Wirus bezradności (cz. 69)

Przez jakiś czas będę tu w każdą sobotę i środę umieszczać kolejny odcinek „Wirusa”. Pod każdym jest data napisania, bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W niektóre poniedziałki będzie tu recenzja książki, inne opowiadanie lub prywatna opowieść. Miłej lektury 🙂

**********************************************************************

        W niedzielę 11 kwietnia Wacek wybrał się z Heleną, Kasią i Adasiem na spacer do Ogrodu Botanicznego ale odstraszyła ich kolejka do kasy. W dodatku z minuty na minutę pogoda w ramach przeplatania zaserwowała trochę zimy i chłodem wszystkich potraktowała. Pospacerowali więc trochę po Ostrowie Tumskim, znaleźli dwa miejsca z fiołkami i przeczytali, że budynek Biała Dama jest Archiwum Diecezjalnym Biblioteką Kapitulną.

– Że biblioteką to jest bardzo dobra koncepcja – powiedziała Helena. Oby tylko materiały i książki tam umieszczone zawierały prawdę i tylko prawdę. Oraz były ogólnodostępne nie tylko dla wybranych.

Następne dni też były pełne wstrząsająco negatywnych wiadomości. Biskup Józef Wróbel ogłosił, że dwie szczepionki są stworzone z abortowanych płodów i niemoralne jest ich stosowanie. Aby było śmiesznie tej wiadomości nie podały polskie media tylko francuskie.

– No to nasz rząd ma zagwozdkę – pomyślał Wacek. Szkoda, że nie mogą wydać zakazu wypowiadania się klerowi w sprawach nie dotyczących wiary. Mógłby papież ale polski kler wszystko wie lepiej i papież nie jest dla nich autorytetem.

Proboszcz parafii  gdzie mieszka senator ciągnący psa przywiązanego do auta broni polityka – bo pies  był za duży, aby umieścić go w aucie, a w ogóle to były dwa. No i bardzo nieposłuszne, bo nie chciały chodzić na smyczy, więc co miał zrobić. No i dobre panisko jechał wolno tylko w końcówce coś się stało i przyspieszył.

– Jasne, a zupa była za słona to lu kobitę w łeb – pomyślał Wacek rozdrapując sobie z nerwów prawe ucho. Dlaczego ja nie mogę żyć w normalnym kraju? – użalił się nad sobą. Wstał i poszedł do łazienki, aby zatamować wodą utlenioną krew cieknącą z ucha. Robiąc to syczał z bólu i nerwów na całokształt zewnętrzny krajowy i pandemiczny światowy.

– Już się boję jak na Adasia wpłyną teksty narodowego obecnie barda Zenka Martyniuka – pomyślał. Dobrze, że ma dopiero cztery lata to może do tego czasu zmienią ćwiczenia do języka polskiego dla szóstych klas. Cudne są te teksty zaserwowane przez  ministerstwo oświaty raczej ogłupiania a nie nauczania.

Odkąd zobaczyłem ciebie
Nie mogę jeść, nie mogę spać
Jak do tego doszło, nie wiem?
Miłość o sobie dała znać

Co poradzić mogę na to
Że miłość przyszła właśnie dziś.
Że w sercu mym jest lato,
a w moich myślach jesteś ty

Przez twe oczy, te oczy zielone oszalałem!
Gwiazdy chyba twym oczom oddały cały blask.
A ja serce miłości spragnione ci oddałem
Tak zakochać, zakochać się można tylko raz

– No i nie zakochałem się w decyzji Trybunału Konstytucyjnego, aby Adam Bodnar nie był już Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Najpierw go PiS-owcy upokorzyli wychodząc z sali gdy składał sprawozdanie z działalności, albowiem prawda ich boli jak mnie teraz ucho – pomyślał Wacek zalepiając rankę plasterkiem.

Uliczne hasło: Łamiecie prawo, łamiecie konstytucję, nas nie złamiecie.

Odcinek tysiąc pięćset sto dziewięćset wyników badań samolotu po katastrofie w Smoleńsku. Trotyl, który znaleziono we Włoszech w fotelach okazał się być umieszczony w zapasowych a nie w tych w samolocie. Kto je tam podłożył, aby uwiarygodnić wersję zamachu – oto jest pytanie.

Była premier Beata Szydło weszła do Rady Muzeum Auschwitz. W reakcji na to trzech członków Rady zrezygnowało. No, dlaczego nikt nie lubi i nie ceni pani Beatki? Przecież jest taka piękna i inteligentna oraz ma wspaniałą kolekcję broszek. Więc zostanie we wdzięcznej  pamięci rodaków jako „Premier Broszka”. Minister Gliński, który powołuje tę Radę jest bardzo zdziwiony rezygnacjami, bo uważa, że obecność tam B.Sz. to zaszczyt. Rezygnujący zaś, że obciach bo upolitycznienie. Zero jedności, jedynie rozbieżności.

 To i tak lepiej niż premier Pinokio, czy Mateuszek – Kłamczuszek. Zdarza mu się jednak powiedzieć prawdę: jest opinia, że  media to muchy brzęczące nad PiS-em. To nad czym muchy najczęściej roją się i brzęczą? Czyżby nad złotem i brylantami?

I najlepsze ze wszystkiego prezes PiS JarosławPolskęZbaw został uhonorowany tytułem „Człowieka Roku 2020” przez „Gazetę Polską”, którą wydaje PiS. Nie pierwszy raz. Takie towarzystwo wzajemnej adoracji. Ale ubiegły rok był taki, że to jedyna odpowiednia kandydatura.

Dzień bez podlizania się szefowi jest dniem straconym i w myśl tego powiedzenia konferansjer Kammel publicznie pochlebnie wypowiadał się o cudzie życia, czyli o ciężarnej żonie szefa telewizji. Ciekawe czy dostał za to premię uznaniową.

No i dzięki „dobrej zmianie” od stycznia tego roku w Polsce mamy największą inflację w całej Unii Europejskiej.

Z dobrych wiadomości Joanna Szczepkowska, która dostała nagrodę im. Puzyny za utworzenie i działanie (przed pandemią) „Teatru na Dole” i teraz „Teatru Pudło” (w domu, scenografią jest pudło za jej tapczanem leżące), wygłosiła mowę dziękczynną. Dwa razy – pierwszy mówiąc tylko litery polskiego  alfabetu. Dobry aktor może nawet czytać książkę telefoniczną a i tak będzie słuchany. Drugi raz – podziękowanie jest parodią niektórych przemówień, pełnych słów ze słownika wyrazów obcych, czyli popisem poczucia wyższości na skutek wyrównywania sobie kompleksów. To się aktorka nieźle zabawiła. Nas też.

Napisane 15 – 18.04.  2021 r.

Wirus biblioteczny (28)

Pod każdym wpisem umieszczam datę napisania, bo są tam czasem aktualne wydarzenia pogodowo-polityczno-spoleczne. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę.

***********************************************************************

Następnego dnia upały zelżały, więc Helena wybrała się do biblioteki. Tę położoną najbliżej kilka lat temu zlikwidowano a właściwie połączono z trzema innymi i przeniesiono do budynku o nazwie „Grafit”. Nieudana to była inwestycja, bo przeznaczona dla właścicieli stoisk z targowiska na Placu Grunwaldzkim kompletnie się nie sprawdziła. Budynek oddalony od ulicy, bez parkingu no i czynsze niebotyczne. Paru właścicieli kramów szybko zrezygnowało i hala opustoszała. Władze miasta uznały więc, że umieszczą tam bibliotekę.  Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Tak więc seniorka chodziła a to do biblioteki w Graficie, a innym razem do filii przy ulicy Reja, w budynku szkoły. Tę też przeniesiono z lokalu, gdzie mieściła się, od lat wielu,  na skrzyżowaniu Reja i Sienkiewicza.

– I komu to przeszkadzało – pomyślała starsza pani idąc przez Park Tołpy, Skwer Edyty Stein i Nowowiejską często opędzając się od komarów.

– Muszę wreszcie kupić olejek waniliowy, bo podobno zniechęca te krwiożercze bestie – zapisała w pamięci.

Nie miała komputera, więc nie mogła książek zamawiać on line ani przedłużać terminu wypożyczenia.

– Trudno, jestem mało nowoczesna. Niech młodzi nadążają, ja już nie muszę. Za autobusami i tramwajami też nie biegam, a co dopiero za nową technologią. I tak dobrze, że nie prasuję żelazkiem na duszę, nie muszę palić w piecu, bo mam elektryczne ogrzewanie i lodówkę pamiętającą PRL – monologowała wewnętrznie przemierzając Ołbin.

Przeszła przez ulicę Jedności Narodowej a przy Górce Słowiańskiej skręciła w lewo.

– Mam nadzieję, że już jest czynna  i będę mogła wypożyczyć jakąś dobrą biografię – planowała dochodząc do drzwi prowadzących do holu.

– Zbyt duży jest, kompletnie to bez sensu – pomyślała. Idzie się i idzie do biblioteki. – Chyba przestanę korzystać z tej wypożyczalni.

Oddala pożyczoną książkę, wzięła bezpłatną gazety, włożyła do torby i zadowolona z decyzji opuściła ponure gmaszysko.

Stoją książki w bibliotece, a w tych książkach cały świat – napisała Lucyna Krzemieniecka, bibliotekarka i pisarka.

– Jutro pójdę na Reja a teraz kupię sobie chleb w prywatnej piekarni przy Barlickiego i trochę świeżych jarzyn w  pobliskich warzywniakach – postanowiła.

Obeszła trzy sklepy porównując ceny i wybierając najlepszy a nie najtańszy towar, bo znała powiedzenie „Tanie mięso jedzą psy”.

Cukiernia Spychały nie skusiła jej swoim asortymentem.

– Póki mogę to sobie sama upiekę coś pysznego – stwierdziła zadowolona ze swojej samodzielności.

Z zakupami poszła do domu odpoczywając przez kilkanaście minut na ławce w parku.

W mieszkaniu wypakowała zakupy i nastawiła wodę na herbatę. Umyła ręce i odłożyła zużytą maseczkę do prania. Posmarowała kilka biszkoptów cienką warstwą dżemu, nalała herbatę do kubka z wizerunkiem kota i z przyjemnością usiadła przy stole. Powoli pijąc gryzła kolejny biszkopt.

Wstała i włączyła radio i usłyszała, że w Polsce zwiększyła się ilość zachorowań na covid19.

– Manipulanci z rządu ogłosili przed wyborami, że pandemia wygasa no i mamy skutki – wyciągnęła logiczny wniosek.  A  pozwolenie na różne imprezy swoje dołożyło. Pisarka Gretkowska po wyborach ogłosiła, że sprzedaje dom i emigruje. Mieszkała już we Francji i Szwecji to dla  niej nie nowina, a co mają robić tacy jak ja? Na udział w manifestacji nie mam siły ani ochoty, żeby mnie policja szarpała, a nie daj Bóg pałowała.

Następnego dnia wybrała się do biblioteki przy ulicy Reja. Wysoka lada była bezsensowną barierą i od razu zniechęcała do kontaktu z bibliotekarkami.

– I kto to wymyślił? Jakiś  zwolennik separacji człowieka od człowieka chyba. Wystarczy szyba z pleksi i maseczka. I dlaczego tu tyle okien? Klimat nam się ociepla, lata coraz gorętsze a tu szyba na szybie, szybą pogania. Pamiętam, że w bibliotece przy ul. Staszica notorycznie co jakiś czas wybijano okno, kierowniczka filii nawet w nocy musiała tam przyjeżdżać i dobytku pilnować. A tutaj ktoś „załatwił” odmownie, czyli zniszczył trezor ułatwiający oddawanie książek gdy biblioteka jest zamknięta – tak sobie seniorka monologowała wewnętrznie chodząc wśród regałów.

Przecież „Biblioteka jest wielka przez swą gościnność i wiedzę w niej zawartą a nie przez jej rozmiary”.

Chyba jednak wybiorę się do Dolnośląskiej Biblioteki lub do filii przy ul. Szewskiej. Szkoda, że te dwie jakieś takie nieprzyjazne są. Ale zawsze jeszcze mogę podjechać do „Famy”, mam przecież tam dwa bezpośrednie autobusy z przystanku przy Sienkiewicza lub Nowowiejskiej. I z takim postanowieniem wypożyczyła książkę „Zły Tyrmand”.

Napisane 10.08.2020 r.

Teraźniejszość i przeszłość

Po rozmowie telefonicznej o zbyt, jak dla mnie, wczesnej porze, Tauron przysłał mi dużą kopertę pełną druków głównie małym drukiem zapisanych, w tym kilka do wypełnienia. A że poprzednio do rachunków dołączono pisemko w którym napisano, że od 1 stycznia br nie będę musiała nic robić postanowiłam udać się do biura obsługi przy                        ul. Trzebnickiej.

Sprawdziłam dni i godziny otwarcia, pojechałam tramwajem linii 1 bardzo zadowolona, że to tak niedaleko. A diabeł mój osobisty już tańczył kankana z radości.

No i co się okazało? Mianowicie od SIEDMIU lat nie ma tam biura obsługi. A strona internetowa istnieje. Czy nie mogli tam napisać, żeby klient się nie naciął? Nie mogli bo mają go w …

Podobno w Polsce ludzie nadal bardzo dużo piją. Ja akurat ni,e ale się nie dziwię, trudno wytrzymać na trzeźwo tę rzeczywistość gdzie tak się nas lekceważy.

Boli mnie noga z powodu rwy kulszowej, zdenerwowanie nie wpływa dobrze na rwę. No żesz ..rwa!

Jako klientka zrobiona w konia, a raczej chabetę na wykończeniu, taki Łysek na przykład, postanowiłam pojechać do BO na ul. Menniczą. Nigdy tam nie byłam więc jechałam z dziką pewnością, że zabłądzę, bo mam do tego wybitne zdolności. Ale właśnie, że nie! Trafiłam od pierwszego kopa. Cud jakiś to był. Anioł stróż się obudził i pokazał figę diabłu. 🙂

W informacji wyciągnęłam ten stos papierzysk pytając po co mi tyle tego przysłano. I czy nie szkoda drzew. Urzędniczka uporczywie domagała się odpowiedzi czy to przeczytałam. Musiałabym zatrudnić prawnika z sokolim wzrokiem, żeby to zrobił i przetłumaczył z urzędniczego bełkotu na język polski. Chciałam się tylko dowiedzieć o co tak naprawdę im chodzi. W skrócie. No i dowiedziałam się, że nie muszę tego wypełniać a jak do mnie zadzwonią (bo zadzwonią) to mam powiedzieć, że nie wyrażam zgody. Kolejki nie było.

Wniosek – urzędnicy w centrali T. nudzą się jak ochroniarze na budowie. A że nie mają tam zajęcia w postaci radia, telewizora czy kumpla z połóweczką to wymyślają ruchy pozorne powodując stres u klientów. Ale co ich to obchodzi.

Wracając wstąpiłam do Parku Staromiejskiego, aby zrobić zdjęcia ławkom pod drzewami, bo na Skwerze Skaczącej Gwiazdy postawiono nowe ławki w niezacienionych miejscach. Podobno jest takie zarządzenie prezydenta. Jeśli naprawdę to głupie bardzo. Czyli w czasie upałów duś się człecze w chacie. Grunt, że kasę  ktoś zarobił.

Z pojemnika w parku na uwolnione książki wzięłam „Twój Styl” z 2010 roku.

Aktorzy opowiadają tam o scenach miłosnych w których grali, felietonistka o kryształowym półmisku na jajka, dwie inne o katastrofie samolotu w Smoleńsku, felietonista o tym, że ma marzenie o świecie do którego chciałoby się przenieść gdzie ludzie potrafią być ze sobą, lubić się, iść sobie na rękę. Marzenie dobra rzecz.

W Polsat viasat history program „Prywatne życie średniowiecznych władców” – odcinek pt.: „Kto ma biblioteki, ten ma władzę”- świetny. Lubię ten kanał. Dużo lepszy niż tvp1 i 2 – właściwie nie ma porównania, inny styl, inna klasa i fakty a nie kłamstwo na kłamstwie i manipulacja.

Światowy Dzień Książki

Z tej okazji byłam umówiona z koleżanką bibliotekarką  (filia przy ul. Tymiankowej) na uroczyste i oficjalne otwarcie nowego działu (kilka miesięcy temu to zasugerowałam) o nazwie: „Książka z autografem” autora oczywiście, obejmującym także dedykację. Gdyby ktoś chciał podarować tej bibliotece taką książkę (napisaną przez siebie lub kogoś innego) to proszę o kontakt ze mną lub biblioteką mbp15@biblioteka.wroc.pl. Bibliotekarka i czytelnicy będą bardzo wdzięczni.

Przecięcia wstęgi i szampana nie było jedynie zielona herbata i (niesfermentowane) winogrona.

Ale czekam na wyremontowanie chodnika przy w.w. ulicy, bo jest tylko (często błotniste) pobocze. Napisałam o tym na blogu i uderz w stół się sprawdziło, czyli Rada Osiedla się oburzyła (przy tej uliczce stoi budynek gdzie mieści się i biblioteka i RO). Koleżanka poinformowała mnie, że chodnik będzie niedługo i że powinni go nazwać moim imieniem, ha,ha,ha. Tak więc czekam na przecięcie wstęgi i szampana z tej okazji. Jak na razie nic tam się, w tej kwestii nie dzieje.

A tu kolaż, niegdyś wykonany, z okazji ŚDK

dzień ks kolaż

i półeczka z nowym (nietypowym) działem:

DSCF2963.JPG

Teatrzyk „Kiełbie we łbie” – 5

Teatrzyk „Kiełbie we łbie” przedstawia:  „Kopyta”

Występują:

Bibliotekarka Publiczna – BP

Zdolny Uczeń – ZU

ZU – poproszę książkę o gadach parzystokopytnych

BP – spada z krzesła robiąc duży hałas

ZU – ociągając się wychodzi

Kurtyna stękając pomaga BP ponieść się z podłogi, a potem opada – z sił.

**************************************************************

Teatrzyk „Kiełbie we łbie”  przedstawia:  „Skargę”

Występują:

Uczeń Skarżący się – US

Bibliotekarka Publiczna – BP

US – no i po co w tej szkole uczą nas tylu przedmiotów, przecież większość z tych wiadomości do niczego nam się nie przyda

BP – nauczyciele masują w ten sposób wasze szare komórki bo organ nieużywany zanika

US – stoi z otwartą gębą

Kurtyna wręcza BP siedem czerwonych róż.

***************************************************************

Teatrzyk „Kiełbie we łbie” przedstawia: „Rozmowę”

Występują:

Bibliotekarka Publiczna – BP

Pracownik Dyrekcji – PD

Telefon Służbowy – TS

Miejsce: filia biblioteki publicznej

TS dzwoni

BP podnosi słuchawkę i mówi: Pochwalony, biblioteka.

I rzuca słuchawkę na widełki zaskoczona tym co powiedziała.

TS  ponownie dzwoni

BP podnosi słuchawkę i słyszy: Na wieki wieków amen, mówi Kowalski z dyrekcji.

Kurtyna wznosi oczy do góry jednocześnie składając ręce.

*************************************************************************************

Teatrzyk „Kiełbie we łbie” przedstawia: „Katalog”

Występują:

Czytelnik Inżynier – CzI

Bibliotekarka Publiczna – BP

CzI – dlaczego nie ma w katalogu tej autorki?

Podaje kartkę z napisem: Sigrid Undset.

BP podchodzi do katalogu kartkowego, wyciąga skrzynkę oznaczoną literą „U”, wyszukuje kartki katalogowe i pokazuje czytelnikowi

CzI – a ja szukałem pod Sigrid

BP dębieje

Kurtyna razem z nią.

****************************************************************

Teatrzyk „Kiełbie we łbie” przedstawia: „Poliglotkę”

Miejsce: biblioteka wyższej uczelni technicznej, magazyn czasopism

Czas – lata 60-te XX wieku

Magazynierka Starsza – MS

Bibliotekarka Młodsza – BM

BM – pani Stasiu to francuskie pismo „Kątrandi” proszę położyć na dolnej półce.

MS oburzona – jakie znowu „Kątrandi”? Przecież to jest comptes rendus – umiem przecież czytać.

Kurtyna miłosiernie opada.

**************************************************************

Teatrzyk „Kiełbie we łbie” przedstawia:  „Konflikt pokoleń”

Miejsce: biblioteka wyższej uczelni technicznej, magazyn czasopism

Czas – lata 70-te XX wieku

Magazynierka ze Stażem – MzS

Bibliotekarka Młoda – BM

MzS – bo jak jest napisane december to jest to numer dwunasty, a jak july to siódmy

BM – porażona idzie do koleżanek działu czasopism i dzieli się tą wiedzą tajemną

Kurtyna chichocze złośliwie.

p.s. MzS – ukończyła szkołę podstawową

BM – ukończyła pomaturalne studium bibliotekarskie, w liceum uczyła się jęz. rosyjskiego, łaciny, a prywatnie jęz. angielskiego

Teatrzyk „Kiełbie we łbie” – 4

Teatrzyk „Kiełbie we łbie”  przedstawia  „Powrót do domu”

   Występują;

Bibliotekarka Publiczna – BP

Młody Zawiany – MZ

Most Długi nad Odrą – MD

Czas: jasny dzień

BP zamyka drzwi biblioteki i piechotą idzie do domu przez MD. Widzi przed sobą zataczającego się, wolno idącego MZ. Przechodzi przez most na drugą stronę jezdni, bardzo z siebie zadowolona, że uniknie kontaktu z MZ. 

Schodzi z mostu na szeroki chodnik. Aż tu nagle dogania ją MZ.

MZ – odprowadzę panią

BP – ale ja blisko mieszkam i nie boję się sama iść

MZ – ale ja panią odprowadzę

I rzeczywiście.

Kurtyna poszła się upić.

**************************************************************

Teatrzyk „Kiełbie we łbie” przedstawia: „Cytat”

Miejsce: jeden z działów w bibliotece wyższej uczelni technicznej

   Występują:

Bibliotekarka Sfrustrowana – BS

Bibliotekarka Oczytana – BO

Bibliotekarka 1 – B1

Bibliotekarka 2 – B2

BS – narzeka, nudzi i marudzi, potem wychodzi z pokoju

BO – „Żrący kwas staropanieństwa rozpoczął swoje niszczące działanie” (E. Malpas – „Od siódmej rano”)

B1 i B2 – dostają ataku śmiechu

Kurtyna podryguje i nie opada.

**************************************************************

Teatrzyk „Kiełbie we łbie”  przedstawia: „Ripostę”

Miejsce: biblioteka publiczna

   Występują:

Bibliotekarka Publiczna – BP

Czytelniczka Zaprzyjaźniona uważająca się za melomankę – CzZ

Odbiornik radiowy – OR

OR – nadaje piosenkę w wykonaniu Charlesa Aznavoure`a.

BP – daj głośniej, uwielbiam go

CzZ – eee, taki brzydki

BP – jakbym patrzyła na urodę to bym się z tobą nie zadawała

CzZ – (zazwyczaj wygadana) – zapowietrza się

Kurtyna – chichocze złośliwie i nuci nadawaną piosenkę.

*******************************************************************************

 Teatrzyk „Kiełbie we łbie”  przedstawia:  „W Egipcie”

Bardzo Młody Czytelnik – BMCz

Bibliotekarka Publiczna – BP

BMCz  – poproszę książkę „Odarty syn Egiptu”

BP – czy chodzi Ci o „Egipcjanina Sinuhe”?

BMCz – nie wiem, pani nam kazała przeczytać to jako lekturę, mówiła, że jest cienka

BP – a do której klasy chodzisz?

BMCz – do trzeciej

BP – podchodzi do regału z lekturami i wyciąga „Odarpi syn Egigwy”

Kurtyna związuje się w supeł.

***************************************************************

Teatrzyk „Kiełbie we łbie” przedstawia: „Flakonik”

Występują:

Wdzięczny Czytelnik – WCz

Bibliotekarka Publiczna – BP

WCz – wchodzi i pyta o kierowniczkę filii

BP – mówi, że jej nie ma

WCz – stawia na ladzie bibliotecznej teczkę i wyciąga z niej: flakonik, butelkę z wodą i kwiatek, odkręca zamknięcie butelki, nalewa wodę do flakonika, wstawia do niego kwiatek i wręcza BP z prośbą o oddanie kierowniczce

BP – zafascynowana przedstawieniem żałuje, że kamery przy tym nie było

Kurtyna śmieje się dyskretnie.

*************************************************************

Teatrzyk „Kiełbie we łbie”  przedstawia:  „Kawę”

  Występują:

Szczodry Czytelnik – SzCz

Bibliotekarka Publiczna Starsza – BPS

Bibliotekarka Publiczna Młodsza – BPM

Rzecz dzieje się w RP gdy już kawy było ci u nas dostatek.

SzCz przynosi obiecaną kawę. W pustej czytelni stawia na stole: słoik twist z kawą mieloną, drugi – z cukrem. Prosi o trzy szklanki. Sypie do nich po jednej łyżeczce kawy i jednej cukru.

BPM – zalewa każdą szklankę wrzątkiem

BPM i BPS – czują się jak w sennym oparze 

SzCz – oczekuje zachwytów

Kurtyna zmyka gdzie pieprz rośnie przed tą hojnością.