fb-kowy profil „Uwaga śmieciarka jedzie” i wypisał miejsca do zwiedzenia. Spotkali się w Parku Tołpy uzbrojeni w sprzęt poszukiwawczo – szperający i pojazdy dwukołowe z bagażnikami, torbami i przyczepką.

Poszli w stronę ulicy Górnickiego omawiając sprawę wałbrzyskiej biesiady.

– A wiesz, że Dworczyk wyjaśnił dlaczego to śniadanie kosztowało 4320 złotych? – spytał mający dostęp do Internetu kolega.

– Taaak? Skłamał, że to nieprawda i wydał tylko 43, 20 złotych? – przypuścił Edek.

– To go nie doceniasz. Napisał, że owszem 4320 złotych ale zaprosił do tej restauracji 500 bezdomnych.

– Jest ich w Wałbrzychu aż tylu? To źle świadczy o władzach miasta. I tak od ręki ich zgromadził w jednym miejscu? To musiała być niezła akcja propagandowa, ha, ha, ha – zaśmiał się niewolnik Pana Kota.

– No, co ty! Przecież wszyscy trzymający władzę mają innych za bandę kretynów, którym można wszystko wmówić, nawet największą głupotę.

– A ogarniasz to co się dzieje na granicy polsko – białoruskiej?

– Nie, zupełnie nie. Ani dlaczego musiał umrzeć 16-tolatek, ani dlaczego pracownicy Czerwonego Krzyża nie kwapią się do pomocy choć nie muszą mieć na to pozwolenia – Wacek pociągnął się za ucho.

– Jak nie muszą, pewnie posłuszni PiS-owi szefowie zakazali pomagania. A co myślisz o tym zoofilskim porno z krową, co to niby jest z telefonu obywatela Afganistanu?

– Daj spokój, po pierwsze to klacz, a po drugie stare nagranie z Internetu. Postanowili tym zabiegiem, czyli pokazaniem twardej pornografii w godzinach największej oglądalności, przykryć wyniki dziennikarskiego śledztwa dzięki któremu się okazało, że krewni i znajomi pisowców zajmują intratne stanowiska w spółkach państwa co kraj kosztuje miliardy złotych.

– Ale jeden z tych trzymających władzę wyjaśnił, że przecież muszą gdzieś pracować.

– To dlaczego nie w sklepach, hurtowniach, na stacjach benzynowych, jako maszyniści, motorniczy czy kierowcy?

– Bo tam nie ma takich apanaży.

– No i wszystko jasne. To my też załóżmy spółkę.

– Nie jesteśmy państwem, a spółkę już mamy, taką malutką, dwuosobową. I do roboty, dość gadania i się politycznego obijania.

Po dwóch godzinach zadzwoniła komórka Wacka.

– Tu Helena, kupiłam świeże orzechy laskowe i się nad nimi znęcam, chcecie mi pomóc?

– Pewnie, już swoją trasę skończyliśmy to zawieziemy rzeczy do domu i przyjdziemy.

– A jedliście obiad?

– Jeszcze nie.

– Ugotowałam gęstą zupę jarzynowo mięsna to was poczęstuję. I mam muffinki – dodała.

– O, to jakieś święto mamy?

– Tak, nieustanne  święto przyjaźni.

Wacek schował telefon i powiedział:

– Helena znęca się nad orzechami.

– Jak to znęca? – nie załapał Edek.

– No, rozbija młotkiem wydziera ze skorupki i odziera ze skóry.

– Jakieś mordercze instynkty się w niej odezwały?

– Ale tylko w stosunku do orzechów, nas zaprosiła.

– Ale nie będziemy torturowani?  – upewnił się tchórzliwy Edzio.

– Na obiad zaprosiła, zadzwoń do Aldony, że masz darmową wyżerkę.

– Ucieszy się, bo u seniorów ugotowała na dwa dni i dla nas nic nie miała.

– A nie obrazi się, że jej nie zaproszono?

– Eee, nie. Ona lubi czasem pobyć sama w domu.

W czasie obiadu Wacek uświadomił biesiadników, że Ministerstwo Zdrowia planuje otworzyć medyczne zawodówki.

– To czego oni tam będą uczyć a dzieci potem umieć? – zainteresowała się seniorka.

– Pojęcia nie mam, może na każdą chorobę przylepiać plasterki, stosować lewatywę i rycynę.

– O, to podobno w carskim wojsku stosowano taką  medycynę.

– Obawiam się, że nie tylko w carskim. Grunt dla PiS, żeby wyszli z niego „fachowcy” posłuszni, bierni ale wierni.

Napisane 28 –  29.09.2021 r.

Wirus żalu (cz. 93)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

Julian Tuwim

Ci, Którzy Nie Wiedzą,

Że Nie Wiedzą –

To GŁUPCY, Unikaj Ich.

Ci, Co Nie Wiedzą,

Ale Wiedzą, Że Nie Wiedzą –

To PROSTACZKOWIE, Poucz Ich.

Ci, Co Wiedzą,

A Nie Wiedzą, Że Wiedzą –

To ŚPIĄCY, Obudź Ich.

Ci, Co Wiedzą i Wiedzą,

Że Wiedzą –

To MĘDRCY, Idź Ich Śladem.

Zmarnowano półtora miliarda złotych publicznych pieniędzy w Ostrołęce gdzie miała stanąć elektrownia węglowa. Po dwóch latach teraz tam są rozbierane dwie wieże, miały po kilkadziesiąt metrów. Teraz tam ma powstać gazowa elektrownia.

A na podwyżki dla pracowników ochrony zdrowia nie ma pieniędzy.

Poseł Grzegorz Braun w sejmie wykrzykiwał do ministra zdrowia Niedzielskiego: będziesz pan wisiał.

Helena oglądała w czwartek program „Milionerzy” aż tu nagle na fotelu zasiadł zawodnik, z wykształcenia lekarz i powiedział, że przeniósł się do Warszawy z powodu swojego partnera, który teraz jest jego pomocą w wariancie „telefon do przyjaciela”.

– Tego jeszcze nie było i dobrze, że jest – pomyślała.

Za to był, od lat, skandal w zakonie dominikanów we Wrocławiu, w duszpasterstwie akademickim gdzie jeden z braci Paweł Maliński uzależniał od siebie wiele osób, psychicznie i wykorzystywał fizycznie a także finansowo. Ale działały trzy małpki – jedna nic nie widziała, druga nic nie słyszała, trzecia niczego nie mówiła. Zakonnik, popierany przez przełożonego Macieja Ziębę,  stworzył tam sektę, która działała w latach 1996 – 2000. Władze zakonu nie reagowały, bo lubią zmanipulowanych i podporządkowanych ludzi. Wreszcie powołano komisję, której raport ma 300 stron. M.in. napisano tam: „Sprawa Pawła M. to w pewnym stopniu egzemplifikacja stanu Kościoła, nie tylko w Polsce ale i na całym świecie”.

Małopolska i Podkarpacie nie dostaną dotacji z Unii bo popierają prześladowanie osób LGBT. Szydło uważa, że bronią wartości chrześcijańskich. To niech im Kościół sypnie dotacjami, ma  z czego.

W sobotę 18 września podczas konferencji medyków przed Kancelarią Premiera, 94-cioletni mężczyzna, były wojskowy,  próbował popełnić samobójstwo strzelając do siebie. Udzielono mu pomocy ale zmarł.

– Już widzę jak krzywousty, wuc i długopis się wzruszają i system służby (ochrony) zdrowia naprawiają – pomyślała Helena. Przecież wszystkich i wszystko w de mają oprócz swojej korzyści.

Dobiła ją wiadomość, że dwójka uchodźców umarła z wyziębienia a Polska musi płacić karę 500 000 euro dziennie za niezamknięcie elektrowni Turów.

– Jakimże jesteśmy bogatym krajem – westchnęła seniorka i poszła do kuchni.

Posłanka Klaudia Jachira na FB:

”Polityka według PiS: Misiek obiecał Mateuszkowi, że Anżejek przyklepie tego, który się najbardziej Julce podoba, bo jak nie, to Jarek zabiera zabawki i opuszczają piaskownicę!”

– Niech z niej wy………. jak najszybciej – pomyślał Wacek i zadzwonił do Kasi.

– Byłem na grzybach, nawet dużo nazbierałem, może zrobisz dziś w ramach niedzielnego obiadu?

– To świetny pomysł, bo właśnie zastanawiałam się co ugotować. To może zaprosimy też panią Helenę?

– Masz rację. Zaraz do niej zadzwonię.

Helena przyjęła zaproszenie z radością mówiąc:

– Właśnie upiekłam placek drożdżowy i miałam do ciebie zadzwonić. Przygotowałam też produkty na lazanię. Upiekę ją i przyniosę cieplutką.

– Och, jak pysznie – Aż mi ślinka cieknie.

– To się wytrzyj, obierz grzyby i zanieś do córki. Pobawisz się z wnukiem i pomożesz Kasi. A wstąp do mnie, kupiłam w sklepie dobroczynnym przy ulicy Wyszyńskiego dwie książeczki dla dzieci to mu poczytasz.

Po  obiedzie Helena zaserwowała obecnym (czytając z kartki) informacje o dyniach:

Indianie uważali dynię za świętą roślinę. Dziś doceniane są jej naturalne moce:

🎃Dzięki zawartości witaminy A dobrze wpływa na wzrok i kondycję skóry.

🎃Przecier z dyni łagodzi problemy żołądkowe, usprawnia przemianę materii

🎃obecna w dyni kukurbitacyna skutecznie walczy z pasożytami, które pojawiają się w układzie pokarmowym. Najskuteczniej w takiej kuracji działają pestki dyni.

🎃Miąższ dyni łagodzi zaparcia.

Dynia jest lekkostrawna, chętnie przyjmuje bardziej wyraziste towarzystwo i wchodzi w ostre czy słodkie związki.

Fachowcy doliczyli się około 20 rodzajów dyni

🎃Intensywności trzeba szukać w dyni

Hokkaido, z twardą skórką i orzechowym miąższem.

🎃Dość pokaźna rozmiarowo, nieco słodka z jasnym środkiem to zimowa Calabaza.

🎃Znacznie drobniejsza, w bladozielonym odcieniu,

idealna do wyłożenia jej farszem jest Sweet Dumping.

🎃W Nowej Zelandii wyhodowano dynię do puree i deserów – najdorodniejsze okazy ważą co najmniej 5 kilogramów, są miękkie, nieco spłaszczone i bardzo zielone.

🎃Z dyni makaronowej powstają gęste robią sosy. Z wierzchu jest żółta, podłużna, w środku ma poszarpane, przypominające cienkie pasma miąższ.

Dynię można smażyć, dusić, gotować, piec, a niektóre odmiany jeść surowe.

PULPA Z DYNI

Polecam, by zrobić uniwersalną pulpę, która potem przyda się do bułek, dżemów, ciast, placków czy kawy.

Wystarczy umyte, obrane i pokrojone kawałki dyni przełożyć do garnka, zalać wodą, przykryć i gotować 15 minut. Potem przecedzić (wodę wykorzystać do koktajlu), rozpadającą się dynię zmiksować blenderem i gładki mus przełożyć do słoika. W lodowce pulpa wytrzyma do 5 dni, w zamrażarce pół roku. Taka pulpa to spore ułatwienie.

Napisane 16.09 – 20.09.2021 r.

Wirus zdołowany (cz. 92)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję datę napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

***********************************************************

Smutna Helena, smutna Aldona, smutni uczniowie i nauczyciele, smutny kraj. Za to wesoły premier, Wuc i reszta trzymająca władzę.

Na FB ogłoszono konkurs na najgorszych członków Rady Ministrów, oto wyniki:

Jarosław Kaczyński – Naczelnik, słońce narodu, ale hobbystycznie też wicepremier, a przede wszystkim premier; osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo (przynajmniej wedle powołania), którego bezpieczeństwa broni podczas protestów połowa zasobów policyjnych z okolicy

Przemysław Czarnek – minister oświaty i oświecenia, znany przede wszystkim ze swojego umiłowania do cnót niewieścich i słów o tym, że „ci ludzie nie są równi ludziom normalnym”; zna się na jądrach i rozszczepianiu

Zbigniew Ziobro – najbardziej irytująca cyfra; twarde jądro polskiej suwerenności; wobec dylematu: opuścić rząd vs. opuścić Unię nie miałby wątpliwości.

Temu ostatniemu stacja TVN dala pstryczka w kłamstwa, które opowiadał na konferencji prasowej. I bardzo dobrze.

Środa 8 września była bardo słoneczna, więc w ramach spaceru Helena z pomocą Aldony zaniosły do sklepu dobroczynnego niepotrzebne im rzeczy, własne i znalezione przez duet EdWac.

Przeszły też na Nadodrze, bo dowiedziały się, że otworzono, po remoncie,  dużą Biedronkę. I przekonały się, że zrobiono to przedwcześnie. Na salach chaos, pracownicy  obłędem w oczach rozkładają towar, głos z sufitu namawia, aby skorzystać z szalonej promocji, czyli kupowania czterech produktów. Miało być dobrze a wyszło jak zwykle. Przeszły więc do sklepu „Kolor Zielony”, bo usłyszały, że działać będzie tylko do końca września, co je zmartwiło. Z półeczki „daj niepotrzebne – weź przydatne” zabrały książki, które po przeczytaniu przekażą dalej.

Wacek pomyślał, że zacznie naśladować Helenę w piciu hektolitrów melisy, bo przeczytał, że pracownik TVP zaproponował, aby Polska wysłała do Brukseli 12. Dywizję Zmechanizowaną, żeby wytłumaczyła Komisji Europejskiej jakie jest polskie stanowisko w sprawie straszenia, kar i wstrzymywania środków dla Polski. Bo przez Niemcy przejdą w jeden dzień.

– O, mój borze szumiący! Spuść bombę na tę i wszystkie inne, głupią trąbę – podsumował. Kolejny debil nad debilami.”Mein Kampf” się naczytał i zaczadził treścią.

Dobiła go informacja Kancelarii Prezydenta, że tenże lecąc na Węgry wylądował w Bukareszcie i spotkał tam Orbana.

– O, czyli Rumuni białoruskim sposobem zmusili samolot do lądowania. A Orbana spili, porwali i Dudzie dostarczyli. No, co to się dzieje, co się dzieje, panie dzieju. Melisa mi nie pomaga, chyba zacznę coś wciągać. Pamiętam ze „Strasznego dworu” taką radę: zażyj tabaki.

Wpiszę w Internet pytanie gdzie ją można nabyć. Będę tabaczarzem albo tabacznikiem. I nie będę zatruwał innych tylko siebie.

Chwilę później.

– O kurczę, Duda dostał od Węgrów „Wielki Krzyż z Łańcuchem i  Złotopromienną Gwiazdą Węgierskiego Krzyża Zasługi”. Jedno odznaczenie i dwa krzyże. Ciekawe czym się odwdzięczy? Długopisem? Trzymający naszą władzę powinni ustanowić „order wstecznictwa i machlojstwa”.

A w Świdnicy Maciej W. prokurator pod wpływem procentów biegał po mieście golusieńki. No przecież jest upał, więc o co chodzi? Ma przecież prawo być naturystą. Może dzięki temu dostanie awans i zacnie pracować w budynku Prokuratury Krajowej, zakupionym za 136 milionów a remont kosztował 34 miliony. Tam to sobie będzie latać nago do woli. W godzinach pracy i poza nimi. Bo prawda jest naga tak jak ten król i cały PiS. Ale tylko nieliczni to widzą. Objawienie jej zaczęło się od Świdnicy. Inne miasta zazdroszczą i czekają na bieg swoich prokuratorów, sędziów i adwokatów a nawet notariuszy. Biegnijcie, prawnicy, biegnijcie.

Wysoka temperatura rzuciła się na łeb złodziejowi auta na stacji benzynowej gdy właściciel płacił za benzynę. W aucie był doberman ale nie zagryzł złodzieja.

– Jednak szkoda, że go choć troszkę nie potarmosił – pomyślał Wacek.

Dziennikarka zapytała premiera – Pinokia ile kosztuje bochenek chleba, w odpowiedzi usłyszała bełkot o doli chłopa polskiego, czyli świetnie, że rosną ceny bo rosną ceny skupu. I, że rząd szaleńczo oraz opętańczo dba o dobrostan emerytów.

Słysząc to  Helena dostała nerwowego chichotu a potem czkawki.

Przeszła do kuchni, napiła się wody i postanowiła upiec muffinki.

A Wacek zaczął cichutko bluzgać po wiadomości, że Suski w Radomiu powiedział: Polska walczyła z okupantem niemieckim, rosyjskim a tera będzie z brukselskim.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel po 16 latach odchodzi ze stanowiska i z pożegnalną wizytą odwiedza różne kraje. Była w Polsce, a PAD – prezydent długopis wyjechał, na narty śnieżne czy wodne – nieważne. Nie zdążyli przygotować mu przemówienia czy bał się,  że TVN, tak jak Ziobrze, przerwie transmisję i sprostuje kłamstwa? Za to Krzywousty, jak zwykle, plótł jak Piekarski na mękach.

– Współczuję tłumaczowi – powiedziała Aldona. Przekładać tę paplaninę to nie lada zadanie. Powinna to robić Agata Duda.

– No i  dzisiaj jest 20 rocznica ataku terrorystycznego na World Trade Center – dodał Edek głaszcząc Pana Kota.

– Ziemia to nie jest ani miłe ani bezpieczne miejsce – stwierdziła kobieta  szyjąc na maszynie kolejną torbę  z dżinsów znalezionych przy śmietniku lub kupionych na wyprzedaży w lumpexie.

– A my nie mamy wyboru, nie możemy polecieć na inną, lepszą planetę.

– I nie wiadomo czy taka jest we wszechświecie. Może jesteśmy sami?

Dyrektor szkoły w Krakowie wezwał na przesłuchanie rodziców ucznia niechodzącego na religię. A co na to Konstytucja i wolność wyznania? Nic, bo dyro wie lepiej. Powstał już mem: na fotelu siedzi kościotrup i podpis: dyrektor czekający aż przyjdę i wyjaśnię, dlaczego moje dziecko nie chodzi na lekcje religii.

Napisane 8 –13 .09.21 r.

Wirus wstydu (cz. 91)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję date napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

***************************************************************************

Początek września nie przyniósł poprawy sytuacji międzynarodowej i krajowej.

Aldona zaprosiła panią Helenę na herbatę z drożdżówkami i plotkami.

– Jak pani myśli, czy ukarzą tych policjantów, którzy zabili 25 – letniego chłopaka w Lubinie?

– A ukarali  za zabitego w 2016? – odpowiedziała retorycznie seniorka.

– Czy wie pani, że przed liceum ogólnokształcącym w Częstochowie demonstranci przy dźwiękach „Wolność kocham i rozumiem” wykrzykiwali do marszałkini Witek: „Oszustka! Będziesz siedzieć! Zawsze będziesz szła sama!”

– Kto zasłużył ten ma. Wszyscy z PiS trzymający władzę powinni na długie lata wylądować w więzieniu, gdzie będą wykonywać najcięższe i najbrudniejsze prace. No i powinni skonfiskować im majątki, nawet te przepisane na rodzinę.

– Popieram z całego serca.

– A co myślisz o stanie wyjątkowym na naszej wschodniej granicy?

– Według mnie to przygotowanie do takiego w całym kraju, bo zbliżają się a oni wiedzą, że przegrają. I zrobią wszystko, aby wyborów nie było.

– No i dzięki tym typom funduszy europejskich dla Polski nie będzie, bo łamią konstytucję.  Ziobro plecie o szantażu a Pinokio, że nikt (znaczy UE) nas nie będzie pouczał czym jest demokracja i praworządność, bo Polska ma  długoletnią i szlachetną historię walki tradycję walki  wszelkimi rodzajami despotyzmu i totalitaryzmu.

– A ratownicy medyczni gremialnie strajkują, bo posłowie ciągle sobie podwyższają pobory mając innych w pogardzie. Przez tych hm hm zginał 10-latek, który spadł z drabiny na lekcji wf-u. Nie było karetki więc ściągnięto helikopter z sąsiedniego województwa ale było za późno. Pamiętam jak w podstawówce spadła na podłogę duża siatka zabezpieczająca okno. Na szczęście nikomu na głowę i nie było ofiar.

– No przecież rząd się sam wyżywi i uzdrowi.

– I nie jest to dobra wiadomość.

Obie panie siedziały ze smutnymi minami. Pan Kot Darek obudził się, przeciągnął, wylizał ogonek i podszedł do Aldony.

– Miau – powiedział.

– Chce jedzenia czy głasków? – zapytała Helena.

– Najpierw jedzenia, potem drapania po główce i miziania a na koniec głowy mu nie zawracania bo czeka na Edka.

– I jak mu idzie wyprowadzanie psów?

– A wie pani, że dobrze? Rano chętnie wstaje, nie marudzi, opowiada co i kogo spotkali po drodze, jaką kupkę który zrobił, gdzie są najlepsze tereny spacerowe.

– Czyli zmienił się na lepsze?

– Odrobinę ale tak.

– Ruch na świeżym powietrzu i pieniądze dobrze mu zrobiły. Byle mu palma ważności nie odbiła, bo tak bywa z tymi, którzy długo byli w życiowym dołku.

– A widziała pani mural w Opolu przedstawiający Krzysztofa Krawczyka?

– Nie, śliczny jest?

– Bardzo, wygląda jak Pablo Escobar, słynny handlarz narkotykami i żeby nie było co do tego wątpliwości dodano mu palmy i słońce.

– Może dlatego, że mu na starość odbiła religijna palma?

– Ha, ha, ha – nie zapytano autora co miał na myśli. Skiba na facebooku zasugerował, ze malarz jest fanem pewnej gry komputerowej i stąd ta estetyka. No i piosenkarz przyznał się, że używek sobie nie  żałował a nawet był uzależniony.

– Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze – ktoś z krewnych i znajomych królika musiał zarobić.

– Tak jak wszyscy piosenkarze, niby oburzeni postępowaniem PiS ale dla kasy występowali na festiwalu w Opolu.

– Oprócz Beaty Kozidrak, którą złapali jak prowadziła auto pod dużym wpływem procentów.

– Zapomniała o hasełku: „Piłeś – nie jedź”.

– Pewnie niedługo opolanie doczekają się muralu z Edytą Górniak.

– Spodziewam się, że będzie na nim płaska Ziemia i przekreślona strzykawka.

– Są nie za mądrzy ludzie, którzy powinni tylko wykonywać swój zawód a poza tym milczeć.

– Tylko kto ich do tego zmusi, przecież oni są przekonani, że mają rację.

– I to jest ten największy kłopot, że głupcy nie mają wątpliwości.- Za to w Tychach jest całkiem przyzwoity mural przedstawiający Rydla. Ktoś skomentował – udany bo nie na zlecenie PiS-u.

– I pewnie miał rację.

Napisane 3.09 – 6.09.2021 r.

Wirus happeningu (cz. 90)

Kolejny odcinek tej blogowej pandemiczno – optymistycznej powieści umieszczam w każdą sobotę. Pod tekstem podaję date napisania bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W co drugi poniedziałek umieszczam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń.. Miłej lektury 🙂

********************************************************************

Sierpień i upały nie wszystkich zachęcają do  leżingu na plażach i odpoczywania. Grupa kilku osób w Warszawie, ubrana w burki biało-czerwone, na placu przed pomnikiem – schodami (chyba do nieba) zszyła wiele szarych szmat w jedną całość. Pomnik jest pilnowany jak najcenniejszy klejnot, więc zawieziono szmacisko na Żoliborz i próbowano zawiesić na ogrodzeniu domu Wuca, bo potrzebuje on wielu szmat. Ludzkich oczywiście.

 Tam mieszka największy polski klejnot, więc jest pilnowany przez policję 24 godziny na dobę, a ogrodzenie zakończone jest drutem kolczastym. Funkcjonariusze legitymowali, spisywali grupę i się popisywali czujnością.

– Tę szmatę powinni zanieść do siedziby PiS-u – pomyślał Wacek przeglądając w Internecie bieżące wiadomości. Lub  rozdać albo rozesłać po jednej wszystkim członkom tej partii albo chociaż posłom i senatorom z tego ugrupowania. Razem z szarym mydłem, aby sobie codziennie szorowali usta.

Na facebooku przeczytał, że w Łagowie gdzie odbywa się coroczny festiwal filmowy, Tomasz Broda miał namalować mural przedstawiający Daniela Olbrychskiego. Ten artysta, w 1965 roku, zachwycony okolicznościami przyrody, na spotkaniu w Łagowie rzucił: „Zróbcie tu festiwal filmowy”. Projekt muralu władze zaakceptowały ale sprzeciwił się nadleśniczy albowiem mural miał zdobić ścianę ośrodka należącego do Lasów Państwowych gdzie odbywają się projekcje. Olbrychski – w życiu! Nie popiera PiS, więc won!

– Won to z nadleśniczym, a nie muralem – skonstatował czytający i się wkurzający.

W słoneczną niedzielę spotkali się w Cafe Wuwa Helena, Edek z Aldoną, Wacek z Kasią i Adasiem. Zamówili to co lubili, usiedli i rozmawiali.

– Edek, jak ci idzie wyprowadzanie psów?

– Całkiem nieźle, nawet polubiły się, więc wszystkie razem wyprowadzam. Dostałem też kolejne propozycje.

– O, to świetnie – powiedziała Helena. Mam nadzieję, że zbierasz to co zostawiają kiedy się załatwiają.

– No, zbieram choć głupio się wtedy czuję.

– Głupio to jest ich nie zbierać – pouczyła wyprowadzacza seniorka. Swoją drogą dobrze się złożyło, że masz to zajecie, bo wszystko jest coraz droższe. Za każdym razem gdy robię zakupy w Biedronce jestem w szoku, że muszę więcej zapłacić.

– A propos jedzenia, dwaj malcy z ośrodka dla uchodźców poszli sami do lasu na grzyby i zatruli się.

– Zjedli z  głodu czy z ciekawości? – spytała Aldona.

– Nie wiadomo ale są w ciężkim stanie, tylko jeden będzie miał przeszczep wątroby, bo stan drugiego na to nie pozwala.

– Ktoś tych dzieci nie dopilnował – westchnęła Helena dopijając cappuccino.

– Mamo, a kiedy my będziemy mieli pieska? – Adaś wrócił do swojego marzenia.

– Wtedy gdy ty będziesz mógł go samodzielnie wyprowadzać. Na razie przed tobą chodzenie do szkoły.

– Ale może ze mną  i psami czasem spacerować – powiedział Edek. Zobaczy na czym polega to zajęcie.

– Myślę, że to niezły pomysł – zgodziła się Kasia.

– No to jesteśmy umówieni. Może już jutro? Pierwszy raz idę o ósmej rano, to może za wcześnie. Drugi raz o drugiej to chyba dobra godzina.

– Zobaczymy jaki rozkład zajęć będzie miał w szkole i wtedy się dokładnie umówimy.

– A dostanę swoją smycz? – zapytał chłopiec.

– No, nie od razu. Najpierw będziesz musiał poznać pieski, oswoić się z nimi, a one z tobą.

Wtorek przyniósł (w zębach polityka) wiadomość o wprowadzeniu stanu wojennego na granicy z Białorusią.

– W celu ochrony przed dwudziestu uchodźcami i jednym kotem? – zadał retoryczne pytanie Wacek po przeczytaniu tej wiadomości.

Zadzwonił do Kasi pytając:

– Czy zapiszesz Adasia na religię?

– Absolutnie nie. Nie chodzę do kościoła i nie mam zamiaru zatruwać umysłu dziecka jedynie słuszną, według polityków, religią.

– A jak mu wytłumaczysz święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc?

– W skrócie opowiem o różnych religiach i o polskiej tradycji. A jak będzie dorosły to sam wybierze. Jak będę miała czas to dokonam apostazji.

– A wiesz, że ja też o tym myślę. To znajdę w Internecie co trzeba zrobić i ci przekażę.

Napisano 27 – 31.08.2021 r.

Wirus honoru (cz. 89)

Kolejne odcinki będę teraz dodawać w soboty, bo czas akcji prawie dogonił realny. Pod każdym tekstem podaję datę napisania. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. Co drugi poniedziałek dodam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń. Miłej lektury 🙂

****************************************************************

–  Co może zastąpić honor?

– Honorarium.

To krótki opis sposobów na posłów przekupywanie i zgodne z PiS-em głosowanie.

Rząd polski szalenie pomógł uciekającym z kraju przed talibami Afgańczykom – mogą odebrać 100 wiz. W Delhi – Indie, czyli w odległości 1000 kilometrów.

A na granicy polsko – białoruskiej w krzakach, 50 kilometrów od Białegostoku koczuje 32 Afgańczyków  i Irakijczyków, w tym 5 kobiet i dzieci (najmłodsza ma 15 lat), bez dachu nad głową. Jedzenie i picie dostarczą im mieszkańcy okolic ale nie zawsze strażnicy na to pozwalają. Jedna rodzina jest z kotem. Fundacja Ocalenie przekazała im śpiwory i namioty. Uciekinierów pilnuje  straż graniczna, która potrafi zagłuszyć próby porozumienia przez tłumaczkę. Władza chwali się  ogrodzeniem z drutu kolczastego. Na który jest parę sposobów: zbite deski na kształt drabiny, gruba kurtka, gałęzie i hyc. Premier powiedział, że ich nie wpuści, bo zaraz nasz kraj zaleją tłumy uchodźców.

– A może wystarczy, aby granicę szczelnie otoczyć portretami Wuca, Terleckiego, Pawłowicz, Macierewicza i innych piękności to uchodźcy z krzykiem uciekną? – pomyślał Wacek.

Nie dopuszczono do chorych na granicy polskiej lekarki.

Niektórzy  mówią, że to robota Łukaszenki, który w ten sposób walczy Unią Europejską. To taka wojna hybrydowa, czyli bez wypowiedzenia, za to prowadzona w rozmaity sposób, aby pognębić przeciwnika.

W TVN24 Frasyniuk powiedział:

Patrzę też z niepokojem na tę arogancję, chamstwo, prostactwo. Szczerze mówiąc, słowo „żołnierz” jest upokarzające dla tych wszystkich, którzy byli na misjach polskich poza granicami, bo ja mam wrażenie, że to jest wataha. Wataha psów, która otoczyła biednych, słabych ludzi”.

Dodał również: „Tak nie postępują żołnierze. Śmieci po prostu. To nie są ludzkie zachowania – trzeba to mówić wprost. To antypolskie zachowanie. Ci żołnierze nie służą państwu polskiemu, przeciwnie – plują na te wszystkie wartości, o które walczyli pewnie ich rodzice albo dziadkowie”. 

A wystraszony walką o przedłużenie koncesji TVN odciął się od tej wypowiedzi. Wstyd!

Wisława Szymborska „Jacyś ludzie”

Ja­cyś lu­dzie w uciecz­ce przed ja­ki­miś ludź­mi.

W ja­kimś kra­ju pod słoń­cem

i nie­któ­ry­mi chmu­ra­mi.

Zo­sta­wia­ją za sobą ja­kieś swo­je wszyst­ko,

ob­sia­ne pola, ja­kieś kury, psy,

lu­ster­ka, w któ­rych wła­śnie prze­glą­da się ogień.

Mają na ple­cach dzban­ki i to­boł­ki,

im bar­dziej pu­ste, tym z dnia na dzień cięż­sze.

Od­by­wa się po ci­chu czy­jeś usta­wa­nie,

a w zgieł­ku czy­jeś ko­muś chle­ba wy­dzie­ra­nie

i czy­jeś mar­twym dziec­kiem po­trzą­sa­nie.

Przed nimi ja­kaś wciąż nie tędy dro­ga,

nie ten, co trze­ba most

nad rze­ką dziw­nie ró­żo­wą.

Do­ko­ła ja­kieś strza­ły, raz bli­żej, raz da­lej,

w gó­rze sa­mo­lot tro­chę ko­łu­ją­cy.

Przy­da­ła­by się ja­kaś nie­wi­dzial­ność,

ja­kaś bura ka­mien­ność,

a jesz­cze le­piej nie­by­łość

na pe­wien krót­ki czas albo i dłu­gi.

Coś jesz­cze się wy­da­rzy, tyl­ko gdzie i co.

Ktoś wyj­dzie im na­prze­ciw, tyl­ko kie­dy, kto,

w ilu po­sta­ciach i w ja­kich za­mia­rach.

Je­śli bę­dzie miał wy­bór,

może nie ze­chce być wro­giem

i po­zo­sta­wi ich przy ja­kimś ży­ciu.

Posłanka z Ołbina Klaudia Jachira  zebrała, od ludzi, wiele różnych darów dla uchodźców na granicy. No i nie pozwolono ich przekazać.

– To w  imię miłości bliźniego – pomyślała Helena zniesmaczona. Melisa zaparzona w kubku już stała przeznaczona na takie okazje.

Jachira powiedziała też, że Polacy pomagają  teraz uchodźcom jak kiedyś Żydom. Ma rację, jedna Sendlerowa i jej współpracownicy to mało w stosunku do ilości szmalcowników, bezinteresownych i interesownych donosicieli. Posłanka za te słowa będzie odpowiadała przed komisją etyki.

Póki co buduje się zasieki na granicy polsko – białoruskiej, a w planach jest ponad 400 kilometrowy mur. Pójdziemy tym samym w ślady Węgier i Grecji, które mają na granicach wysokie płoty.

W Pszczynie, na starówce,  zawieszono nad ulicą 287 kolorowych parasolek co nie spodobało się radnemu z PiS, bo według niego, jest to propagowanie ideologii Lgbt.

– Im to się wszystko z jednym kojarzy – powiedziała Aldona nastawiając zupę z porcji rosołowej indyczej i jarzyn.

– Pójdę do Klubu Pod Kolumnami na darmowe zajęcia przerabiania odzieży, może czegoś nowego się nauczę – poinformowała Edka.

– To przerób pisowskich polityków na normalnych ludzi – zaproponował Edek.

– Ty, dowcipniś, sam ich przerób. Z pomocą Darka, oczywiście.

– On to najwyżej może ich podrapać.

– Byle do krwi, najlepiej ostatniej – zaproponowała krwiożerczo kobieta obierając warzywa.        Napisane 17.08. – 08. 2021 r.

Wirus czystości -2 (cz. 88)

Kolejne odcinki będę teraz dodawać w soboty, bo czas akcji prawie dogonił realny. Pod każdym tekstem podaję datę napisania. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. Co drugi poniedziałek dodam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń. Miłej lektury 🙂

**************************************************************

Znowu upały zapanowały, więc nasi. bohaterowie brali chłodne prysznice. Panowie nawet powtarzali czasem: wziął prysznic i tyż nic. A Wacek w Internecie przeczytał o ablucjach w średniowieczu. Na początku tej epoki zakazano kąpieli w niedziele i święta. Przykład dawali asceci i ascetki, którzy nie myli się, bo tak lubili. No, tak – „Częste mycie skraca życie”. W XIII wieku naśladowały ich polskie władczynie jak Kinga, żona Bolesława Wstydliwego oraz Jadwiga żona Henryka Brodatego. Kinga gdy chwalono jej urodę „brukała twarz i mazała”, Jadwiga zaś po urodzeniu dzieci wstąpiła do klasztoru gdzie umartwiała się i głodowała. Stosowała zasadę: „Mydło i woda to mój wróg, ja nie uznaję mycia nóg” i innych części ciała też. A jak już coś umyła to wycierała się w najbrudniejszą ścierkę. Ja nie wiem jak się taka skłonność czy natręctwo nazywa. Czystofobia?

Istnieją jednak wzmianki, że w tym okresie, w miastach, istniały dostępne wszystkim łaźnie, dla wielu bezpłatne. Myto się ługiem, a potem mydłem, w XIV wieku  były już  mydlarnie.

Władysław Jagiełło woził ze sobą balię w kształcie konia. Królowa Jadwiga jeździła do leczniczych, także kąpielowych, wód, z nadzieją na urodzenie męskiego potomka, bo urodziła martwą córeczkę. Namiętnie i często kąpał się Kazimierz Wielki.

– A jak jest z czystością naszych polityków? Szczególnie z czystością sumienia?– zadał sobie retoryczne pytanie Wacek i poszedł do łazienki.

Helena wreszcie odebrała wynik badania, który przesłano do przychodni skąd dostała skierowania a nie do tej gdzie pobrano krew. Rejestratorka tego nie wiedziała, dopiero rozmowa telefoniczna z wykonawcą to wyjaśniła.

– Pewnie, trzeba zapewnić seniorom okazję do spacerów, szczególnie gdy upał i zawroty głowy zwalają z nóg – pomyślała wlokąc się stopa za stopą.

Kukiz żali się, że wylewany na niego hejt rozbija mu rodzinę.

– Jak dla ciebie, ściero, „petunia non olet” to morda w kubeł – pomyślał Wacek. Było nie dać się przekupić, nie glosować za likwidacją/wykupieniem przez PiS TVN24 i za wycięciem lasów pod fabrykę elektrycznych samochodów. A teraz: „Jak nie uważałeś co robisz, to rob co uważasz”.

– Czy to prawda, że dzieci domagają się wycieczek śladami prymasa Wyszyńskiego? – zapytał Edek Aldonę.

 – Oczywiście, albowiem prymas też pielęgnował cnoty niewieście.

– Przecież był facetem – zdziwił się facet głaskając Pana Kota.

– Ale one są takie wspaniale, że każdy powinien je pielęgnować – odpowiedziała świetnie zorientowana kobieta jednocześnie krojąc paprykę, cukinię, pomidory i kiełbasę na leczo.

– Wacek mi powiedział, że w Studiu Filmów Rysunkowych ma powstać dzieło o Maksymilianie Kolbe – dodał Edek.

– Tam gdzie kiedyś szaleli Bolek i Lolek? – upewniła się krojąc i obiad szykująca.

– Tam, tam.

– No to pewnie pójdą za ciosem i zrobią całą serię: O Janie Pawle II,  Matce Teresie, Dziwiszu, Rydzyku.

– Sami święci i godni naśladowania – podsumował Edek.

A Daruś zeskoczył z jego kolan i podszedł do miseczek.

– Popatrz, Kotu znudził się ten świetny temat, zmień wodę, piasek i napełnij miseczkę – pogoniła partnera Aldona.

– Uff, a tak mi się dobrze siedziało – powiedział Edek wstając i portki podciągając. To potem wyrzucę śmieci i zajrzę do Wacka.

– Najpierw do niego zadzwoń, może jest poza domem albo zajęty.

– Czym on może być zajęty? – zdziwił się egocentryczny facet.

– Myślisz, że siedzi i zniecierpliwiony obgryza paznokcie czekając na ciebie?

– Uch, ty to zawsze potrafisz mi dogryźć – poskarżył się Edziaczek – biedaczek.

– Czas zrozumieć, że nie jesteś pępkiem świata – podsumowała Dona.

– I to mi się bardzo nie podoba – oświadczył mężczyzna biorąc worek ze śmieciami. W tym domu tylko kot mnie rozumie.

– Ha, ha, ha – Darek to dopiero jest egocentryk. Jesteście bardzo do siebie podobni.

– Idę, nie będę tego słuchać – udając oburzenie Edek wyszedł z mieszkania.

– Tylko nie spóźnij się na obiad – zawołała za nim partnerka.

Wacek był w domu i powitał kumpla pytaniem:

– A wiesz dlaczego Wuc chce zlikwidować tvn24?

– No, dlaczego?

– Bo się boi, że przejmie tę stację narkobiznes. A najśmieszniejsze, e Holandia dała tvn24 koncesję na nadawanie, także w Polsce.

– Ale co to ma wspólnego?

– W Holandii dozwolone jest palenie marihuany.

– Czyli żoliborski kacyk miał rację, ha, ha, ha. Wykrakał.

– Raczej wykwakał.

Napisane 13 – 15.07.2021 r.

Wirus wiedźmowaty (cz. 84)

        Kolejne odcinki będę dodawać w soboty, bo czas akcji prawie dogonił realny. W co drugi poniedziałek nadal dodam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń. Milej lektury 🙂

**********************************************************************

– No i mamy falę udoskonalania kobiet – pomyślała Helena. Faceci przecież wiedzą lepiej. A propos wiedzą – to radni Miłakowa (okolice Olsztyna) na zgłoszenie Akcji Katolickiej sprawdzą czy artystyczno – charytatywna grupa kobiet o nazwie Wiedźmuchy nie uprawia okultyzmu i nie propaguje satanizmu. No to koniecznie powinni robić im przeszukania domów czy aby nie mają gdzieś mioteł, którymi lecą na Łysą Górę, aby czynić jakieś zło lub na nie się namawiać. Politycy PiS odlatują, szkoda, że nie na miotłach podsumowała Joanna Scheuring – Wielgus.

Seniorka przeszła do piwnicy, wyciągnęła miotłę, nasmarowała olejem rzepakowym i poleciała na spotkanie aby zwiedzić Muzeum Przyrodnicze. Miotła jest składana więc ją włożyła do torby z tkaniny udając  niewiniątko.

Muzeum jej się nie spodobało – niewygodne schody, do przejścia 4 piętra, zakurzone, wypłowiałe eksponaty. Okazało się, że niektóre nawet poniemieckie. Nie wszystkie są w gablotach i jakby ktoś chciał się przywitać z którymś lub objąć to mógłby zarazić niszczycielskimi mikrobami czy innymi takimi. I klęska, choroba, pogotowie, respirator, pandemia. Całe muzeum do szpitala albo nawet likwidacji.

Tyle dobrego, że jak się ma skończone 74 lata to nie trzeba płacić za bilet. Ale bardzo pilnują, aby każdy zwiedzający przytknął czoło do termometru i zdezynfekował ręce.

Po powrocie do domu Helena odłożyła zużytą maseczkę do prania, umyła ręce i zaparzyła sobie melisę.

– Zmurszałość, szkielety bez serc, bez ducha to nie moja bajka – pomyślała.

Włączyła telewizor i usłyszała jak Sasin mówi, że teść to nie rodzina.

– Jak sprytnie, ponad trzysta osób  rodzin członków PiS-u ma cieple posadki w spółkach skarbu państwa, prezes ogłosił, że nie będzie u nich nepotyzmu to teraz takie kwiatki słyszymy, czekam na następne wyparcia się mężów, żon, dzieci. Bo „Kaszanka to nie wędlina a teściowa nie rodzina”.

Mądra a w dodatku (ku oburzeniu dziadersów) ładna posłanka Klaudia Jachira (mieszka na naszym wrocławskim Ołbinie) wystąpiła w sejmie przeciwko wydawaniu pieniędzy na zbudowanie Pałacu Saskiego (zburzyli go Niemcy pod koniec powstania), w czasie wygłaszania mowy poseł pisowski Piotr Kaleta popisywał się mądrością i kulturą powtarzając kilkakrotnie: „Naprawdę? Niesamowite! Co za dykcja! To było mocne!”. W końcu marszałek Czarzasty go upomniał.

Helenie przypomniała się scena w sejmie z marszałkinią Witek i Grzegorzem Braunem, który chciał wystąpić ale nie miał maseczki. No i kłócił się aż go wyproszono.

Prezydent nie wszystkich Polaków poleciał do Japonii na otwarcie olimpiady i żeby odznaczyć prezesa Toyoty. A TVP podała, że powiedział: „Współpraca z lat wojny jest przykładem polsko – japońskiego braterstwa”. Bo jak wiadomo istniała wtedy braterska faszystowska oś Rzym – Berlin – Tokio.

– No i swoi strzelili mu w stopę – podsumowała seniorka. Poczytaliby przed emisją dzieje II wojny. Głąby niedouczone.

Wacek po południu znienacka odwiedził córkę i wnuka. Nawet się ucieszyli.

– Wiesz tato, dzisiaj wyrzucając śmieci wstawiłam do wiaty reklamówkę z cudzą przeterminowaną żywnością – Kasia.

– Ale co tam było? Może nadawało się do użytku?

– Trochę się spieszyłam więc dokładnie nie obejrzałam. Ale ja o czym innym chciałam. Obok wiaty jest miejsce na gabaryty, stało tam krzesło trochę rąbnięte zębem czasu. Położyłam na nim swoją dużą torbę, aby przejrzeć jaką odzież ktoś zostawił w reklamówce. I słyszę męski krzyk z drugiego końca podwórka: to jest miejsce na gabaryty! Na co ja, że wiem. On: niech pani zabierze te torbe. Ja, że nie zamierzam jej zostawiać tylko oglądam co zostawiono i że jak nie zna sytuacji to niech się nie wtrąca. I słyszę damski głos: to pan prezes.

– No i co z tego, jak prezes to może wrzeszczeć bez powodu? – zdziwił się ojciec.

– No, właśnie. Jak obok nich przechodziłam to powiedziałam, że powinien był do mnie podejść i grzecznie wyjaśnić sprawę a nie krzyczeć, żeby wszyscy lokatorzy słyszeli. I dodałam: trochę kultury, proszę pana. Na co on: nikt nie słyszał. A ja: słyszeli, słyszeli.

– Musiałaś mieć ostatnie słowo – zaśmiał się Wacek.

– Pewnie, burak jeden, nie zna sytuacji tylko wrzeszczy bo on prezesem jest to mu wolno.

– Pewnie naoglądał się zachowania polityków trzymających władzę

i uznał, że to jest wzór postępowania. „Bo źli ludzie lgną do siebie

jak zgniłe rodzynki”.

Aldona zadzwoniła do Heleny:

– Chciałam się pani poradzić, czy mogę przyjść teraz?

– Przyjdź, kochana, oczywiście.

Za pół godziny przed drzwiami mieszkania seniorki stali Aldona i Edek.

– O, obydwoje jesteście – lekko zdziwiła się gospodyni. Ale widzę,

że bez kota – zażartowała.

Napisane 20 –  24.07. 2021 rok

Wirus cnót niewieścich (cz. 83)

Kolejne odcinki będę dodawać w soboty, bo czas akcji prawie dogonił realny. W co drugi poniedziałek nadal dodam recenzję książki, opowiadanie lub relację z prywatnych wydarzeń. Milej lektury 🙂

*************************************************************************

Wacek znalazł w Internecie mem o cnotach niewieścich:

Piękna  – jak Kempa

Wierna – jak Marta Kaczyńska

Kulturalna – jak Krystyna Pawłowicz

Powabna – jak Beata Szydło

Wykształcona – jak Przyłębska

Płodna – jak Kaja Godek

Zaradna – jak Witek

Cnoty uzupełniające:      

Odważna – jak Andrzej Duda

Prawdomówna – jak Morawiecki

Bystra – jak Suski

Uczciwa – jak Szumowski

A pewien masażysta powiedział klientce, że chłopców powinno się uczyć w szkole wykuwać pasy cnoty.

Na to ona: a dziewczęta haftować makatki z umoralniającymi i ustawiającymi kobiety maksymami.

Już takie były:

Dobra żona – męża ozdoba.

Dobra żona gotuje jak mężowi smakuje.

Dobra żona tym się chlubi gdy gotuje jak mąż lubi.

Woda i mydło najlepsze bielidło.

Długo myśl, prędko czyń.

**************************

Szczęście w domu gości wciąż kiedy żonie pomaga mąż.

(na obrazku ona wałkuje ciasto, on gra na gitarze)

****************************************

Jak ja gotuję to każdemu smakuje.

Dobra gospodyni dom wesołym czyni.

Nigdy nie mów nikomu co się dzieje w domu. (powiedziała Dulska)

Soli i chleba w kuchni potrzeba.

Najlepsze:

Wszyscy, którzy nas odwiedzają

Czego nam życzą niech sami mają.

Na co ja proponuję takie:

Nie gotuję i nie piorę bo książki czytać wolę.

Kicham na perfekcję bo mam jogi lekcję.

Nie piekę i nie sprzątam, po domu się nie krzątam.

Nie robię obiadów, wolę parę przysiadów.

Ani w mróz, ani w upale nie myję okien wcale.

Nie robię kolacji, wolę kupić placki.

Nie podlewam kwiatków, nie robię obiadków.

Nie gotuję i nie piorę, głaskać kota wolę.

Nie prasuję odzieży, niech pognieciona leży.

Nie chodzę na zakupy bo to zajęcie do d..y.

Nie wyrzucam śmieci, niech to robią dzieci.

Nie odkurzam bo przy tym się wkurzam.

Nie trzepię dywanów, zatrudniam do tego panów.

Napisane 17.06. 2021 r.