Upalne miasto 5

Dojeżdżali na osiedle Karola gdy ten się ocknął:

– Nie mam w domu nic do jedzenia dla siebie i kota. Pieniędzy też nie – zakomunikował.

– Masz pięć stów, odliczę ci od tych trzech tysięcy, nie łudź się.

– Dobra, dobra, sknero – gramoląc się z auta stojącego przed sklepem wielobranżowym powiedział przyszły spadkobierca.

Objuczony gotowymi daniami, piwem  i saszetkami z jedzeniem dla kota Karol z lekka się zataczając wszedł do windy.

– O, dzień dobry – usłyszał od sąsiadki z tarasem. Dawno pan do mnie nie wpadał. Zmienił pan trasę spadania?

– Tak, na bardziej poziomy. Ojciec zmarł i czeka mnie handryczenie się z macochą i przyrodnią siostrą o spadek.

– To ciekawe, moja kuzynka też właśnie straciła ojca a jego rodzina to zachłanne harpie. Szczególnie jej kuzynek, pijaczyna i obibok. Na szczęście Agata pisze poczytne książki a jej partnerka jest weterynarką.

– Zabawny zbieg okoliczności, moja siostra ma też na imię Agata – przypomniał sobie egocentryczny brat.

– Nie jednemu psu Burek a ja mam na imię Ewa, do widzenia  – powiedziała sąsiadka wychodząc z windy.

– A mogę panią jeszcze kiedyś odwiedzić?

– Pod warunkiem, że wchodząc przez drzwi i bez alkoholowej wkładki.

– A to nie przyjdę, bez procentów nie funkcjonuję.

– Ja tam wolę procenty w banku – stwierdziła Ewa otwierając drzwi swojego mieszkania.

– Pewnie, taka to ma procenty z kasy a ja tylko z puszki – użalił się nad sobą wiecznie młody i niedoceniony.

Wszedł do ogarniętego mieszkania a kot witał go miaukiem i ocieraniem o nogi.

Wieczorem Barbara i Wiesiek usiedli przy łagodnej muzyce i kieliszku dobrego koniaku.

– Dzwoniłam do agenta nieruchomości. Przyjdzie wycenić dom – powiedziała pani domu.

– Niech tylko nie zawyży wartości, bo się nie wypłacimy. A czy Agata załatwiła zrzeczenie?

– Wyobraź sobie, że się rozmyśliła. Powiedziała, że potrzebuje pieniędzy na zagospodarowanie na  Krecie. Szkoda, że jej pobyt tam nie będzie jak w tym memie „wakacje na krecie” gdzie człowiek siedzi na zwierzątku.

– A to małpa, no i Karolek się wścieknie, że przypadnie mu mniejsza kwota.

– Z tego to się nawet cieszę – stwierdziła Barbara.

– A tak w ogóle z czego on żyje?

– Z dotacji od ojca, naiwnych kobiet i dorywczych prac graficznych. Jak nie ma ciągu alkoholowego to jest bardzo zdolny i pracowity.

– Ale przeważnie ma?

– Ma, rozhulany jest niemożebnie.

– Tatuś go w dzieciństwie bijał czy rozpieszczał?

– Tatuś bijał, mamusia rozpieszczała bo jedynak.

– A co teraz robi pani matka?

– Mąż ją wymienił na nowszy model czyli mnie. A ona dostała kasę i dochód z trzech kantorów.

– No to ma klawe życie.

– A wiesz, że czasem jej zazdroszczę? Nie musi w domu znosić żadnego faceta, nie katuje się operacjami plastycznymi, nie przejmuje  nadwagą, wygodnie żyje sobie w szeregowcu z ogródkiem i ma miłego dochodzącego.

– Jedna moja znajoma kiedyś powiedziała, że facet i służba tylko na dochodne.

– Ha, ha, ha. Coś w tym jest. Ale Marysia – Dorota u nas mieszka, bo nie miała mieszkania.

– Teraz już ma. Szczodry ten twój mąż.

– Miał z czego i to nie z legalnych interesów. Popieranie trzymających władzę bardzo mu się opłaciło.

– Chyba nie sprzedasz tego domu? – Wiesiek podniósł się z kanapy i przespacerował przez salon. Wyjrzał przez okno, przeszedł na taras. – Szkoda by było.

– Absolutnie nie. Dobrze mi tu, a ostatnio Jasiek kazał założyć alarm.

– A kod to data waszego ślubu?

– Nie, dlaczego?

– A tak przypomniał mi się jeden z odcinków serialu „Co ludzie powiedzą”.

– Pamiętam, biedny Ryszard.

Agata weszła do wynajmowanego mieszkania w starej kamienicy z obskurną klatką schodową. Odłożyła torebkę na krzesło i zadzwoniła do partnerki:

– Już jestem w domu, przyjdziesz? Dobrze, za godzinę. To przygotuję coś co jedzenia a ty przynieś jogurt grecki i fetę. Zrobiłam chłodnik, przegryza się w lodówce, mam składniki na sałatkę.

Po obiedzie usiadły na łóżku i Kaśka powiedziała:

– Rozmawiałam z Miśkiem.

– Jakim Miśkiem?

– No tym, co to chcemy, żeby był ojcem naszego dziecka. On jest bratem faceta od związków zawodowych i żeni się z gosposią jego niedawno zmarłego szefa – powiedziała Kaśka.

– No, coś ty?! Ten szef to mój nieślubny ojciec. Właśnie utopił się w swoim basenie.

– Ach, to ten. Tylko kłopot mamy bo Misiek boi się, że Dorota jak się dowie to go pogoni.

– To problem. Trzeba znaleźć innego dawcę.

– A może z banku spermy? Jak myślisz, ile to kosztuje?

– Sprawdzimy w Internecie. Jeśli nas będzie stać to skorzystamy. Teraz musimy zdecydować, która z nas zostanie matką.

– Jeśli mamy się przeprowadzić na Kretę to raczej ja, bo tam szybko nie znajdę pracy.

– Skąd wiesz? Trzeba to wyguglać. Ja pisać mogę i w ciąży a leczenie zwierząt wymaga siły.

– Masz rację. Z tym co dostaniesz od macochy to jakoś damy radę.

– Tylko kiedy to będzie? – zmartwiła się Agata.

– No, trochę odłożonej kasy mamy. I sprzedam swoje mieszkanie.

– A ja auto bo nie wiadomo ile będzie kosztował jego transport.

– Też to sprawdzimy u wszechwiedzącego guglego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s