Wirus nieładu (cz. 74)

Przez jakiś czas będę tu w każdą sobotę i środę umieszczać kolejny odcinek „Wirusa”. Pod każdym jest data napisania, bo umieszczam w tekście aktualne wydarzenia. Poprzednie odcinki można przeczytać przesuwając stronę. W niektóre poniedziałki będzie tu recenzja książki, inne opowiadanie lub prywatna opowieść. Miłej lektury 🙂

**********************************************************************

W niedzielę 16 maja cała Polska świętowała z powodu kolejnych obietnic „słońca narodu” w postaci programu gospodarczego o nazwie „Polski Ład”. Są to cuda na kiju oraz obiecanki – cacanki a głupiemu narodowi radość. „Las codziennie się zmniejszał ale z uporem głosował na siekierę bo miała trzonek z drewna”.

– Skąd wezmą na to pieniądze? – zastanawiał się Wacek ciągnąc za ucho.

– I znikąd nadziei – stwierdziła Helena pijąc melisę.

– To jakiś koszmar, jak uważasz? – zapytała Edka Aldona szorując przypalona patelnię na której mężczyzna jej życia nieudolnie prażył słonecznik.

– Marzy mi się wirus mądrości, który powinien dopaść prezesa, premiera i cały PiS oraz jego wyborców – błysnął inteligencją Edek.

– Chyba zażyłeś ginkofar, że tak mądrze mówisz – zażartowała kobieta ciągle szorując.

– Nie muszę, sam z siebie taki jestem – obruszył się pan domu i kota.

– Tylko często o tym zapominasz – nie odpuściła Dona.

Edek podszedł do śpiącego Darka, pogłaskał go i powiedział:

– Ty to masz dobrze.

Kot podniósł główkę, zastrzygł uszkiem, machnął ogonkiem i ułożył się ponownie do snu.

Wacek obdzwonił rodzinę i znajomych mówiąc:

– Budujemy dom! Postanowiłem.

– Tato, zwariowałeś? – zaniepokoiła się Kasia.

– Jasne, jestem za – poparł pomysł Edek.

– Żarty sobie robisz – stwierdziła Aldona.

– Ha, ha, ha. A kupiłeś już działkę pod budowę i zebrałeś wszystkie pozwolenia? – realistycznie zapytała Helena.

– No przecież trzymający władzę ogłosili, że nie potrzeba pozwoleń. To wybudujemy domek na waszym lub naszym podwórku.

– A pieniądze na materiały zebrałeś?

– Furda pieniądze. Ludzie wyrzucają mnóstwo mebli, opony, okna, drzwi, sedesy to pozbieramy i zbudujemy. Gdziekolwiek i jakkolwiek.

– Widzę, że zaszkodziło ci słuchanie nierządnych przemówień. Zrób sobie przerwę. Może pojedziesz ze mną na Karłowice?

– Chętnie ale po co?

– Do znajomej, obiecała mi podarować melisę i oregano w doniczkach, wykopane z ogródka. A ja jej zawiozę szczepki geranium.

– Oooo, to nie trzeba będzie już kupować melisy tylko ją pielęgnować – ucieszył się Wacek

– No, właśnie. I zaproszę was kiedyś na pizzę posypaną oregano. Jadłam już ze szpinakiem więc i to ziółko pewnie się nada.

Pojechali więc najpierw autobusem na plac Kromera a potem następnym prawie pod dom ziołowej ofiarodawczyni.

Na furtce zobaczyli tabliczkę z zabawnym napisem: „Uwaga! Dobry pies ale ma słabe nerwy”.

I okazało się, że w domu są trzy koty (w tym czarny) a jeden z nich jest wybornym łowcą szczurów.

Gospodyni poczęstowała gości zieloną herbatą i ciasteczkami. Pijąc i zagryzając podziwiali naturalność ogrodu – żadnych grządek pod sznurek za to trawa i pełno stokrotek. Po obu stronach krzewy bzu czyli lilaka. Za to zza płotu słychać było warkot kosiarki. A pod murem z ziemi wystawała rura. Okazało się, że to wentylacja prowadząca do poniemieckiego schronu, dzisiaj zapadniętego.

Porozmawiano o aktualnych wydarzeniach zgadzając się w opinii o trzymających władzę i ich poczynaniach oraz pomysłach. Pożartowano o czipach zainstalowanych w ich ciałach za pomocą szczepionki.

Na koniec dotlenieni i zadowoleni goście zapakowali do toreb zioła i czosnek niedźwiedzi.

– Nie mamy tęczowych toreb z Ikei – zmartwił się Wacek.

– Podejrzewam, że po tym jak Dobromir Sośnierz oświadczył, że nie będzie niczego kupował u tych strugaczy mebli wszystkie wyprzedali – przypuściła seniorka.

– To się im przysłużył. Powinni mu jedną podarować i napisać list dziękczynny.

– Jak to dobrze, że na dworze już nie trzeba mieć na sobie maseczki – westchnęła Helena zmierzając w stronę przystanku autobusowego.

– Oj tak ale nie będę teraz mógł udawać, że nie poznaję jednej zołzy plotkary – dodał Wacek.

– W razie czego mów, że masz silną zaćmę a terminy na jej usunięcie są bardzo odległe.

– To świetny pomysł, zastosuję go – ucieszył się towarzysz wyprawy.

Siedząc na ławce pod wiatą powiedział ciągnąc się za ucho:

– Martwię się o Adasia.

– A co się stało? Zachorował?

– Na szczęście nie ale ten „nowy (nie)ład” zakłada duże zmiany w programie szkolnym.

– Chwalącym PiS?

– I jego rządy, i żołnierzy wyklętych, wszystkich, a przecież powojenne podziemie to nie sami patrioci ale i bandyci. No i totalne potępienie Unii Europejskiej.

– To trzeba będzie, jak za słusznie minionego ustroju, korygować to edukacją domową. Ale kasę od Unii to chętnie biorą.

– Oj, chętnie i to bardzo – westchnął Wacek.

Napisane 17 – 19.05. 2021 r.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s