Wirus wyrywania (cz. 112)

Pod każdym tekstem podaję datę napisania, bo umieszczam aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przewijając stronę. Co drugi poniedziałek lub środę zamieszczam recenzję książki lub relację prywatną. Miłej lektury 🙂

************************************************************

Pewnej ponurej, nie tylko z powodu pogody, niedzieli Helena, Wacek, Edek z Aldoną bez Pana Kota spotkali się na obiedzie w domu Kasi i Adasia przy ulicy Nowowiejskiej.

Wacek zaprowiantował i zasponsorował ucztę w postaci indyczego gulaszu i porcji rosołowej, Helena szarlotką z dżemem jabłkowym dostarczonym przez Aldonę, która dołożyła woreczek zamrożonych jarzyn ze wspólnej działki, zaś Edek nabył, w sklepie dobroczynnym, dla Adasia dwie książeczki o zwierzątkach. Jedną do czytania, drugą do kolorowania.

Przy kawie, herbacie i soku Helena powiedziała:

– Spotkałam znajomą, która co tydzień chodzi na masaże. I ona, i rehabilitant mają podobne poczucie humoru. Powiedział jej, aby w ramach rehabilitacji kręgosłupa, czasem wkładała pod ramiona kij od szczotki.

– Ale ja nie mam szczotki na kiju, ani mopa bo nie potrzebuję, takie mam małe mieszkanie – odrzekła. Przecież nie wejdę na drzewo i nie ułamię gałęzi.

– Nie musi pani, wystarczy wyrwać deskę z ławki – zażartował facet.

– To musiałabym być po dużej ilości alkoholu, aby dać radę i to nie na pewno.

– E, tam – poprosi pani tam  siedzącego pijącego i za dwa piwa to pani załatwi.

Zapadła cisza, po chwili odezwał się Edek:

– I co, posłuchała?

Wszyscy się roześmieli.

– Czego się cieszycie?

– Bo to żart był, drogi kumplu – uświadomił niekumanego Wacek.

– Postanowiła kupić kij do szczotki lub mopa – zakończyła Helena.

– Aaale pyszna szarlotka – zachwyciła się Aldona.

– Niech Pan Kot żałuje, że słodyczy nie jada – stwierdziła Kasia oblizując łyżeczkę.

– Powiem mu to, oczywiście.

Edek był zadowolony, że zeszło na temat mu bliski. Bo poczucie humoru było od niego odległe jak uczciwość od polskich polityków.

– Ta znajoma mi jeszcze powiedziała: jestem ruiną, konserwator zabytków potrzebny mi od zaraz.

– W postaci sprawnej służby zdrowia, prawda?

– I tu się zaczynają strooome schody prowadzące na najwyższy budynek na świecie.

– A propos – ile taki ma pięter? – zapytał Edzio.

– Zaraz sprawdzę w Internecie – powiedział Wacek wyciągając smartfona. Ma 163 piętra użytkowe a dziewięć konserwacyjnych.

– I gdzie stoi?

– W Dubaju.

– To tam jest akcja filmu „Dziewczyny z Dubaju”?

– Nie wiem, ale raczej to są, i  film, i dziewczyny, z de.

– Nie możemy się jednak pośmiać z tego, że obecna władza bardzo wzoruje się na minionej epoce. Nieznane osobniki dzwonią do osób z opozycji informując, że ktoś z najbliższej osoby właśnie zmarł. Lub mówią grobowym głosem, że rozmówca umrze.

– O, to za komuny pisarz Marian Brandys, mąż aktorki Haliny Mikołajskiej na takie coś odpowiedział: ty ch…u też, myślisz, że jesteś nieśmiertelny?

– Nie ma to jak celna riposta – zaśmiała się Helena.

– W Ordo Iuris też były i są riposty. Zbrodnia to niesłychana – pani zdradziła pana, kochanek (przyjaciel i świadek na ślubie kościelnym) nagrał akcję, którą żona zobaczyła w jego telefonie. Poleciała do męża kochanki, ten obił kochanka, a w sądzie są już ich pozwy rozwodowe. Kazano im się wynosić z organizacji, która chce rządzić życiem dziennym i nocnym obywateli, więc niby powstała nowa pt. Logos.

– Dana Zeidler na FB tak podsumowała naszą rzeczywistość:

Człowiek, który sam nie wychodzi do sklepu, zajmuje się bezpieczeństwem narodowym.

Inny – amator egzorcyzmów, decyduje o programie nauczania w szkołach.

Kobieta, która zdradziła męża i ma jedno z dzieci z kochankiem, tworzy Instytut Rodziny i Demografii.

Wiceprezes wpływowej sekty dążącej do ograniczenia rozwodów bierze rozwód, bo kręcił filmy z harców z panią z sekty, żona je przechwyciła.

Pani z sekty, mężatka i matka dwójki dzieci, innym kobietom chciałaby ograniczyć prawo do rozwodów i obrony przed przemocą, ale właśnie się rozwodzi i domaga się uszanowania prywatności.

Minister kultury nie bywa w teatrze, ale odbiera mu dotację, bo tak zaleca kuratorka oświaty, historyczka, która nazywa szczepienia eksperymentem.

Ekonomista, minister zdrowia nie potrafi ogarnąć co mogą zaszczepieni, albo niezaszczepieni. Chyba zaszczepieni. Nie, raczej niezaszczepieni.

Malarz amator, pejzażysta, Dyzma sejmowy, ma wiedzę o kilkuset podsłuchach, która w normalnym państwie doprowadziłyby do dymisji rządu.

Były wiceminister sportu, poseł, naciągacz, odwiedza szkoły, żeby zapoznać dzieci z ciekawym człowiekiem.

Premier pisze bełkotliwe wiersze w excelu i robi sobie zdjęcia z politycznymi utrzymankami Putina.

I wszystko to w kraju, w którym od 30 lat ludzie zrzucają się na sprzęty medyczne wyręczając państwo w ratowaniu zdrowia i życia obywateli.

Dobranoc, Polsko.

– To teraz dodajcie ich nazwiska.

– I kto może niech z kraju wyrywa.

Napisane 28 – 31.01.2022 r.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s