Aptekarzowa prowadzi śledztwo

Karolina Morawiecka – Śledztwo od kuchni, czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie (z kulinarnym podtekstem) Wydawn.  Lira Publishing Sp. Z.o.o, 2018

WSTĘP: „Konfesjonałami XXI wieku stały się zakłady fryzjerskie”

O autorce: Karolina Morawiecka jest rodowitą krakowianką i doktorem nauk humanistycznych z zakresu literaturoznawstwa. Mieszka z mężem antykwariuszem i trzema psami w podkrakowskiej Wielmoży.”Śledztwo…” to jej debiut literacki.

O książce:

Cały tytuł mówi już prawie wszystko o tej powieści napisanej z przymrużeniem oka. Autorka w wywiadzie odżegnuje się od określenia komedia kryminalna ale główną bohaterkę, która nazywa się tak samo jak autorka, Morawiecka  narysowała grubą kreską. Jest to ponad sześćdziesięcioletnia wdowa po aptekarzu, słusznej postury, z włosami koloru buraka. Lubiąca gotować i to wcale nie tradycyjne polskie dania – tu autorka przekazuje nam swój gust kulinarny. Pysznym jedzonkiem Karolina manipuluje policjantami, zakonnicą i kim się da, aby osiągnąć swój cel. Można dostać ślinotoku czytając co podała na kolację wydaną dla  podkomisarza, aby wydusić z niego szczegóły śledztwa.

Poza tym ona zawsze wszystko wie lepiej od innych i, w swoim mniemaniu, zawsze ma rację. Charakterem przypomina Hiacyntę Bucket z serialu „Co ludzie powiedzą”. Karolina nie ma męża ani sióstr  do musztrowania, więc wyżywa się na innych. Pragnie sławy i pochwał uważając się za wcielenie panny Marple.

Drugą ważną postacią jest zakonnica siostra Tomasza (nie chodzi o faceta), z wykształcenia polonistka a z poglądów feministka. „Naprawdę już najwyższy czas, żeby kobiety zobaczyły, że spełnianie oczekiwań innych, nawet własnych rodziców, nie ma najmniejszego sensu”. Z wygląda siostra jest chuda jak szczapa a „Karolina nigdy nie ufała osobom szczuplejszym od siebie”. Tu jednak się przemogła i obie panie robią co mogą, aby mordercy czyn haniebny nie uszedł na sucho.

W książce trup jest jeden – młodej kelnerki na zamku w Pieskowej Skale i wokół tego toczy się cała historia.

Kulinaria to hołd autorki dla Klubu Pickwicka Dickensa. I nie jest to jedyne nawiązanie do literatury. Dużą rolę odgrywa też pewien cytat z „Lalki” Prusa.

W książce wspomniano też o tamtejszej bibliotece: „Biblioteka w Wielmoży to odremontowany (niech żyją fundusze unijne! Niech żyją dotacje!) niewielki budynek ukryty w zagajniku…”, niestety rzadko odwiedzany.

Zawsze zwracam uwagę czy w czytanej przeze mnie książce są zwierzęta, szczególnie koty. Tu jest tylko pięćdziesięciokilowy, śliniący się pies imieniem Trufla.

Zagadka zostaje rozwiązana, Karolina publicznie doceniona. Czytelnik czyli ja – zadowolony. Polecam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s