Upalne miasto 13

Drodzy Czytelnicy – pisanie to dla mnie jedna z form masowania szarych komórek, aby nie zanikły. Momentami jest to też dobra zabawa proszę więc nie oczekiwać zbyt wiele czyli traktować teksty z dystansem. Dziękuję.

Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. Co drugą środę umieszczam tu recenzję książki lub opis prywatnych zdarzeń. Miłej lektury 🙂

******************************************************************

Wrzucili worki do pojemnika i skierowali się w stronę baśkowego auta.

– To zapraszam cię na obiad. Mam nową pomoc domową. Mieszka u mnie i póki co obie sobie chwalimy. Dobrze gotuje, nie jest gadatliwa, za to uprzejma i zdystansowana.

– No to ci się jakaś perła trafiła.

– Z polecenia znajomych. Zadowolona, bo ma emeryturę, wynajęła swoje mieszkanie, a u mnie dodatkowo zarabia. W dodatku ma prawo jazdy, więc sama jeździ na zakupy.

– Twoim autem?

– Nie, pawłowym. On mało jeździ bo ma zajęcia w domu.

– Biedaczek, strasznie go żyłujesz – zakpił Karol.

– Nie musiał się zgadzać – ucięła temat Baśka.

Dojechali do domu, który przywitał ich pysznymi zapachami wywołującymi ślinotok. Szczególnie u Karola, który pamiętał tylko o posiłkach dla kota.

– Pani Jadwigo, już jesteśmy, poprosimy o obiad za pół godziny – powiedziała Barbara wchodząc do kuchni

– Dlaczego dopiero za pół godziny? – zdziwił się pasierb. Chcę zaraz teraz.

– Boże, ty słyszysz i nie grzmisz! – usłyszał. Gdzie byliśmy? Na basenie może gdzie wzięliśmy prysznic? Nie!

– Dobra, dobra, zrozumiałem – powiedział Karol i skierował się do pokoju kąpielowego.

– Gdzie leziesz? Do łazienki przy sypialni Jana leź, a nie do mojego gabinetu.

– O, jak ty mnie męczysz – poskarżył się facet wdrapując po schodach prowadzących na piętro. A są tam ręczniki i mydło? No i zmieniłbym bieliznę i koszulę.

– A poszukaj sobie tam w szafie, jeszcze nie wyrzuciłam jego ubrań.

– Przecież on był gruby, wszystko będzie za duże – zajęczał wymagalny gość.

– Pani Jadzia ma nożyczki, nici i igły to ci dopasuje na miejscu.

– O, to fajnie! Może wszystkie ubrania tak mi dostosuje? – praktycznie zapytał sprytny Karolek.

– Jak jej zapłacisz za dodatkową pracę to może się zgodzi.

– Ale ja nie mam kasy.

– Mogę za ciebie założyć a potem odliczyć od spadku.

– Jaka ty jesteś skąpa! Zero bezinteresowności!

– No, nie rozśmieszaj mnie! Idź już, bo pożałuję, że cię zaprosiłam.

Biedny Karol poczłapał na górę i oddał się ablucjom. Potem owinął tęczowym ręcznikiem kąpielowym. Podszedł do komody i wysuwał kolejne szuflady. Znalazł pełno dobra wszelkiego bieliźnianego i skarpetkowego  ale za dużego. Potem otworzył szafę i wybrał cienką bawełnianą koszulę z krótkimi rękawami. Włożył ją i zapiął, przejrzał się w lustrze, i jak zwykle,  zachwycił obliczem swem. Koszula była na tyle długa, że zakryła mu pośladki dużo jeszcze poza nie zwisając. Wyjął z szuflady majtki w kaczuszki i zszedł na dół.

– O, te mi się podobają. Jakby je zwęzić to byłyby całkiem dobre.

– Już prosiłam panią Jadzię o pomoc. Nie będzie to łatwe, to dostosowanie ubrań Jana do twojej postury. Na szczęście ma zaprzyjaźnioną krawcową, wprawioną w przeróbkach. Przyjedzie tu nawet dzisiaj, zmierzy cię dokładnie, obejrzy zawartość szafy Jana i zadecyduje co będzie można dopasować. A teraz do stołu.

– Ale te majtki ze mnie spadną – poskarżył się pasierb.

– Pani Jadziu, proszę przyjść z nożyczkami, igłą i nitką. Trzeba te kaczuszki przyciąć i dopasować do tyłka Karola – zawołała Barbara. Że też akurat ten wzorek wybrałeś – zaśmiała się.

– Bo w koty nie było, dokładnie sprawdziłem.

– Jasiek wolał psy.

– Ale w psy tez nie było.

– Bo miał je na sobie gdy utonął.

W tym czasie gosposia zwężała kaczuszki z przyjemnością niektóre przecinając i igłę w nie wbijając.

– Krawcowa przyjdzie wczesnym wieczorem – powiedziała. Zaraz podam obiad. Co państwo życzą sobie na deser?

– Ja tylko kawę poproszę.

– Upiekłam kruche ciastka, to może podam?

– Oczywiście, kawa, ciastka, koniak i lody – zadysponował Karolek w majtkach we wzorek.

– Pani Jadziu, poprosimy jeszcze owoce – dodała pani domu nieżyczliwie łypiąc na gościa. A gdzie jest Paweł?

– Chyba u siebie, nie zszedł przecież na śniadanie – poinformowała gosposia.

– Rzeczywiście, spieszyłam się i  nie zauważyłam. Proszę pójść do jego pokoju i sprawdzić czy jest w domu. Ale najpierw poprosimy o obiad. A ja do niego zadzwonię. Nie odbiera – stwierdziła po chwili.

– Może jest u jakiejś swojej młodej i chętnej pacjentki, ha, ha, ha – złośliwie zaśmiał się Karol.

– Jedz, nie rezonuj – poleciła Baśka krojąc pieczonego fileta z indyka i zagryzając go sałatką wieloskładnikową z sosem winegret.

Pani Jadzia zebrała talerze, podała deser i powiedziała:

– Włożę naczynia do zmywarki i pójdę sprawdzić czy pan Paweł jest u siebie.

– Niech się pani nie spieszy. Proszę z nami usiąść, pani też się należy chwila odpoczynku.

– To ja przyniosę swoją herbatę.

Siedzieli delektując się owocami, ciastkami i napojami. Słychać było tylko świergot ptaków dolatujący przez taras z ogrodu.

– No to ja już pójdę – powiedziała Jadwiga wstając i niepotrzebne naczynia ze stołu zbierając.

Dwójka siedząca w salonie słyszała dochodzący z kuchni szum wody z kranu, szczęk talerzy i sztućców, odgłos zamykanej zmywarki. A potem kroki na schodach prowadzących na piętro.

Barbara wyciągnęła z szuflady komody torebeczkę z białym proszkiem i kartę rabatową z ulubionego butiku. Wysypała krótką ścieżkę na stół, wyrównała ją kartą gdy nagle usłyszeli:

– Proszę pani, proszę pani, niech pani tu zaraz przyjdzie.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s