Wirus przegranej (cz. 75)

Przez jakiś czas będę tu w każdą sobotę i środę umieszczać kolejny odcinek „Wirusa”. Pod każdym jest data napisania, bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W niektóre poniedziałki będzie tu recenzja książki, inne opowiadanie lub prywatna opowieść. Miłej lektury 🙂

*********************************************************************

Wirus  przegranej  (cz. 75)

W domu Helena postawiła pozyskane doniczki na parapecie, otworzyła okno, usiadła i zapatrzyła się w domowo – zaokienną zieloność.

– No to ususzę sobie trochę melisy na herbatki, a oregano dodam do zupy – postanowiła powoli wstając z krzesła.

Włączyła telewizor na wiadomości TVN i krojąc zioło usłyszała, że polski piosenkarz nie tylko nie wygrał konkursu Eurowizji ale odpadł w pierwszych eliminacjach. Jego zwierzchnik gratulował mu nie wiadomo czego. Może braku rzucanych jaj i zgniłych pomidorów. Poza tym bardzo kreatywny stylista ubrał nasza kandydatkę w wyborach Miss w wymyślny strój narodowy: błyszczące jednoczęściowe body, husarskie skrzydła a w ręce polska flaga.

– Współczuję – westchnęła seniorka. Stylista pewnie ten sam, który ubierał zespół „Ich Troje”. A tu ona jedna biedna. Jeśli wypowiedzi/odpowiedzi na pytania miała na tym poziomie to jurorzy mieli niezłą zabawę..

Na dobitkę pali się taśmociąg w kopalni węgla brunatnego w Rogowcu niedaleko Elektrowni Bełchatów. Od dawna specjaliści mówili, że trzeba zamknąć tę kopalnię ale teraz premier nam uświadomił, że taki krok zachwiałby równowagą ekologiczną, bo kopalnia razem z elektrownią zapewniają równowagę ekologiczną równą Puszczy Białowieskiej.

A to nie wszystko – z ministerialnej listy leków refundowanych zniknęły leki na raka piersi. Jak rodzą dzieci to dobrze, jak chorują to władza ma je głęboko w de.

W sobotę 22 maja Mietek zadzwonił do Kasi.

– Zapraszam ciebie z Adasiem na spacer do Parku Szczytnickiego a potem na obiad.

– O, jaka mila niespodzianka. To może obiad u mnie bo wszystko mam już przygotowane?

– Zgoda ale w następną niedzielę zjemy obiad u mnie.

– To w jakim miejscu i o której się spotkamy? – zapytała Kasia.

– Proponuję w samo południe przy Cafe Wuwa, podjedziesz tam jedynką  do przystanku „Tramwajowa”.

– Dobrze, że mówisz bo ja nie bardzo pamiętam trasy MPK.

– Miałaś czas zapomnieć i przez pobyt w Anglii, i pandemię.

Kasia odłożyła słuchawkę, otworzyła szafę i stwierdziła:

– Jak to dobrze, że mam co na siebie włożyć. Nie muszę pędzić do sklepu i w pośpiechu co bądź kupować.

Spotkali się w umówionym miejscu, przywitali skinięciem głowy i krótkim „cześć”. Adaś pamiętając wielkanocną wizytę zapytał:

– A kim dzisiaj pan będzie? Też zającem?

– Nie, dzisiaj będę tylko człowiekiem.

– Szkoooda, tak śmiesznie wtedy pan wyglądał.

Oboje dorośli zaśmiali się a Kasia stwierdziła:

– Musisz się postarać i często przebierać.

– To sobie trochę strzeliłem w kolano.

– Na szczęście w przenośni tylko – podsumowała mama Adasia.

Mietek po którym widać było, że niedawno odwiedził fryzjera, kupił dwie kawy na wynos nalane do przyniesionych kubków  i sok w szklanej butelce dla chłopca.

Spacer był dość długi, trasa wiodła przez ulice Kopernika obok Park Hotelu, potem skręcili w Aleję Dąbską, obejrzeli kościółek, który jest teraz Otwartą Przestrzenią Kultury, skręcili na mostek, aby dostać się do Ogrodu Japońskiego. Powoli przeszli jego cały teren i usiedli na ławce.

– Nogi mnie bolą, pić mi się chce – zamarudził Adaś.

– Dobrze, posiedzimy, a ja przeczytam w Internecie informacje o tym miejscu: https://ogrod-japonski.wroclaw.pl/.

– Masz tu swoje picie – Kasia podała butelkę synkowi.

– O, wiewiórka tam, popatrz, zrobimy jej zdjęcie, a jeśli nie będziemy się ruszać to może udać się nakręcić filmik – powiedział Mietek wyciągając smartfona.

Adaś przestał pić i patrzył trzymając butelkę przy ustach. Kasia odstawiła kubek z kawą na ławkę a Mietek nagrywał. Wiewiórka stanęła słupkiem, popatrzyła im w oczy, odwróciła się i wbiegła na drzewo.

– Ja chcę zwierzątko – chłopiec przypomniał sobie.

– Pieska, kotka, papużkę, królika czy chomika? – zapytała mama.

– Wszystkie! – krzyknął synek.

– Masz ci los, zoo założymy chyba.

– A propos, może któregoś dnia pójdziemy do ogrodu zoologicznego? – spytał Mietek chowając telefon do wewnętrznej kieszeni kurtki.

– Ale nie w niedzielę, bo wtedy jest tłum.

– To sprawdzę jaka będzie pogoda w przyszłym tygodniu i zadzwonię do ciebie. 

 Wacek nie miał tak miłej niedzieli bo w telewizyjnych wiadomościach usłyszał, że pod pretekstem bomby na pokładzie zmuszono do lądowania w Mińsku na Białorusi samolot Ryanair lecący z Aten do Wilna grożąc zestrzeleniem. Na pokładzie był opozycjonista, współtwórca stacji  Roman Protasiewicz, którego oskarżono o terroryzm i grozi mu kara śmierci. A  samolot jest własnością polskiej spółki. Reakcja polskich władz to pustosłowie i kłamstwa.

Napisane 22. – 25.05.  2021 r.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s