Szczepienie i inne przypadki

                       O pandemii nie tylko wirusa    

Covid19 daje całej ziemi popalić choć różni płaskoziemcy w niego nie wierzą. I nie chcą się szczepić. A jeśli się zarażą to chcą, aby inni też byli chorzy. Obostrzeń rzadko kto przestrzega, szczególnie w kościołach, w jednym nawet wirtualnie dodano ławki, aby na nagraniu udowodnić, że są tam przepisowe odległości między wiernymi. Czego to ludzie nie wymyślą, aby taca nie była pusta.

Ja zdecydowałam się chociaż pamiętam jak w liceum zemdlałam w toalecie po jakimś szczepieniu. Zrobiło mi się niedobrze, poszłam do wc i obudziłam się na podłodze słysząc szum wody w rezerwuarach. A potem była lekcja języka rosyjskiego na której była klasówka z „Oniegina”. Coś napisałam. Tak więc lekką obawę miałam.

Na początku roku próbowałam zgłosić się internetowo to wyświetliła się głupia odpowiedź, że już otrzymałam termin. Po jakimś czasie zadzwoniłam na infolinię i też było świetnie, bo automat trzymał mnie przy telefonie i trzymał, potem powiedział, że czekają 4 osoby a za chwilę, że 50 i się wyłączył. Po jakimś czasie udało mi się zgłosić internetowo i czekałam, czekałam, czekałam. Kolejny automat zadzwonili do mnie 24 marca wyznaczając wizytę na 27 kwietnia, na godz. 13,10 w małej  przychodni. Sprawdziłam w Internecie – to wprawdzie na sąsiednim osiedlu ale dość daleko. Trzeba dojść do autobusu, podjechać 3 przystanki i znowu iść spory kawałek. A przecież niedaleko mojego domu jest duża przychodnia. Chciałam być cwana, w ząbek czesana, więc poszłam tam zapytać czy szczepią? .

– Owszem ale dlaczego w odpowiednim czasie nie stałam od świtu w kolejce i nie zapisałam się do nich na szczepienie? – zadano mi pytanie.

– Bo nie chciałam się w tym tłumie zarazić – rezolutnie odpowiedziałam.

Co nie pomogło, bo twierdzą, że mają odległe terminy, więc mam się trzymać tego co mi oferowano. Może to i lepiej. Byłam umówiona ze znajomą, że w razie gorszego  samopoczucia  mam dać znać i zaraz przyjedzie po mnie taksówką. Pokazałam jej w domu gdzie co mam, szczególnie testament, klucze od dawna jej przekazane, na wypadek wylądowania w szpitalu lub gorszego wypadku.

Dwa dni przed terminem, przewidując Armagedon samopoczuciowy, zapakowałam w dużą torbę rzeczy potrzebnych w szpitalu, opisałam poszczególne rzeczy – np. ładowarki, bankowe zlecenia, podlewanie kwiatka, książki do przekazania pewnej bibliotece, zniosłam wyprane rzeczy ze strychu, wywietrzyłam mieszkanie i niespokojna wyszła. Niespokojna z dwóch powodów.

Pierwszy – niewiadome skutki szczepienia. Drugi – w poniedziałek nalot na mnie, za pomocą telefonu stacjonarnego, pary oszustów. Pierwszą była uprzejma kobieta informująca, że mają dwa listy do mnie skierowane (z banku i zus-u) bez numeru bramy i mieszkania. Zdziwiło mnie to, zapytałam skąd dzwoni – z poczty głównej, a skąd ma numer telefonu – znaleźli mnie po nazwisku. Podałam, podziękowała mówiąc, że obie przesyłki będą we wtorek w mojej skrzynce. Ale prawie natychmiast zadzwonił do mnie mężczyzna mówiąc, że jest policjantem, że przed chwilą dzwonił ktoś do mnie z poczty, że śledzą mnie dwaj mężczyźni, że włamano się na moje konto bankowe , że tam dwie kobiety są w zmowie i żebym wzięła kartkę i długopis. Mówił dużo i głośno – tak pod stetryczałego, przygłuchego i przymulonego seniora.

Zapytałam: ale po co (ten długopis i kartka)? A on się rozłączył.

No, bardzo mnie rozczarował, bo oczywiście zorientowałam się, że to naciągacz i chciałam go podpuścić, aby bardziej się odkrył. Nie wiem co go spłoszyło. Bo przecież nie widział mojej miny. Nie wiedziałam, że odmowa wzięcia przyborów do pisania tak zniechęca przestępców. Całe życie się uczę.

Zadzwoniłam do banku – na moim koncie wszystko w porządku.

Na wszelki wypadek poprosiłam sąsiada, aby w czasie mojej nieobecności szczepiennej nasłuchiwał czy pod drzwiami coś złego się nie dzieje, przypadkiem. Nasłuchiwał, niczego nie usłyszał. Sąsiedzi też mają telefon stacjonarny i oszuści próbowali ich kiedyś naciągnąć – nie dali się.

Tych obiecanych listów w skrzynce nie było co mnie nie zdziwiło..

Do małej przychodni wchodzi się od podwórka, więc musiałam okrążyć budynek. Zalecane jest posiadanie przy sobie dowodu osobistego ale nikt go nie sprawdzał. Pod leżanką w gabinecie EKG karton z napisem: Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych. Nie zajrzałam, nie sprawdziłam co tam jest. Jakoś mało ciekawska jestem.

Akcja szczepienie odbyło się typowo: wypełnienie ankiety, (z refleksją: dlaczego to biurko takie miękkie – bo to przewijak :D) otrzymanie ulotki, czekanie (ja wyjątkowo długo w porównaniu z innymi), szczepienie Pfizerem (Johnsona, którego się podaje tylko raz akurat wczoraj mieli, mój diabeł – stróż pilnuje, aby mi nie było za dobrze albo mają tylko dla swoich), 15 minut w poczekalni i do domu. 99% pacjentów, którzy tam przyszli to seniorzy, którzy, tak jak ja, powinni byli już dawno być zaszczepieni. A do takich ledwo poruszających się powinna jeździć osobna ekipa.

Wtorek wieczorem – ręka trochę mnie boli i swędzi. Środa – ramię boli ale nie muszę brać środka przeciwbólowego. Koleżanka, w moim wieku, po drugiej dawce przez 3 dni miała silne objawy grypy – i tego się boję. Następna dawka 1 czerwca.

Jakiś czas temu znajoma ze stolicy napisała, że będzie się szczepić na Stadionie Narodowym gdzie pomagają młodzi żołnierze. Zapytałam czy się cieszy. Odpowiedziała, że tak. No to dopytałam czy ze względu na młodziaków. Oczywiście – odpowiedziała. Po szczepieniu zapytałam i jak tam ci pomocnicy? Mniam, mniam – odpisała. I lekarz też bardzo, bardzo – dodała. Nie ma to jak zabawne anegdoty na niezabawne czasy.

5 myśli na temat “Szczepienie i inne przypadki

  1. Jak zwykle fajny reportaż aktualnej sytuacji. A Ci oszuści to chyba się namnożyli w czasie pandemii, bo i mnie próbowano naciągnąć, na dodatek poprze komentarz blogowy. Tak więc i na blogu trzeba być czujnym.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s