Upalne miasto 4

Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugą środę zamieszczę recenzję książki. Miłej lektury 🙂

**************************************************************

Wdowa zamierzyła się na niego torebką. Lewie się uchylił.

– Uspokójcie się! – stanowczo powiedział Wiesiek odciągając kochankę od pasierba.

Agata cały czas stała z boku i rozmawiała przez telefon:

– Zaraz przyjadę, bo rodzina jest w stanie wzburzenia zamiast smutnego milczenia. Tak, zapisał mi miejscówkę na Krecie. Pewnie, że przyjmę. To ja jadę do siebie, zadzwonię jak załatwię rezygnację – rzuciła w stronę rodzinki i wsiadła do swojego auta.

– Musimy pogadać, jedziemy! – rzuciła Barbara do i Karola i Wiesława.

Po drodze milczeli przetrawiając nowiny. Wjechali do garażu i przeszli do domu.

– Marysiu – zawołała pani domu. Proszę podać wędlinę, sery, pieczywo, masło, sałatkę z pomidorów, ogórków kiszonych, sałaty lodowej z fetą, oliwę z oliwek, sól i pieprz. Jak już to zjemy to przyniesiesz kawę, herbatę, koniak i lody.

– Tak jest proszę pani. Ale od poniedziałku odchodzę – dygnęła służąca poprawiając różowy czepek na głowie pasujący kolorystycznie do fioletowej służbowej sukienki i wrzosowego fartuszka.

– Myślisz, że te odziedziczone pieniądze na długo ci wystarczą? – spytała zaskoczona Barbara.

– Właśnie skończyłam studia, wychodzę za mąż i może wyemigrujemy do rodziny męża – poinformowała Marysia. A poza tym mam na imię Dorota – dodała i wyszła z pokoju.

– No, coś takiego! – wykrzyknęła pani domu.

– Widzę, że doskonale się orientujesz w tym co się tu dzieje – zaśmiał się sarkastycznie Karol.

– Ja wiedziałem – stwierdził Wiesiek nalewając sobie ulubionego drinka. Wychodzi za mąż za mojego młodszego brata.

– Ja oszaleję, co się tu dzieje? – zaskoczona pani domu nie ukrywała emocji. Idę wziąć prysznic i przebrać się.

Karol gromko się zaśmiał i rozsiadł na kanapie.

– Tu tajemnica na tajemnicy, tajemnicą pogania. Czego jeszcze się dowiemy?

– Nie dopytuj bo dostaniesz kociej mordy – uspokoił go Wiesiek.

– A to byłbym podobny do swojego kota Felka – ucieszył się Karol.

Marysia – Dorota przywiozła jedzenie na wózku kelnerskim, rozłożyła wszystko na stole i nic nie mówiąc wyszła.

– No to siadajmy – zarządziła Barbara w kusej i wydekoltowanej letniej sukni. Ważne sprawy omówimy potem.

Zjedli obiad a potem na kanapie przy mniejszym stole usiedli. Marysia przyniosła kawę i herbatę w termosach, lody w pucharkach oraz pokrojone w romby drożdżowe ciasto z truskawkami.

– Nie chcę się wyprowadzać z tego domu – powiedziała Barbara nalewając sobie kawy.

– To mnie spłać – rzucił Karol wypijając czwartego drinka.

– Nie mam pieniędzy.

– Nie rozśmieszaj mnie. Doskonale wiem jaki interes prowadzicie z Wieśkiem.

– Te dwa sklepiki masz na myśli?

– Dwa sklepiki? No, nie rozśmieszaj mnie! – powiedział Karol nalewając koniaku do kawy i polewając lody advocatem. Raczej dziesięć w galeriach handlowych na terenie całego miasta. A te mniej legalne interesiki to pryszcz?

– Jakie mniej legalne! Co ty bredzisz? – oburzyła się wdowa.

– Już ja wiem jakie lody kręcicie razem z Wieśkiem, takie raczej śnieżnobiałe i nie jest to cukier puder. Karol upił łyk kawy i zawołał:

– Marysiu!

– Raczej Doroto, przecież tak ma na imię – poprawił zastępca zmarłego.

– Jak zwał, tak zwał – Marysiu czy jest w tym domu miód, najlepiej gryczany? –  zapytał.

– Oczywiście proszę pana. Mamy wszelkie miody, w tym pitny. Podać?

– To poproszę gryczany do kawy, a pitny do kieliszka. I jeszcze kostki lodu do drinka.

– Tak jest, zaraz przyniosę. Czy będzie pan uprzejmy nie palić w domu – dodała widząc, że mężczyzna wyciąga papierosy.

– Cholera z tą modą na niepalenie. Każdą przyjemność człowiekowi zepsują – zdenerwował się Karol.

– Ona ma rację, tu się nie pali – poparła służącą Barbara.

– Kto pije i pali ten nie ma robali – zaripostował pasierb.

– Kto pije i pali temu szybko zdrowie nawali – Wiesiek nie został dłużny.

– Dosyć tego! Musimy postanowić co z tym fantem zrobić? – Barbara przeszła do adremu.

– Jakim fantem? – zdziwił się Karol coraz bardziej pijany.

– Testamentem, kretynie i jego skutkami.

– Jak to co? Ja się wprowadzam do mamusi, bo ona mnie utrzymywać musi – zarymował sierota po rozumie.

– Jeszcze czego! 

– Ja się tu wprowadzam, a jak mnie nie wpuścisz to przyjadę z policją – zagroził spadkobierca.

– Wiesiek powiedz coś, bo ja nie mam siły do tego idioty!

– Mam pomysł: będziesz przelewać na jego konto co miesiąc dwa tysiące a po wycenieniu domu spłacisz go odejmując przelane kwoty.

– To może trzy tysiące, za dwa trudno wyżyć.

– Wiele osób żyje za te pieniądze i z głodu nie umiera.

– Dobrze, niech będą trzy – zgodziła się wdowa. I niech cię już nie oglądam.

– To może jakaś mała zaliczka? – upomniał się nie taki znowu pijany Karolek.

– Wiesiek odwiezie cię teraz do domu. Jutro dostaniesz pierwszą ratę i podpiszesz zobowiązanie, że nie będziesz chciał więcej.

– A może drobną sumkę dla mojego kotka?

– Kotka wyżywisz z tych pieniędzy, a gdyby bardzo zachorował i wymagał kosztownego leczenia to wtedy zastanowię się nad formą pomocy – zakończyła Barbara.

– Idziemy – Wiesiek wstał, wziął z ceramicznego talerza stojącego na komodzie klucze do auta i pociągnął do za kołnierz dżinsowej kurtki mało pożądanego gościa.

Reklama

2 myśli na temat “Upalne miasto 4

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s